Borsuki spacerują po wrocławskim Rynku. Coraz więcej dzikich zwierząt w mieście

Marcin Walków
1200 dzików może zamieszkiwać we Wrocławiu, według mniej optymistycznych szacunków
1200 dzików może zamieszkiwać we Wrocławiu, według mniej optymistycznych szacunków Fot. Piotr Krzyżanowski
Udostępnij:
Nie trzeba jechać do lasu za miastem, by obserwować dzikie zwierzęta. Te mieszkają coraz bliżej nas. A wrocławianie mieszkają coraz częściej tam, gdzie do niedawna to dziki i sarny były gospodarzami. Co robić, gdy spotkamy na swojej drodze dzikie zwierzęta?

NOWA ODSŁONA PORTALU GAZETAWROCLAWSKA.PL - KLIKNIJ I ZOBACZ!

Przez ostatni rok tylko na terenie Wrocławia odnotowano 291 interwencji, które dotyczyły dzikich zwierząt. I choć na myśl o czworonożnych gościach rodem z lasu przychodzi dzik, okazuje się, że dzikich zwierząt w stolicy Dolnego Śląska mieszka znacznie więcej.

Niemal jedna trzecia interwencji od kwietnia 2014 do marca 2015 roku we Wrocławiu i najbliższych okolicach dotyczyła saren (92), a dzików zaledwie jedna szósta (52). Częstym powodem wezwań specjalistów są też lisy (21) i dzikie ptaki, a wśród nich głównie łabędź niemy (34), wrona siwa (16) i sokół pustułka (15).

Pustułki najczęściej można spotkać w rejonie Pilczyc, Kozanowa, dawnego Hydralu, na Nowym Dworze i przy ul. Powstańców Śląskich. - Kiedyś gnieździły się w górach i w skałach. Dziś mieszkają w wieżach kościołów, kominach i wysokich blokach - mówi lek. wet. Piotr Szymański z Ośrodka Leczenia i Rehabilitacji Dzikich Zwierząt w Złotówku. To on jeździ na interwencje, gdy w mieście pojawi się dzikie zwierzę. A takich przypadków jest coraz więcej.

W ciągu roku do ośrodka przyjęto ponad 150 dzików z odłowów miejskich, około 20 odstrzelono. Dr Szymański szacuje, że populacja tych zwierząt w samym Wrocławiu może liczyć 700-800 sztuk. Ale to optymistyczny scenariusz. Ten bardziej realistyczny zakłada, że może być ich o połowę więcej. Dziki zadomowiły się w mieście, znajdują tu pokarm bogaty w białko (np. na polach kukurydzy). To zaś sprawia, że lochy wydają na świat bardziej liczne mioty.

CZYTAJ DALEJ NA KOLEJNEJ STRONIE:

Ale nie tylko plony sprzyjają dzikom. - Także bezmyślne zachowanie ludzi. Sam spotkałem się z tym, że na Sołtysowicach wysypują chleb i owoce. A dzik jest inteligentny i uczy się. Po co ma szukać w polu ziemniaków, jak na osiedlu dostanie coś smaczniejszego? - wyjaśnia dr Szymański.

Dziki, sarny, jelenie we Wrocławiu mieszkają coraz bliżej nas. A w zasadzie to my mieszkamy coraz bliżej nich. - Zasiedlamy tereny, które jeszcze nie tak dawno temu należały do przyrody. Budowa dróg, obwodnic przecina naturalne szlaki wędrówek dzikich zwierząt - mówi prof. Józef Nicpoń z Uniwersytetu Przyrodniczego, pełnomocnik rektora ds. ośrodka w Złotówku. Stąd w rejonie lotniska obserwuje się dużo jeleni, dzików. Jeszcze 20 lat temu były to tereny polowań na kuropatwy i zające.

Zdaniem specjalistów, trzeba się pogodzić z towarzystwem w mieście kun i jenotów. Dr Szymański wspomina interwencję dotyczącą jenota, znalezionego na parkingu podziemnym kina przy ul. Kazimierza Wielkiego, albo zgłoszenie od strażników miejskich, którzy na monitoringu zauważyli dwa borsuki, spacerujące nocą przez wrocławski Rynek.

Lisy i sarny są łapane także na placu Grunwaldzkim, w rejonie kampusów uniwersyteckich. Z kolei dzik regularnie odwiedzał ogródek klasztoru przy ul. Kasprowicza. A gdy dobiegała końca budowa Sky Tower, na trzecim piętrze znaleziono lisa.

Ten budynek dr Szymański wspomina też z innego powodu. O szklaną elewację drapacza chmur rozbijają się ptaki. - Najwięcej pustułek. Mylą je refleksy świetlne - wyjaśnia lekarz weterynarii.

