Czy atak na ambasadora Rosji mógł być prowokacją? "Wydaje mi się, że to jest to, o co Rosji chodzi" [ROZMOWA]

Mateusz Zbroja
Mateusz Zbroja
W poniedziałek ambasador Rosji został oblany sztuczną krwią, kiedy chciał złożyć kwiaty pod Mauzoleum Żołnierzy Radzieckich w Warszawie.
W poniedziałek ambasador Rosji został oblany sztuczną krwią, kiedy chciał złożyć kwiaty pod Mauzoleum Żołnierzy Radzieckich w Warszawie. Adam Jankowski
Udostępnij:
W poniedziałek, 9 maja 2022 r., doszło do ataku na ambasadora Rosji w Polsce. Zdarzenie to wzbudza wiele kontrowersji, i niewykluczone jest to, że mogła być to prowokacja mająca na celu pokazanie negatywnego obrazu Polski na świecie. O tym, czy był to celowy zabieg i jakie mogą wiązać się z nim konsekwencje, z portalem polskatimes.pl rozmawiał Maciej Świrski, prezes Reduty Dobrego Imienia, instytucji, która broni wizerunku Polski i walczy z dezinformacją.

W Internecie pojawiły się zdjęcia i nagranie, na którym widać, że ambasador Rosji lekko się uśmiecha podczas oblewania go farbą. Czy w Pana ocenie może być to rosyjska prowokacja?

Widziałem tylko jeden filmik zamieszczony na koncie Polsatu na Twitterze, i rzeczywiście widać na nim, że ambasador stoi sztywno, nie unika ataku - jak zwykle normalnie w takich sytuacjach - i mam wrażenie, że nie jest tym zaskoczony. Jego lekki uśmiech może świadczyć, że to, co się stało, jest tak naprawdę po jego myśli i nie jest zaskoczony. Wydaje mi się, że to jest to, o co Rosji chodzi, żeby pokazać Polaków jako rusofobów, którzy w najważniejsze święto rosyjskie, na cmentarzu wyzwolicieli, bo przecież rosyjska narracja jest taka, że Rosjanie wyzwolili Polskę i tam są ci wyzwoliciele pochowani, że dzieją się takie rzeczy jak znieważenie dyplomatów. Ale to jest tylko pierwsza warstwa przekazu. Druga warstwa jest ważniejsza i to ona będzie przede wszystkim rezonowana szczególnie w Europie, gdzie Rosja ma rozbudowaną sieć swoich rezonatorów dezinformacji i można to sformułować tak: „Rosja która pokonała nazizm i chciała uczcić swoich poległych, którzy wyzwolili Polskę a Polacy znieważyli rosyjskiego ambasadora”.

Ten przekaz jest dopasowany do kształtowanego w lewicowych w mediach na świecie wizerunku Rosji jako praktycznie jedynego pogromcy nazizmu, który przerwał Holokaust - bez wspominania o sowieckich zbrodniach nad podbitymi narodami. W konsekwencji dziennikarze i warstwy przywódcze mają wbite głowy zdanie „ten kto jest przeciwko Związkowi Sowieckiemu (a teraz Rosji) jest nazistą”. Tego rodzaju myślenie jest rozpowszechnione na świecie, szczególnie we Francji, która jest szczególnie prorosyjsko nastawiona, ze względu na od dawna tam istniejące i rozbudowane wpływy rosyjskie, a reżim Putina przejął jeszcze do tego aktywa antysowieckich ośrodków rosyjskiej emigracji i podatność Francji na rosyjską dezinformację jest tu szczególna.

Ta dezinformacja na temat Polski pokazuje Polskę jako kraj zamordyzmu, faszyzmu, często jest też używane słowo „nazizm”. Przeciwnik używa języka zrozumiałego dla odbiorcy, a ponieważ wiedza na temat Polski jest znikoma, to oczywiście te kłamstwa się rozprzestrzeniają. Polacy atakują w Polsce ambasadora Rosji, która jest wyzwolicielką Europy – to znaczy że „Polacy to naziści” – ten mechanizm przedstawiłem wyżej. To wydarzenie dowodzi też, że Rosjanie potrafią narzucić antypolską narrację mimo wysiłków Polski w przeciwdziałaniu rosyjskiej antypolskiej propagandzie i polskiej pomocy na rzecz Ukrainy.

Drugim kierunkiem na którym rosyjska propaganda to wykorzysta to sama Rosja, jej społeczeństwo. Moim zadaniem posłuży to do konsolidacji Rosjan wokół reżimu na bazie antypolonizmu., który jest krzewiony w Rosji od 400 lat i jest dużo silniejszy niż antyukrainizm. Antypolonizm jest ugruntowany, stały – w Rosji jest święto wygnania Polaków z Kremla wstawione do kalendarza świąt zamiast rocznicy rewolucji bolszewickiej z października 1917 roku. Rosjanie organizując tę prowokację dolali paliwa do konsolidacji społeczeństwa rosyjskiego wokół czegoś, co jest im znane i co większość podziela, bo przecież wiadomo, że Polacy to są rusofobi i tak dalej. Nie wnikając w to akie były pobudki ukraińskich kobiet które to zrobiły tak należy to czytać i moim zdaniem wymaga to bardzo poważnego sprawdzenia – kto rzucił ten pomysł, jakie są jego powiązania itd. No i oczywiście pytanie kto odpowiadał za bezpieczeństwo na tym terenie.

Kto odpowiadał za bezpieczeństwo ambasadora?

