Kiedy śniadanko Wisły u premiera?

Jan Tomaszewski
Fot. Dariusz Gdesz
Udostępnij:
Nasi wspaniali żużlowcy na mistrzostwach w Danii z błota dojechali do złota, natomiast zakała polskiego sportu, nasza piłka w europejskich pucharach (w dużej mierze dzięki "hazardzistom z drużyny Donaldinio"), z bagna stoczyła się do... Wszyscy wiedzą, do czego.

Mam nadzieję, że jeden z głównych grabarzy polskiego futbolu, premier Donald Tusk, skonsumuje tradycyjne "sportowe śniadanko" z przedstawicielami Białej Gwiazdy ("wspaniałymi ambasadoromi Polski") w nagrodę za niewątpliwy "światowy sukces", jaki wiślacy osiągnęli w Baku, szczególnie za wygraną drugą połowę z renomowaną trzecią drużyną ligi azerskiej - Karabachem.

Niestety, wycofanie przez przedstawiciela "dzikiego kraju" (słynnego Mira D.) kuratora z PZPN będzie miało również inne, kto wie, czy nie bardziej brzemienne w skutkach konsekwencje. Mam tu na myśli spółkę Euro 2012. Nie tę rządową od budowy stadionów, infrastruktury, logistyki, bezpieczeństwa itp., tylko tę pod przewodnictwem Grzegorza Laty, która ma być jedynym partnerem UEFA w przygotowaniach turnieju.

Obawiam się, że w tym temacie będzie jeszcze większa kompromitacja, bo dzieją się tam dziwne zjawiska, o czym publicznie informował członek zarządu PZPN. Pan Jacek Miota oświadczył (cytuję dokładnie): "Firma zatrudnia praktycznie samych działaczy centrali, niestety kwestie merytoryczne przy doborze nie są najważniejsze. Zatrudnia się ludzi z tak zwanego klucza partyjnego, czyli związanych z PZPN". Pan Jacek dodał, że "spółeczka" rozdysponowała już prawie 8 mln zł nie wiadomo na co. W związku z tym nasuwają się, niestety retoryczne, pytania. Kto zasiada w zarządzie? Kto w niej jest zatrudniony i jakie wynagrodzenie otrzymuje?

Pytania są uzasadnione, bo jeśli w tej firmie w większości pracują ludzie, którzy doprowadzili do katastrofalnego upadku polski futbol, to można sobie tylko wyobrazić, ile wstydu, my, Polacy najemy się podczas Euro 2012.

Podobną sytuacje przerabialiśmy rok temu, kiedy to mądre szkoleniowe (i nie tylko) związkowe głowy powołały do życia futbolowego potworka pod tytułem U-23 i posadzili (ciekawe, za jaką pensję?) na stołku trenerskim członka zarządu Stefana Majewskiego. W efekcie doznaliśmy najbardziej kompromitującej porażki w historii światowego futbolu, przegrywając w Grodzisku z "siódmoligowymi" Anglikami.

Na zakończenie pragnę pozdrowić fachowców z ubiegłorocznych, telewizyjnych Okrągłych Stołów, którzy ponoć mieli uzdrowić naszą skopaną, a w praktyce okazało się, że ci "skopani tfu...rcy" stali się zwykłymi pezetpeenowskimi kolaborantami, oraz pogratulować Laurentowi Koscielnemu za odmowę (i bardzo słusznie) spotkania ze Smudą i sztabem reprezentacji. Ten na wskroś futbolowy profesjonalista dał tym samym do zrozumienia, że z takimi ludźmi nie chce mieć nic wspólnego. Brawo, Laurent, jesteś wielki.

Przepraszam, że nie skomentowałem pierwszej kolejki "ekstrakla(p)sy", ale jest to moja forma protestu przeciw działaniom (a właściwie braku takowego) w skopanym temacie "propezetpeenowskiego" rządu RP.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Wideo

Komentarze

Komentowanie zostało tymczasowo wyłączone.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Przejdź na stronę główną Gazeta Wrocławska
Dodaj ogłoszenie