Niepokojące trendy demograficzne. Rodzi się za mało Polaków. „Nie bilansuje nam się własna ludność”

Maciej Badowski
Maciej Badowski
Polska w XXI wieku trwale pozostaje w gronie państw o najniższej dzietności i nie osiąga progu zastępowalności pokoleń. Ponadto jesteśmy jednym z krajów, gdzie zmiany demograficzne stanowią największe wyzwanie dla systemu finansów publicznych. – Mało liczne pokolenia skutkują tym, że kolejne pokolenia mogą być jeszcze mniej liczniejsze – mówi nam Stanisław Kluza, współautor raportu „Demografia. Migracje. Rynek pracy w Polsce. Perspektywy po pandemii COVID-19 i wojnie w Ukrainie”. Co może zrobić Polska? Eksperci przygotowali kilka rekomendacji.

Spis treści

Spadek liczby ludności w wieku produkcyjnym i przedprodukcyjnym jako konsekwentny spadek podaży pracy będzie czynnikiem mogącym doprowadzić do recesji gospodarczej, a także do kryzysu systemu ubezpieczeń społecznych – ostrzegają autorzy raportu „Demografia. Migracje. Rynek pracy w Polsce. Perspektywy po pandemii COVID-19 i wojnie w Ukrainie”, przygotowanym na zlecenie Fundacji Przyjazny Kraj przez Instytut Debaty Eksperckiej i Analiz - QUANT TANK.

Ponadto podkreślają, że Polska jest jednym z krajów, gdzie zmiany demograficzne stanowią największe wyzwanie dla systemu finansów publicznych. Szybkie starzenie się ludności stanie się wyzwaniem także z punktu widzenia atrakcyjności naszego kraju dla inwestycji zagranicznych.

Raport odnosi się do kwestii, z jednej strony diagnozy sytuacji demograficznej Polski, a z drugiej strony prezentuje pewnego rodzaju prognozę i rekomendację⁣, w jaki sposób należałoby prowadzić, przynajmniej niektóre obszary polityki demograficznej [b]– tłumaczy w rozmowie ze Strefą Biznesu Stanisław Kluza współautor raportu, Instytut Quant Tank.

Jak podkreśla ekspert, sytuacja demograficzna w Polsce jest nieoptymistyczna już od bardzo wielu lat. Kluza podaje, że w całym XXI wieku współczynnik dzietności oscyluje średnio w okolicach 1,3. – Oznacza to, że pokolenia dzieci są o 1/3 mniej liczne od pokolenia swoich rodziców – mówi.

Nie balansuje nam się własna ludność

– Jeżeli mówimy o XXI wieku, to już mamy ponad 20 lat. To są pokolenia, które właśnie wchodzą na rynek pracy albo już od pewnego czasu znajdują się na tym rynku pracy – tłumaczy i dodaje, że z drugiej strony z rynku pracy schodzą pokolenia wyżów demograficznych lat 50. i 60., czyli tzw. powojennych wyżów demograficznych.

W związku z tym nie bilansuje nam się, w oparciu o naszą własną demografię, własną ludność, kwestia pewnej równowagi na rynku pracy. W konsekwencji, jak tłumaczy, wiele zawodów stało się zawodami deficytowymi, czyli nie jest tak łatwo znaleźć pracowników. Ponadto Kluza przyznaje, że procesy demograficzne bardzo często mają „negatywne efekty zwrotne”. – Mało liczne pokolenia skutkują tym, że kolejne pokolenia mogą być jeszcze mniej liczniejsze – wyjaśnia. – Bardzo mocno wzrasta obciążenie osób starszych w tym, co wypracują osoby młodsze. Na jedną osobę młodszą wypada do utrzymania dużo więcej osób na emeryturze, niż kiedyś – mówi.

Zdaniem eksperta, z tej perspektyw Polska wcześniej, czy później stanie się krajem migracyjnym, czyli krajem, do którego będą przyjeżdżały osoby poszukujące pracy, dlatego państwo polskie powinno wypracować politykę demograficzną.

