Opinie pań o wrocławskich porodówkach

Magdalena Gębicka
W Akademickim Szpitalu Klinicznym przy ul. Borowskiej Małgorzata Zalewska szczęśliwie urodziła maluszka
W Akademickim Szpitalu Klinicznym przy ul. Borowskiej Małgorzata Zalewska szczęśliwie urodziła maluszka Fot. Paweł Relikowski
Udostępnij:
We wszystkich szpitalach młode mamy najwyżej oceniły pracę lekarzy

We Wrocławiu są cztery oddziały położnicze. Bardzo róż-nią się między sobą. Zapytaliśmy więc młode mamy, które właśnie urodziły tam dzieci, jak je oceniają. We wszystkich placówkach panie były bardzo zadowolone z pracy lekarzy. Podobnie było przy ocenie pracy położnych. Choć... Tu pojawiły się pierwsze negatywne głosy.

Ranking porodówek we Wrocławiu - zobacz szczegółowe wyniki

Panie rodzące na Brochowie mówiły, że nie o wszystkim są informowane tak, jakby sobie tego życzyły. Ale każda z przepytanych mam twierdziła, że położne bardzo im pomagały.

Najbardziej chwaliły ich pracę pacjentki z ul. Chałubińskiego. - Położna bardzo mi pomogła - mówi Malwina Ligas-Hotlaś. - Urodziłam w nocy i byłam bardzo zmęczona. Pani sama zaproponowała, że weźmie maleństwo i przyniesie mi je rano. Dzięki temu się wyspałam i dziś czuję się bardzo dobrze - dodaje.

W klinice młodym mamom pomagają również rehabilitanci. - Masażysta przyszedł, bo złapał mnie straszny ból w plecach, gdy przewijałam synka - opowiada Malwina Ligas-Hotlaś. - Po jego wizycie poczułam się znacznie lepiej - dodaje.

W klinice przy Borowskiej mamy nie są tak zadowolone z pracy położnych, ale - jak same twierdzą - jest tam bardzo dużo miłych i uczynnych stażystek.

W każdym szpitalu panie miały możliwość spędzić z dzieckiem pierwsze dwie godziny po porodzie. Wszystkie mówią, że były to bardzo intymne dla nich chwile i zarówno lekarze, jak i położne nie przeszkadzali im w tym czasie.

A jak wygląda kwestia samego porodu? Kobiety, które rodziły naturalnie, różnie wspominają ten moment. Rodzące na Brochowie mówią zgodnie, że fotel do porodów jest niewygodny i nie ma się na nim czego złapać. Za to tylko w tym szpitalu mogły rodzić bez bólu. Tam znieczulenie jest bezpłatne.
Wrocławskie mamy oceniły też same szpitale. Najlepiej wypadł ten przy Borowskiej. Nic dziwnego, jest nowy. Każdy pokój ma łazienkę i wiele udogodnień. Jest też bardzo czysto. - W pokoju można regulować światło. Gdy maluszek śpi, może być przyciemnione - opowiada nam Agnieszka Węgłowska, szczęśliwa mama Michalinki.

Każde łóżko ma pilota, którym można regulować jego wysokość. Panie narzekają w zasadzie tylko na to, że czajnik do wyparzania butelek jest na drugim końcu korytarza, zaś przewijaki są odrobinę zbyt małe.

Szpitalne jedzenie też się bardzo różni. Najsmaczniej, zdaniem wrocławianek, karmią przy Kamieńskiego i Chałubińskiego. W tych szpitalach można nawet wybrać posiłek. - Jestem wegetarianką i nie było żadnego problemu, żebym dostawała dania bez mięsa - wspomina szczęśliwa Kamila, mama małego Michała.

Na jedzenie najbardziej narzekały panie rodzące w szpitalu akademickim. Przy Borowskiej nie ma specjalnych posiłków dla mam i np. we wtorek do obiadu był kiszony ogórek.

- Wybierając szpital, panie sugerują się różnymi rzeczami - mówi dr Marek Pochwałowski, wrocławski ginekolog położnik. Na portalu dobrylekarz.pl to jeden z najwyżej ocenianych przez pacjentki lekarzy w mieście.

- Ważne, by myśleć o dziecku. Sprawdzić, czy w szpitalu jest oddział neonatologii, zajmującej się wadami wrodzonymi i rozwojem noworodków - dodaje.


Która porodówka Twoim zdaniem jest najlepsza? Zapraszamy do dyskusji.

Wideo

Komentarze 9

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

K
Kasia
W maju urodzilam synka przez cesarskie ciecie. Byl to moj drugi porod ale pierwsza cesarka. Troche sie obawialam Borowskiej ze wzgledu na rozne, czasem negatywne opinie. Bedac juz po musze powiedziec ze bardzo mile zostalam zaskoczona. Kadra medyczna na najwyzszym poziomie. W trakcie calego porodu byli obecni studenci/mlodzi lekarze, ale o dziwo nie przeszkadzalo mi to wcale. Jak sluchalam anestezjologa tlumaczacego jak podawac znieczulenie i jak wazna jest rozmowa z pacjentka i jej uspokajanie, pomyslalam ze wlasciwy czlowiek uczy naszych przyszlych lekarzy. Samo ciecie robil dr. Fuchs z mloda lekarka. NIe odstepowal jej na krok, rane tez szyli razem. Notabene super robota! Jeszcze lezac na sali operacyjnej pokazano mi synka, polozyli mi go na klatke. Pozniej opieka w sali poporodowej tez bardzo dobra. Przynosili bobasy do mam, ale tez pozwalali odpoczac. Lozka bardzo nowoczesne, wygodne z roznymi wariantami regulacji. Kiedy przyszedl czas wstawania 6h po cieciu, najpierw dostalam do odsluchania motywacyjne nagranie (naprawde pomoglo) a pozniej bardzo powoli zaczelam wstawac pod opieka poloznej. NIe zaluja srodkow przeciwbolowych, napradwe dbaja o mlode mamy i ich komfort. Sale sa 2-3 osobowe. Maz moze przebywac od rana do wieczora - to mi akurat troche przeszkadzalo bo kolezanka z pokoju miala wiecznie gosci. W nocy polozne przychodzily same z siebie jak tylko slyszaly ze cos sie dzieje. Troche dlugo czekalo sie na wypis - moze dlatego ze wychodzilam w niedziele. NIestety tez na oddziale bylo malo salowych - 1 na 2 oddzialy i niestety to bylo widac. Mimo ze pani sie dwoila i troila nie byla w stanie dokladnie i regularnie sprzatac. Ogolnie bardzo polecam! Personel mily, fachowy i dobrze zorganizowany, a to najwazniejsze!
m
mama
Ja drugiego syna rodzilam na Dyrekcyjnej... teraz jestem w trzeciej ciąży i lada moment będę rodzić. Bez zastanowienia wybieram Borowska. Mi tam wszystko odpowiadało. Może niektore panie opiekujace się noworodkami minely sie z powolaniem to i tak tam chce rodzić. Mam je gdzieś. Jak będą niemiłe to zwrócę uwagę i już. A przecież mama sama wie co dla jej dziecka jest najlepsze. No i ja mam to szczęście że mogę zawsze liczyć na mojego męża a to najważniejsze bo on mnie zna najlepiej na świecie i wie jak może mi pomóc.
D
Dagna
Nigdy więcej! Szczerze odradzam. Poród był ok, ale po nim wizyta na oddziale - koszmar. Jeżeli jesteś pierworódką i myślisz, ze położne wprowadzą Cię w świat opieki nad dzieckiem, sposoby pielęgnacji itd. to się zdziwisz. Musisz byc alfą i omegą i wiedzieć wszystko sama. Owszem mozesz się pytać, ale gdy ja zapytałam, to połozna odpowiedizała mi opryskliwie i z wielkimm fochem (może dlatego, że potrzebowałam porady w nocy). Nie mówiąc już o tym, że przywieźli mi dziecko od razu po porodzie i nie ważne, czy jesteś wykończona, obolała itd. radź sobie sama...
B
Basia
Polecam wszystkim przyszłym mamą rdzenie na Borowskiej.Panie na porodówce są miłe jak i również na oddziele położniczym.
P
Paulina
Na chalubinskiego polecam rodzic z położna Katarzyna,świetna kobieta.Bardzo mi pomogła,dzięki nie mój poród był super,cieżko w to wierzyć ale tak właśnie było. jest ona z powołania położna,i wzorowo sie mną zajęła:)polecam wszystkim kobieta które pragną fachowej opieki położnej podczas porodu!!!!!
l
luks
nasze babcie i prababcie jadly ogorki i milion innych rzeczy i jakos gatunek przetrwal :))
t
terminator
Polecam Brochów albo Kamieńskiego (szkoda, że nie ma na Weigla), bo AM ma bezdusznych lekarzy i bez interwencji (kopertowej?!) nie wysilają się, aby zawalczyć o życie młodego człowieka. Szkoda, że prof A. Chybicka nie została rektorem, oj, szkoda. No, ale dajmy szansę nowemu.
a
aaa
LUKS żaden koniec świata tylko kobieta karmiąca piersią niepowinna jeść w tym czasie takich rzeczy żeby maluszkowi niezaszkodziło....
każdy normalny to wie...
pozdrawiam i życze powodzenia w doszkalaniu sie :)
l
luks
.. żeby do obiadu dawać kiszony ogórek..
Dodaj ogłoszenie