Pożar na plaży miejskiej we Wrocławiu. Jedna osoba została ranna [ZDJĘCIA]

Jarosław Jakubczak
Jarosław Jakubczak
Pożar na plaży miejskiej we Wrocławiu 14.06.2021 Jarosław Jakubczak/Polska Press
Kolejny dziś (14 czerwca) pożar we Wrocławiu wybuchł na plaży miejskiej nad Widawą, niedaleko Centrum Handlowego Korona.

Na plaży miejskiej Beach Bar Wyszczekany na wrocławskim Psim Polu zapalił się foodtruck. Pożar jest dość mocno rozwinięty, na miejsce dojeżdżają kolejne zastępy straży pożarnej.

Ranna została jedna osoba - mężczyzna, który przechodził obok foodtrucka w chwili, gdy eksplodowała butla z gazem. Mężczyzna został poparzony. Przytomny, w stanie niezagrażającym życiu, trafił do szpitala.

Pożar na plaży miejskiej we Wrocławiu. Jedna osoba została r...

Beach Bar Wyszczekany to jedna z najnowszych plaż miejskich we Wrocławiu, otwarta w połowie maja 2021 roku. Jest tam strefa gastronomiczna, strefy: relaksu, zajęć ruchowych i zabaw dla dzieci, boisko do siatkówki plażowej i scena.

Dzisiejszy wieczór w Beach Bar Wyszczekany upływał pod znakiem Euro:

Spis Powszechny 2021: są pierwsze kary za odmowę spisania się

Wideo

Komentarze 21

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

G
Gość

Witajcie panowie, mam na imie Monika*.. Chętnie poznam normalnego faceta. Nie szukam sponsora, nie interesuje mnie jakie masz zarobki, samochód itp. Przede wszystkim cenię kulturę osobistą i poczucie humoru, wygląd dla mnie to sprawa drugorzędna. Zainteresowanych panów zapraszam do kontaktu. Numer telefonu i więcej fotek wrzuciłam na swój profil tutaj---> www.cutt.ly/monika89

G
Gość
15 czerwca, 11:31, sanepid:

Ostatni raz kiedy jadłem z takiej budzie to były zapiekanki w 86 roku z przyczepy 126. Od tego czasu pojawiło się tyle dobrych lokali w tym mieście że człowiek ma wybór czy zjeść w miejscu w miarę sterylnym z bieżącą wodą i toaletą czy jakiejś budzie w której nawet nie ma jak umyć warzyw pryskanych na potęgę a sprzęty kuchenne są rozmazywane brudną szmatą z kurzu...

Takie budy powinny mieć zakaz przygotowywania posiłków i możliwość sprzedaży tylko hermetycznie zapakowanych produktów

Aż mi zrobiłeś smaka na te zapiekanki.... Szkoda że dziś już nie ma takich przysmaków.

G
Gość
14 czerwca, 23:39, Gość:

W tych budach, które się ledwo trzymają na kołach nie są przestrzegane żadne przepisy ani standardy. Czy to związane z bezpieczeństwem czy higienią. Normalny bar ma wiele kontroli; sanitarna, ppoż, sprawdzane są instalacje (elektryczna, gazowa, wentylacyjna) a w razie stwierdzenia braku którejś, bar można z dnia na dzień zamknąć. A Tu... żadnego nadzoru i oto skutki.

14 czerwca, 23:40, Gość:

Nadmienię że w niektórych pojazdach gastronomicznych (a nie jakiś fuut trakach) nie ma nawet bieżącej wody już nie mówiąc o ciepłej wodzie i jej odpływie

15 czerwca, 0:30, Gość:

Jest za to zatrudniony za najniższą stawkę, wulgarny, niechlujny i obowiązkowo wytatuowany młodzieniaszek, z tych co to mają na wszystko i wszystkich wyje*ane (toleruję taką postawę życiową, ale niekoniecznie w gastronomii, gdzie ma się ciągły kontakt z żywnością), przecierający tą samą ścierką podłogę, szybę, naczynia kuchenne i inne lepiące się od zjełczałego tłuszczu trans sprzęty gastronomiczne będące na wyposażeniu food-trucka, co chwila popalający sobie papieroska, załatwiający potrzeby fizjologiczne w pobliskim cuchnącym ToiToi-u, przybijający "piątki" z licznie odwiedzającymi do znajomkami, dłubiący z upodobaniem w nosie, zębach, pod pachami i w kroku - oczywiście niemyjący po tych czynnościach rąk (ewentualne zmoczenie ich przez 5 sekund zimną wodą się nie liczy). Bon Appétit!

