Żużel, czyli babranie się w błocie po same uszy

Wojciech Koerber
Bądźmy szczerzy - żużel kochamy m.in. właśnie za to, że tyle w nim brudu. Że można kombinować, naginać regulamin, wyprowadzać przeciwnika w pole. Wszelako chodzi o to, by czynić to głównie na torze.

Dwa lata temu głośno było o I-ligowym meczu Intar Ostrów - GTŻ Grudziądz. W dniu spotkania miejscowy jeździec Adrian Gomólski miał jeszcze zawody w niemieckim Diedenbergen, po których gnał do Ostrowa. A tam gospodarze robili wszystko, by opóźnić początek. Piękna prezentacja, przemowy, kwiaty. Gdy nie było się już czego chwycić, złożono wreszcie protest.

Młodemu jeźdźcowi gości zarzucono, że jest pod wpływem alkoholu. Zaczęto szukać alkomatu, cenne minuty upływały, zawodnik okazał się trzeźwy. Tymczasem Gomólski dotarł na stadion, pojechał, i to najlepiej wśród swoich (14 pkt w 6 startach). Intar wygrał 50:40.

Gospodarze triumfowali. Zrobili gości w konia. Hurrraaaa. Regulamin został złamany? No nie. W środę w Zielonej Górze wynik półfinałowwego meczu play-off Falubaz - Betard zweryfikownao z 46:44 na 46:38. Bo Piotr Świderski zbyt szybko wyprowadził po meczu swój motocykl z oznaczonej strefy parku maszyn. Stracił sześć oczek. Tzn. cały zespół stracił. To poziom kreta na Żuławach. Z obu stron.

Zielonogórzanie nie potrafili wypracować sobie solidnej zaliczki na torze, więc dopięli swego przy stoliku. Złożyli protest i wygrali. Niestety, zgodnie z kodeksem, choć pewnie nie moralnym. Wrocławska amatorszczyzna polega na tym, że nie dopilnowano prostych szczegółów. A to przecież tani chwyt, którego różne zespoły wielokrotnie używały w ostatnim czasie.

WTS od lat się stylizuje na żużlowy Real Madryt, choć organizacyjnie odstaje od krajowej czołówki. To trener Cieślak po kolei masował w czasie meczu zbolałe ręce zawodników, bo nie było komu tego robić. W trakcie półfinału mistrzostw kraju! A gra szła o najwyższą stawkę.

Sprawa Świderskiego? Za takie rzeczy odpowiadają zawodnik, mechanik, a nade wszystko kierownik drużyny. Po meczu wściekły Cieślak zrugał współpracownika w ostrych słowach, nie będziemy się więc już nad nim pastwić. Długo by zresztą o tym rozmawiać.

- Szkoda, bo nasi liderzy pojechali świetnie. Pokazali, że im zależy. Z portek wychodzili - mówił nam szkoleniowiec, co było zresztą widać w trakcie spotkania. Dodajmy, że mowa o zawodnikach, wobec których są potężne zaległości finansowe.

W niedzielę na Stadionie Olimpijskim rewanż. Gospodarzom wystarczy wygrać ośmioma punktami, bo po rundzie zasadniczej zajmowali wyższe miejsce niż Falubaz. Prawda, że do zrobienia? Dobrze byłoby utrzeć nosa towarzystwu stolikowemu. Gorzej, gdy o losach zdecyduje środowy protest.
Półfinały play-off żużlowej ekstraligi

Betard Wrocław - Falubaz, niedziela, Stadion Olimpijski, godz. 18 (TVP Sport). Pierwszy mecz: 46:38 dla Falubazu

Unia - Unibax, niedziela, godz. 17, TVP Sport. Pierwszy mecz: 46:44 dla Torunia.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie