Baterie naładowane? To może nadszedł czas na przejście w tryb oszczędzania?

Agata Grzelińska
Udostępnij:
Powrót do pracy po długim weekendzie bywa czasem bardzo trudny. Tak jak po urlopie. I nie chodzi tylko o to, że sporo ludzi spędziło tych kilka dni bardzo intensywnie, uprawiając ekstremalne sporty czy organizując niekończące się imprezy. Bardziej niż o fizycznym zmęczeniu, które przecież bywa rewelacyjnym odpoczynkiem, myślę o lęku przed zbyt szybkim, a nawet wyniszczającym traceniem energii.

Energii, zdobytej czasami z dużym trudem. Bo małe dzieci nie dały się wyspać, bo przyjechała rodzina i zamiast słodkiego leniuchowania trzeba było dbać o gości, czy wreszcie: bo stres gromadzony długimi tygodniami, nie chciał odpuścić z dnia na dzień. Ale w końcu tym razem jakoś się udało - wypoczęliśmy. Mamy naładowane baterie. I chcielibyśmy je wykorzystywać dłużej niż zwykle. Obawiamy się jednak, że tak jak po każdym urlopie, rzucimy się bez opamiętania (z własnej woli albo z woli szefa) w wir pracy i nim nastanie piątek, będziemy tak zmęczeni, że przy kolacji oczy będą się nam same zamykały. A w perspektywie zamiast odpoczynku znajdzie się oczekiwany weekend (tym razem krótki), czyli najlepszy czas do nadrobienia zaległości. Jeśli taka wizja nie jest Wam obca, może warto pomyśleć o włączeniu trybu oszczędzania? Tylko jak to zrobić?

Przestać pracować? Nawet, jeśli czasem najdzie nas takie marzenie, wiadomo, że jest nierealne. Problem braku odpoczynku i zbyt silnego, wyniszczającego stresu w pracy, który jest przyczyną wielu chorób, musi być już bardzo poważny w Polsce i powszechny, że wzięła się za niego Państwowa Inspekcja Pracy. Zorganizowała kampanię społeczną pt. „Stres w pracy? Znajdź rozwiązanie”.

Stacje radiowe w ramach tejże kampanii puszczają spoty, w których słyszymy, że pani prezes nie może teraz odebrać telefonu, bo supeł nerwów paraliżuje jej ruchy albo o pracowniku działu spedycji, któremu zszarpane nerwy związały ręce i który oddzwoni po powrocie ze szpitala. PIP proponuje kilka rozwiązań problemu stresu w pracy. Po pierwsze radzi: „zachować równowagę między pracą a czasem wolnym przeznaczonym dla siebie i bliskich”.

Łatwo radzić, ale jak to zrobić? Może pozwalając sobie na częstszy odpoczynek? Rozmawiałam kiedyś z pewną bardzo mądrą starszą panią, która mimo ponad dziewięciu dekad na karku, wciąż jest niesamowicie aktywna i skoncentrowana, a jej dzień jest wypełniony po brzegi. Skąd bierze na to energię, zapytacie. Ja też ją o to zapytałam. „Z częstego odpoczywania - odpowiedziała. - Najważniejsze to nie dopuszczać do progu zmęczenia, czyli stanu, po którym bardzo trudno się zregenerować. Częściej odpoczywając, można zrobić więcej”. Jak ta zasada wygląda w praktyce? Mistrzyni wielu młodym ludziom tłumaczy, że po czasie intensywnego skupienia (10, 15, 20 minut) warto zrobić sobie chwilę przerwy, by zająć się czymś innym. Niby proste i przecież nie jakieś szczególnie rewolucyjne, podobne zalecenia higieny pracy towarzyszą pracy przy komputerze. Trzeba tylko przestawić sobie kilka spraw w głowie. Nauczyć się radzić sobie z presją, którą czujemy i która każe nam przyspieszyć, bo nie zdążymy. Spokojnie, zdążymy. Spójrzmy na palaczy. Im głód nikotyny przypomina, że świat się nie zawali, gdy zrobią sobie 15 minut przerwy. Paradoksalnie to chyba jedyna sytuacja, w której mają lepiej.

Wideo

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

o
oskar
kretynka
Dodaj ogłoszenie