15 czerwca, 8:27, Gość:

Nie płaczcie proszę. Wolę iść do takiego foodtrucka i kupić frytki za 12 zł niż to waszej restauracji i wydać 100zl na obiad. Bo to o to Wam chodzi z tym płaczem.

15 czerwca, 9:17, Gość:

A ja wolę pójść do sprawdzonego baru i zjeść obiad za 19 zł.

Koło rynku jest lokal (BAR) gdzie obiad zjesz za dychę. Niestety w pobliżu brak miejsc do parkowania a jeżdże jako serwisant autami po mieście

15 czerwca, 11:35, gość:

Frytki za 12 zł z takiej budy ? Miałeś kiedyś frytkownice w domu ? Wiesz jak wygląda kuchnia od kipiącego oleju ? Taka buda w której się smaży frytki cuchnie razem z tym który je robi, gdybyś tylko dotknął klejących się ścian i blatów tego pojazdu to nie chciałbyś za darmo tych frytek

Miałem frytkownicę ale się zepsuła więc wywaliłem. Przy okazji niech wątroba odpocznie. Nic z tego co piszesz nie miało potwierdzenia. Ale przed włożeniem do frytkownicy wszystko przemywałem wodą i ją otrzepywałem. Uchylałem okno w kuchni i włączałem okap.

G
Gość
14 czerwca, 23:39, Gość:

W tych budach, które się ledwo trzymają na kołach nie są przestrzegane żadne przepisy ani standardy. Czy to związane z bezpieczeństwem czy higienią. Normalny bar ma wiele kontroli; sanitarna, ppoż, sprawdzane są instalacje (elektryczna, gazowa, wentylacyjna) a w razie stwierdzenia braku którejś, bar można z dnia na dzień zamknąć. A Tu... żadnego nadzoru i oto skutki.

14 czerwca, 23:40, Gość:

Nadmienię że w niektórych pojazdach gastronomicznych (a nie jakiś fuut trakach) nie ma nawet bieżącej wody już nie mówiąc o ciepłej wodzie i jej odpływie

15 czerwca, 0:30, Gość:

Jest za to zatrudniony za najniższą stawkę, wulgarny, niechlujny i obowiązkowo wytatuowany młodzieniaszek, z tych co to mają na wszystko i wszystkich wyje*ane (toleruję taką postawę życiową, ale niekoniecznie w gastronomii, gdzie ma się ciągły kontakt z żywnością), przecierający tą samą ścierką podłogę, szybę, naczynia kuchenne i inne lepiące się od zjełczałego tłuszczu trans sprzęty gastronomiczne będące na wyposażeniu food-trucka, co chwila popalający sobie papieroska, załatwiający potrzeby fizjologiczne w pobliskim cuchnącym ToiToi-u, przybijający "piątki" z licznie odwiedzającymi do znajomkami, dłubiący z upodobaniem w nosie, zębach, pod pachami i w kroku - oczywiście niemyjący po tych czynnościach rąk (ewentualne zmoczenie ich przez 5 sekund zimną wodą się nie liczy). Bon Appétit!

15 czerwca, 8:27, Gość:

Nie płaczcie proszę. Wolę iść do takiego foodtrucka i kupić frytki za 12 zł niż to waszej restauracji i wydać 100zl na obiad. Bo to o to Wam chodzi z tym płaczem.

15 czerwca, 9:17, Gość:

A ja wolę pójść do sprawdzonego baru i zjeść obiad za 19 zł.

Koło rynku jest lokal (BAR) gdzie obiad zjesz za dychę. Niestety w pobliżu brak miejsc do parkowania a jeżdże jako serwisant autami po mieście

15 czerwca, 15:28, Gość:

Obiad za 19zl? Chyba chodzisz sam na te obiady. Ja musze wydać 100zl

No przecież napisałem... Czytanie ze zrozumieniem się kłania

G
Gość
14 czerwca, 23:39, Gość:

W tych budach, które się ledwo trzymają na kołach nie są przestrzegane żadne przepisy ani standardy. Czy to związane z bezpieczeństwem czy higienią. Normalny bar ma wiele kontroli; sanitarna, ppoż, sprawdzane są instalacje (elektryczna, gazowa, wentylacyjna) a w razie stwierdzenia braku którejś, bar można z dnia na dzień zamknąć. A Tu... żadnego nadzoru i oto skutki.

14 czerwca, 23:40, Gość:

Nadmienię że w niektórych pojazdach gastronomicznych (a nie jakiś fuut trakach) nie ma nawet bieżącej wody już nie mówiąc o ciepłej wodzie i jej odpływie

15 czerwca, 0:30, Gość:

Jest za to zatrudniony za najniższą stawkę, wulgarny, niechlujny i obowiązkowo wytatuowany młodzieniaszek, z tych co to mają na wszystko i wszystkich wyje*ane (toleruję taką postawę życiową, ale niekoniecznie w gastronomii, gdzie ma się ciągły kontakt z żywnością), przecierający tą samą ścierką podłogę, szybę, naczynia kuchenne i inne lepiące się od zjełczałego tłuszczu trans sprzęty gastronomiczne będące na wyposażeniu food-trucka, co chwila popalający sobie papieroska, załatwiający potrzeby fizjologiczne w pobliskim cuchnącym ToiToi-u, przybijający "piątki" z licznie odwiedzającymi do znajomkami, dłubiący z upodobaniem w nosie, zębach, pod pachami i w kroku - oczywiście niemyjący po tych czynnościach rąk (ewentualne zmoczenie ich przez 5 sekund zimną wodą się nie liczy). Bon Appétit!

15 czerwca, 8:27, Gość:

Nie płaczcie proszę. Wolę iść do takiego foodtrucka i kupić frytki za 12 zł niż to waszej restauracji i wydać 100zl na obiad. Bo to o to Wam chodzi z tym płaczem.

15 czerwca, 9:17, Gość:

A ja wolę pójść do sprawdzonego baru i zjeść obiad za 19 zł.

Koło rynku jest lokal (BAR) gdzie obiad zjesz za dychę. Niestety w pobliżu brak miejsc do parkowania a jeżdże jako serwisant autami po mieście

Obiad za 19zl? Chyba chodzisz sam na te obiady. Ja musze wydać 100zl

g
gość
14 czerwca, 23:39, Gość:

W tych budach, które się ledwo trzymają na kołach nie są przestrzegane żadne przepisy ani standardy. Czy to związane z bezpieczeństwem czy higienią. Normalny bar ma wiele kontroli; sanitarna, ppoż, sprawdzane są instalacje (elektryczna, gazowa, wentylacyjna) a w razie stwierdzenia braku którejś, bar można z dnia na dzień zamknąć. A Tu... żadnego nadzoru i oto skutki.

14 czerwca, 23:40, Gość:

Nadmienię że w niektórych pojazdach gastronomicznych (a nie jakiś fuut trakach) nie ma nawet bieżącej wody już nie mówiąc o ciepłej wodzie i jej odpływie

15 czerwca, 0:30, Gość:

Jest za to zatrudniony za najniższą stawkę, wulgarny, niechlujny i obowiązkowo wytatuowany młodzieniaszek, z tych co to mają na wszystko i wszystkich wyje*ane (toleruję taką postawę życiową, ale niekoniecznie w gastronomii, gdzie ma się ciągły kontakt z żywnością), przecierający tą samą ścierką podłogę, szybę, naczynia kuchenne i inne lepiące się od zjełczałego tłuszczu trans sprzęty gastronomiczne będące na wyposażeniu food-trucka, co chwila popalający sobie papieroska, załatwiający potrzeby fizjologiczne w pobliskim cuchnącym ToiToi-u, przybijający "piątki" z licznie odwiedzającymi do znajomkami, dłubiący z upodobaniem w nosie, zębach, pod pachami i w kroku - oczywiście niemyjący po tych czynnościach rąk (ewentualne zmoczenie ich przez 5 sekund zimną wodą się nie liczy). Bon Appétit!

15 czerwca, 8:27, Gość:

Nie płaczcie proszę. Wolę iść do takiego foodtrucka i kupić frytki za 12 zł niż to waszej restauracji i wydać 100zl na obiad. Bo to o to Wam chodzi z tym płaczem.

15 czerwca, 9:17, Gość:

A ja wolę pójść do sprawdzonego baru i zjeść obiad za 19 zł.

