Maciej Bodnar: Jak to dłużej potrwa, to chyba wyciągnę z kartonów moje 300 ciężarówek (WYWIAD)

Jakub Guder
3.08.2019 krakow start tour de pologne kolarstwo kolarze wycig 1. etap krakow krakow maciej bodnar  bora hansgrohefot. sylwia dabrowa / polska press
3.08.2019 krakow start tour de pologne kolarstwo kolarze wycig 1. etap krakow krakow maciej bodnar bora hansgrohefot. sylwia dabrowa / polska press brak
Kolarz grupy Bora-Hansgrohe Maciej Bodnar do sezonu przygotowywał się od listopada. Teraz może co najwyżej trenować na balkonie w swoim mieszkaniu we Wrocławiu.

Przede wszystkim - jak zdrowie?
Czuję się dobrze, rodzina także, ale nie widuję się z nią. Raz tylko odwiedziłem mamę, ale tak bezkontaktowo - porozmawialiśmy przez okno. Po powrocie ze zgrupowania byłem objęty kwarantanną, ale już jestem bo. Zresztą to wszystko działo się bardzo dynamicznie...

No właśnie - to była kwarantanna po tym, jak wrócił Pan ze zgrupowania na Wyspach Kanaryjskich. Jak wyglądały Pana ostatnie tygodnie? Pewnie z dnia na dzień robiło się nerwowo.
Kolarz do sezonu przygotowuje się długo, dwa-trzy miesiąc.e Ja zacząłem treningi w listopadzie. Byliśmy wtedy w Niemczech na zgrupowaniu u sponsora, potem pojechaliśmy z drużyną na Majorkę. Następnie powrót na święta i kolejny wyjazd - na Gran Canarię. Następnie dwa tygodnie w Argentynie, stamtąd do Kolumbii, gdzie trenowaliśmy w mocno okrojony, czteroosobowym składzie. Tam spędziłem miesiąc. Wróciłem do kraju, ale pogoda była kiepska. Stwierdziłem, że skoro już tyle sportowo w siebie zainwestowałem, to jeszcze na osiem dni wyjadę trenować na Gran Canarię. Następnie miałem się tylko przepakować i lecieć do Włoch na pierwsze wyścigi. Dopiero na trzy-cztery dni przed startem dowiedziałem się, że imprezy są odwołane. Razem z zespołem trenowaliśmy więc znów na Wyspach Kanaryjskich i akurat wtedy - po 10 marca - sytuacja zaczęła się robić coraz gorsza. Początkowo wydawało się, że teoretycznie na wyspie uda się sytuację lepiej opanować. Życie toczyło się tam normalnie, ale wprowadzono restrykcje i sytuacja zaczęła robić się trudna.Postanowiłem wrócić do Polski. Bilet na samolot udało mi się kupić na trzy godziny przed odlotem. Wylądowałem w Berlinie, gdzie zostawiłem samochód. To był 16 marca, na granicy robiły się już zatory, ale wiedziałem o tym. Stałem na granicy 12 godzin, ale w końcu dotarłem do Wrocławia.

Potem była 14-dniowa kwarantanna.
Od listopada w domu byłem może osiem dni, a że w mieszkaniu był remont, to miałem co robić. Pojawiła się okazja, żeby posprzątać i trochę... pomieszkać. Normalnie mam na to szansę tylko po sezonie, więc teraz ten czas zleciał mi bardzo szybko. Pogoda zrobiła się dobra, więc miałem sporo do roboty.

A jak forma? Trening kolarza w mieszkaniu to trudna sprawa...
Bardzo trudno utrzymać formę. Kolarstwo to nie bieganie, gdzie można wstawić sobie bieżnię. Byłem super przygotowany do sezonu, a teraz ciężko cztery-pięć godzin trenować w mieszkaniu na trenażerze. Trening na rolce to nie jest to samo co trening na świezym powietrzu. Będę na pewno potrzebował więcej czasu, żeby dojść znów do formy. Miesiąc, może dwa. Mam kontakt z trenerami, ale bazuję też na własnym doświadczeniu. Trzeba psychicznie zmuszać się do ćwiczeń, bo to nie to samo, co na szosie.

