Oskarżeni o mord na zlecenie. Za 500 złotych zabili cztery osoby?

Marcin Rybak
Marcin Rybak
Zdjęcie z wizji lokalnej. Policja i prokuratura odtwarzali przebieg tragicznych wydarzeń
Zdjęcie z wizji lokalnej. Policja i prokuratura odtwarzali przebieg tragicznych wydarzeń policja
Trzech mężczyzn i kobieta spłonęli żywcem w mieszkaniu przy ul. św Wincentego na wrocławskim Ołbinie. Dwaj gangsterzy oblali drzwi ich mieszkania łatwopalną substancją i podpalili je. W zamian dostali 5 gramów heroiny o rynkowej wartości 500 złotych. Dziś przed wrocławskim sądem zaczął się proces trzech mężczyzn zamieszanych – zdaniem oskarżenia – w ten mord.

Dramat wydarzył się w nocy z 23 na 24 lutego 2007. Przez wiele lat wydawało się, że śmierć trzech mężczyzn i kobiety to wypadek, zwarcie instalacji elektrycznej. Dopiero niedawno na jaw wyszło, że to było podpalenie zlecone przez gangsterów. Powód? Poprosił ich o to stały dostawca heroiny, prywatnie sąsiad zamordowanych. Choć spalony miał być samochód, a nie mieszkanie z ludźmi.

Andrzej A., pseudonim „Gilos” i Tomasz M. „Bambo” zajmowali się hurtowym handlem narkotykami. Heroinę, i to bardzo dobrej jakości, dostarczał im mężczyzna, który był sąsiadem ofiar pożaru. Miał zatarg z dwoma braćmi z sąsiedztwa. Poprosił swoich partnerów z narkotykowego biznesu, żeby ich pobili albo spalili im samochód. Mężczyźni i ich ojciec prowadzili małą rodzinną firmę transportową.

„Bambo” – relacjonował na dzisiejszej rozprawie „Gilos” – chętnie się zgodził. Za 5 gram heroiny wynajął dwóch swoich stałych dilerów. Ale oni, zamiast auta, podpalili drzwi mieszkania. „Gilos” przekonywał w sądzie, że nie jest winny morderstwa, nic nie wiedział. Być może godził się na spalenie samochodu, na pewno słyszał rozmowy o zemście.

Lato

A o co poszło? Dostawca heroiny dla grupy „Gilosa” uczestniczył w towarzyskim spotkaniu, w którym uczestniczyli też domownicy ze św. Wincentego – dwaj bracia. Doszło do szarpaniny, pijany mężczyzna uderzył kobietę uczestnicząca w spotkaniu. Potem wsiadł za kierownicę i odjechał. Wezwano policję. Z ustaleń śledztwa wynika, że tragiczna śmierć czwórki domowników, to zemsta za ów incydent. W pożarze zginął jeden z braci. Drugi przeżył, bo tego wieczora nie było go w domu.

Rzekomy zleceniodawca zemsty już nie żyje. Oprócz „Gilosa” i „Bamba” na ławie oskarżonych zasiada jeden z podpalaczy Damian N. ps. „Mietek”. Drugi z podpalaczy odsiaduje wyrok w Niemczech. Polska prokuratura wystąpiła o jego ekstradycję.

Kolejna próba oszustwa w sieci

Wideo

Komentarze 2

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

G
Gwozdz

Wszystko wam obiecam, wszystkich Was ochronie tylko mi zapłaćcie !

Zapraszam do Samuraja na treningi ..

G
Gość

Ja znam takiego co oferuję 6 000 zł , dziś była o nim mowa ?

Dodaj ogłoszenie