Kolejne przypadki świńskiej grypy we Wrocławiu i Miliczu

    Kolejne przypadki świńskiej grypy we Wrocławiu i Miliczu

    Agata Grzelińska

    Gazeta Wrocławska

    Aktualizacja:

    Gazeta Wrocławska

    Na świńską grypę na Dolnym Śląsku zachorowało już 70 osób, a w samym Wrocławiu - 54. Tak wynika z danych sanepidu z piątkowego popołudnia. Od czwartku ośmiu chorych przybyło we Wrocławiu, a jeden - w Miliczu. Wcześniej obecność wirusa A/H1N1 potwierdzono też u pacjentów z Legnicy, Lubina, Głogowa, Kłodzka i Ziębic.
    Kolejne przypadki świńskiej grypy we Wrocławiu i Miliczu
    1/5
    przejdź do galerii
    Część chorych wyszła już ze szpitali. Najwięcej, bo 18 pacjentów z potwierdzonym wirusem świńskiej grypy przebywa obecnie w szpitalu przy ul. Grabiszyńskiej. Izolowanych jest tam łącznie 28 osób. Siedmiu pacjentów dopiero czeka na wyniki badań, bo mają objawy charakterystyczne dla świńskiej grypy.

    Chorzy leczeni przy Grabiszyńskiej to nie tylko wrocławianie. – Charakterystyczna dla świńskiej grypy są powikłania płucne, dlatego większość chorych z terenu całego województwa trafia do Dolnośląskiego Centrum Chorób Płuc przy Grabiszyńskiej, bo to jest ośrodek referencyjny dla Dolnego Śląska – mówi Magdalena Mieszkowska, rzeczniczka Wojewódzkiej Stacji Sanitarno-Epidemiologicznej we Wrocławiu.

    Sprawdź: Czy warto jeszcze szczepić się przeciw grypie

    W środę świńską grypę potwierdzono też u trójki pacjentów Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego przy ul.
    Borowskiej. Szpital zakazał z tego powodu do odwołania odwiedzin u pacjentów na wszystkich oddziałach, całkowicie wstrzymał przyjęcia do Kliniki Chorób Wewnętrznych, Zawodowych, Nadciśnienia Tętniczego i Onkologii Klinicznej oraz Kliniki Gastroenterologii i Hepatologii. Na pozostałych oddziałach również ograniczono planowe przyjęcia pacjentów.

    Zobacz też: Profesor radzi, by w MPK założyć maseczkę

    W poniedziałek potwierdzony został także jeden przypadek grypy AH1N1 w Dolnośląskim Szpitalu Specjalistycznym im. T. Marciniaka na Stabłowicach. Na świńską grypę choruje pacjent z oddziału wewnętrznego. - Trafił do nas z innym schorzeniem. Jest w stanie dość dobrym - mówi dr Tomasz Tomkalski, wicedyrektor ds. lecznictwa. - Z powodu wirusa świńskiej grypy wstrzymujemy przyjęcia na oddział wewnętrzny. Wprowadziliśmy też zakaz odwiedzin.

    W szpitalu wojskowym wirus świńskiej grypy wykryto u kolejnych czterech osób, które zgłosiły się na leczenie. W sumie przy Weigla leży 7 chorych na świńską grypę, wszyscy mają problemy kardiologiczne. – Stan tych pacjentów jest dobry – mówi Marzena Kasperska, rzeczniczka szpitala.

    Od 19 lutego do odwołania dyrekcja Dolnośląskiego Centrum Onkologii we Wrocławiu przy pl. Hirszfelda wstrzymuje odwiedziny na wszystkich oddziałach szpitalnych w związku z występującymi przypadkami grypy AH1N1 w innych szpitalach.

    Trzy osoby nie żyją


    Nie zmieniła się liczba ofiar śmiertelnych świńskiej grypy. Na Dolnym Śląsku wskutek powikłań po tym wirusie grypy zmarły 3 osoby.

    Pierwszą na Dolnym Śląsku ofiarą świńskiej grypy był 28-latek z Legnicy. Zmarł na początku lutego. Był leczony w szpitalach w Złotoryi i Zgorzelcu, wreszcie trafił na szpitala przy Borowskiej we Wrocławiu. - Stan mężczyzny był ciężki, po przywiezieniu do naszego szpitala od razu był izolowany - mówiła wtedy Monika Kowalska, rzeczniczka szpitala przy ul. Borowskiej.

    Kilka dni później w szpitalu przy Grabiszyńskiej zmarł 63-letni wrocławianin, u którego również potwierdzono obecność wirusa A/H1N1.
    Trzecia ofiara śmiertelna na Dolnym Śląsku to pacjent z Kłodzka - on zmarł z kolei z powodu powikłań po świńskiej grypie.

    ZOBACZ KONIECZNIE: OBJAWY ŚWIŃSKIEJ GRYPY

    Szpitale wstrzymują odwiedziny



    Z powodu zagrożenia wirusem A/H1N1 większość wrocławskich szpitali wstrzymała lub ograniczyła odwiedziny u chorych.

