MIRAI czyli przyszłość. Polska i Japonia budują duży sukces małymi krokami. Rosnące zaufanie przynosi obu stronom coraz więcej korzyści

PROJEKT SPECJALNY MIRAI

Wideo

Zobacz galerię (1 zdjęcie)
Trudno znaleźć w Polsce kogoś, kto nie miałby w domu lub garażu jakieś rzeczy związanej z techniką, bądź kulturą japońską – lub chociaż się z nią nie zetknął. Nic dziwnego, że 30 lat temu hasło polskich reformatorów brzmiało: Polska drugą Japonią. Od tego czasu wiele się zmieniło, nad Wisłą zainwestowały kolejne japońskie firmy i dziś dla wielu z nich Polska stała się ważna, a nawet kluczowa dla rozwoju.

- W 2019 roku Japonia i Polska obchodziły setną rocznicę ustanowienia oficjalnych stosunków dyplomatycznych. Pod względem gospodarczym, wymiana handlowa miedzy oboma państwami systematycznie wzrasta dzięki podpisaniu umowy o partnerstwie gospodarczym miedzy UE i Japonią. Obecnie w Polsce działa ponad 300 japońskich firm. Cieszy nas bardzo, ze odbyła się żywa debata na temat MIRAI - przyszłości współpracy biznesowej miedzy Polską i Japonią, przykładów sukcesu oraz zadań wciąż do rozwiązania. Japonia bardzo ceni Polskę, położoną w sercu Europy i zyskującą coraz mocniejszą pozycję ze względu na silny rozwój gospodarczy, i chce z nią współpracować dla jeszcze lepszego rozwoju relacji gospodarczych między oboma państwami. – komentuje współpracę polsko-japońską w kontekście debaty Ambasada Japonii w Polsce.

Jaki jest dziś stan współpracy polsko-japońskiej, czy różnice kulturowe są przeszkodą czy też źródłem mocy, co zrobić, by korzyści z naszych relacji były jeszcze większe? Rozmawialiśmy o tym w gronie znakomitych ekspertów.

- Dla Japan Tobacco International, firmy działającej w 130 krajach, Polska stała się strategicznym biznesowo miejscem. Świadczy o tym nie tylko fakt, że od 2008 roku firma zainwestowała u nas miliard dolarów, ale i to, że właśnie w Polsce, pod Łodzią, znajduje się największe centrum produkcyjne JTI na świecie. 80 procent produkcji wyrobów tytoniowych trafia stąd do 70 krajów. Co więcej, to tutaj firma sprowadza nowoczesne technologie do tej pory wykorzystywane tylko w Japonii. Jak dotąd JTI jest jedyną firmą, która produkuje w Polsce nowatorskie wyroby tytoniowe, w których tytoń jest podgrzewany.

Równocześnie w Warszawie działa Globalne Centrum Usług Biznesowych, które obsługuje firmę na całym świecie w zakresie finansów, zarządzania zasobami ludzkimi, marketingu i sprzedaży, kwestii prawnych i regulacyjnych czy globalnego łańcucha dostaw. Jest to największe z trzech takich centrów JTI na świecie – mówi Agata Kwiek, Kierownik ds. korporacyjnych i komunikacji w JTI Polska.

Firma ta należy nie tylko do kluczowych inwestorów w województwie łódzkim, ale i do grona znaczących pracodawców. W tej chwili zatrudnia już blisko 2,9 tys osób, a niebawem liczba ta przekroczy 3 tys.

Od wizyty cesarza do (wspólnej) globalnej ekspansji

- Krokiem milowym w relacjach między Polską a Japonią była wizyta pary cesarskiej w 2002 roku. Odwiedziła ona wówczas także nasze muzeum. Dzięki tej wizycie nasz kraj zyskał duże zaufanie Japończyków. Takich wizyt było więcej. Przy otwarciu Muzeum Manggha był książę Takamado, później odwiedzała nas jego żona, która zajmuje się na dworze japońskim relacjami kulturalnymi, mamy regularne wizyty parlamentarzystów japońskich, była wizyta żony premiera Akie Abe, czy też samego premiera Japonii. Śmiejemy się często, że jesteśmy takim muzeum w dyplomacji, bo ważne spotkania na poziomie międzypaństwowym zazwyczaj zahaczają o naszą instytucję – mówi Katarzyna Nowak, zastępca dyrektora ds. merytorycznych w krakowskim Muzeum Sztuki i Techniki Japońskiej Manggha, absolutnie wyjątkowym miejscu na kulturalnej mapie Europy.

