Źródło Ślęzy Wrocław powoli wysycha

Michał Rygiel
Możliwe, że bez sponsora tytularnego Ślęza będzie musiała zapomnieć o medalach i pucharach
Możliwe, że bez sponsora tytularnego Ślęza będzie musiała zapomnieć o medalach i pucharach Paweł Relikowski
Złote medalistki BLK z minionego sezonu wciąż nie mają sponsora tytularnego. Czy po dwóch sezonach sukcesów przyjdzie czas na lata chudsze?

Tylko trzy zespoły w Basket Lidze Kobiet nie mają sponsora tytularnego. Ostrovia Ostrów Wielkopolski zajęła ostatnie miejsce w lidze, Basket 90 Gdynia ósme. Trzeci to Ślęza Wrocław, mistrz Polski. Triumf podopiecznych Arkadiusza Rusina został wywalczony bez największego budżetu w lidze, bez kosmicznych kontraktów płaconych zagranicznym zawodniczkom.

Ten stan rzeczy nie może trwać wiecznie. Albo Ślęza zacznie płacić lepiej, albo przyjdzie jej długo czekać na kolejne sukcesy. Środków na walkę o złoto nie szczędzą znów w Polkowicach, gdzie króluje CCC. Także Wisła Can-Pack Kraków nie ma problemów z kontraktowaniem zawodniczek z wyższych półek europejskiej bądź amerykańskiej koszykówki. W kolejce do medali ustawiają się jeszcze w Gorzowie Wielkopolskim, Toruniu czy Bydgoszczy.

Może dojść do sytuacji, w której liga ucieknie Ślęzie i we Wrocławiu doskonale zdają sobie z tego sprawę.

Wydawać by się mogło, że brązowy medal przed rokiem oraz złoto wywalczone w maju przyciągnie potencjalnych sponsorów. Jednak jak udało nam się ustalić, ci po obiecujących początkach negocjacji zawsze ostatecznie je przedłużali, żeby koniec końców wycofać się z pomysłu. Taki stan rzeczy trwa już od kilku miesięcy, a jak mówi prezes wrocławskiego klubu, Katarzyna Ziobro-Franczak, pomysłów zaczyna brakować.

-Nie da się ukryć, że coraz mniej jest drzwi, do których możemy zapukać. Mamy dobry produkt, atrakcyjne warunki, świetne dziewczyny do współpracy. Rozgrywki europejskie to kolejna okazja do promocji swojej marki z pomocą naszego klubu - podkreśla Ziobro-Franczak.

Warto podkreślić, że oprócz wyzwań sportowych przed Ślęzą także poważna inwestycja. Niedawno ruszyła budowa nowego domu dla mistrzyń Polski. Na wrocławskich Kłokoczycach trwa konstrukcja wielkiego ośrodka sportowo-rekreacyjnego. Całość ma zostać sfinansowana z prywatnych pieniędzy, nie zaś ze środków miejskich. W zamyśle ma to jednak być miejsce, z którego będą mogli korzystać wszyscy mieszkańcy Wrocławia. Przedsięwzięcie jest niezwykle rozbudowane, obejmować ma bowiem kompleks boisk piłkarskich, miejsca noclegowe, przestrzeń dla biznesu oraz zaplecze sportowe dla akademii Ślęzy. Oczywiście nie zabrakło też przestrzeni dla koszykarek.

Wizualizacja ośrodka na Kłokoczycach jest oczkiem w głowie prezes Ziobro-Franczak. Ale także i przy realizacji tego przedsięwzięcia potrzebuje wsparcia. - Szukamy inwestorów, najemców przestrzeni biurowych, ludzi, którzy chcą się zaangażować i pomóc nam w budowie ośrodka sportowo - edukacyjno-biznesowego, który będzie spełnieniem marzeń nas wszystkich - mówiła w maju na łamach "Gazety Wrocławskiej". Podkreślała także, że zdecydowanie chce uniknąć sytuacji, w której będzie musiała wybierać pomiędzy budową ośrodka, a budową zespołu. To ostateczność, lecz gdyby do niej doszło, na pierwszym miejscu postawiłaby infrastrukturę.

We Wrocławiu jest problem ze sponsoringiem. Śląsk przez długi czas na swoich koszulkach nie miał żadnego sponsora, aż na promocję zdecydował się właściciel klubu - miasto. Impel przez wiele lat wspierał siatkarki, ale w kwietniu postanowił się wycofać. Przyszłość klubu stanęła pod znakiem zapytania, a o medalach można pomarzyć. Dlaczego w stolicy Dolnego Śląska mało kto chce na poważnie związać się ze sportem?

- Znalezienie sponsora przy dzisiejszej koniunkturze rynkowej jest bardzo trudne. Firmy poszukują wszystkich możliwych form obniżania swoich budżetów reklamowych, toteż przed klubami jest większa praca przy znalezieniu takich firm. Trzeba stworzyć standard w postaci kilku osób w dziale marketingowym, który obecnie nie zawsze jest zachowany. Jedna czy dwie osoby zajmują się wszystkim, od prowadzenia fanpage’a na Facebooku, poprzez przygotowywanie ofert, rozmów z potencjalnymi sponsorami czy tworzenie materiałów promocyjnych. A o partnerów trzeba dbać, szczególnie już w trakcie trwania umowy, przedstawiać im raporty, być z nim w stałym kontakcie. Oprócz wyników sportowych ważne są też te medialne - jak eksponowany jest sponsor w kontekście drużyny lub zawodnik - tłumaczy Adam Pawlukiewicz z Pentagon Research.