Według konwencji wiedeńskiej za bezpieczeństwo dyplomatów odpowiada kraj pobytu, więc trzeba zbadać, dlaczego demonstranci się tam przedostali i kto to był. Równocześnie trzeba pamiętać, że w państwie rozdzielone są w tej mierze kompetencje pomiędzy samorządy i władze centralne. Jeśli chodzi o zabezpieczenie imprez w miejscach publicznych – odpowiadają za to władze samorządowe. Z drugiej strony na filmikach i zdjęciach dostępnych w mediach społecznościowych widać osoby z KOD, od lat zaangażowane w prowokacje na Krakowskim Przedmieściu i przy pomniku Smoleńskim, wielokrotnie zatrzymywane wcześniej za atakowanie tam fizycznie funkcjonariuszy Policji, przy ambasadorze wykrzykują wulgarne hasła, rzucają przedmiotami… I tu przez władze państwowe będą musiały sprawdzić powiązania tych osób, kto był inspiratorem takiego zachowania. Pytanie, dlaczego te osoby w ogóle znalazły się w pobliżu ambasadora Rosji? Pamiętamy wymianę listów pomiędzy prezydentem Warszawy, Trzaskowskim a MSZ. Wyraźnie z niej widać jak są rozdzielone kompetencje i że to włodarz miejsca, czyli prezydent miasta Warszawa powinien zapewnić niezbędne środki do zabezpieczenia wydarzenia publicznego. Dlaczego tego nie zrobiono, albo zrobiono w sposób niedostateczny - nie rozumiem. Zupełnie jakby Trzaskowskiemu zależało na tym, żeby takie wydarzenie nastąpiło. Wydawało mi się oczywiste, że Rosjanie chcą coś uzyskać prąc do tej demonstracji 9 maja i to, że – jak w mojej opinii wszystko na to wskazuje – władze miasta nie zapewniły bezpieczeństwa nakazuje mieć podejrzenia co do ich rzeczywistych intencji.

"Ważne jest to, żeby Ukraina wygrała wojnę"

W całej tej sytuacji trzeba sobie zdać sprawę tego, że to wydarzenie z punktu widzenia prowadzenia prawdziwych działań w sytuacji wojny na Ukrainie jest marginalne, ale może wpłynąć na postawę niektórych społeczeństw na pomoc Ukrainie. I równocześnie my w Polsce nie możemy przekładać emocjonalnych demonstracji – takich jak ta – nad rzeczywiste działania które pomogą Ukrainie pokonać Rosjan

Ważniejszym od zademonstrowania swoich nerwów w stosunku do ambasadora rosyjskiego jest to, żeby Ukraina wygrała wojnę. Bo jeżeli Ukraina tą wojnę przegra, to następna agresja Rosyjska będzie przeciwko Polsce. Po raz pierwszy od 300 lat Polacy nie musza krwawić w obronie Europy przez barbarzyńską Rosją i trzeba tak wspierać Ukrainę, żeby Rosja została pokonana – z pomocą 40 państw, które zebrały się ostatnio w Ramstein.

Jakie konsekwencje może mieć atak na ambasadora?

Konsekwencja tego jest taka, że w momencie, kiedy Rosjanie pokonaliby Ukraińców, i Ukraina stała by się w jakiś sposób zależna od Rosji albo w ogóle okupowana przez Rosję to na całej długości granicy wschodniej Polski mielibyśmy wojska rosyjskie i białoruskie. I wtedy uzasadnieniem do agresji przeciwko Polsce byłoby jej „zdenazyfikowanie” – w myśl tego, co mówiłem wyżej. To uzasadnienie wpasowuje się we wcześniejszą narrację antypolską propagowana przez Rosję, że „Polacy są sprawcami Holokaustu”, że „Polacy wywołali II wojnę światową”, że „Polacy wymordowali 200 tys. Żydów „ i tak dalej Jak już powiedziałem – i trzeba to przypominać - istnieje schemat myślowy, który mają wdrukowany dziennikarze mediów na świecie: „Rosjanie pokonali nazizm, a to znaczy, że każdy, kto jest przeciwko Rosjanom, jest pronazistowski”. Rosja to wykorzystuje w swoich działaniach, a przeciwko Polsce od lat, po to , żeby w potrzebie uzasadnień do ataku na Polskę wyalienować nasz kraj z traktatu NATO, bo przecież nazistom nikt nie będzie pomagał. Na ile ta narracja jest skuteczna w stosunku do Polski to osobny problem, ponieważ identyczne zarzuty w stosunku do Ukrainy zostały uznane za absurdalne i pomoc na Ukrainę płynie. Problem w tym, że Ukraińcy przygotowywali się do tej wojny także informacyjnie – zatrudnili firmę PR która obsługuje prezydenta Baracka Obamę – SKDK, wątki narracyjne zostały przygotowane, wszystko to działa i jest skuteczne. Polska z jednej strony musi się przygotowywać zbrojnie do ewentualnego konfliktu ale i też narracyjnie. Wydarzenie z ambasadorem pokazuje jak pilna to jest sprawa.

Z Prezesem Reduty Dobrego Imienia Maciejem Świrskim rozmawiał Mateusz Zbroja

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Wideo

Materiał oryginalny: Czy atak na ambasadora Rosji mógł być prowokacją? "Wydaje mi się, że to jest to, o co Rosji chodzi" [ROZMOWA] - Polska Times

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Więcej informacji na stronie głównej Gazeta Wrocławska
Dodaj ogłoszenie