Ola Nguyen z MasterChefa: Uwielbiam ciepły chleb ze smalcem...

    Ola Nguyen z MasterChefa: Uwielbiam ciepły chleb ze smalcem z chrupiącymi skwarkami [ROZMOWA]

    Robert Migdał

    Gazeta Wrocławska

    Aktualizacja:

    Gazeta Wrocławska

    Ola Nguyen z MasterChefa: Uwielbiam ciepły chleb ze smalcem z chrupiącymi skwarkami [ROZMOWA]

    ©fot. Michał Stawowiak/tvn

    Rozmowa z Olą Nguyen, która wygrała ostatni program MasterChef i wydała książkę kucharską „Mozaika smaków”. Ola ma 21 lat, urodziła się w Wietnamie, jednak od 7. roku życia mieszka w Polsce. Jest studentką Szkoły Głównej Handlowej w Warszawie. Ma dwójkę młodszego rodzeństwa.
    Ola Nguyen z MasterChefa: Uwielbiam ciepły chleb ze smalcem z chrupiącymi skwarkami [ROZMOWA]

    ©fot. Michał Stawowiak/tvn

    Jaki smak jest pani ulubionym?


    Uwielbiam suszone mięso ze słodko-ostrymi przyprawami. Jest po prostu smaczne – wyrazisty smak, dużo umami i fajna tekstura.

    Kuchnia, którą pani pamięta, smaki dzieciństwa – co to było?


    Bardzo lubiłam maczać kwaśne owoce, np. niedojrzałe, chrupiące gujawy, w mieszance soli, glutaminianu sodu i odrobinki chili w proszku. Całość łączy się w wybuchającą i słodkawą mieszankę w buzi. Pamiętam też dużą ilość zielonych warzyw i słodkich owoców, np. jackfruita z własnego ogródka za domem.

    Lubiła pani podpatrywać mamę, babcię w kuchni? Razem gotowałyście?


    Babcia i mama kazały mi sobie pomagać w kuchni od najmłodszych lat i jakoś przez to właśnie gotowanie stało się dla mnie hobby. Gotowałyśmy i gotujemy zwykłe potrawy azjatyckie do ryżu na kolację czy obiady, np. smażone tofu w sosie pomidorowym albo proste zupy z liściastych warzyw na bazie prostego bulionu z kości i podsmażanej cebuli. Nic za bardzo wyrafinowanego ani szczególnego, ale zyskałam dzięki temu śmiałość w kuchni i porządne podstawy, np. aby zadbać o naostrzony nóż albo by mięso było mocno zarumienione dla uzyskania głębokiego smaku.

    Pamięta pani pierwszą potrawę, którą przyrządziła w życiu?


    Nie pamiętam, ale to chyba był ryż. Trzeba go przepłukać dwa razy i wprawić się w dolaniu odpowiednej ilości wody, aby nie był za suchy ani papkowaty. Doskonale pamiętam zaś moją pierwszą „europejską” potrawę. Chciałam zrobić babeczki, a znalazłam przepis na tartaletki, takie na kruchym spodzie. Wyszła totalna klapa – obrzydliwy mus, bo zupełnie „olałam” przepis i wszystko zmiksowałam, myśląc, że znam się lepiej. Od tamtej pory czytam cały przepis kilka razy i wybieram tylko te z obrazkami!

    Kiedy pani stwierdziła, że gotowanie, komponowanie potraw, smaków, to jest pani pasja? Że to jest to, co kocha pani robić.


    Myślę, że dopiero kiedy zaczęłam gotować dla znajomych. Nie wiedziałam, że tak dużo potrafię i gotowanie oraz dopasowywanie smaków przychodzi mi tak naturalnie. Motywowały mnie pochwały oraz radość, które towarzyszyły wspólnemu jedzeniu. Stwierdziłam, iż to może być pasja, a nie tylko przyjemny obowiązek, skoro potrafię tyle czasu i pracy włożyć w jedną potrawę.

    Gotowanie może być sztuką? 


    Jasne! Gotowanie jest sztuką, kiedy robi się to nie tylko z potrzeby, ale wkłada się w to serce. Używam do tego wszystkich zmysłów i staram się zadziwić odbiorcę. Podczas komponowania potraw, dobieram takie składniki i techniki, aby wydobyć poszczególną cechę produktu. Upewniam się, że danie dobrze się prezentuje i dociera na stół wciąż ciepłe. Myślę, że tak wgląda smaczna sztuka.

    Gdy wchodzi pani do kuchni, to czuje adrenalinę? Dreszczyk emocji? Że coś fajnego zaraz powstanie? Coś ciekawego? Coś, czym będzie się mogła pani podzielić z innymi, coś, czym będzie pani mogła obdarować najbliższych?


    Tak, ale nie tylko to. Lubię po prostu gotowanie jako aktywność. Krojenie, smażenie, mieszanie jest dla mnie przyjemne. Myślenie i skupianie całej mojej uwagi i wszystkich moich zmysłów na potrawie podczas bycia w kuchni odrywa mnie od reszty świata i to mnie zadowala. Czasem coś nie wyjdzie i nie będzie smaczne, ale sam proces stanowi dla mnie formę sportu, po którym czuję się zmęczona fizycznie, ale szczęśliwa!

    Lubi pani tradycyjną kuchnię, czy też lubi eksperymentować?


    Kocham klasyki, bo po coś są tymi klasykami. Często po nie sięgam, gdyż wiem, że to sprawdzone przepisy i smaki, które wszystkich zadowolą. Aczkolwiek wolę jednak eksperymentować, ponieważ to wymaga myślenia w kuchni, a ja lubię do siebie mówić i sobie coś tłumaczyć podczas gotowania. Dużo się przy tym uczę, a zawsze jak wychodzi dobra potrawa, to jest o wiele większa radość! Smaczne i niespodziewane efekty zawsze bardziej cieszą.

    Ulubiona kuchnia. Wietnamska? Polska? Włoska czy japońska? Francuska, czy też mozaika smaków – mozaika kuchni z całego świata?


    Uwielbiam wietnamską kuchnię. Taką w wydaniu z dużo ilością świeżych ziół i różnych tekstur, które wymagają więcej gryzienia, na przykład terrine z uszy wieprzowych. Jem potrawy wietnamskie na co dzień w domu i naprawdę nie narzekam. Desery wolę za to europejskie, ale jakbym musiała coś szybko skombinować, to pewnie odwołałabym się do kuchni włoskiej. Często jedno mieszam z drugim, przykładowo - robię pierożki gyoza z farszem serowym i sosem bazyliowym i wychodzi mi mozaika smaków.

    Pani ulubione dania – takie pani TOP 5? Co pani lubi jeść? Co lubi gotować?


    Och to się cały czas zmienia! Do tego co lubię jeść i gotować to dwie różne sprawy. Po pierwsze: na pewno ciepły chleb na zakwasie ze smalcem z chrupiącymi skwarkami podany z ogórkiem kiszonym. Po drugie – uwielbiam serca i ozory wieprzowe, zwyczajnie gotowane w wodzie z odrobiną octu i z cebulą przez około pół godziny, w zależności od rozmiarów, aby jeszcze miały zwartą strukturę. I takie słodziutkie brązowe mięsko maczam w sosie rybnym. Pycha! U mnie w domu, z moim rodzeństwem, potrafimy taki talerz podrobów wciągnąć w parę minut. Po trzecie – lubię szarlotkę z toffi.


    1 »

    Czytaj treści premium w Gazecie Wrocławskiej Plus

    Nielimitowany dostęp do wszystkich treści, bez inwazyjnych reklam.

    Komentarze (4)

    Dodajesz komentarz jako: Gość

    Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

    Liczba znaków do wpisania:

    zaloguj się

    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    No dobra, ale to lokalny portal wrocławski

    rt (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 3 / 2

    Więc co to tutaj robi?

    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    Miła dziewczyna

    OO (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 1

    i fajna osobowość. Smacznie to wszystko pachnie


    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    miła, ale upodobania kulinarne ma straszne

    :) (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 2 / 3

    jak mi zgrzytnie kawałeczek zwierzęcej chrząstki w kotlecie mam odruch wymiotny i dalej nie jem. Zawsze z fascynacją i obrzydzeniem obserwuję ludzi, którzy jedzą takie rzeczy, podroby- tylko...rozwiń całość

    jak mi zgrzytnie kawałeczek zwierzęcej chrząstki w kotlecie mam odruch wymiotny i dalej nie jem. Zawsze z fascynacją i obrzydzeniem obserwuję ludzi, którzy jedzą takie rzeczy, podroby- tylko wątróbka w paszteciezwiń


    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    hmmm

    hehe (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 3 / 1

    w dupach się królewiczom poprzewracało od tego dobrobytu

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Polecane

    Wideo