Koszykówka: Polska przegrała z Bułgarią. Gortat nadal bez formy

Świętopełek Glegoła
Nasz jedynak w NBA nie pociągnął drużyny do zwycięstwa
Nasz jedynak w NBA nie pociągnął drużyny do zwycięstwa Fot. Paweł Relikowski
Udostępnij:
Eliminacje do ME 2011. Polacy przegrywają drugi wyjazdowy mecz. Nasi reprezentanci wypuścili prawie pewne zwycięstwo z rąk i mimo świetnej postawy Macieja Lampego, ulegli Bułgarom 74:70. Ci ostatni udanie rewanżują się nam za ubiegłoroczne ME.

Podopieczni Igora Griszczuka, osłabieni brakiem Krzysztofa Szubargi - który narzekał na uraz pleców, oraz Adama Łapety - skręcona kostka, za to ze znanym z występów we Wrocławiu Kamilem Chanasem zapowiadali zwycięstwo. O to by dwa punkty trafiły na konto biało-czerwonych postanowił zadbać Maciej Lampe.

Zawodnik Uniksu Kazań zarazem raził z obwodu i świetnie zbierał. Bezradni w obronie Bułgarzy nie byli w stanie wytrzymać tempa narzuconego przez Polaków i szybko zrobiła się kilkupunktowa przewaga biało-czerwonych. Gdy do tego na 14 sekund przed końcem kwarty drugą trójkę dołożył Lampe, mieliśmy zawodników z Płw. Bałkańskiego na kolanach przy stanie 21:12.

W przerwie wiele cierpkich słów musieli od trenera Barczowskiego usłyszeć Bułgarzy, bo szybko odrobili cztery punkty. Kiedy po kilku nieudanych akcjach na tablicy wyświetlony był wynik 18:24, z marazmu wyrwał kolegów nie kto inny, jak Lampe, który korzystał na tym, iż niewidoczny był Marcin Gortat . Drogę do kosza znalazła trzecia już trójka naszego silnego skrzydłowego.

O ile w pierwszej kwarcie Polacy długo nie łapali żadnego przewinienia, o tyle w drugiej już w połowie mieli ich aż cztery. Rozprężenie w defensywie mogłoby się skończyć bardzo niedobrze, gdyby nie fatalna skuteczność Bułgarów (6/22 za 2 punkty). Gospodarze pudłowali nawet z łatwych pozycji, a kiedy już udawało im się odrobić trochę punktów, Igor Griszczuk z powrotem wprowadzał na parkiet duet Kelati-Gortat.

Drugą połowę biało-czerwoni zaczęli w tym samym składzie, jednak tym razem przespali początek kwarty i po dwóch punktach Georgiewa oraz błyskawicznej trójce Widenowa mieliśmy już tylko dwa punkty przewagi. Dobrze, że na parkiecie znajdował się Thomas Kelati. Naturalizowany były zawodnik Turowa odpowiedział rzutem trzypunktowym, a chwilę później dwa wolne wykorzystał raczej niewidoczny Marcin Gortat i znów prowadziliśmy 33:40.

Niepokój pojawił się na twarzach polskich kibiców, gdy po trzecim faulu usiadł na ławce Maciej Lampe. Okazało się jednak, że zupełnie niepotrzebnie, bowiem znakomitą zmianę dał Filip Dylewicz. Kapitan biało-czerwonych najpierw trafił z półdystansu, a w następnej akcji popisał się celną trójką. Polacy zanotowali serię 12-2 i wyszliśmy na prowadzenie 47:35.

Chwilę później po akcji Gortata i celnym rzucie zza łuku Łukasza Koszarka uciekliśmy Bułgarom 52:38. Nawet jeśli gospodarze próbowali się zbliżyć, to na miejscu był Kelati, który równo z syreną trafił trójkę i po trzeciej kwarcie prowadziliśmy 55:44; nic nie zapowiadało dramatu.

Ten jednak nadszedł wraz z grą naszej drużyny w ostatniej odsłonie meczu. Rozszalał się Filip Widenow, który trafiał jak w transie - w całej kwarcie aż 19 oczek, w tym cztery zza łuku! Czwarty faul złapał Lampe, a Polacy grali zupełnie bez pomysłu. A Bułgarom nie przeszkadzała ani nasza apatyczna obrona, ani przerwy brane przez Igora Griszczuka.

Po 5 minutach ostatniej kwarty Bułgarzy wyszli na pierwsze prowadzenie 60:58. Polakom udało się wrócić po udanej akcji Marcina Gortata, ale gospodarze porazili nas kolejnymi dwiema trójkami i uciekli na 5 punktów na 45 sekund do końca. Nic nie dał celny rzutu Dardana Berishy zza linii 6,25m, strat nie udało się już odrobić. Cóż z tego iż double-dobule mieli Lampe (18 pkt., 11 zb.) i Gortat (10 pkt. 12 zb.), skoro cenne dwa punkty zostają w Bułgarii.

Mimo porażki, Polacy wciąż mogą liczyć na awans - uzyskuje go pierwsza drużyna w grupie, oraz dwie z najlepszym bilansem, zajmujące drugie miejsce. Jeśli biało-czerwoni nie sprostają Belgom i Gruzinom, mogą zawsze liczyć na turniej dodatkowy, rozgrywany w 2011 roku, gdzie sześć najlepszych zespołów bez awansu walczy o jedną przepustkę do mistrzostw na Litwie. Tam jednak rywalizacja będzie już bardzo zażarta.

Bułgaria - Polska 74:70 (12:21; 16:14; 16:20; 30:15) Polska: Lampe 18 (11 zb), Kelati 17, Gortat 10 (12 zb), Koszarek 7, Berisha 6, Chyliński 5, Dylewicz 5, Hrycaniuk 2, Majewski 0.Bułgaria: Widenow 26, Calloway 12, S. Georgiew 12, Kostow 8, Z. Georgiew 7, D. Iwanow 5, K. Iwanow 3, Welikow 1.

Inne spotkania grupy C:
Portugalia - Belgia 69:78.
1. Bułgaria 2 4 141-129
2 Belgia 2 4 144-133
3 Polska 3 4 221-222
4. Gruzja 2 3 148-139
5. Portugalia 3 3 192-231

Gracz meczu - Maciej Lampe
Zawodnik Uniksu Kazań miał być liderem reprezentacji z prawdziwego zdarzenia i rzeczywiście już po I połowie miał 16 punktów i 9 zbiórek. Udanego występu nie przekreśla nawet fakt, że w II połowie dostosował się rzutowo do poziomu swoich kolegów i kilka razy nie trafił z czystych pozycji.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Więcej informacji na stronie głównej Gazeta Wrocławska
Dodaj ogłoszenie