Za dużo rzeczy dzieje się spontanicznie

Polska w praktyce nie wypracowała żadnej polityki demograficznej w zakresie migracji i to w mojej ocenie jest bardzo dużym problemem – podkreśla. Jak tłumaczy, jeżeli chcemy ją dobrze prowadzić albo optymalizować powinniśmy wiedzieć, kogo chcemy zapraszać i w jaki sposób zapraszać, a następnie ustalić, w jaki sposób nadawać obywatelstwo czy uprawnienia do pracy, czy np. chcemy się wyspecjalizować w jakiś zawodach. – Wydarzenia na Ukrainie dużo bardziej przyspieszyły ten proces. Przypomnę, że od wybuchu wojny, polsko- ukraińską granicę przekroczyło ponad 6,5 mln osób, oczywiście część osób robiło to kilkukrotnie, dlatego należy patrzeć na efekt netto – mówi.

Jak tłumaczy dalej, jeżeli przyjmiemy, że w tym czasie zostało w Polsce około 1,5 mln osób z tych, które przyjechały, oznacza to, że jest to już na tyle duży bodziec, którym powinno się zarządzać z perspektyw polityk społecznych państwa. I właśnie tego nam brakuje zdaniem eksperta. – Za dużo rzeczy dzieje się spontanicznie – podkreśla.

Dzietność i migracja są rozłączne

Zdaniem Kluzy kwestia dzietności oraz kwestia migracji zachodzą na siebie, ale paradoksalnie są rozłączne. Ponieważ procesy migracyjne dzieją się relatywnie szybko i w krótkim czasie można na nie oddziaływać. Z kolei dzietność jest procesem dużo dłuższym – trzeba zachęcić ludzi do tego, żeby ta dzietność się poprawiła, a jeżeli już nastąpi, to i tak te osoby wejdą na rynek pracy dopiero za 18 czy 25 lat, jak dorosną i się wykształcą. – To są procesy o zupełnie innym rozłożeniu w czasie – podkreśla.

Jeżeli chodzi o migrację, to zdaniem eksperta, można stosunkowo szybko budować zachęty, np., dla informatyków albo w zakresie edukacji językowej w ten sposób, aby osoby przyjeżdżające szybciej mogły zacząć funkcjonować w nowym kraju. W przypadku dzietności sytuacja jest dużo trudniejsza i bardzo często wynika również z pewnego zaufania obywateli do państwa.

Polska przespała czas, kiedy można było poprawić dzietność

– Polska w dużej mierze przespała ten czas, kiedy prostymi politykami przez pierwsze 20 lat XXI wieku można było oddziaływać na poprawę dzietności. Dzisiaj przyjdzie nam już doświadczyć konsekwencji tej obniżonej dzietności – mówi i przypomina, że nawet wysoka dzietność w mniej licznej populacji nie odtworzy nam jeszcze stanu sprzed spadku tej dzietności w okresach wcześniejszych.

Zdaniem Kluzy jest to dużo trudniejszy proces, natomiast polityka migracyjna w tym przypadku jest dużo bardziej obiecująca ale jednocześnie musi być prowadzona mądrze, nie w sposób przypadkowy czy spontaniczny.

Robotyzacja i automatyzacja sposobem na niedobory na rynku pracy?

Autorzy raportu próbowali także odpowiedzieć na pytanie, czy robotyzacja i automatyzacja może być sposobem zneutralizowania niedoborów na rynku pracy, wywołanych niekorzystnymi trendami demograficznymi? Odpowiedź na to nie jest jednoznaczna.

– Na razie badania wpływu postępującej wraz z rozwojem technologii robotyzacji procesów produkcyjnych w przemyśle w krajach europejskich nie wskazują na wypieranie przez robotyzację pracy osób o niskich kwalifikacjach w naszym kraju. Wręcz przeciwnie, wzrost robotyzacji w krajach takich jak Polska, Węgry czy Czechy był jak dotąd skorelowany ze wzrastającymi przepływami do zatrudnienia, co można wiązać z efektem nowych inwestycji, które jednocześnie wprowadzają nowocześniejsze technologie i w dalszym ciągu generują popyt na pracowników – tłumaczą.

Ponadto ich zdaniem, należy być „niezwykle ostrożnym w zakładaniu, że przemiany technologiczne w krótkim lub średnim okresie będą prowadziły do stopniowego zastępowania w gospodarkach na świecie pracy osób przez maszyny oraz – co za tym idzie – do unieważnienia problemów, jakie niesie dla rynku pracy starzenie się ludności”. Ponieważ, jak tłumaczą, po przekroczeniu pewnego poziomu nasycenia gospodarki automatyzacją popyt na pracę faktycznie się jednak obniża.

Co może zrobić Polska? Rekomendacje ekspertów

– Państwo polskie ma bardzo dużo zaniedbań, jeżeli chodzi o prowadzenie polityki demograficznej i reformy w obszarach społecznych – mówi i dodaje, że powinno się zacząć od kwestii związanej z polityką migracyjną, której Polska nie miała niegdyś, nie miała niedawno i nie ma obecnie.

Kluza podkreśla, że jest to polityka, której bardzo brakuje i paradoksalnie nie jest to trudne do wykonania, tylko trzeba wiedzieć, co chce się zrobić. – Drugą rzeczą jest kwestia solidarności międzypokoleniowej, ponieważ wzrastające obciążenie młodych pokoleń na rzecz starszych pokoleń powinno skutkować poszukiwaniem zdecydowanie lepszych, często być może nawet bardzo złożonych mechanizmów relacji solidarności międzypokoleniowej – mówi.

Jak wyjaśnia dalej, czasami może być ona oparta na rodzinie, ale czasami jest to także wykluczone, jeżeli są osoby, które mają nieliczną rodzinę lub nie mają dzieci. Oznacza to, jak tłumaczy, że musi być ona wielokomponentowa i bardzo elastyczna.

Trzecia kwestia związana jest z istotnymi działaniami państwa, których nie dostrzegamy albo które nie odniosły sukcesu w zakresie opieki zdrowotnej, ponieważ w dużej mierze ma ona przełożenie na dzietność, a z drugiej strony opieka zdrowotna osób już trochę starszych może mieć przełożenie na jakąś aktywność zawodową bądź społeczną seniorów – podaje. – Zdrowsze społeczeństwo, lepiej zaopiekowane ma większą wartość kapitału ludzkiego – zauważa.

Czwartym obszarem rekomendacji przygotowanych przez autorów raportu jest obszar „sprzężeń zwrotnych w zakresie pomiędzy rynkiem pracy oraz dzietnością”. – Elastyczność rynku pracy ma przełożenie na pewną większą pewność, jeżeli chodzi o możliwość utrzymania rodziny w późniejszym czasie, czyli podjęcia się tego zobowiązania, że na poważnie i świadomie decydujemy się na dzieci – tłumaczy.

To w szczególności, zdaniem eksperta, powinno zostać skierowane do pań, które są bardziej narażone na elementy pewnej nieefektywności rynku pracy.

Ostatnią kwestią wskazaną przez twórców raportu jest większa elastyczność rynku pracy samego w sobie. – Mamy coraz więcej osób, bądź grup, na różny sposób wyznaczanych, które są wrażliwe na niepełny wymiar zatrudnienia – mówi.

Jak tłumaczy, oznacza to, że jeżeli osoby w sile wieku mogą wziąć pełen etat, o tyle bardzo często osoby w wieku około emerytalnym bądź emerytalnym chętnie zdecydowałyby się na jeden lub dwa dni pracujące. Ta kwestia równie dotyczy studentów albo młodszych osób, które jeszcze się uczą, ale chętnie poświęciłyby jeden czy dwa dni w tygodniu na pracę. Również spora część mam skłonna byłaby podjąć pracę kilka dni w tygodniu.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Materiał oryginalny: Niepokojące trendy demograficzne. Rodzi się za mało Polaków. „Nie bilansuje nam się własna ludność” - Strefa Biznesu

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

W
Wernyhora
To są konsekwencje chorej, poronionej, neokolonialnej polityki neoliberalnej - która nadal - pomimo oczywistych wad, jest głównym rdzeniem naszej polityki. Chcieliście budować kapitalizm bez kapitału, pozbawiając się kontroli nad zarządzaniem gospodarką, a potem państwem, to macie... Daswidania - przyjdą Okraińcy!
Wróć na gazetawroclawska.pl Gazeta Wrocławska
Dodaj ogłoszenie