Czteromiesięczny Jaś i jego tato walczą o życie. Możesz im pomóc

Malwina Gadawa
Jedna rodzina, dwie tragedie. Adam "Wąski" Popiel zachorował na raka nerki. Narząd usunięto. Wydawało się, że limit nieszczęść już wyczerpany. Adam i Iwona doczekali się upragnionego dziecka. Synek rodzi się jednak o wiele za wcześniej - w 24. tygodniu ciąży. Lekarze nie dali mu nawet doby na przeżycie. Jaś żyje, ale za sobą ma już wiele zabiegów, jeszcze więcej przed nim, w walce o życie. Adam za to ponownie walczy z rakiem. Przyjaciele założyli konto na portalu społecznościowym i zorganizowali zbiórkę pieniędzy. W ten sposób chcą pomóc rodzinie.

Problemy rodziny Popielów zaczęły się na początku ubiegłego roku. Adam Popiel dowiaduje się, że jest chory na raka. Lekarze usunęli mu nerkę. Adam wraca powoli do zdrowia, w lecie jeździ nawet na rowerze.

Wygląda na to, że problemy rodziny już się skończyły. Adam i Iwona mają zostać rodzicami. Synek urodził się jednak za wcześniej. 10 października, w 24. tygodniu ciąży. Lekarze nie dawali mu doby na przeżycie. Potem tygodnia. Dziś czteromiesięczny aś jest operowany mniej więcej co tydzień. - To ściągają mu wodę z główki, to otwierają oczka. A to dopiero początki. Jeszcze dużo walki. Dużo leczenia. Dużo operacji i rehabilitacji - piszą przyjaciele rodziny.

W listopadzie okazało się także, że Adam ponownie jest chory. Rak powrócił, tym razem na nadnerczu i obu płucach.

Ojciec i syn potrzebują teraz pomocy i długiego leczenia. To wiąże się także z dużymi pieniędzmi, których rodzina nie ma. Rozpoczęła współpracę z fundacją "Jak dobrze jest żyć". Pieniądze na leczenie Adama Jasia można wpłacać na konto: Alior Bank : 46 2490 0005 0000 4600 8426 6408, identyfikatory wpłaty dla banków z zagranicy: SWIFT/BIC: ALBPPLPW, Adam: JDJZ00006, Janek: JDJZ00007.

W najbliższą sobotę w Szkolę Podstawowej nr 118, przy Bulwarze Ikara od godz. 17 do 20 przyjaciele zorganizują charytatywny maraton zumby. Wezmą w nim udział instruktorzy z Wrocławia i Ostrowa Wielkopolskiego. Każdy może przyjść, wziąć udział w wspólnych zajęciach i pomóc rodzinie Popielów.

