Nauczycielka z V LO zawieszona za romans z uczniem?

Malwina Gadawa
V LO we Wrocławiu
V LO we Wrocławiu Masur/Wikimedia
Tą sprawą żyje V Liceum Ogólnokształcące przy ul. Grochowej we Wrocławiu. Jedna z nauczycielek została oskarżona o to, że miała romans z uczniem. Skargę złożyła mama ucznia, który ma już 19 lat i nie mieszka z rodzicami. Nauczycielka twierdzi, że oskarżenie o romans z uczniem to próba pozbycia się jej ze szkoły.

Z naszych informacji wynika, że dyrektorka szkoły Mariola Kuźmicka-Mazurek dowody przedstawione przez matkę ucznia za wystarczające i zawiesiła nauczycielkę. Złożyła także wniosek do rzecznika dyscyplinarnego działającego przy wojewodzie o wszczęcie postępowania wyjaśniającego. Kontrolę prowadzi też kuratorium oświaty.
- Chodzi o naruszenie godności zawodu nauczyciela. Zrobiłam to, co do mnie należało. Nic więcej nie mogę powiedzieć - mówi dyrektorka.

Nie chce komentować faktu, że za nauczycielką murem stanęli uczniowie i rodzice. „Zawieszona nauczycielka to pedagog cieszący się szacunkiem, stawiający bardzo wysokie wymagania, a jej uczniowie osiągają nieprzeciętne wyniki z egzaminów maturalnych” - napisali rodzice uczniów do dolnośląskiego kuratorium.

Według nich uczniowie tuż przed maturą zostali skrzywdzeni.
- Bez tej nauczycielki nie będą mogli odpowiednio przygotować się do matury z tego przedmiotu na poziomie rozszerzonym. Nie interesuje nas życie prywatne nauczycielki, tylko to, jak uczy nasze dzieci, a robiła to doskonale, prowadząc swój autorski program - mówi nam ojciec jednej z uczennic. - Pani dyrektor nie chce z nami rozmawiać. Traktuje nas jak dzieci. Uważa, że tylko ona ma rację.

Nauczycielki bronią także sami uczniowie. Oni również napisali petycję do kuratorium. Chcą, żeby nauczycielka wróciła do szkoły. „Nie wyobrażamy sobie nauki z kimś innym” - napisali uczniowie. Przypominają, że chodzi o ich przyszłość, bo wyniki matury zadecydują, na jakie studia będą mogli złożyć papiery.

- W tej sprawie zdania są podzielone, ale pewni jesteśmy, że nie można obwiniać kogoś, jeżeli ta wina nie będzie udowodniona w stu procentach. Nauczycielka, o której mowa, nigdy nie uczyła tego ucznia - słyszymy od jednej z nauczycielek liceum przy Grochowej.

Zawieszona nauczycielka nie czuje się winna i uważa, że w tej sprawie nieważna jest prawda, lecz chodzi o pozbycie się jej ze szkoły.
- Czuję się mobbingowana przez dyrektorkę. Zawsze miałam swoje zdanie i potrafiłam je głośno wyrażać. To nie zawsze się podobało - mówi nauczycielka i opowiada, że już w ubiegłym roku szkolnym dyrekcja liceum chciała jej zabrać klasy z programem rozszerzonym, co dla ambitnego nauczyciela jest równoznaczne z degradacją.

- Postępowanie wyjaśniające może trwać nawet pół roku, przez |ten czas mogłabym przygotować moich uczniów do matury. Na razie jednak mam zakaz wchodzenia do szkoły. Traktuje się mnie jak zbrodniarza, chociaż nic złego nie zrobiłam - przekonuje kobieta.

Czy miała romans z uczniem? - Nie będę mówiła, że nie miałam z tym uczniem kontaktu, ale to, o czym się mówi, to kłamstwa. Nie mieszkam z nim, nie jestem w ciąży. Nie przekroczyłam granicy zażyłości - mówi nauczycielka.

Przekonuje, że dowody ją obciążające zostały zdobyte przez matkę chłopca nielegalnie z jego komputera, a część jest spreparowana. - Jeżeli będzie trzeba, to będę walczyć o dobre imię w sądzie - mówi nauczycielka.

Żaden przepis nie zabrania wprost kontaktów seksualnych pedagogów z dorosłymi uczniami. To kwestia interpretacji.

Wideo

Dodaj ogłoszenie