Pewnie jest przynajmniej więcej czasu na jakieś inne zajęcia. Jakaś książka? Film?
Mam jakieś książki, które chciałbym przeczytać, al trudno się zebrać. Nadrabiam filmy, ale - może trochę głupio się przyznać - dużo czasu spędzam z telefonem. Utrzymuję w ten sposób kontakt z ludźmi. Można też coś ugotować, ale przez tę izolację trudniej utrzymać dietę. My - kolarze - jesteśmy przyzwyczajeni do tego, że dużo jemy, bo dużo też spalamy. Trzeba teraz po prostu uważać na to, co jest na talerzu.

W spocie słowo ‘recesja’ odmienia się przez wszystkie przypadki. Jak funkcjonuje Pana grupa? Dariusz Miłek, właściciel CCC, zapowiedział, że jego firma ma kłopoty. Czy kryzys może dotknąć całego kolarstwa? Czy zawodnicy zgodziliby się na solidarne cięcie wynagrodzeń?
Z mojej grupy mam komunikat, że jest dla nas 100 proc. wsparcia i że drużyna nie podejmuje w tej chwili żadnych kroków. Znam pana Darka Miłka. Wiemy, że kolarstwo w Polsce w dużej mierze oparte jest na jego hojności. W przypadku zawodników - to nasza praca. Kolarze to twardzi, normalni sportowcy. Myślę, że w razie czego, buntu by u nas nie było. Nie ma jednak w tej chwili sygnałów o cięciach.

Jakie są w kolarstwie perspektywy na ten sezon?
UCI pracuje nad kalendarzem. Wszyscy liczą, że pandemia ustąpi. Sytuacja musi być opanowana, żeby organizować wyścigi. Druga połowa czerwca, lipiec - to wydaje się w miarę realny czas. Nie widzę raczej zagrożenia, żeby cały sezon się nie odbył, bo jest długo. Dobrze, żeby wystartował Tour de France, bo to największa impreza w kolarstwie i jedna z największych na świecie. Ja miałem jechać w Giro di Italia, ale tego nie widzę w obecnej sytuacji.

W obecnej sytuacji nie może Pan nawet pojeździć ciężarówką.
(śmiech) Nie wiem skąd wzięła się u mnie ta pasja. W 2017 roku odszedł mój tata, chciałem o tym zapomnieć i zapisałem się na prawo jazdy kategorii C. Muszę się pochwalić, że zdałem za pierwszym razem. W 2018 roku zrobiłem jeszcze kategorie od E do C. Sporo godzin manewrowałem z przyczepą. Zwłaszcza jazda po mieście to wyzwanie - żeby komuś palców nie przejechać. To, że jestem kolarzem, rowerzystą, sprawiło że dużo widziałem. Zdawałem sobie sprawę, jak ktoś może się zachować na drodze. Rowerzyści nie zawsze zdają sobie sprawę, że kierowca ciężarówki nie widzi pewnych rzeczy. Dużo mi to wszystko dało.

Ma Pan już własną ciężarówkę, żeby sobie tak hobbystycznie pojeździć czasem?
Nie, to drogi sprzęt. Musi na siebie zarabiać, żeby go utrzymać. Kilka lat temu miałem taki pomysł, żeby kupić kilka pojazdów i założyć firmę transportową. Dlatego też zrobiłem to prawo jazdy, bo głupio, żeby szef go nie miał. Rozmawiałem o tym z fachowcami, ale odłożyłem te plany na później. Mam 300 profesjonalnych modeli ciężarówek. Teraz stoją w kartonach, ale jeśli to wszystko dłużej potrwa, to chyba zacznę je wyjmować (śmiech).

Ich nie zobaczysz już w Ekstraklasie w tym sezonie

Wideo

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

K
Kenneth

Nazywam się Ken Strickland. Moja rada skierowana jest do każdego, kto jest przygnębiony emocjonalnie lub ma podobny problem z relacjami, aby skontaktować się z Dr Ogundele, ostatecznym rzucającym zaklęcia za pośrednictwem swojego e-maila: (ogundeletempleofsolution@gmail.com). 0r WhatsApp lub Viber Czatuj z nim na ( 27638836445). Ten człowiek jest bardzo potężny, przywrócił mojego męża w ciągu 24 godzin swoimi mocami.

Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3