Koło rynku jest lokal (BAR) gdzie obiad zjesz za dychę. Niestety w pobliżu brak miejsc do parkowania a jeżdże jako serwisant autami po mieście

Frytki za 12 zł z takiej budy ? Miałeś kiedyś frytkownice w domu ? Wiesz jak wygląda kuchnia od kipiącego oleju ? Taka buda w której się smaży frytki cuchnie razem z tym który je robi, gdybyś tylko dotknął klejących się ścian i blatów tego pojazdu to nie chciałbyś za darmo tych frytek

s
sanepid

Ostatni raz kiedy jadłem z takiej budzie to były zapiekanki w 86 roku z przyczepy 126. Od tego czasu pojawiło się tyle dobrych lokali w tym mieście że człowiek ma wybór czy zjeść w miejscu w miarę sterylnym z bieżącą wodą i toaletą czy jakiejś budzie w której nawet nie ma jak umyć warzyw pryskanych na potęgę a sprzęty kuchenne są rozmazywane brudną szmatą z kurzu...

Takie budy powinny mieć zakaz przygotowywania posiłków i możliwość sprzedaży tylko hermetycznie zapakowanych produktów

S
Stejk

i to są prawdziwie gorące steki, naprawdę dobrze wypieczone

G
Gość
14 czerwca, 23:39, Gość:

W tych budach, które się ledwo trzymają na kołach nie są przestrzegane żadne przepisy ani standardy. Czy to związane z bezpieczeństwem czy higienią. Normalny bar ma wiele kontroli; sanitarna, ppoż, sprawdzane są instalacje (elektryczna, gazowa, wentylacyjna) a w razie stwierdzenia braku którejś, bar można z dnia na dzień zamknąć. A Tu... żadnego nadzoru i oto skutki.

14 czerwca, 23:40, Gość:

Nadmienię że w niektórych pojazdach gastronomicznych (a nie jakiś fuut trakach) nie ma nawet bieżącej wody już nie mówiąc o ciepłej wodzie i jej odpływie

15 czerwca, 0:30, Gość:

Jest za to zatrudniony za najniższą stawkę, wulgarny, niechlujny i obowiązkowo wytatuowany młodzieniaszek, z tych co to mają na wszystko i wszystkich wyje*ane (toleruję taką postawę życiową, ale niekoniecznie w gastronomii, gdzie ma się ciągły kontakt z żywnością), przecierający tą samą ścierką podłogę, szybę, naczynia kuchenne i inne lepiące się od zjełczałego tłuszczu trans sprzęty gastronomiczne będące na wyposażeniu food-trucka, co chwila popalający sobie papieroska, załatwiający potrzeby fizjologiczne w pobliskim cuchnącym ToiToi-u, przybijający "piątki" z licznie odwiedzającymi do znajomkami, dłubiący z upodobaniem w nosie, zębach, pod pachami i w kroku - oczywiście niemyjący po tych czynnościach rąk (ewentualne zmoczenie ich przez 5 sekund zimną wodą się nie liczy). Bon Appétit!

15 czerwca, 8:27, Gość:

Nie płaczcie proszę. Wolę iść do takiego foodtrucka i kupić frytki za 12 zł niż to waszej restauracji i wydać 100zl na obiad. Bo to o to Wam chodzi z tym płaczem.

A ja wolę pójść do sprawdzonego baru i zjeść obiad za 19 zł.

Koło rynku jest lokal (BAR) gdzie obiad zjesz za dychę. Niestety w pobliżu brak miejsc do parkowania a jeżdże jako serwisant autami po mieście

G
Gość
15 czerwca, 00:20, Kapral:

Większość właścicieli lokali gastronomicznych jest upośledzona i jednocześnie zaślepiona zyskiem.Pracownicy nie znają podstaw bezpiecznej obsługi butli gazowych,nawalają kluczem w zawór kiedy nie mogą go odkręcić,instytucje kontrolne to fikcja a więc również przyczyniają się do takich katastrof bo każdy pracownik może bawić się butlą bez przeszkolenia BHP no i mamy to co mamy.

jakoś nie słyszę, żeby codziennie wybuchały butle z gazem, więc twój bełkot jest bez sensu.

G
Gość
14 czerwca, 23:39, Gość:

W tych budach, które się ledwo trzymają na kołach nie są przestrzegane żadne przepisy ani standardy. Czy to związane z bezpieczeństwem czy higienią. Normalny bar ma wiele kontroli; sanitarna, ppoż, sprawdzane są instalacje (elektryczna, gazowa, wentylacyjna) a w razie stwierdzenia braku którejś, bar można z dnia na dzień zamknąć. A Tu... żadnego nadzoru i oto skutki.

14 czerwca, 23:40, Gość:

Nadmienię że w niektórych pojazdach gastronomicznych (a nie jakiś fuut trakach) nie ma nawet bieżącej wody już nie mówiąc o ciepłej wodzie i jej odpływie

15 czerwca, 0:30, Gość:

Jest za to zatrudniony za najniższą stawkę, wulgarny, niechlujny i obowiązkowo wytatuowany młodzieniaszek, z tych co to mają na wszystko i wszystkich wyje*ane (toleruję taką postawę życiową, ale niekoniecznie w gastronomii, gdzie ma się ciągły kontakt z żywnością), przecierający tą samą ścierką podłogę, szybę, naczynia kuchenne i inne lepiące się od zjełczałego tłuszczu trans sprzęty gastronomiczne będące na wyposażeniu food-trucka, co chwila popalający sobie papieroska, załatwiający potrzeby fizjologiczne w pobliskim cuchnącym ToiToi-u, przybijający "piątki" z licznie odwiedzającymi do znajomkami, dłubiący z upodobaniem w nosie, zębach, pod pachami i w kroku - oczywiście niemyjący po tych czynnościach rąk (ewentualne zmoczenie ich przez 5 sekund zimną wodą się nie liczy). Bon Appétit!

Nie płaczcie proszę. Wolę iść do takiego foodtrucka i kupić frytki za 12 zł niż to waszej restauracji i wydać 100zl na obiad. Bo to o to Wam chodzi z tym płaczem.

G
Gość
15 czerwca, 0:20, Kapral:

Większość właścicieli lokali gastronomicznych jest upośledzona i jednocześnie zaślepiona zyskiem.Pracownicy nie znają podstaw bezpiecznej obsługi butli gazowych,nawalają kluczem w zawór kiedy nie mogą go odkręcić,instytucje kontrolne to fikcja a więc również przyczyniają się do takich katastrof bo każdy pracownik może bawić się butlą bez przeszkolenia BHP no i mamy to co mamy.

Wcale nie jest upośledzona tylko CWANA. Buda nie podlegająca prawie żadnemu prawu, pracownik to student albo umowa o dzieło, nierzadko o wątpliwej reputacji społecznej i higienicznej. Auto ubezpieczone więc w razie pożaru zwrot kosztów. A właściciel stwierdzi że to on tam był a butla chyba była niesprawna. Jakieś pytania?

G
Gość
14 czerwca, 23:38, Gość:

W tych budach, które się ledwo trzymają na kołach nie są przestrzegane żadne przepisy ani standardy. Czy to związane z bezpieczeństwem czy higienią. Normalny bar ma wiele kontroli; sanitarna, ppoż, sprawdzane są instalacje (elektryczna, gazowa, wentylacyjna) a w razie stwierdzenia braku którejś, bar można z dnia na dzień zamknąć. A Tu... żadnego nadzoru i oto skutki.

15 czerwca, 6:58, Gość:

Tak jak z e-hulajnogami - bez CE i dopuszczenia

A po co mi to wszystko? Zwykłemu zjadaczowi frytek z fudtrucka czy użytkownikowi hulajnogi bez ce którą jeździłem kiedyś? Jak jest pożar to wiadomo że trzeba uciekać, a nie gapić się jak się pali czy spacerować obok. Zwykła restauracja też się może spalić.

G
Gość
14 czerwca, 23:38, Gość:

W tych budach, które się ledwo trzymają na kołach nie są przestrzegane żadne przepisy ani standardy. Czy to związane z bezpieczeństwem czy higienią. Normalny bar ma wiele kontroli; sanitarna, ppoż, sprawdzane są instalacje (elektryczna, gazowa, wentylacyjna) a w razie stwierdzenia braku którejś, bar można z dnia na dzień zamknąć. A Tu... żadnego nadzoru i oto skutki.

Tak jak z e-hulajnogami - bez CE i dopuszczenia

G
Gość

A gdzie certyfikat bezpieczeństwa ?

Dodaj ogłoszenie