Wideo

Komentarze 27

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

a
ana
moim zdaniem nie przejmujcie sie takimi negatywnymi postami!!! myslcie pozytywnie walczcie nie poddawajcie sie nie z takich sytuacji mozna wyjsci i byc zdrowym tylko wspolne wsparcie i pomoc a napwno sie uda aby do przodu nie ogladac sie tylko za siebie a bedzie dobrze
j
janka
...można tak napisać, jak się wie o czym się pisze, moja dobra znajoma opiekuje się swoim niedorozwiniętym "dzieckiem" 46 lat- od 46 lat nie robi nic oprócz opieki a wyjście z domu ogranicza się tylko do wyjścia na zakupy... przez pierwsze lata była walka, emocje, łzy, proszenie o pomoc, z czasem stała się rutyna i codzienne pielęgnacyjne obowiązki, życie bez życia... nie jeździ na wakacje, nie chodzi do kina, nie spotyka się z koleżankami.... żyje biednie bo tylko z zasiłków, rodzina już dawno się odwróciła, czasem tylko wspomogą finansowo... ale dziecko stało się dorosłą ciężką osobą i jej też jest już jest ciężko- ale z tej miłości do własnego dziecka nigdy póki żyje nie odda w obce ręce komuś do opieki... a "dziecko"... nie mówi, trochę słyszy jest poskręcane z przykurczami rąk i nóg, że zmiana pieluchy to nie lada wyczyn, żeby dziecka nie połamać,popsute zęby, których nie dało się myć, gdzieś boli, bo dziecko stęka- ale gdzie?-nie pokaże nie powie... i nie wiadomo jak pomóc, czy wygodnie leży, czy już trzeba obrócić, czy ręka/noga/szyja nie zdrętwiała... to tylko kilka zdań, a ona ma tak całe życie...codziennie....
m
marta
Była jednym z dwóch dzieci w Polsce które udało się uratować w 24 tyg. ciąży. Mieli nie ratować. Nie było wtedy takich możliwości jak teraz. Powalczyli. Udało się. Arletta jest całkowicie, absolutnie zdrową i szczęśliwą kobietą. Tobie i Twojemu dziecku też tego z całego serca życzę.
g
gosc
poza tym pisze się "wierzę"..
b
brida
co jeśli? czy warto? to może idz się dziś powieś bo może za rok umrzesz pod kołami tira. Warto tak się męczyć i pracować na darmo?
gdyby każdy miał takie podejście to lepiej wszystkich od razu do piachu - bo i tak przecież pomrzemy - więc ha huk się męczyć, stresować, zarabiać, chorować, leczyć się i wydawac na to ciężko zarobioną kasę??????????
b
brida
Ja znam taki przypadek:
Moja siostra urodziła w 6 mies i lekarze nie dawali dziecku szansy na przezycie. Teraz ma ponad 5 lat rozwija się prawidłowo, biega skacze, zaczał mówić szybciej niż wiekszość chłopców w jego wieku (ok 2,5 roku), umie już liczyć i czytać. Jeść za bardzo nie chce i jest chudziutki bardzo.
Także fela nie gdybaj bo sama chyba szybciej będziesz niepełnosprawna!!!
b
brida
Moja siostra urodziła w 6 mies i lekarze nie dawali dziecku szansy na przezycie. Teraz ma ponad 5 lat rozwija się prawidłowo, biega skacze, zaczał mówić szybciej niż wiekszość chłopców w jego wieku (ok 2,5 roku), umie już liczyć i czytać. Jeść za bardzo nie chce i jest chudziutki bardzo.
Także fela nie gdybaj bo sama chyba szybciej będziesz niepełnosprawna!!!
b
baba1
mam znajomego którego dzidzia przeżywała to samo. nie było łatwo ale dziś mając już 4 latka jest zdrowym radosnym dzieckiem. Nie ma rzeczy niemożliwych :)) takiego myślenia każdy powinien się trzymać.
o
ola
Zycze calej rodzinie by wyszli na prosta, by statystyki ich nie pokonaly i stal sie cud... Niestety zgadzam sie z przedmowca co do podtrzymywania dziecka... Myslicie ze jego zycie, jakiekolwiek bedzie jest lepsze niz smierc? Mam w rodzinie podobny przypadek, dziecko nie widzi, nie slyszy, nie umie sie cieszyc tym ze zyje, jest roslinka... rodzice zapomnieli co to znaczy zyc, bo opieka nad dzieckiem pochalania ich kazda chwile i ogromne pieniadze... Wierze, ze ojciec tego maluszka wygra walke, ale jesli przeznaczenie jest inne to uwazam, ze los powinien zabrac obu, czas ukoi rany i ktoregos dnia mama sie usmiechnie... Ohh zycze happy endu!!! niech cala trojka bedzie zdrowa, ale rozumiem tez podejscie by rozwazyc sens ratowania maluszka... walczyc o dziecko warto zawsze, ale co jesli walczymy tylko o roslinke? warto skazywac go swiadomie na bol rehabilitacji, odlezyn i ciaglego bolu... rozumiem, ze to okrutne co pisze, ale swiat jest okrutny nie ja... gdyby to ode mnie zalezalo uzdrawialabym kazdego ... Trzymam kciuki by zycie mialo dla Was juz same dobre wiadomosci!
m
magda
Boze jak mozna tak napisac co za idiota!!!a dla was Duzo Zdrowka i sily:-):-)
D
Dredu84
Wiem, że ciężko tu przedstawiać jakieś statystyki i że są dla was na gorsze.
Wieże, że wam sie uda i zabraniam innym mysleć inaczej!!!!!!
ZROZUMIANO!
d
dredu84
człowieku wsuń ten post. I daruj sobie takie komentarze. Mam nadzieje, że jak tobie bedzie źle to zabraknie prądu i padną akumulatory by nikt takiego kolesia jak ty nie miał na sumieniu.
Jestes żałosny!!!!!!
p
przyjaciel...
Mysle sobie, ze nie ma co reagowac bo kiedys przyjdzie i na Ciebie kolej... Mam nadzieje ze to przeczytasz i kiedys sobie przypomnisz moje slowa jak bedziesz zdychal z bolu w jakiejs chorobie. Nie zycze Ci zle bo juz Cie pewnie zycie skrzywdzilo ale zapamietaj sobie "czlowieku" absolutnie wszystko do nas prędzej, czy później wraca ze wzmożoną siłą. ...! Do ciebie tez wróci i to pewnie szybko!
C
Cygan
Bez sensu jest to ze twoja stara nie wziela gum jak szla do roboty. Tearaz ziemia nosi takie pomioty
....
mój tata zmarł niedawno na raka płuc, wcześniej miał na nerce- wycieli i potem przerzut.. Życzę walki i dużo sił
Dodaj ogłoszenie