    Szpital wojskowy przy ul. Weigla
    Odwiedziny wstrzymane do odwołania

    Uniwersytecki Szpital Kliniczny przy ul. Borowskiej
    Odwiedziny wstrzymane do odwołania

    Szpital przy ul. Kamieńskiego
    Odwiedziny wstrzymane do odwołania

    Szpital przy ul. Grabiszyńskiej
    Odwiedziny wstrzymane do odwołania.

    Kliniki przy Curie-Skłodowskiej
    Odwiedziny wstrzymane do odwołania

    Nowy szpital wojewódzki na Stabłowicach
    Odwiedziny wstrzymane do odwołania

    Szpital przy ul. Koszarowej
    Odwiedziny wstrzymane na oddziale pediatrycznym

    Dolnośląskiego Centrum Onkologii przy pl. Hirszfelda

    Odwiedziny wstrzymane do odwołania




    Czytaj treści premium w Gazecie Wrocławskiej Plus

    Nielimitowany dostęp do wszystkich treści, bez inwazyjnych reklam.

    Komentarze (75)

    Dodajesz komentarz jako: Gość

    Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

    Liczba znaków do wpisania:

    zaloguj się

    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    smieszne te zakazy

    xxx (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 2 / 2

    Na Grabiszyńskiej zakaz odwiedzin wywieszony na drzwiach nie posiada nawet pieczątki dyr Stasiewicz tylko niechlujny podpis. Poza tym jak na szpital w którym potwierdzono najwięcej przypadków AH1N1...rozwiń całość

    Na Grabiszyńskiej zakaz odwiedzin wywieszony na drzwiach nie posiada nawet pieczątki dyr Stasiewicz tylko niechlujny podpis. Poza tym jak na szpital w którym potwierdzono najwięcej przypadków AH1N1 powinno się również wstrzymać działalność przychodni przy DCChP jak również punktu pobrań w Diagnostyce. Niestety ludzie przychodząc do szpitala nie rzadko z małymi dziećmi sami się narażają na wirusa a może nawet jeszcze go roznoszą. Ale do takich decyzji trzeba mieć trochę rozumu....zwiń

    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    jedno wielkie kłamstwo

    gość (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 4 / 2

    z tymi odwiedzinami to jest tak ze tylko tak piszą tak naprawde łażą w tą i z powrotem wiem bo pracuje a boro

    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    A byłaby normalna zima z mrozem i śniegiem to by i takich jaj nie było!

    Paweł (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 28 / 7

    ale 99% społeczeństwa jest w 7 niebie, że jest tak gorąco. A w zimie powinien być mróz a skoro go nie ma to są epidemie, potem będą całe masy komarów, kleszczy i innego robactwa. Ale cieszmy się,...rozwiń całość

    ale 99% społeczeństwa jest w 7 niebie, że jest tak gorąco. A w zimie powinien być mróz a skoro go nie ma to są epidemie, potem będą całe masy komarów, kleszczy i innego robactwa. Ale cieszmy się, bo ciepło!zwiń

    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    Odporność po szczepieniu

    Pelagia (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 1 / 6

    Zaszczepiłam się wczoraj przeciwko grypie i zastanawiam się jak to jest z odpornością... Lekarz mówił, że pojawia się 3-4 tygodnie po szczepieniu. Na ulotce od szczepionki czytam, że po 2-3. A...rozwiń całość

    Zaszczepiłam się wczoraj przeciwko grypie i zastanawiam się jak to jest z odpornością... Lekarz mówił, że pojawia się 3-4 tygodnie po szczepieniu. Na ulotce od szczepionki czytam, że po 2-3. A tutaj w internecie w wywiadzie lekarz mówił że po 10 dniach. Na szczęście jestem bezrobotna i nie muszę nigdzie wychodzić. Ale boję się, że ktoś z domowników przyniesie wirusa.zwiń


    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    Odporność

    Rajmund (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 8 / 9

    10 dni to okres w którym Twój układ immunologiczny jest w totalnej rozsypce bo zmaga się ze szczepionką i jej skutkami - największe ryzyko zapadnięcia na cokolwiek.
    2-3 tygodnie to okres kiedy...rozwiń całość

    10 dni to okres w którym Twój układ immunologiczny jest w totalnej rozsypce bo zmaga się ze szczepionką i jej skutkami - największe ryzyko zapadnięcia na cokolwiek.
    2-3 tygodnie to okres kiedy Twój układ immunologiczny dochodzi do siebie po tej traumie i na nowo zaczyna prawidłowo reagować.
    3-4 tygodnie to okres w którym Twój układ immunologiczny powinien już działać jak przed szczepionką, lecz bogatszy o wiedzę na temat walki ze szczepem, który Ci podano w szczepionce.
    Ktoś z domowników może przynieść cokolwiek.zwiń

    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    brak informacji

    nitka (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 21 / 8

    Dziadek w stanie ciężkim lezy na kardiologii na Borowskiej. Usiłowałam się dzisiaj dowiedzieć o jego zdrowie. Nikt nie odbierał telefonów, niektóre nry były wyłączone. totalne odcięcie. Czy nie...rozwiń całość

    Dziadek w stanie ciężkim lezy na kardiologii na Borowskiej. Usiłowałam się dzisiaj dowiedzieć o jego zdrowie. Nikt nie odbierał telefonów, niektóre nry były wyłączone. totalne odcięcie. Czy nie ma"procedur informacyjnych" na takie sytuacje?zwiń


    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    Po co mają odbierać telefony od rodzin

    aa (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 17 / 9

    przecież nie wolno informować przez telefon. Jak udowodnisz, e Ty to Ty?


