Pan doktor z prawomocnym wyrokiem nie chce iść do więzienia. Płacić też nie chciał, a pacjentka od 16 lat jest w śpiączce

Mariusz Parkitny
Mariusz Parkitny
Udostępnij:
Anestezjolog skazany na bezwzględne więzienie, bo nie chciał płacić odszkodowania za nieudaną operację. Wkrótce ma dostać wezwanie do odbycia kary. Próbuje zamienić pryczę zakładu karnego na elektroniczną obrączkę na nogę - ustalił Głos. Dzięki temu mógłby odbywać wyrok w domu.

Nasze informacje potwierdził sędzia Michał Tomala z Sądu Okręgowego w Szczecinie.

- Wiesław S., skazany prawomocnym wyrokiem na karę więzienia złożył do sądu penitencjarnego wniosek o odbycie kary w ramach dozoru elektronicznego - mówi.

Posiedzenie sądu wyznaczono na koniec sierpnia. Lekarz ma o co walczyć, bo w więzieniu ma spędzić aż rok i cztery miesiące. Sąd ukarał też jego żonę i pewnego adwokata, który pomagał im ukrywać majątek.

Lekarz przepisał majątek na żonę, by uniknąć kary. Oto kulisy tej bulwersującej sprawy

Zaczęła się 16-lat temu. W prywatnej klinice chirurgii plastycznej w Szczecinie pani Katarzyna K. nie obudziła się po operacji. Do dziś przebywa w śpiączce. Sześć lat temu sąd skazał anestezjologa, 62-letniego Wiesława S. za błąd w sztuce lekarskiej na 1,5 roku więzienia w zawieszeniu i 1,6 mln zł odszkodowania i renty dla pacjentki (pisaliśmy o tym przed laty). Ale Wiesław S. nie płacił. Majątek przepisał na żonę, a nawet zaczął jej wypłacać alimenty przez co komornik miał związane ręce.

W efekcie dług sięgnął prawie dwóch milionów złotych, co potwierdził sąd w Poznaniu. Ale przez kolejne lata rodzina pani Katarzyny nadal nie mogła doprosić się pieniędzy na leczenie i rehabilitację córki.

Przełom nastąpił rok temu.

27 maja 2021 r. Sąd Rejonowy Prawobrzeże-Zachód skazał Wiesława S. na rok i cztery miesiące bezwzględnego więzienia za sztuczki z majątkiem. Jego żona Małgorzata dostała rok pozbawienia wolności w zawieszeniu na 3 lata, a adwokat, który im pomagał dwuletni zakaz wykonywania zawodu. Wszyscy dostali też po kilkadziesiąt tysięcy złotych grzywny. Wyrok miał zostać podany do publicznej wiadomości.

Anestezjologowi zaczyna się palić grunt pod nogami, bo groźba bezwzględnego więzienia staje się realna. Tym bardziej, że prokuratura chce dla niego wyższej kary. Dochodzi do mediacji i ugody z rodziną pani Katarzyny. Lekarz oddaje pieniądze i wraz z żoną oraz adwokatem przepraszają pacjentkę za swoje zachowanie. W zamian pokrzywdzona (reprezentowana w sądzie przez swoją rodzinę) przyjmuje przeprosiny i deklaruje, że nie chce już kary dla oskarżonych.

Ale trybów sądowych nie da się już zatrzymać, bo apelacje od wyroku złożyła prokuratura i oskarżeni.

Sprawa trafia do sądu odwoławczego w Szczecinie. Mimo pojednania stron, sąd niedawno utrzymał wyrok bezwzględnego więzienia dla lekarza i nie zgodził się na nadzwyczajne złagodzenie kary. W uzasadnieniu daje do zrozumienia, że gdyby nie wspaniałomyślna postawa rodziny pacjentki, wyrok mógłby być jeszcze surowszy. Zachowanie Wiesława S. określił mianem uporczywego.

- Wymierzona mu kara pozbawienia wolności nie jest rażąco surowa, zaś jej wymiar oraz uprzednie skazanie oskarżonego na karę pozbawienia wolności uniemożliwia warunkowe zawieszenie jej wykonania na okres próby. Przy uwzględnieniu uporczywości w zachowaniu się oskarżonego, charakteru ciążącego na nim długu, brak jest podstaw uzasadniających nadzwyczajne złagodzenie wymierzonej mu kary - ocenił sąd odwoławczy odrzucając apelację lekarza.