Dodaje, że drugim bardzo ważnym impulsem do rozwoju wzajemnych relacji były obchody stulecia nawiązania stosunków dyplomatycznych między Polską a Japonią w 2019 roku. - To był wyjątkowy rok, wypełniony wydarzeniami, spotkaniami, i w Polsce, i w Japonii. Zaowocował rozwinięciem dobrych relacji – zarówno pod względem kulturalnym, jak i gospodarczym – podkreśla Katarzyna Nowak.

Potwierdza to Tadeusz Woszczyński, Country Manager z Hitachi Europe Ltd. na Polskę, Austrię, Czechy, Słowację i państwa bałtyckie. Dla technologicznego giganta, jakim jest Hitachi – firma zatrudniająca na całym świecie prawie 400 tysięcy osób, a mająca w swym portfolio elektrownie, pociągi, zaawansowaną informatykę, robotykę i badania nad sztuczną inteligencją, a także znaną nam wszystkim elektronikę użytkową - Polska stała się ważnym rynkiem. Hitachi ma ponad tysiąc spółek i od początku lat 90. wiele z nich działało i inwestowało nad Wisłą w relacji z polskimi partnerami. Starsi pamiętają Hitachi z czasów Peweksów z odtwarzaczy wideo czy telewizorów – ich pierwszym dystrybutorem w Europie centralno-wschodniej była firma ITI.

- W 2007 roku centrala Hitachi otworzyła oddział w Polsce, co rozpoczęło bezpośrednio działalność Hitachi na naszym rynku. Z inicjatywy byłego ambasadora Wielkiej Brytanii w Japonii, Stephena Gomersalla, założyliśmy oddział będący z założenia inkubatorem innowacji. Polacy są bowiem postrzegani w Japonii jako naród, który nie boi się innowacji – wyjaśnia Tadeusz Woszczyński.

Dodaje, że dziś Polska wraz regionem Europy Centralno-Wschodniej stała się bardzo ważna dla Hitachi w kilku obszarach, m.in. IT (macierze dyskowe, rozwiązania dla banków, w czym firma jest liderem) i energetyce (np. budowa bloku energetycznego w Kozienicach), przy czym Hitachi odeszło już od energetyki konwencjonalnej; stworzyło m.in. pierwszy w Polsce magazyn energii na Pomorzu – i był to projekt wspierany przez rząd japoński.

- Ponadto przejęliśmy w zeszłym roku ABB Power Grids, za sprawą czego Hitachi powiększyło się o kolejnych 3,5 tys. pracowników. Do tego mamy firmę logistyczną z siedzibą w Glwicach (ESA Logistika). Mamy w czołowej czwórce w Polsce firmę leasingującą samochody (Hitachi Capital) Mamy również trzy centra usług wspólnych – dla Hitachi Vantara, Hitachi ABB Power Grids i Hitachi Europe Ltd., czyli centrali – wylicza Tadeusz Woszczyński.

- Za trzy miesiące minie 30 lat odkąd zaczęliśmy sprzedawać w Polsce pierwsze komercyjne urządzenia japońskie. Największą współpracę, jeśli chodzi o japońskie technologie, mamy z Kawasaki Robotics. Trwa ona od ponad 14 lat i rozwija się doskonale. W zeszłym roku podpisaliśmy przełomową umowę i zostaliśmy centrum operacyjnym Kawasaki Robotics na dwanaście krajów Europy Środkowej i Wschodniej. Firma ASTOR świadczy w tym regionie swe usługi jako Kawasaki Robotics CEE Hub. Ta współpraca jest o tyle ciekawa, bo polega na dwustronnej wymianie. Są pewne produkty, które my importujemy z Japonii, ale są też takie, które eksportujemy i już niebawem będziemy sprzedawać właściwie na całym świecie. Współpraca jest zatem korzystna dla obu stron – mówi Stefan Życzkowski, prezes krakowskiej firmy ASTOR, która od wielu lat robotyzuje i automatyzuje polski przemysł.

Dzięki tej współpracy ASTOR już jest w Azji i Europie, a na rynek amerykański wejdzie zapewne w tym roku. - Czerpiemy także wiele z japońskiej kultury technicznej. Nasi japońscy partnerzy przyznają, że również czerpią z tej współpracy wymierne korzyści, nie tylko biznesowe – podkreśla prezes ASTOR.