CZYTAJ DALEJ NA KOLEJNEJ STRONIE:

Dodaje, że niedaleko granic Wrocławia zauważano też pojedyncze wilki i łosie, a na Dolnym Śląsku - rysia.
Zdarzają się również interwencje w sprawie zwierząt egzotycznych, których obecność trudno wytłumaczyć naturalną wędrówką.
W 2011 roku, niedaleko basenu na Kłokoczycach, został znaleziony pyton długi na 2,5 metra. Natomiast w fosie zadomowiły się żółwie czerwonolice.

- Egzotyczne zwierzęta są kupowane do domów. Zdarza się, że uciekają albo z różnych względów nieodpowiedzialni właściciele czasami postanawiają się ich pozbyć - dodaje dr Szymański.

Dzikie zwierzęta mogą być groźne nie tylko dla człowieka, ale i dla środowiska. To tzw. gatunki inwazyjne, które wypierają naszą rodzimą faunę. I tak, żółw czerwonolicy zagraża żółwiowi błotnemu, a uciekające z ferm norki amerykańskie ostrymi zębami wycinają w pień ptaki naziemne, wyłapując je z gniazd.

Odłowione we Wrocławiu dzikie zwierzęta, a także te ranne w wypadkach, trafiają do ośrodka w Złotówku. Tam przechodzą leczenie i rehabilitację. Większość z nich wraca potem na łono natury, z dala od miasta. W ciągu roku z 62 przyjętych ptaków, po zaobrączkowaniu wypuszczono 61. - Nasze bieliki zaobserwowano w okolicach Przemyśla, a sokoła wędrownego niedaleko Berlina - mówi Krzysztof Hulewicz, kierownik ośrodka w Złotówku.

Do obecności dzikich zwierząt z jednej strony powinniśmy się przyzwyczaić. Bo, jak mówią specjaliści, mieszczucha potrafi przestraszyć nawet sarna na łące albo łoś na terenach wodonośnych.

Z drugiej strony dr Szymański uważa, że, zwłaszcza w przypadku dzików, konieczne jest radykalne zmniejszenie ich populacji. - Decyzje o odstrzale spotykają się z podziękowaniami części mieszkańców, ale i z protestami - mówi. Podaje przykład Berlina, gdzie parki są regularnie patrolowane przez brygady myśliwych, którzy odstrzeliwują dziki - mówi.

CZYTAJ DALEJ NA KOLEJNEJ STRONIE:

Na tropie dzikiego zwierza

Ośrodek Leczenia i Rehabilitacji Dzikich Zwierząt w Złotówku ma podpisaną umowę z Gminą Wrocław. To tam trafiają dzikie zwierzęta z interwencji podejmowanych na terenie miasta. Niepokojące sytuacje związane z dzikimi zwierzętami można zgłaszać przez całą dobę do Centrum Zarządzania Kryzysowego.

Zgłoszenia są przyjmowane pod numerem tel. 71-770-22-22. Do Centrum przekażą je także inne służby, gdy sprawę zgłosimy np. straży miejskiej lub straży pożarnej.

Dzik jest dziki, dzik jest zły

Specjaliści radzą, by nie zbliżać się do dzikich zwierząt. Dzik ranny w wypadku, gdy do niego spróbujemy podejść, może być agresywny i bronić się. Podobnie zachowa się locha w obronie młodych. Najlepiej nie zwracać na siebie uwagi i oddalić się, by zwierzęta mogły pójść w stronę terenów zielonych.

Zabranie dzikiego zwierzęcia do domu to nie jest pomoc.

Gdy znajdziemy na ziemi małego ptaka, albo samotną małą sarnę, odruch serca nakazywałby wzięcie ich do domu. To błąd. Często w pobliżu są rodzice, którzy pilnują potomstwa. W przypadku wspomnianych saren rozpoczęcie chowu domowego pozbawia je szans na powrót do lasu. Przypadki rannych i potrzebujących pomocy zwierząt najlepiej zgłaszać odpowiednim służbom.

Ucz się przyrody i biologii

Zdaniem znawców tematyki dzikich zwierząt, strach przed nimi wynika często z niewiedzy.
Dlatego warto nauczyć się rozpoznawania podstawowych gatunków i uczyć tego dzieci.
Zdarzają się bowiem telefony w sprawie groźnej żmii, która okazuje się zaskrońcem. Dr Szymański wspomina też przypadek kierowcy, który poczuł się zagrożony obecnością pająka w samochodzie. Po przesłaniu zdjęcia, okazało się, że to samica poczciwego krzyżaka - w dodatku na zewnętrznej stronie szyby...

