Legia Warszawa potrafi strzelać bez Tomasa Pekharta. Wojskowi rozbili Wisłę Płock i powrócili na szczyt tabeli

Tomasz Dębek
Tomasz Dębek
Legia Warszawa - Wisła Płock 5:2
Legia Warszawa - Wisła Płock 5:2 Mateusz Kostrzewa / Legia.com
PKO BP Ekstraklasa. Pogoń Szczecin przegrała w Krakowie z Wisłą. Wykorzystała to Legia Warszawa, która mimo kontuzji Tomasa Pekharta rozbiła Wisłę Płock 5:2 i zabrała Portowcom pozycję lidera. Podium zamyka Raków Częstochowa, który w niedzielę zdobył pierwszą bramkę w 2021 r. i w końcu wygrał mecz.

Tydzień temu Legia dała w Białymstoku pokaz nieskuteczności i tylko zremisowała z Jagiellonią 1:1. Kontuzji w tym meczu doznał najlepszy strzelec PKO Ekstraklasy tego sezonu, Tomas Pekhart. Napastnika zabrakło w kadrze meczowej na sobotnie spotkanie z Wisłą Płock, bo zgłosił dyskomfort w okolicy biodra (w poniedziałek przejdzie dodatkowe badania).

Można było się więc spodziewać, że przeciwko Nafciarzom, którzy wygrali cztery poprzednie mecze ligowe (z Lechią, Podbeskidziem, Zagłębiem i Lechem) tracąc przy tym zaledwie jedną bramkę, w ofensywie będzie im bardzo trudno. Nic bardziej mylnego. Bez Czecha na „dziewiątce” legioniści byli zmuszeni do szukania innych rozwiązań, co wychodziło im bardzo dobrze. W efekcie strzelili pięć goli, a to w lidze nie zdarzyło im się od ponad ośmiu miesięcy.

Sygnał do ataku dał Filip Mladenović, który w nowym ustawieniu 3-4-2-1 znakomicie czuje się na lewym wahadle. Serb już w pierwszej połowie strzelił dwa gole (jednego z rzutu karnego) i zaliczył asystę, a jego dorobek w tym sezonie to już pięć bramek i osiem ostatnich podań. Formą błyszczał też Bartosz Kapustka (gol i asysta), który przy powołaniach do reprezentacji powinien być dla Paulo Sousy pierwszym wyborem z Ekstraklasy. W drugiej połowie dwa trafienia dołożył jeszcze Luquinhas.

ZOBACZ TEŻ:

- Stworzyliśmy z Wisłą dobre widowisko na Kartoffel Platz przy Łazienkowskiej, bo trudno inaczej określić to boisko. W wielu momentach stan murawy przeszkadzał obu drużynom, udało się jednak pięć goli i utrzymać dobre tempo gry, to cieszy - podkreślał po meczu Czesław Michniewicz.

Do końca nie mógł być jednak zadowolony. W ostatnich minutach pierwszej części gry Legia rozsypała się w defensywie i straciła dwie bramki.

- Kontrolowaliśmy przebieg spotkania, ale na ostatnie minuty „zgasło nam światło”. Cieszę się, że przez 85 minut to my dyktowaliśmy warunki. Martwi to, że przez pięć minut pozwoliliśmy Wiśle uwierzyć i zdobyć dwie bramki. Co się wtedy stało? Też chciałbym to wiedzieć - przyznał Michniewicz.

ZOBACZ TEŻ:

Dzięki wygranej legioniści znów są liderem tabeli. Wykorzystali potknięcie Pogoni, która przegrała na wyjeździe z Wisłą Kraków 1:2. Rekordowa seria Portowców i Dante Stipicy bez straconej bramki zatrzymała się na 525 minutach. Liczba meczów bez porażki na ośmiu.

- Gratulacje dla Wisły za mecz pełen emocji. Nie powiem, że ich zwycięstwo było w pełni zasłużone, ale kiedy kończy się akcje z zimną krwią, to można takie mecze wygrywać. My mieliśmy kilka dobrych sytuacji, ale popełniliśmy wiele prostych błędów. Dobrze zareagowaliśmy na stratę bramek, koniec końców zabrakło nam jednak jakości, żeby strzelić drugiego gola - przyznał po meczu trener zespołu ze Szczecina Kosta Runjaic.

Przełamał się w końcu Raków, który w niedzielę strzelił pierwszego ligowego gola po przerwie zimowej, podobnie zresztą jak ich rywale, Zagłębie Lubin. Po trafieniach Patryka Szysza oraz Iviego Lopeza w pierwszej połowie długo wydawało się, że obie drużyny podzielą się punktami. Gościom ostatecznie udało się jednak wygrać mecz. Największa w tym zasługa... kapitana Miedziowych, Sašy Balicia. Obrońca w komediowy wręcz sposób wpakował piłkę do własnej siatki, choć nie naciskał go żaden z rywali.

ZOBACZ TEŻ:

Ciekawie jest też na dole tabeli. Nowe siły wstąpiły w piłkarzy Podbeskidzia, którzy w 2021 roku nie zaznali jeszcze smaku porażki. Po zwycięstwach z Legią (1:0) i Górnikiem (2:1) oraz remisem z Cracovią (1:1), w sobotę Górale znów podzielili się punktami, tym razem z Jagiellonią (1:1). Pozwoliło im to na zachowanie przewagi dwóch punktów nad miejscem spadkowym. Zajmująca je Stal Mielec, która w piątek zremisowała bezbramkowo z Cracovią, ma jednak zaległy mecz z Wisłą Płock.

- Cały czas się rozwijamy, chcemy zdobywać punkty w każdym meczu. Trzeba szanować ten remis, może być on bardzo ważny w ogólnym rozrachunku na koniec sezonu. Szkoda, że nie udało nam się zamknąć meczu w pierwszej połowie. Mieliśmy ku temu okazje, przeciwnik był już prawie na łopatkach, zabrakło tylko ostatniego ciosu. W drugiej połowie sytuacja się trochę odwróciła. Czujemy po tym spotkaniu niedosyt, ale również pokorę - przyznał kapitan Podbeskidzia Filip Modelski.

Od strefy spadkowej oddalił się w końcu Lech Poznań, któremu udało się wygrać pierwszy mecz od... 6 grudnia (w międzyczasie po 4 porażki i remisy, z czego jeden zamieniony na awans w Pucharze Polski po karnych). Kolejorz nie zachwycił, na dobrą sprawę przeprowadził tylko jedną składną akcję w spotkaniu ze Śląskiem, ale wystarczyło to do zwycięstwa 1:0. Bramkę zdobył debiutujący Aron Jóhannsson, zimą sprowadzony z Hammarby IF.

Trwa głosowanie...

Kto zostanie mistrzem Polski 2020/21?

ZOBACZ TEŻ:

ZOBACZ TEŻ:

ZOBACZ TEŻ:

ZOBACZ TEŻ:

ZOBACZ TEŻ:

Boniek z kolejnym wyzwaniem

Wideo

Materiał oryginalny: Legia Warszawa potrafi strzelać bez Tomasa Pekharta. Wojskowi rozbili Wisłę Płock i powrócili na szczyt tabeli - Sportowy24

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie