Po bandzie

Wojciech Koerber
Wojciech Koerber
Wojciech Koerber fot. Janusz Wójtowicz
Zadzwonił kilka dni temu do redakcji starszy pan z Krakowa. Pytał, czy można by mu podesłać ostatni tekst o śp. Kazimierzu Paździorze, drugim polskim mistrzu olimpijskim w boksie. Panowie ponoć się kiedyś poznali, nawet przyjaźnili.

Zrazu wyjaśniłem, że nie powinno być problemu, sugerując wszelako, iż w każdej chwili można też rzeczony tekst odnaleźć w internecie. "Zauważyłem, że wszyscy młodsi dziennikarze znajdują się w szale futbolowym, a sporty indywidualne im zwisają" - tyle mi w przypływie niespodziewanej złości odburknął, po czym błyskawicznie podziękował i się wyłączył. Nieładnie i przedwcześnie zakończył ze mną ten pan rozmowę. A chciałem mu właśnie przyznać blisko sto procent racji.

No więc wczoraj, 25 lipca, minęły dokładnie cztery lata od śmierci red. Irka Maciasia. Dziennikarza, który pisał sercem, nie rękoma. Niby głównie o piłce, bo to studnia bez dna, a jak wiele zrobił przecież dla innych dyscyplin?! Dopieszczał te niedopieszczone, pamiętał o sporcie dzieci i młodzieży. To nie przypadek, że ma dziś Irek swoje memoriałowe wyścigi i u Mariana Pawlaka podczas wioślarskich Ergowioseł, i u dyr. Bogdana Rzepki w czasie kolarskich Grodów Piastowskich. Kolarstwo to w ogóle piękny sport i kopalnia anegdot zarazem. Ścigał się swego czasu taki Ryszard Zapała, zwyciężał nawet dawne etapy Tour de Pologne. I pewien trener instruował wówczas swoich podopiecznych tak : "Panowie, trzymajcie się Zapały", co rozumieć można, rzecz jasna, w dwójnasób.

Gdy chodzi o naszego Jana Brzeźnego, też mi swego czasu sprzedał anegdotkę: "Jechałem czasówkę Dookoła Holandii, moje początki w kadrze. Dróżki były wąskie, żywopłoty wysokie, a głowa przy samej kierownicy. No i kiepskie oznakowanie trasy, nikt nie wskazywał drogi. Nagle przede mną rozwidlenie. Zawahałem się, a tu w ułamku sekundy trzeba było podjąć decyzję - w lewo czy w prawo. Wybrałem w lewo, po mniejszym łuku. No i wjechałem prosto do... stodoły. Ale i tak miałem szczęście, że brama była akurat otwarta. Koledzy z wozu wjechali za mną na to klepisko przed stodołą, pokładając się ze śmiechu".

Barwnie wspominał też karierę na naszych łamach Ryszard Szurkowski: "Wyścig Pokoju, etap do Niemiec, gdzieś przed Gorzowem. Zygmunt Hanusik ma przewrotkę, ląduje na plecach i rozrywa spodenki tak, że zostają tylko gumki i końcówki nogawek. Cały tyłek na wierzchu. No więc w tym momencie rodzi się plan, żeby to jego rozprowadzić na mecie. Żeby się pokazał, a ludzie mieli ubaw. Gdy jednak rywale mijają Zygę, dostrzegają goliznę i zanoszą się od śmiechu. Chłopak orientuje się w sytuacji i krzyczy do nas: "To już mnie nie rozprowadzajcie!".
No więc tyle zrobił Irek dla kolarstwa, a zginął na rowerze.

Flesz: Wegańskie ubrania. Made in Poland

Wideo

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze 1

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

h
honda

...insprujące bardzo i ciekawe zarazem! pozdrawiam Pana Redaktora z zaprzyjaźnionej firmy motoryzacyjnej

Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3