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Komentarze 33

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

B
Borsuk
Jakby ktoś chciał co nieco poczytać o zwyczajach borsuków to może tutaj:
Spacerujący borsuk
K
Konio
Aaaa, to był Tomasz Lis. Racja.
J
Jędnorożec Jędżej
ale to nic w porównaniu z trytonami pływającymi w fontannie.
q
qwerty
Skąd ci d.e.b.i.l.u przyszedł pomysł z tym myśliwym??? Ot proste stwierdzenie faktu, że to zwierzęta przychodzą do nas ani odwrotnie. No ale trzeba sie uczyć gimbusie to będziesz wiedział. A mi one nie przeszkadzają. Co roku mam gniazdo na dachu wron, za roletą gnieżdżą się rudziki. Przylatują też kopciuszki. Po posesji łażą koty i niech sobie łażą. W nocy po uliczce spacerują jeże i niech sobie żyją. Ot wczoraj o 3 w nocy szedł jeż przez ruchliwą drogę. Wsadziliśmy go na gazetę i przenieśliśmy w tym kierunku gdzie szedł - przynjamniej nic go nie przejechało. A ty debilu o mysliwych. Skad takie buraki się biorą???
R
Redatkorzyny
W tytule borsuk a w zdjęciu do nagłówka dzik...
d
długo_pis
tego poglowia nikt nie zauwaza...
w
wrocco
masz za malego? ZOSTAN MYSLIWYM!
J
Jan
To człowiek zabiera zwierzętom miejsce do życia, dlatego teraz one wchodzą na "nasze" tereny. Z danych zamieszczonych w internecie wynika, że Polska mogłaby przyjąć 65 mln uchodżców już terez, a w przyszłości i 300 mln. Wynika to z ilości już odrolnionej ziemi i planowanej w przyszłości. Część tej ziemi już nie rodzi, pozostała jest coraz bardziej eksploatowana rolniczo. A więc więcej nawozów, środków ochrony roślin, ciękiego sprzętu, itd. Co robią Wydziały Ochrony Środowiska, Wojewódzki Inspektor OŚ. Jaak widać nic, albo niewiele. Z tej beztroski nie tylko zwierzęta cierpieć będą. Leniouchom z OŚ mówimy nie!
-
Całą masę bobrów. Ale borsuka nie widziałem.
Z
Zenek
Chodził mi koło domu to go zjadłem.
q
qwerty
...nie moge się nadziwić nieuctwu takich g.ł.u.p.k.ó.w. Rynek jest zamieszkany od wczesnego średniowiecza więc gdzie tu mowa o wchodzeniu na tereny zwierzątek??? Miasto jest dla zwierząt bardzo atrakcyjne, bo raz, że jest cieplej. dwa, ze nie ma naturalnych wrogów i trzy jest pod dostatkiem żarcia.
W mojej okolicy pojawiły się szczury, a że rosną obok wysokie drzewa to siedzi tam rodzina puszczyków (w dzień). Wcześniej siedziały kilka dni kilka ulic dalej ale wycięły gryzonie w okolicy i przeniosły się gdzie koło mnie. na dachu mojego domu od lat gniazduje rodzina siwych wron i dzieli się z moim psem jego jedzeniem. Zimą kupuje worek ziarna dla ptaków i codziennie mają pełny karmnik. To poco mają latać po lesie skoro człowiek ich dokarmia. Na zjazdach z obwodnicy są ogrodzone tereny ze zbiornikami wodnymi. tereny niedostępne dla człowieka i np dla lisów więc często siedzą tam czaple lub łabędzie. Człowiek zabrał tereny ale jednocześnie stworzył warunki zwierzakom do wygodnego życia.
.
Nie jestem myśliwym, wręcz się tym brzydzę,ale w Ośrodku zwierzęta się leczy!
Pech,że został zlokalizowany na terenie PZŁ i dzierżawi od nich pomieszczenia, ale nikt do tych zwierząt nie strzela!
M
Masz
...słownik, to zajrzyj tam i to szybciutko.
Ja nie masz, to włącz opcję sprawdzania tekstu.
C
Człowiek
Tak niestety, Wrocłąw powinien obtoczyć się terenem zielonym do okoła i dać sząse zwierzętom na migracje tak zwtczajnie a tam gdzie tereny sa blisko osiedli po prostu zabezpieczyć od strony lasu siatką (nestety). Wojewoda dolnoslaski powinien coś w tych sprawach zrobić i ochraniac zwierzeta. Nie mozemy wywozic ich do ośrodka zagłady pod przykrywką :ośrodka zdrowia leczenia ... te zwierzeta ida tam na odstrzał,
N
Niestety
Niestety coraz bardziej wchodzimy z koparkami na tereny zwierząt, które potem nie mają się gdzie podziać. Jeśli nie powstrzyma się takiej rozbudowy miast, ich obecność będzie niemalże codziennym widokiem :(
Więcej informacji na stronie głównej Gazeta Wrocławska
Dodaj ogłoszenie