    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    srak, banki potrafią to szpital też

    patyczak (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 9 / 4

    tylko musi chcieć.


    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    chcieć= przymknąć oko na przepisy

    XXX (gość)

    Zgłoś naruszenie treści

    Owszem nie wolno, ale w praktyce chce się być człowiekiem i poinformować zmartwioną rodzinę. Ale to prawda, że jak się okaże że to nie rodzina, a np. dziennikarz który potem te informacje...rozwiń całość

    Owszem nie wolno, ale w praktyce chce się być człowiekiem i poinformować zmartwioną rodzinę. Ale to prawda, że jak się okaże że to nie rodzina, a np. dziennikarz który potem te informacje opublikuje to informujący może mieć problem.zwiń

    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    !!

    !!! (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 11 / 27

    Pracuje w szpitalu przy ul.Borowskiej i chciałam powiedzieć Pani, ze nigdy nie było żadnego odcietego telefonu w tej placówce. Może nikt nie odbiera, bo akurat jest zajęty? ?


    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    Tel

    aMa (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 1

    Zajęty?? Ja dzwoniłam przez 3/słownie trzy godziny/ i nikt nie odebrał telefonu na Borowskiej to norma mają ludzi w d...

    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    brak informacji

    nitka (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 8 / 3

    Dziadek w stanie ciężkim lezy na kardiologii na Borowskiej. Usiłowałam się dzisiaj dowiedzieć o jego zdrowie. Nikt nie odbierał telefonów, niektóre nry były wyłączone. totalne odcięcie. Czy nie...rozwiń całość

    Dziadek w stanie ciężkim lezy na kardiologii na Borowskiej. Usiłowałam się dzisiaj dowiedzieć o jego zdrowie. Nikt nie odbierał telefonów, niektóre nry były wyłączone. totalne odcięcie. Czy nie ma"procedur informacyjnych" na takie sytuacje?zwiń

    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    W szpitalu leżą chorzy.

    Paweł (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 27 / 3

    Będąc dzieckiem w latach 70-tych lezalem na Traugutta. O odwiedzinach rodziców mogłem tylko pomarzyć.Beczalem i tęskiłem ,tylko w sobotę od 14-16 odwiedziny były i to tylko max.2 osoby...rozwiń całość

    Będąc dzieckiem w latach 70-tych lezalem na Traugutta. O odwiedzinach rodziców mogłem tylko pomarzyć.Beczalem i tęskiłem ,tylko w sobotę od 14-16 odwiedziny były i to tylko max.2 osoby jednocześnie....to tak na wspomnienia mi się wzięło...zwiń


    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    Tak było.

    k80 (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 18 / 3

    Ja w 1985 r. tez lezałam na Traugutta (wyrostek) i tez bez mamy...odwiedzin nie było w ogole, bo wlasnie panowala jakas grypa i nie wpuszczali...

    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    narażeni

    lekarz (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 6 / 5

    Dzieci, kobiety ciężarne i osoby starsze są najbardziej narażone!

    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    poradnie

    rtz (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 4 / 2

    a co z poradniami? Funkcjonuja normalnie?

    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    tania siła robocza, studenci mogą zachorować

    Lekarz (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 12 / 16

    Szpital zamknięty dla gości ale już studenci muszą chodzić na zajęcia kliniczne i przebywać z chorymi, jak chcą być lekarzami albo terapeutami to już muszą się uodpornić, bo przecież to będzie ich...rozwiń całość

    Szpital zamknięty dla gości ale już studenci muszą chodzić na zajęcia kliniczne i przebywać z chorymi, jak chcą być lekarzami albo terapeutami to już muszą się uodpornić, bo przecież to będzie ich praca. Ale jak któryś ze studentów zachoruj, już nie mówię że umrze to może się uczelnie i szpitale obudzą. Ciekawe kto za to wtedy odpowie. zwiń


    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    polecam

    szczepienia (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 6 / 3

    Po co placic za hospitalizacje lepiej sie zaszczepic.

    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    ...

    hmm (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 12 / 9

    No i dobrze - lepiej takich na wczesnym etapie eliminować (zniechęcić) niż mają marudzić jak się już nauczą zawodu. Zupełnie normalne ryzyko zawodowe.

    Warto zobaczyć

    Diety