Państwowa dotacja dla klubów go-go. Zdaniem prokuratury okradano w nich klientów

Marcin Rybak
Marcin Rybak
Sobota 24 kwietnia około 22.00 policjanci kontrolują klub Al Capone na wrocławskim Rynku
Sobota 24 kwietnia około 22.00 policjanci kontrolują klub Al Capone na wrocławskim Rynku Jaroslaw Jakubczak/ Polska Press
Udostępnij:
Firma prowadząca kluby ze striptizem otrzymała od państwa pomoc finansową. Wypłata nastąpiła w ramach tzw. Tarczy Finansowej, wspierającej biznesy, które popadły w kłopoty z powodu pandemii. Rzecz w tym, że – zdaniem wrocławskiej prokuratury – kluby te zarządzane były przez zorganizowaną grupę przestępczą. Ich klienci mieli być usypiani środkami odurzającymi dodawanymi do drinków, a potem okradani.

Jak się dowiadujemy, sprawa pomocy dla klubów go-go to jeden z wątków śledztwa prowadzonego przez wrocławski wydział Prokuratury Krajowej i CBŚP. Przypomnijmy – w nocy z soboty na niedzielę policja najechała kluby Al Capone we Wrocławiu oraz Gold House i Royal Gentelmen Club w Warszawie. Zatrzymano 15 osób i wszystkie zostały aresztowane. Cztery z nich mają zarzuty kierowania grupą przestępczą. Jeden z domniemanych szefów szajki to policjant. Łącznie wśród zatrzymanych było trzech policjantów.

Kierowniczą rolę w grupie pełnić miała też m.in. Agnieszka K. Jak sprawdziliśmy, jest ona wspólniczką firmy, do której należały kluby. W internetowej bazie danych o spółkach znaleźliśmy informację, że w 2020 roku wypłacono tej firmie 36 tysięcy złotych pomocy publicznej. "Pomoc rekompensująca negatywne konsekwencje ekonomiczne związane z COVID-19, udzielana w ramach limitu 800 000 euro na przedsiębiorcę" – czytamy.

Pani Agnieszka kontroluje łącznie osiem firm. Jeszcze co najmniej jedna z nich jedna z nich dostała pomoc antykryzysową. Chodzi o kwotę 72 tysiące złotych „zaliczki zwrotnej”, którą w tym roku wypłacił Polski Fundusz Rozwoju. Czy druga z firm też miała związek z klubami ze striptizem i okradaniem klientów? Tego nie wiadomo. - Część przyznanych pieniędzy im cofnięto, ale coś dostali. O szczegółach nie mogę mówić – ucina pytania osoba związana ze śledztwem. Jak ustaliliśmy, firmie od klubów go-go wstrzymano tegoroczną wypłatę z drugiej edycji "Tarczy Finansowej".


TU WIĘCEJ o klubach go go i okradaniu klientów

Biuro Prasowe Polskiego Funduszu Rozwoju potwierdziło nam, że firma Agnieszki K. dostała 36 tysięcy złotych w maju 2020 roku bo „spełniła warunki programowe”. Rzecznik Funduszu Michał Witkowski dodał, że ubiegłoroczna akcja wypłacania pomocy prowadzona była w oparciu o oświadczenia firm. Składane były elektronicznie za pośrednictwem rachunków bankowych. System komputerowy – analizujący wnioski – był zintegrowany z bankami, Krajową Administracją Sądową, ZUS i Krajowym Rejestrem Sądowym.

Firma musiała istnieć przed 2020 rokiem, zatrudniać pracowników, płacić za nich składki na ubezpieczenia społeczne oraz wykazać, że straciła finansowo na epidemii. W ciągu 48 godzin od złożenia wniosku wypłacane były pieniądze. Składający wniosek był uprzedzany o odpowiedzialności karnej za fałszywe zeznania.

- Już po wypłacie do niektórych do firm może wejść kontrola, a w przypadku stwierdzonych nieprawidłowości, muszą one oddawać pieniądze. Nie jest wykluczone – napisało nam biuro prasowe PFR – że i firma Agnieszki K. zostanie skontrolowana. Jeśli ujawnione będzie, że pomoc spółce się nie należała, zostanie wezwana do zwrotu pieniędzy. Ale czy ta kontrola rzeczywiście będzie, a jeśli tak, to kiedy? Plan kontroli nie jest jawny. PFR współpracuje z KAS i CBA. Od początku akcji pomocy przeszło 600 firmom odmówiono wypłaty.

Z ustaleń prokuratury wynika, że szajka działała od sierpnia 2018 roku. Czwórka jej szefów miała zatrudnić osoby, które wcześniej pracowały w słynnej sieci klubów go-go Cocomo. Nowy biznes zorganizowano według tego samego modelu. Jak dotąd znaleziono dowody na oszukanie 50 osób, w tym cudzoziemców, którzy stracili kwoty od kilku do 200 tysięcy złotych.

Ale wiadomo, że pokrzywdzonych może być więcej. Wrocławski Wydział Prokuratury Krajowej i CBŚP proszą nawet o kontakt osoby, które uważają, że zostały okradzione w klubach Gold House przy ul. Żurawiej i Royal Gentelmen Club przy ul. Świętokrzyskiej w Warszawie.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Rosjanie atakują swoich

Wideo

Komentarze 3

Komentowanie zostało tymczasowo wyłączone.

Podaj powód zgłoszenia

G
Gość

Jakoś nie jestem zaskoczony. Nawet bym się zdziwił gdyby było inaczej. Takie czasy.

D
D.D.

Domy publiczne z dotacją rządową. No nieźle... Czyli każdy z nas składa się na sutenerów i prostytutki.

G
Gość
29 kwietnia, 22:07, Gość:

już niedługo rybak nie będzie się zajmował takimi pierdołami, tylko będzie miał zlecenia na jechanie z totalną opozycją

A niech sobie Rybak pisze i manipuluje, tylko zakompleksieni zwolennicy PiS będą sobie czytać to co reżim chce. Szkoda że wszyscy obywatele będą płacić na takie szambo..

Przejdź na stronę główną Gazeta Wrocławska
Dodaj ogłoszenie