Czy na jarmarku we wrocławskim Rynku ktoś mówi po polsku? (LIST)

List Czytelniczki
Karuzela na jarmarku we wrocławskim Rynku - zdjęcie ilustracyjne
Karuzela na jarmarku we wrocławskim Rynku - zdjęcie ilustracyjne fot. Janusz Wójtowicz
- Na jarmarku świątecznym w Rynku bilety na kolejkę dla dzieci sprzedaje Niemiec, z którym nie można się porozumieć ani po angielsku, ani po polsku. Kolejka wczoraj nie działała, a ja nie mogłam od nikogo się dowiedzieć o co chodzi - pisze nasza Czytelniczka. - Moje dzieci uwielbiają kolejkę, a ja nawet nie mogłam im wytłumaczyć dlaczego ta atrakcja nie działa - dodaje pani Ewa.

Oto cały list naszej Czytelniczki:

Od kiedy rozpoczął się jarmark świąteczny na wrocławskim rynku byłam tam z moimi dziećmi już kilka razy. Jest przepięknie i jestem pod wrażeniem. Nie mieszkam już we Wrocławiu od 10 lat ale spędziłam tu 30 lat mojego życia i kocham Wrocław. Tym bardziej jestem oburzona tym co mnie spotkało dzisiaj na jarmarku.
Przy Pręgierzu jest dość spory zakątek dla dzieci, z karuzelami i drewniana kolejka w stylu amerykańskim, która moje dzieci uwielbiają. Rozsierdził mnie dziś jednak człowiek który sprzedaje bilety na ową kolejkę.
Zawsze ten sam, od razu wyczulam, że nie rozumie co się mówi do niego. Dzisiaj (czyli w środę - przyp. red.) jednak był jakiś problem z kolejka kolo godziny 4, coś naprawiali czy testowali, chciałam wiec zapytać co się stało. Ten pan w ogóle nie zauważył mnie stojącej z dziećmi i obojętnie przeszedł obok ignorując mnie.
Potem znowu chciałam o coś zapytać i zwyczajnie zamienić parę słów, powiedział ów pan do mnie po niemiecku, ze jest pierwszy raz w Polsce i nic nie rozumie i nie mówi.
Próbowałam po angielsku- z tym samym skutkiem. Pan rozkładał ręce, ale w ten sposób jakby to on był u siebie w Niemczech, a ja śmiałam o coś pytać po polsku. Wyobraża pan sobie podobna butę na rynku w Berlinie ze strony Polaka - od razu wyleciałby z tej posady. Ja nie wiem co to za osoba, czy to cały kierownik, szef tej kolejki czy nie i nie interesuje mnie to.
Pożaliłam się na owym jarmarku kierowniczce tego zakątka dla dzieci, ale ona nie wyglądała na osobę, która jest w stanie coś z tym zrobić. Nie jest to sprawa być może wielkiej wagi, ale wydaje mi się, że mówię tu za wielu wrocławian.
Organizator który jest podany na stronie internetowej w ogóle powiedział mi że oni nic nie umieją mi powiedzieć w tej sprawie. No to gdzie mam z tym pójść?

Z poważaniem
Ewa Szponarska

Wideo

Komentarze 57

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

D
Dyzma
jak polki jezdza do niemiec rodzic dzieci to jak tam sie czuja??????? bo lepsza opieka i wogole! nie wspomne o szpitalach i higienie!
R
ROBERT
TA PANI JEST MADRA POLKA A NIE DEBILEM JAK TY KTOREMU MOZG OBUMARL PODCZAS SIKANIA...
a
awse
chyba nie do końca zrozumiałeś sflaczały -niedouczony.
Ta pani jest u siebie w kraju i ma prawo wymagać od obcokrajowców pracujących w Polsce znajomości języka polskiego(tak jak robią to u siebie Niemcy)
Jak masz charakter niewolnika i do tego książki były dla ciebie za ciężkie to nie jesteś w stanie zrozumieć m.in. co to jest godność narodowa,którą przez takich jak ty coraz częściej tracimy
K
K.
... maść na ból d**y.