Więcej szczęścia miał adwokat, któremu sąd odwoławczy cofnął dwuletni zakaz wykonywania zawodu, dzięki ugodzie zawartej z rodziną pacjentki.

Sposób "na polisy" i " na spółkę", czyli jak doktor ukrywał majątek

A oto jak trójka skazanych poczynała sobie, aby ukryć majątek lekarza. Jedna z metod polegała na likwidacji polis na życie Wiesława S. i przekazywaniu pieniędzy na konto bankowe lub na polisy jego żony. W taki sposób w latach 2013-2016 lekarz wydał dyspozycje umorzenia kilku swoich polis, na których miał łącznie ponad 100 tys. zł.

29 sierpnia 2013 r. wypłacił z polisy 35 tys. zł, które w transzach przekazał na dwie polisy małżonki, Małgorzaty S.. 27 stycznia 2014 r. wypłacił z kolejnej polisy 43 tys. zł, a pieniądze przekazał na rachunek żony. Sytuacja powtórzyła się 16 lutego 2015 r ( 26,8 tys. zł.), 16 marca 2015 r. ( 2,5 tys. zł) oraz 14 marca 2016 r. (prawie 14 tys. zł).

- Działając w krótkim odstępach czasu, w wykonaniu z góry powziętego zamiaru, wspólnie i w porozumieniu, w celu udaremnienia wykonaniu postanowienia sądu uszczuplili zaspokojenie Katarzyny K. w zakresie roszczeń majątkowych – uzasadniał sąd.

I sposób " na spółkę"

Kolejną metodą była spółka, w której próbowali ukryć przed komornikiem swoje nieruchomości, w tym dom jednorodzinny. Na konto spółki trafiły też zarobki Wiesława S.

Proceder trwał od listopada 2015 do końca października 2018 w Szczecinie. Na czele spółki stała żona anestezjologa. Za jej pośrednictwem lekarz świadczył usługi medyczne dla szpitala powiatowego w Gryfinie oraz prywatnych przychodni w Szczecinie. Jego pensję przekazywano na konto spółki. Łącznie prawie 450 tys. zł.

- Wynagrodzenie za świadczone przez oskarżonego usługi przekazywane było na rachunek bankowy spółki i tym samym darował na rzecz spółki składniki majątku zagrożone zajęciem komorniczym - uzasadniał sąd.

Żona lekarza próbowała też przenieść do spółki ich dom jednorodzinny oraz niezbudowaną nieruchomość. 23 lutego 2016 r. sporządziła u notariusza akt notarialny, na podstawie którego wniosła aportem do spółki nieruchomości. Spółkę reprezentował adwokat, który był ich obrońcą w procesach o ukrywanie majątku. Usłyszał zarzuty usiłowania udaremnienia zaspokojenia wierzyciela i został skazany razem z małżonkami S..

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Kolejny krok krok do reparacji dla Polski - video flesz

Materiał oryginalny: Pan doktor z prawomocnym wyrokiem nie chce iść do więzienia. Płacić też nie chciał, a pacjentka od 16 lat jest w śpiączce - Głos Szczeciński

Komentarze 3

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

M
ML...
16 lat. Miga się szesnaście lat, a sąd mu w tym pomaga. Tak, pomaga. Do 24 godzin od ogloszenia wyroku cały majątek gościa winien być zabezpieczony. W każdej sprawie, kazdego winnego. A u nas nie dość, że dano mu mnóstwo czasu, aby spokojnie kombinował, to teraz jeszcze z pełną atencją pozwalają mu nie siedzieć. Przecież to kpina. Nie z sądu, bo sądy to szambo. Z ludzi...
P
Palreber
Rok i cztery miesiące to dla niego żadna kara!! Za to co odwalił i odwalał przez ten czas powinni mu dołożyć jeszcze rok. A dozór elektroniczny to żadna kara dla niego
G
Gość
adwokat powinien ponieść karę bo to są działania niezgodne z prawem i nieetyczne i to że komuś już nie zależy nie powinno mieć znaczenia bo fakt jest faktem
Więcej informacji na stronie głównej Gazeta Wrocławska
Dodaj ogłoszenie