Droga do spełnienia marzeń – „BATORY trans” – premiera...

    Droga do spełnienia marzeń – „BATORY trans” – premiera Wrocławskiego Teatru Pantomimy

    Małgorzata Matuszewska

    Gazeta Wrocławska

    Aktualizacja:

    Gazeta Wrocławska

    Pantomima to zespół –  każdy ruch jest podporządkowany kolegom, a razem artyści osiągają świetny efekt
    1/5
    przejdź do galerii

    Pantomima to zespół – każdy ruch jest podporządkowany kolegom, a razem artyści osiągają świetny efekt ©Tobiasz Papuczys/Wrocławski Teatr Pantomimy

    Piękny ruch, spójnie opowiedziana historia, niedająca się nie słuchać, pełna uroku muzyka to ogromne plusy spektaklu „BATORY trans” w reżyserii Martyny Majewskiej.
    Tej bardzo dobrej reżyserce (wrocławianie znają ją dzięki „Plamie” we Wrocławskim Teatrze Lalek), a debiutantce na polu pantomimy, przedstawienie wyszło nad podziw. Martyna Majewska nie byłaby zapewne reżyserką dramatyczną, gdyby nie skorzystała z podpórki w postaci narracji. To głos z offu wyjaśnia, skąd się wzięli pasażerowie transatlantyku. Głos tłumaczy ich losy nie do końca zrozumiale – to chyba efekt obcego akcentu narratora (co tylko podkreśla granicę starego i nowego świata, do którego wybierają się ludzie), ale tłumaczenie jest potrzebne i dla widza wygodne.
    To z niego dowiadujemy się, że Ivanowi Pyłypiwowi (Krzysztof Szczepańczyk) droga do wymarzonej Kanady zajęła 22 dni, bo wybrał się w nią z rodzinnej wioski, stawiając wszystko na jedną kartę, sprzedając konia. „Nietypowa”, za to „seksowna” piękność wygrywa swoje życie, bo uganiają się za nią mężczyźni. Ale pantomima robi swoje, a raczej dzięki pantomimie dowiadujemy się więcej niż z wypowiadanych słów. Shirin, dziewczyna ze Wschodu (Paula Krawczyk-Ivanov) widzi tylko kawałek świata, ujęty w ramach rąk mężczyzny. Nic dziwnego, przecież w oparciu o Koran i prawo szariatu jest od niego mniej warta. Ktoś w tę pełną nadziei drogę wybrał się z główką kapusty i marchewką w przezroczystej torbie (cóż, popularnego później paprykarza szczecińskiego chyba nie było w latach 30. zeszłego wieku). Kobiety podróżniczki inspirują mężczyzn podróżników. W tej małej wspólnocie, zjednoczonej wspólnym celem – zobaczenia Statuy Wolności – nietrudno o gorące emocje. I zdaje się, że na statku wszyscy chcą się bawić, choć na początku leżą w kojach pokonani przez różnicę ciśnień. Nic dziwnego, że chęć zabawy i rozrywki dominuje, przecież także historycznie kapitan Eustazy Borkowski organizował na MS Batory bal wręcz od świtu do nocy.
    Pantomima w ogóle nie ograniczyła twórców przedstawienia, mam wrażenie, że wręcz pozwoliła im wejść w tytułowy trans. Ale trans niewątpliwie mami zmysły (aktorom nie omamił talentów, ich ruch jest perfekcyjny), pozwala patrzeć z nadzieją tam, gdzie niekoniecznie nadzieja czeka na realizację. Świetna jest Paula Krawczyk-Ivanow jako Shirin Naemi, to drobna, ale silna istota. Ciekawie zaprezentowała ruchem swoją postać Beli Gelbard Agnieszka Charkot, podobnie interesująca, jak Izabela Cześniewicz kreująca Gwiazdę Estrady (nie wiem, jak udaje się to robić na tak wysokich szpilkach – brawo). Panowie także są pełni prawdziwej werwy, już od momentu wprowadzenia widzów „na pokład”. Współczułam Piotrowi Sabatowi grającemu Kapelana, bo pewnie nie miał łatwej roli, a jeszcze trudniejszą miał Anatoliy Ivanov jako Samobójca. Pantomima to zespół, który podziwiam właśnie za zespołową pracę, każdy ruch jest podporządkowany kolegom, a razem artyści osiągają świetny efekt. Muzycznie spektakl jest także znakomity, dzięki kontrabasowi Żeni Betlińskiego. Jak się powiedzie pasażerom Batorego? W ostatniej scenie, po tych, kiedy świetnie się bawią, zza maski i mgły niewiele widać, choć wciąż wyczuwalna jest nadzieja. Gdzieś obok leżą porzucone kapusta i marchew.
    Wrocławski Teatr Pantomimy im. Henryka Tomaszewskiego, „BATORY trans” z inspiracji książką Bożeny Aksamit „Batory. Gwiazdy, skandale i miłość na transatlantyku”, scenariusz i reżyseria: Martyna Majewska. Scenografia i kostiumy: Anna Haudek. Muzyka: Dawid Majewski. Reżyseria świateł i multimedia: Jakub Lech. Premiera 31 grudnia na Scenie na Świebodzkim.

    Czytaj treści premium w Gazecie Wrocławskiej Plus

    Nielimitowany dostęp do wszystkich treści, bez inwazyjnych reklam.

    Komentarze (1)

    Dodajesz komentarz jako: Gość

    Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

    Liczba znaków do wpisania:

    zaloguj się

    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    A myślałem, że to coś o transwestytach...

    lq (gość)

    Zgłoś naruszenie treści

    A myślałem, że to coś o transwestytach...

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Polecane

    Wideo