P.S. Myślę że redakcja zamieszcza takie listy tylko po to, żeby można było pośmiać się ze skretyniałych bliźnich. Babsztyl napisał list do gazety, bo się nie mógł dogadać z panem od karuzeli. Litości ! Mam wrażenie, że niektórym kobietom w czasie porodu obumiera część mózgu. Ja na jej miejscu w sumie bym się wstydził, że nie potrafię choćby podstaw języka kraju, z którym mamy paręset kilometrów granicy.
Współczuję dzieciom nadętej, niedouczonej mamusi.
k
kret
Dutkiewicz zna Ukrainski i tak POrozumieli sie z tym niby niemcem,bo kazdy niemiec zna angielski tylko nie komuch
k
kret
Dutkiewicz zna Ukrainski i tak POrozumieli sie z tym niby niemcem,bo kazdy niemiec zna angielski tylko nie komuch
A
Azia
po co dać polskim? Niemcy i obcokrajowcy więcej dadzą i na WKS mniej zapłacimy z podatków. Liczy się kasa
A
Annia
Czytam i zastanawiam się czy nie ma Polskiego jarmarku, czy tylko wszędzie muszę słyszeć o obcokrajowcach, zagraniczne kolędy itp. A może Pan Prezydent Wrocławia wesprze polskich przedsiębiorców i da im zarobić?
G
Greg
To Niemiec lub Anglik jest tu gościem a nie odwrotnie.Nie zmierzam się wysilać aby dogadać się z obcokrajowcem bo to on musi się dogadać ze mną a nie ja z nim.Tak samo jest w innych krajach jak Polak tam jedzie.Nikt na głowie nie będzie stawał,żeby się z Polakiem po polsku dogadać tylko powie ,żeby mówić w jego języku.W Anglii usłyszałem "English please"a w Niemczech podczas kontroli drogowej usłyszałem,że to bardzo zle że nie znam niemieckiego.
j
jakub
sam jarmark bardzo mi sie podoba ale niestety sa rzeczy ktore bardzo denerwuja m.in to o czym pisze autorka powyzszego listu a takze lecace z glosnikow zagraniczne piosenki , pastoralki , koledy!! Ludzie jestesmy w Polsce jestesmy Polakami wiec przekazmy troche polskiej tradycji naszym dzieciom i kolejnym pokoleniom !!! Jestesmy w Polsce !!!! PANIE DUTKIEWICZ WSTYD!!!
G
Gość
Uczcie się polaczki języków, bo ja waszej psiej mowy uczyć się nie zamierzam. Taką ma widocznie wykładnie i rozumowanie ów pan. Nawiasem mówiąc trafiłem ostatnio w necie na wypowiedz kaczora,upss..przepraszam, Pana Prezesa Jarosława Kaczyńskiego że Polska to kondominium rosyjsko - niemieckie. Najpierw nie wiedziałem o co kaman, co to za słowo, w pierwszej chwili przyszedł mi kondon do głowy, ale sprawdziłem w wiki słowniku, i...wygląda na to że kaczor ma rację?!
G
Gość
oprocz poprawnosci gramatycznej wazny jest jeszcze styl,

Ale coz sie dziwic, teraz nikt nie pisze wypracowan, wszyscy rozwiazuja testy.
P
Pseudonim
Pani Ewo, ma Pani calkowita racje, poruszajac ten temat. Prosze sie nie przejmowac ignorantami, ktorzy probuja nasmiewac sie z tematu.
Jabym chcial poruszyc troche poboczny temat. Jak mozemy domagac sie od obcokrajowcow, zeby szanowali nasz jezyk, kiedy sami go nie szanujemy. Otwieram pierwsza lepsza, polska (aby na pewno) gazete i czytam o gender, bookcrossing'u, briefing'ach itd. Na forach co chwila widze: OMG, BTW, clue itp. No i gdzie mieszkamy, czyz nie w Sky i Odra Tower'ach. Polska obecnie pelna jest "swiatowcow" mowiacych esperanto 2.0 I jak tu wymagac od cudzoziemcow, zeby szanowali nasz jezyk, gdy sami go zachwaszami i plugawimy? :(
K
Kixx
Szkoda, że nie dała Pani tego "zażalenia" do wglądu jakiemuś korektorowi/redaktorowi, bo chyba jednak nie tylko ten Niemiec ma problemy z polskim.
j
jasiek
W piłce kopanej farbowane lisy przeszkadzają mimo ,że pochodzenie i język jako tako znają a w interesach to najlepiej po angielsku bo po polsku to już obciach.Patrzcie jak ten kraj zmodniał a ci młodzi tak pięknie po angielsku tylko szkoda,ze jak za granicę jadą to nie wiedzieć dla czego nikt ich nie rozumie.
Dodaj ogłoszenie