Współpraca planowana ostrożnie, ale na lata

- W japońskiej firmie bardzo długo się planuje, bardzo detalicznie, jest to kultura perfekcjonistów. Jednocześnie ważne jest przy tym długotrwałe budowanie relacji opartych na zaufaniu i lojalności. Przy czym Japończycy rozumieją te pojęcia jako dwustronną wymianę – potwierdza Agata Kwiek z JTI Polska. Wyjaśnia, że lojalność pracownika jest doceniana. Aż 80 procent stanowisk kierowniczych w JTI Polska obsadzanych jest w drodze wewnętrznej rekrutacji, czyli awansów.

Nie sposób tu nie wspomnieć o wpływie filozofii Kaizen, czyli ustawicznego wprowadzania udoskonaleń, czasem nawet drobnych, ale poprawiających funkcjonowanie firmy we wszystkich aspektach – może to być produkcja, ale też zarządzanie pracownikami, ich wspieranie w różnych obszarach.

- O ile w wielu amerykańskich korporacjach pieniądz jest celem, o tyle w japońskich jest narzędziem. Ja też traktuję pieniądze jako ważne narzędzie w życiu, a nie cel. Dlatego japońskie podejście jest mi bardzo bliskie – przyznaje Stefan Życzkowski z ASTOR.
- Różnice kulturowe są znaczne i aby harmonijnie współpracować, trzeba je znać. Dlatego przybliżamy kulturę, japońską tradycję, pomagamy zrozumieć relacje polsko-japońskie i na bazie kultury budować relacje także biznesowe. Znakomitym przykładem jest nasza długoletnia współpraca z firmą JTI i wzajemne uzupełnianie się. – wyjaśnia Katarzyna Nowak z Muzeum Manggha.
- W japońskich firmach kluczowe jest zaufanie, które budowane jest latami jak również lojalność wobec firmy. Podejście firm japońskich jest zupełnie przeciwny do firm amerykańskich. W firmach amerykańskich decyzje o inwestycjach podejmowane są szybko. W firmach japońskich decyzje muszę być poprzedzone wieloletnim planowaniem – dodaje Tadeusz Woszczyński.

Kultura pracy, korzyści dla pracowników i dla otoczenia

Wszyscy nasi rozmówcy podkreślają, jak ważne jest dla Japończyków budowanie bliskich relacji opartych na szacunku, zaufaniu i lojalności. Dotyczy to zarówno załogi, jak i partnerów, kooperantów, a także całego społecznego otoczenia. Wynika to z głębszej filozofii, którą kierują się Japończycy.

– Tak naprawdę naszym celem nie jest tylko miesięczny zysk, ale przede wszystkim długofalowe myślenie. Motto wpajane u nas od lat to „social innovation business”, czyli biznes innowacji społecznych. Clou jest to, w jaki sposób liczne rozwiązania wdrażane przez Hitachi w różnych obszarach rzeczywistości mogą docelowo pomóc w ulepszaniu życia społecznego, np. w ochronie klimatu itd. – wyjaśnia Tadeusz Woszczyński. Japończykom tak bardzo zależy na projektach innowacyjnych poprawiających poziom życia społeczeństw, że często pierwsze takie przedsięwzięcia dofinansowane są przez japoński rząd lub bezpośrednio przez Hitachi.
Agata Kwiek z JTI Polska podkreśla, że filozofia Kaizen dotyczy tyleż ulepszeń technologicznych, co społecznych; wiele z nich dotyczy organizacji pracy ludzi i dobrostanu pracowników. Efekt jest znakomity: od pięciu lat JTI Polska jest na podium w prestiżowej certyfikacji najlepszych pracodawców w Polsce - Top Employers.

- W prawie 400 kategoriach związanych z zarządzaniem ludźmi spełniamy najwyższe standardy. Inwestujemy w szkolenia pracowników w Polsce i zagranicą, wspieramy ich ogólny rozwój. Bardzo ważne dla nas są także relacje z otoczeniem. Koncertujemy swe działania społeczne w regionie łódzkim, tu organizujemy Poddębicką Akademię Przedsiębiorczości, w ramach której pomagamy osobom pragnącym założyć własną działalność gospodarczą, albo starszym chcącym wrócić na rynek pracy. Inicjatywa ta zdobyła wyróżnienie w konkursie pod patronatem prezydenta Andrzeja Dudy – wylicza Agata Kwiek.

