Po bandzie

Wojciech Koerber
JW
Lekarze przyznają, że mama naszego wybitnego żużlowca, pani Czesława Gollob, miała baaardzo ciężki poród. Ponoć Tomasz urodził się od razu z motocyklem - ktoś gdzieś kiedyś w ten sposób przedstawił najlepszego polskiego jeźdźca, obecnie mistrza świata. Przez te wszystkie lata sytuacja zmieniła się o tyle, że dziś tych motocykli ma Gollob o wiele więcej.

Na każdą nawierzchnię, każdą geometrię, każdą pogodę i na każdą ligę, w której występuje. A wtedy bawił się jednym. Co sprawiło, że w mijającym sezonie motory tak pięknie się go słuchały? "Spałem z nimi" - tłumaczy Gollob, który wykształcenie ma wyższe. Wyższe żużlowe.

No więc ten żużel istotnie jest w kraju domeną mniejszych ośrodków, a dalekowzroczność klubowych prezesów kończy się na czubku własnego nosa. Wybornym przykładem jest tu notoryczne majstrowanie przy regulaminie rozgrywek. Już dawno temu postulowałem, by wprowadzić np. zapis mówiący o tym, że w przypadku dwumeczów o medale, a także o utrzymanie, na obu torach należy odjechać tę samą liczbą biegów. Innymi słowy, by w obu przypadkach odjechać pełną tabelę biegową, bo tak tylko jest sprawiedliwie. Tym razem w finale sporów nie było, bo karty zostały rozdane w pierwszym meczu. A gdyby tak Unia przegrała w Zielonej Górze choćby 6 oczkami, co było przecież scenariuszem realnym? Wtedy, z powodu deszczu, mogłoby nie starczyć czasu na odrobienie strat u siebie. Przecież po ośmiu biegach Byki prowadziły jeszcze tylko 26:22 (mecz przerwano po 11. wyścigu przy stanie 39:27).

Komuś w końcu tego czasu zabraknie i będą lamenty. Musi jednak najpierw dojść do tragedii, by przejrzeć na oczy - wspomnicie te słowa. Pamiętamy dobrze casus wyprowadzenia z zielonogórskiego parkingu motocykli Piotra Świderskiego. Wtedy szefowa WTS-u Krystyna Kloc rozesłała do współudziałowców ekstraligi, czyli do klubów, pismo, by w tym wypadku "zaniechać skutków regulaminu". I, o zgrozo, kilku prezesów ów wniosek poparło. W tym gorzowiak Komarnicki, bo go wcześniej Myszory na wakacje wysłały. Przecież to kompletna paranoja! Wszelako w polskim żużlu regulamin jest po to, by raz go przestrzegać, a innym razem nie. W zależności od punktu siedzenia. Tu się liczy czubek własnego nosa! Wiocha.

No więc wiocha wiochą, lecz wracając do Golloba - ma żużel tę przewagę nad innymi dyscyplinami, że z racji specyfiki był, jest i będzie wolny od dopingu. Tu mistrzowi świata nie odbiera się po czasie złota, jak zwycięzcom Tour de France czy lekkoatletom. Ten Gollob 20 lat na szczyt się wspinał, choć momentami brakowało i tlenu, i wiary. Sypiał z motorami, poznawał je od podszewki. A nasi piłkarze? Znów wyjdzie, że się ich czepiam, choć nie wszystkich przecież jednakowoż. Jest też wśród nich wielu świetnych, uczciwych i ambitnych ludzi. Mniejsza jednak o to. Czytam ostatnio, że przy Oporowskiej konsternacja, bo pierwszego dnia kadencji Lenczyka zawodnicy sześć godzin w klubie spędzili. A za Tarasiewicza po dwóch wychodzili.

pLudzie! Na Zachodzie piłkarz pracuje dziennie osiem. Trening, odnowa, czasem siłownia, wspólny obiad, czas dla mediów, dla młodzieży, promocja klubu, znów trening etc. Ale to kwestia priorytetów. Gollob chciał być mistrzem świata i został artystą speedwaya. Polski piłkarz artystyczny ma tylko nieład na głowie, a o mistrzostwie świata nigdy nawet nie pomyślał. Chce tylko dobrze zarabiać.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie