Gwiazda Mundialu: Kevin De Bruyne - wtopa Mourinho i gwiazda Guardioli

Filip Bares
Filip Bares
Bartek Syta
W ciągu ostatnich dziesięciu lat nikt nie był lepszy od Cristiano Ronaldo i Leo Messiego. Wielu na trzecim miejscu stawia Neymara, Luisa Suareza lub Roberta Lewandowskiego, ale zapomina o zawodniku, który ma większy wpływ na grę swojej drużyny, odnosi równie duże sukcesy i zdominował angielski futbol. O piłkarzu, który uciekł z rąk Jose Mourinho by walczyć u boku Pepa Guardioli. Mowa oczywiście o Kevinie De Bruyne,

"Jesteś za cichy"

De Bruyne rozpoczął swoją karierę w klubie KVV Drongen w 1997 roku, gdy miał sześć lat. Siedem lat później dołączył do Genk, co było dla niego pierwszą trudną i ważną decyzją w życiu.

- Bardzo tego chciałem, ale musiałem przeprowadzić się na drugi koniec Belgii. Nawet w swoim rodzinnym mieście byłem nieśmiały, a co dopiero tam. Nie miałem praktycznie życia towarzyskiego, bo w swój jedyny wolny dzień jeździłem odwiedzać rodzinę. To był czas kiedy czułem się najbardziej samotny - napisał po latach De Bruyne w tekście dla The Players Tribune.

14-letni Kevin został przyjęty przez rodzinę zastępczą, która opiekowała się nim w Genk. Po pewnym czasie zrezygnowali jednak z opieki nad nim, gdyż był ... za cichy.

- To była duża przeszkoda dla mojej kariery. Nie byłem wtedy dużą gwiazdą, a klub nagle traktował mnie jako problem. Poinformowali moich rodziców, że nie zapłacą za kolejny dom zastępczy i musiałem mieszkać w pewnego rodzaju bursie, którą niestety zamieszkiwało szemrane towarzystwo - wspomina Belg.

Pierwszy mecz w barwach seniorskiej drużyny Genk rozegrał w 2009 roku, ale na debiutanckiego gola musiał poczekać kilka miesięcy. W ciągu kolejnych dwóch sezonów De Bruyne stał się nie tylko podstawowym zawodnikiem zespołu, ale i jego kluczową postacią, rozgrywając 61 meczów i zdobywając 13 goli oraz aż 30 asyst, co ostatecznie zaowocowało mistrzostwem kraju dla Genk. Dzięki świetnej postawie Belg zwrócił na siebie uwagę londyńskiej Chelsea, która jeszcze zimą 2012 roku ogłosiła jego transfer, którego finalizacja dobiegła po skończonym sezonie.

Mourinho nie poznał się na jego talencie

De Bruyne przychodził do The Blues za czasów Andre-Villasa Boasa, który mniej niż dwa miesiące później został zwolniony. Latem trenerem był już Roberto Di Matteo, który nie widział młodego Belga w składzie triumfatorów Ligi Mistrzów. Po dwóch występach w meczach przedsezonowych De Bruyne został wypożyczony do Werderu Brema, gdzie w 33 meczach zdobył 10 goli i 9 asyst.

Po udanym wypożyczeniu Belg wrócił do Chelsea, która zdążyła pozbyć się Di Matteo, a klub opuścił tymczasowy trener Rafa Benitez. W miejsce Hiszpana zatrudniono starego znajomego Jose Mourinho. Portugalczyk zapewniał, że De Bruyne jest w jego planach. Kontuzja w okresie przygotowawczym trochę te plany pokrzyżowała, a The Special One chciał wygrywać tu i teraz.

- Zaimponował mi i nie chciałem go wypożyczać. Po słabym meczu z Manchester United powiedział mi, że chce grać każdą minutę w każdym spotkaniu. Położył na to duży nacisk. Chciał odejść do Niemiec i opłaciło mu się. Jest z pewnością TOP 5 zawodnikiem na świecie - wspominał w 2021 roku Mourinho.

- Chciałem przejść do Borussii Dortmund, bo uważałem to za dobre miejsce do rozwoju, ale transfer nie wypalił. Pojawiła się oferta z Wolfsburga i na szczęście to się udało - powiedział De Bruyne.

Nowy ulubieniec Guardioli

Zimą 2014 roku VfL Wolfsburg ogłosił zakup De Bruyne'a za 22 mln euro. Szybko stało się jasne, że Chelsea straciła jeden z wyjątkowych talentów w piłce. Napędzany Belgiem Wolfsburg został wicemistrzem Bundesligi, a on sam w 34 meczach strzelił 10 goli i zdobył rekordową liczbę asyst - 21(!), co ostatecznie przyniosło mu tytuł piłkarza sezonu w Niemczech.

De Bruyne był najciekawszym talentem tego lata i niemiecki klub szybko na nim zarobił. Po zaledwie roku sprzedano go za 74 miliony euro do Manchesteru City. Jeszcze tego samego roku znalazł się po raz pierwszy na liście nominowanych do Złotej Piłki.

Z The Citizens i Pepem Guardiolą Belg zdominował angielski futbol. Razem zdobyli już cztery mistrzostwa Premier League, pięć Pucharów Ligi i jeden Puchar Anglii oraz jedną Tarczę Wspólnoty. W ciągu sześciu lat na Etihad De Bruyne stał się już piątym najlepszym asystentem w historii Premier League (95) i wszystko wskazuje na to, że jeszcze w tym sezonie wyprzedzi Franka Lamparda i Wayne'a Rooneya, a wtedy przed nim zostaną tylko Cesc Fabregas i Ryan Giggs.

- Ja i Kevin zrobiliśmy już wszystko, oprócz spania razem - żartował kiedyś Guardiola. Zapomniał wspomnieć o wygraniu Ligi Mistrzów.

Ostatnia szansa złotych Belgów?

Oprócz Ligi Mistrzów, De Bruyne ma na celowniku sukces z reprezentacją. W 2018 roku wraz z Edenem Hazardem poprowadził Belgię do 3. miejsca na rosyjskim mundialu, ale to za mało jak na złota generację Czerwonych Diabłów. Część z nich zdążyła już odejść (np. Vincent Kompany) albo po prostu nie jest sobą (np. Eden Hazard) i być może najlepsza szansa na to już za nimi. Jeśli nie w Katarze, to być może już nigdy De Bruyne nie posmakuje Pucharu Świata.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Z Gwiazdami - Marcin Możdżonek - zajawka

Materiał oryginalny: Gwiazda Mundialu: Kevin De Bruyne - wtopa Mourinho i gwiazda Guardioli - Sportowy24

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Wróć na gazetawroclawska.pl Gazeta Wrocławska
Dodaj ogłoszenie