Kto w zjawiskach natury widzi bóstwa, w czyim sercu płonie święty ogień, co ma tęcza do sportu

Janusz Michalczyk
Kiedyś wszyscy byliśmy poganami. Nie tak dawno, raptem tysiąc lat temu. W szybko opowiedzianej historii wszechświata to tyle co mrugnięcie okiem. Czy można zatem się dziwić, że na podwrocławskiej Ślęży pojawiło się zarzewie konfliktu religijnego po tym, jak ze schroniska zniknęła figura Światowida? Co prawda miejscowy proboszcz, ks. Ryszard Staszak, odżegnuje się od tej akcji, ale rodzimowiercy wysmażyli już w tej sprawie protest do kurii.

Chyba dla większego rozgłosu ślą jednocześnie skargi do Watykanu, licząc zapewne na miękkie serce Franciszka. Trudno jednak przypuszczać, by papież - mimo całej jego spolegliwości - upomniał się o prawa dla pogańskiego bóstwa. Koledzy poganie, nie róbcie sobie nadmiernych nadziei, bo to przecież człowiek wykształcony i słońce jest dla niego jedną z gwiazd, a nie brakującym ogniwem, które można dospawać do Trójcy Świętej. Jakkolwiek i dla katolika obrzędy nocy świętojańskiej mogą mieć wiele nieodpartego uroku, to nie oszukujmy się - z punktu widzenia katechizmu rozpusta na łonie przyrody jest ciężkim grzechem. To jasne jak słońce.

Niemniej sentyment do słowiańskich korzeni bez wątpienia drzemie w naszych duszach i może się ożywić w zupełnie niespodziewanych sytuacjach, choćby po wysłuchaniu przeboju muzyki folkowej. Przykładem filmik "My Słowianie", który w internecie wyklikano już 14 milionów razy. To dość zaskakujące, nawet gdy wziąć pod uwagę, że występują w nim urodziwe dziewczyny w strojach ludowych, wokalistka w krótkiej kiecce kręci się jak fryga, a oko kamery co chwila zagląda w przepastny dekolt statystki.

Słońce, światło, święty ogień. Czasami myśl biegnie poza świadomością, objawiając się stwierdzeniem tyleż błyskotliwym, co obrażającym zasady logiki. Tak się chyba stało w przypadku Wojciecha Cejrowskiego, znanego z radykalnych poglądów podróżnika. Komentując spalenie sztucznej tęczy w Warszawie podczas marszu patriotów 11 listopada, Cejrowski oświadczył: "Należy palić takie pomniki, należy je zwalczać wszystkimi sposobami, nielegalnymi również, gdyż to jest bluźnierstwo przeciwko Bogu". Mniej zorientowanym wyjaśniam, że owa tęcza uchodzi za symbol gejów i lesbijek, nie wspominając o bardziej pokręconych orientacjach. Dlatego podróżnik nie pozostawia złudzeń: "Świątynia tam była pierwsza, więc won z pederastami z placu Zbawiciela!". Z całym szacunkiem dla inteligencji Cejrowskiego pragnę zauważyć, że jeszcze wcześniej na tym placu (polanie w lesie?) mógł stać Światowid, więc ten argument jest raczej słaby, a wręcz śmieszny dla rodzimowierców.

Widok płonącej tęczy mocno działa na zmysły, więc łatwo wybaczyć entuzjazm Cejrowskiemu. Trudno przy tym nie zauważyć, że gadka o nielegalnym zwalczaniu nienawistnych symboli jest wezwaniem do cyklicznych podpaleń. Co zresztą przewiduje również Ludwik Dorn, prorokując że "w Warszawie narodzi się nowa odmiana sportu: palenie tęczy". Druga strona już pokazała, jaką dyscyplinę zamierza forsować. Kilka dni po zamachu na tęczę kilkadziesiąt par namiętnie całowało się na placu Zbawiciela.

No tak. Wojna i miłość. Czyli tak naprawdę nic nowego pod słońcem.

Wideo

Komentarze 2

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

G
Gn
Proponuję autorowi sprawdzić znaczenie słowa "spolegliwy".
R
Rodzimowierca
O co chodzi z tą rozpustą?
Dodaj ogłoszenie