Podnoszenie ciężarów. Tamas Aján, prezes światowej federacji, ustąpił po 20 lat. Kim jest człowiek, który dwie dekady rządził IWF

Jakub Guder
Tamas Aján ściska rękę Mariusza Jędry
Tamas Aján ściska rękę Mariusza Jędry fot. archiwum Mariusza Jędry
Udostępnij:
Węgier Tamas Aján przez 20 lat rządził światowymi ciężarami. Po oskarżeniach o tuszowanie dopingu zrezygnował ze swojej funkcji, ale tłumaczy, że zrobił to bo... przesunięto igrzyska olimpijskie.

Bomba wybuchła na początku stycznia, kiedy to niemiecka telewizja ARD wyemitowała dokument, w którym ujawniła nieprawidłowości w Światowej Federacji Podnoszenia Ciężarów (IWF). Z filmu wynikało, że 81-letni Węgier Tamás Aján, który federacją rządzi od 20 lat, przez lata pomagał tuszować doping w swoim sporcie. W latach 2008-2017 w najważniejszych imprezach na pomoście rozdano 450 medali, ale tylko 204 z tych medalistów zbadano. Ajánowi zarzucono także, że nie można się doliczyć 5,5 mln dolarów, które IWF dostała od MKOl-u.

Na dodatek Węgier miał faworyzować rodzimą agencję antydopingową, która - za odpowiednią dopłatą - zezwalała na podmianę próbek. Węgierska Agencja Antydopingowa obsługiwała w tym czasie także wiele światowych imprez.

Po emisji dokumentu Ajan został zawieszony na trzy miesiące, a kilka dni temu zrezygnował z funkcji prezesa IWF. Jak jednak twierdzi, nie zrobił tego ze względu na oskarżenia, ale... z uwagi na przesunięcie igrzysk olimpijskich.

- Wszyscy traktowali go bardzo poważnie. Zrobił wiele dla światowych ciężarów, a my w Europie mogliśmy się cieszyć, że sekretariat światowej federacji jest u nas, na Węgrzech - mówi Mariusz Jędra, prezes Polskiego Związku Podnoszenia Ciężarów. - Coś było jednak nie tak, bo dźwiga cały świat, a kilka nacji podnosiło znacznie większe ciężary. Nikogo za ręce nie złapano. Dochodzenie trwa - dodaje Jędra. Śledztwo prowadzi kanadyjski prawnik Richard McLaren. To jego działanie doprowadziły m.in. do pokazania skali dopingu w Rosji a w konsekwencji wykluczenia jej z igrzysk olimpijskich w Rio de Janeiro w 2016 roku.

Aján przez lata był postacią bardzo szanowaną w świecie sportu. Najpierw był sekretarzem generalnym IWF, a od 2000 roku prezesem federacji. Działał też w MKOl-u. Znał się dobrze z Ireną Szewińską i Waldemarem Baszanowskim. - Świat go lubił. Miałem wrażenie, że traktowano go jak króla - opowiada Jędra.

Chociaż niektórzy mogą z tego nie zdawać sobie sprawy, to jednak IWF jest bogatą federacją. Zrzesza blisko 190 krajów na świecie, a mistrzostwa świata czy olimpijska rywalizacja na pomoście cieszą się olbrzymią oglądalnością. Nic jednak dziwnego, bo to popularny sport w Rosji, Iranie czy Chinach. Tamás Aján korzystał z tego blichtru. Najważniejsi działacze federacji często latali biznes klasą, a z lotniska odbierały ich drogie samochody. Kongresy IWF zawsze były świetnie zorganizowane. Teraz zapewne się to zmieni.

Jak to się stało, że Węgier przez tyle lat utrzymał się przy władzy? Potrafił docenić najmniejszych. Ważne imprezy pozwalał organizować w tak egzotycznych krajach jak Fidżi czy Nauru, gdzie ciężary są sportem narodowym. A podczas kolejnych wyborów głos amerykańskiej federacji waży przecież tyle samo, co poparcie egzotycznego kraju z Oceanii.

W ostatnich latach z fotela prezesa próbował go strącić szef europejskiej federacji Włoch Antonio Urso. Nie udało mu się to jednak. Po ostatnich przegranych wyborach zapowiadał, że nie będzie już startował, ale po wycofaniu się Ajana, może jeszcze zmienić zdanie.

Węgier odpiera wszystkie zarzuty. Mówi, że wiele spraw z dokumentu ARD mija się z prawdą. - Podnoszenie ciężarów jest teraz silną federacją. Jedynym problemem jest doping. Niestety w pewnym regionie świata - nie chcę wymieniać kraju - stosowanie dopingu podczas przygotowań zostało absolutnie zaakceptowane. Jak mówią moi koledzy: doping był w kulturze podnoszeniu ciężarów - powiedział dla Deutsche Welle. Dziennikarze dopytywali, czy chodzi o Azerbejdżan, ale Tamás Aján nie chciał tego komentować.

- Wszyscy trzej ostatni przewodniczący MKOl-u - pan Samaranch, Jacques Rogge i Thomas Bach - zawsze wspominali, że podnoszenie ciężarów prowadzi najlepszy program kontroli antydopingowych - tłumaczył się ustępujący prezes.

Dziennikarze ARD obliczyli, że od kiedy Aján został w 2000 roku szefem IWF, wykryto w tym sporcie ponad 700 przypadków dopingu.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Mistrzostwa w Polsce zwiększą popularność strzelectwa i rugby

Wideo

Komentarze

Komentowanie zostało tymczasowo wyłączone.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Przejdź na stronę główną Gazeta Wrocławska
Dodaj ogłoszenie