Ślęza podkreśla, że jej ekwiwalent reklamowy stoi na dobrym poziomie. W najstarszym wrocławskim klubie rozliczają się z każdej złotówki i w stosunku do sponsorów prowadzą politykę pełnej transparentności. Dzięki wsparciu obecnych partnerów wrocławianki mogą dalej walczyć o medale, jak również wystąpić w europejskich pucharach. Ale wciąż pozostaje miejsce na tę jedną, kluczową inwestycję, jaką jest sponsoring tytularny. Czemu misja znalezienia takowego wciąż kończy się niepowodzeniem?

- Nie ma możliwości, by tak duży sukces sportowy jak mistrzostwo Polski nie przyciągał zainteresowania partnerów. Chociaż koszykówka kobiet nie jest najbardziej atrakcyjnym produktem w sponsoringu sportowym, nie powinno być problemu z przyciąganiem potencjalnych partnerów. Trudno mi powiedzieć, dlaczego Ślęza wciąż pozostaje bez sponsora tytularnego. W klubowym dziale marketingu pracują naprawdę kompetentne osoby, ale może jest ich zbyt mało, żeby działać przy tym zagadnieniu. Z drugiej strony może to wynikać z niedostatecznej wiedzy sponsorów odnośnie klubów i realiów związanych ze sportem. Wydaje się, że Ślęza jest atrakcyjnym produktem marketingowym na rynku dolnośląskim - zaznacza Pawlukiewicz.

No właśnie, wydaje się... Wszystko wciąż pozostaje w sferze domysłów, podczas gdy konkretów brakuje. Jeszcze w maju nad mistrzyniami Polski słońce świeciło z pełną mocą, a każdy chciał się ogrzać w jego blasku. Teraz, gdy robi się lekko pochmurno, mało kto myśli o Ślęzie. Katastrofy w postaci spadku nie przewidujemy, bo kadrowo wrocławianki wciąż są w ligowej czołówce. Jednak w ciągu kilku lat zamiast zamiast wypełniania gabloty medalami, może być walka o środek tabeli.

Wideo

Komentarze 7

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

G
Gość
... ? "wyprzedaży" polskich firm ? a co, szwankuje ci pamięć ?
gdyby nie kasa zachodnich firm, na rynku byłoby niewiele mocnych polskich firm, a ludzie nie mieliby gdzie pracować; we Wrocławiu jest rozproszenie kapitału, zaś do wspierania sportu jest u nas najwięcej w kraju mocnych klubów w różnych dyscyplinach; faktem jest, że NIE MA chętnych do sponsorowania sportu, bo tylko kilka państwowych spółek (KGHM, AZOTY, PGE) lekką ręką znajduje ...może nawet "lewą kasę" na sport
B
Borja
Dzięki za wsparcie Betardu dla żużla. Może warto zapytać Państwa Dziechcińskich jak im się to opłaca. Siedzę w sporcie od lat i nie rozumiem tego zjawiska (braku zaangażowania sponsorów). Zamiast wydawać na durne reklamy w TV można za relatywnie niewielkie pieniądze wypromować markę lub produkt. Przypuszczam, że wynika to z faktu, że Polacy nie uprawiają masowo sportu. Moda na rower, czy bieganie dopiero nabiera tępa. Sport jest wciąż zjawiskiem marginalnym, jakby obok naszej codzienności. A może się mylę.
d
dlatego , że
we Wrocławiu rządzą obcy a nie wrocławianie . Szczególnie ci z poznańskiego zrobili sobie tu przystań .
M
Maax
Co jest w naszym Wrocku, że żaden klub i to będąc nawet w mistrzowskiej koronie, jak Ślęza, nie może znaleźć sponsora tytularnego. Sypie się piłka nożna, sypie się siatkówka, sypie się koszykówka męska, a teraz widmo chudych lat zaczyna dotykać Ślęzę. Dlaczego mogą w Poznaniu, Gorzowie, Toruniu, a we Wrocławiu NIE. Za dużo dobrych zespołów mamy? Za chwilę nie będziemy mieli ani jednego. Nad takim problemem powinni pochylić się włodarze miasta. Lepiej przecież by dzieci rozładowywały emocje na boiskach sportowych niż przy trzepaku i śmietniku. Ktoś się nad tym zastanawiał dając miliony na jedną dyscyplinę (bez efektów), zapominając o tych, którzy tak uparcie jak Ślęza walczą o medale.
K
Kibic
Brak sponsorów to efekt 25 lat wyprzedaży polskich firm. Polskie firmy, które pozostały na rynku są często zbyt słabe, by wydawać pieniądze na sport. Czują ciągle zagrożenie ze strony obcego kapitału i muszą się zabezpieczać finansowo na przyszłość, a nie wydawać kasę. Firmy zachodnie nie są zainteresowane poważna inwestycja w reklamę przez nasze kluby. Często jednak można spotkać je jako sponsorzy w swoich krajach. Tak jest w wielu dziedzinach sportu. Jest jeszcze problem i identyfikacją kibiców z naszymi zespołami. To są często drużyny „cyrkowe". Zanim nauczę się nazwisk wszystkich zawodników, już ich nie ma w drużynie. Odjechali, jak cyrk odjeżdża.
o
obserwator
We Wrocławiu jest problem ze sponsoringiem. Śląsk przez długi czas na swoich koszulkach nie miał żadnego sponsora, aż na promocję zdecydował się były już właściciel klubu - miasto.

warto sprawdzić przed wrzuceniem czy tekst się nie zdezaktualizował.
G
Gggg
Śląsk miał lepszy produkt i co z tego
Dodaj ogłoszenie