JTI współpracuje na co dzień z 800 lokalnymi dostawcami w Polsce, generując z nimi obrót przekraczający ćwierć miliarda złotych rocznie.

Bariery do przełamania. Polska może być głównym partnerem Japonii w Europie

Stefan Życzkowski uważa, że jakkolwiek głównym ośrodkiem globalnej kooperacji dla Japończyków wciąż pozostają Niemcy, to Polska może, krok po kroku, przejąć tę funkcję. - Droga do tego daleka, ale stosując japońską filozofię Kaizen trzeba cierpliwie działać w tym kierunku i to się kiedyś stanie – wierzy prezes ASTOR.

Dodaje, że aby stworzyć „pierwszą Japonię”, Japończycy uruchomili w latach 60. i 70. bardzo duży program dofinansowania nowych technologii, prac badawczo-rozwojowych. Tak państwo wykształciło mądrych i twórczych inżynierów, którzy wymyślili najlepsze na świecie telewizory itp. My też niby próbujemy iść podobną drogą, ale cały czas daleko temu wsparciu do skali, jaka rozpędziła Japonię.

- Obciąża nas także bagaż niskiej ceny. Dla firm japońskich kluczowa jest jakość. Dotyczy to wszystkiego: od oprogramowania do sprzętu. Jeśli na rynkach poza Polską ktoś chce mieć jakość, to jest gotowy za nią odpowiednio zapłacić. U nas takie podejście nie istnieje, gdyż klienci oczekują wysoką jakość za najniższą możliwą cenę. To stanowi problem, bo im więcej firma zarobi, tym więcej w danym kraju zainwestuje – tłumaczy Tadeusz Woszczyński z Hitachi.

Drugim problemem jest, w jego opinii, brak przewidywalności biznesu. Chodzi m.in. o niejasne procedury przetargowe. Niby liczy się tylko cena, ale nawet ten, kto da najniższą, nie zawsze wygrywa i nie do końca wiadomo, dlaczego. Bardzo często przetargi są odwoływane pod koniec procesu bez podania przyczyny. A musimy wziąć pod uwagę iż w dużych przetargach infrastrukturalnych istnieją ogromne koszty przygotowania oferty (sięgające nawet milionów PLN) - Złe doświadczenia naszych spółek mają konsekwencje. Hitachi jest największą w Europie spółką w przemyśle kolejowym. To dlaczego nie ma jej jeszcze obecnej w polskiej kolei? – pyta retorycznie Tadeusz Woszczyński.

Dla wielkiego inwestora i pracodawcy, jak JTI, szczególnie ważna jest przewidywalność podatkowa. Cała branża tytoniowa jest – obiektywnie rzecz ujmując – ważnym filarem polskiej gospodarki: z produkcji i sprzedaży wyrobów tytoniowych budżet państwa uzyskuje co roku aż 29 mld złotych, a sama wartość eksportu wynosi ponad 15 mld zł. Przy tym 80 proc. ceny papierosów stanowią podatki.

- Jeśli obciążenia podatkowe zmieniają się szybko, jak to było w latach 2010-14, to efektem jest rozrost szarej strefy, co uderza w legalnych producentów, pracodawców i inwestorów, ale też budżet państwa, bo wpływy z podatków spadają. Dlatego postulujemy wypracowanie mapy drogowej, czyli planu, wedle którego kształtowane będą w najbliższych latach obciążenia podatkowe. Z pewną nadzieją patrzymy na inicjatywę Ministerstwa Finansów, jaką jest Forum Opodatkowania Wyrobów Akcyzowych, w ramach którego te sprawy mają być konsultowane – komentuje Agata Kwiek.

- Trzeba nieustannie przypominać, że biznes japoński nastawiony jest na długotrwałość, a więc i stabilność. W związku z tym na pewno potrzebna jest w Polsce stabilizacja prawa. Zbyt wiele jest zmian legislacji gospodarczych, wcześniej działo się to z roku na rok, teraz nawet z miesiąca na miesiąc. Dla Japończyków jest to potężna bariera i jeśli chcemy rozwijać tę bardzo owocną i dla Polski, i dla Japonii współpracę, musimy zadbać nie tylko o relacje, bo te są dobre, ale też o przewidywalną legislację, przede wszystkim podatkową – kwituje Stefan Życzkowski.

Materiał oryginalny: MIRAI czyli przyszłość. Polska i Japonia budują duży sukces małymi krokami. Rosnące zaufanie przynosi obu stronom coraz więcej korzyści - Gazeta Krakowska

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie