Żużel. Mistrz świata ma 44 lata. Kasprzak ze srebrem Grand Prix (ZDJĘCIA)

Wojciech Koerber
Udostępnij:
Tai Woffinden przegrał dodatkowy wyścig o brązowy medal z Nickim Pedersenem.

Czy wiecie, że indywidualnym mistrzem świata na żużlu został właśnie zawodnik, który tegoroczny cykl IMŚ rozpoczął od trzech zer? Tak właśnie radził sobie w skrócie Greg Hancock. 3 czerwca Amerykanin skończył 44 lata i pewnie długo, a może nawet już nigdy, nie znajdzie się champion z bardziej pożółkłym peselem. Chyba że w przyszłym roku mistrzostwo... obroni Hancock. Przypomnijmy, że w Grand Prix jeździ on od narodzin cyklu (1995) i dopiero w tym roku opuścił pierwszy turniej. 13 września w Vojens z powodu złamanej kości śródręcza.

Do Torunia wybierał się Hancock z 12-punktową przewagą nad drugim Krzysztofem Kasprzakiem. Czuł zatem pismo nosem, a jego team przygotował stosowne koszulki i złoty kevlar. Pieczątkę na tytule postawił już w trzeciej serii startów, przywożąc dwa punkty za plecami Nickiego Pedersena.

- Gdybym nie był pewny siebie, w ogóle nie startowałbym w tegorocznym cyklu. Zdobywanie mistrzostwa świata za każdym razem smakuje świetnie, wręcz tonie się w szczęściu. To niesamowite uczucie. To zawsze największa “marchewka” na zakończenie sezonu. Pierwszy raz był fantastyczny, drugi wspaniały, a ten tytuł jest wręcz nie do uwierzenia - twierdzi Hancock, który po złoto sięgał również w 1997 oraz 2011 roku. W kolekcji ma też srebro (2006) i dwa brązy (1996, 2004).

Te trzy zera na dzień dobry zdarzyły się w Auckland podczas GP Nowej Zelandii. Później było już tylko różowo, bo takiego właśnie koloru nabrała także uszkodzona dłoń.

- Kontuzje to duże przeszkody i duże wyzwania. Dopóki jednak nie doznam urazu zagrażającego życiu, to będę kontynuował karierę. Można mieć zadrapania czy siniaki, ale trzeba walczyć dalej. Moje serce pracuje dobrze, mam w nim jeszcze ambicję do uprawiania sportu i ochotę na wygrywanie. Tak długo, jak pozwoli mi na to ciało, będę jeździł - zapewnia Amerykanin, mający ułożone życie prywatne. Od wiosny do końca jesieni mieszka pod Sztokholmem, gdzie czekają na niego żona Jenny i trójka synów: Wilbur, Bill oraz Karl. Aha! Te jego sukcesy mają też wrocławskie korzenie. Menedżerem Hancocka jest były jeździec WTS-u Rafał Haj, a kluczową rolę w teamie odgrywa także nasz mechanik Bogdan Spólny.

Srebro odebrał Krzysztof Kasprzak, który w tym sezonie został także indywidualnym i drużynowym mistrzem kraju. - Co z budową domu pod Lesznem. Nic, robota stoi. Wszystko inwestuję w sprzęt. W tym sezonie kupiłem trzynaście silników, ale tylko trzy nadają się do jazdy. Reszta leży na półce - twierdzi 30-latek. To raptus. Gdy w finałowym biegu został ostro odprowadzony pod płot przez Nickiego Pedersena i mimo walki nie opanował motocykla, wpadł w szał. Wstał i przebiegł w kasku pół stadionu, próbując dopaść Duńczyka. Szczęśliwie jednak odzyskał w czasie tej przebieżki rozum i ochłonął.

Duńczyk też był wściekły. Gdy wchodził pod Kasprzaka, jechał już na czele stawki i miał w kieszeni brązowy krążek IMŚ. Zresztą to miejsce na końcowym podium dawał mu już punkt. Tymczasem wykluczenie oznaczało dodatkowy wyścig o medal z Taiem Woffindenem. 37-letni Duńczyk wygrał start i prowadzenia już nie oddał. A wybierał się do Torunia jako piąty jeździec klasyfikacji generalnej.

Do fazy półfinałowej nie przedarł się Maciej Janowski, któremu w pierwszym biegu zatarł się silnik. Szkoda, bo początkowo jechał wrocławianin na czele. Za rok będzie bronił polskich barw ze stałym numerem. Jak Kasprzak i Jarosław Hampel. Walka o tytuł rozpocznie się najpewniej na stołecznym Stadionie Narodowym, gdzie z dziką kartą pojedzie Tomasz Gollob. Turnieje GP zorganizują też m.in. w Gorzowie i Toruniu, a ostatnią rundę w australijskim Melbourne.

Grand Prix 2014

Grand Prix Polski: 1. Krzysztof Kasprzak (Polska) 17 (2,2,2,3,3+2+3) , 2. Andreas Jonsson (Szwecja) 17 (2,3,3,2,2+3+2), 3. Jarosław Hampel (Polska) 11 (3,0,1,3,1+2+1), 4. Nicki Pedersen (Dania) 14 (2,2,3,3,1+3+w), 5. Greg Hancock (USA) 13 (3,3,2,2,3,d), 6. Tai Woffinden (Wielka Brytania) 9 (1,1,0,3,3,1), 7. Adrian Miedziński (Polska) 9 (w,3,2,1,2,1), 8. Kenneth Bjerre (Dania) - 8 (0,0,3,2,3,0), 9. Chris Holder (Australlia) 7 (2,3,1,1,0), 10. Maciej Janowski (Polska) 7 (d,2,3,1,1), 11. Troy Batchelor (Australia) 6 (1,1,2,2,0), 12. Matej Zagar (Słowenia) 5 (3,1,1,0,0), 13. Paweł Przedpełski (Polska) 4 (3,1,0), 14. Martin Smolinski (Niemcy) 4 (1,0,0,1,2), 15. Chris Harris (Wielka Brytania) 4 (1,1,0,0,2), 16. Fredrik Lindgren (Szwecja) 3 (w,2,0,0,1), 17. Oskar Fajfer (Polska) 0 (0,0), 18. Michael Jepsen Jensen (Dania) 0 (u).

Klasyfikacja końcowa: 1. Hancock 140 pkt., 2. Kasprzak 132, 3. Pedersen 121+3, 4. Woffinden 121+2, 5. Zagar 114, 6. Jonsson 103, 7. Holder 100, 8. Hampel 98, 9. Batchelor 91, 10. Lindgren 90, 11. Iversen 87, 12. Smolinski 81, 13. Bjerre 79, 14. Ward 75, 15. Harris 48.

* Pierwsza ósemka wystąpi w cyklu GP 2015.

Wideo

Komentarze 4

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

N
Niewierny
To idź do kościoła, tam promują żużel! Raczej żule promują, tylko nie wiadomo co!!!
f
fan
Browarki i d*** żałosne i prymitywne.
s
speedwayFAN/Ldn
Co Ci czlowieku laski na jednym zdjeciu przeszkadzaja ? Speedway, gorace kobiety i zimne piwo - tak promuje sie dyscypline !
f
fan
I po co te gole d*** tam?? redaktor nie ma se do czego walić? ? To o speed way chodzi czy jakie s krzywe ci py . Ogarnij cie się z tym ludzie i pomyślcie o promowaniu zuzla a nie ich.
Dodaj ogłoszenie