Piłka nożna: Traore nie strzela goli, Zagłębie nie wygrywa

Paweł Kucharski
W ostatnich miesiącach piłka nie chce się słuchać Traore
W ostatnich miesiącach piłka nie chce się słuchać Traore fot. piotr krzyżanowski
- Kto teraz będzie strzelał dla nas bramki? - martwili się kibice Zagłębia Lubin, gdy z klubem rozstał się Ilijan Micanski. Letnia kampania transferowa pod hasłem "szukamy napastnika" pożądanych efektów nie przyniosła. Co gorsza, skuteczność z poprzedniego sezonu zatracił Mouhamadou Traore.

Droga Senegalczyka do polskiej ekstraklasy była długa, a wiodła przez nieudane testy w Wiśle Kraków oraz grę w trzecioligowym Gliniku Gorlice i pierwszoligowym GKP Gorzów Wlkp. Imponująca skuteczność na niższych szczeblach zaowocowała transferem do Zagłębia, gdzie Traore szybko wywalczył sobie miejsce w pierwszej jedenastce. Był czołową postacią zespołu i prawdziwym motorem napędowym ofensywnych akcji lubinian. Pozyskanie go potwierdziło, że warto rozglądać się za piłkarzami z niższych klas rozgrywkowych, gdzie po boiskach biega wielu utalentowanych graczy. W pewnym momencie Traore przyćmił nawet Ilijana Micanskiego, któremu nie wiodło się dobrze, gdy trenerem Miedziowych był Franciszek Smuda.

Złośliwi powiedzieliby, że dziś łatwiej określić prawdziwą datę urodzenia Traore, niż zliczyć minuty bez zdobytego gola. Po raz ostatni trafił on do siatki rywali w kwietniu tego roku, w zremisowanym 2:2 meczu z Lechią Gdańsk. Była to szósta i jak na razie ostatnia bramka Senegalczyka w barwach Miedziowych. - Trzeba pamiętać, że Mouhamadou był kontuzjowany w trakcie okresu przygotowawczego. Na pewno brakuje mu ogrania i czucia piłki. Poza tym, nie stwarzamy sobie tak wielu sytuacji, jak w poprzednim sezonie - szuka przyczyn takiego stanu rzeczy trener Marek Bajor.
Ubiegłotygodniowe spotkanie z Polonią Bytom było już dwunastym z rzędu, w którym Traore nie zdobył gola. Mimo to, szkoleniowiec Zagłębia jest zmuszony na niego stawiać, bo w kadrze zespołu brakuje skutecznych naspastników. - Nie mamy szerokiego pola manewru, choć Arek Woźniak czy Wojtek Kędziora ciężko pracują na treningach. Każdy z nich chce grać od pierwszej minuty - zauważa Bajor. I choć mecze z Polonią Warszawa i Arką Gdynia Senegalczyk zaczynał na ławce rezerwowych, to już w starciu z Polonią Bytom ponownie znalazł się w pierwszym składzie.

Ze względu na niedyspozycję w trakcie przygotowań do sezonu piłkarza z Afryki, a także uraz Kędziory działacze z Lubina byli zmuszeni w szybkim czasie znaleźć bramkostrzelnego napastnika. Gole dla Zagłębia miał zdobywać Dusan Djokić, ale szybko okazało się, że z aktualną formą nie będzie on zbawieniem Miedziowych. - Oczekiwania wobec niego były duże. Dusan potrzebuje jednak czasu na dojście do optymalnej formy. Mamy problem ze strzelaniem bramek, ale wierzę w swoich piłkarzy - kończy Bajor.

W poniedziałek szkoleniowiec musiał się tłumaczyć ze słabych wyników zespołu przed zarządem klubu. Spotkanie przebiegło ponoć w spokojnie atmosferze. Panowie wymienili swoje uwagi dotyczące gry Zagłębia, a trenerowi nie postawiono żadnego ultimatum. Podobne spotkanie z prezesm Jerzym Kozińskim czeka w najbliższym czasie piłkarzy. Odbędzie się ono na pewno przed meczem z Legią Warszawa (sobota, godz. 18.15).

Osobna rozmowa czeka Mateusza Bartczaka - jednego z najbardziej doświadczonych piłkarzy Miedziowych. To efekt listu otwartego członków Stowarzyszenia Sympatyków "Zagłębie Fanatyków" do prezesa. Kibicom nie spodobało się to, że po meczu w Bytomiu część z piłkarzy nie podeszła do nich i nie podziękowała za doping. - Kibice poświęcają swój prywatny czas, by pojechać wiele kilometrów za swoim zespołem. Mają zatem prawo oczekiwać lepszej gry, a przede wszystkim dobrego wyniku. Uważam, że obowiązkiem każdego zawodnika jest podziękowanie za doping, nawet jeśli wiąże się to z tym, że zostanie skrytykowany za swoją postawę. Sytuacja z Bytomia jest niedopuszczalna i nie może się po-wtórzyć - mówi na oficjalnej stronie internetowej klubu prezes Koziński.

Piłkarzy Zagłębia czekają w najbliższym czasie trzy bardzo trudne spotkania. W sobotę podejmą na własnym stadionie Legię Warszawa. W środę, w 1/16 finału rozgrywek Pucharu Polski, zagrają na wyjeździe z Widzewem Łódź, a w kolejną niedzielę w Białymstoku z tamtejszą Jagiellonią.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie