Zamek na wodzie w Wojnowicach znów otwarty? Są takie plany

Malwina Gadawa
Janusz Wójtowicz
To wyjątkowy obiekt - jedyny zamek na Dolnym Śląsku zbudowany na wodzie. Został gruntownie przebudowany w XVI wieku. Jest oddalony od Wrocławia o 25 km. Co roku przyciągał wielu turystów. Od wielu miesięcy jest jednak zamknięty.

Przez lata opiekunem zamku w Wojnowicach był Franciszek Oborski. Dzierżawił go od Stowarzyszenia Historyków Sztuki. Prowadził tam działalność gastronomiczno-hotelarską. Stowarzyszenie historyków podjęło jednak uchwałę o oddaniu zamku Skarbowi Państwa. Oborski nie rozumiał takiej decyzji. Wymówił umowę dzierżawy. Przyznawał, że do działalności dokładał. Stwierdził, że pora przejść na zasłużoną emeryturę.

Starosta powiatu średzkiego Sebastian Burdzy mówi, że dolnośląski wojewoda jeszcze w grudniu chciał sprzedać zamek, ale wycofał ogłoszenie. - Jest inny pomysł na zagospodarowanie zabytkowego obiektu. Zgłosiła się do nas fundacja Kolegium Europy Wschodniej im. Jana Nowaka-Jeziorańskiego. Chce użyczyć od Skarbu Państwa zamek i prowadzić tam swoją działalność. Jednak jest jeszcze za wcześnie, żeby mówić o szczegółach. Rozmowy cały czas trwają - zapewnia Burdzy. Starosta przyznaje jednak, że jest duża szansa, żeby zamek znalazł w końcu opiekuna, dzięki któremu w mury zabytkowego obiektu wróci życie.

Fundacja Kolegium Europy Wschodniej działa na rzecz współpracy pomiędzy narodami Europy środkowej i wschodniej. Organizuje spotkania, konferencje, wydarzenia kulturalne i akcje edukacyjne.

Wideo

Komentarze 24

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

i
iu
za 10%? poszedł za free!
i
iti
romantyczny z Ciebie jebaka. Pozdro.
M
Marian
Jeszcze w czasie remontu zamku ja tam byłem i miód i wino piłem i się bawiłem. Lekarze z Środy Śląskiej zorganizowali tam bal lekarza. Pamiętam na pierwszym piętrze wspaniałą salę. A kuchnia była w piwnicy. Aby dostać się do sali trzeba było iść stromymi schodami na piętro. To było takie tajne przejście. Oj było to już sporo lat temu. Później jeździłem tam co jakichś czas tak z sentymentu. I szkoda było jak dowiedziałem się, że zamek zamknięto. Mam nadzieję, że teraz odżyje i będzie jeszcze piękniej.
L
Lord
To są obiekty prywatne i posiadają odpowiedzialnych właścicieli. Czego oczekujesz po państwie polskim, które wykłada się na najprostszych sprawach?
m
mia
Czasy się zmieniły. O klienta trzeba się starać. Do takiego obiektu na uboczu sprowadza się klienta, organizuje wydarzenia. W takim obiekcie powinien być zatrudniony menadżer. Nie można tylko czekać aż ktoś z Wrocławia przyjedzie na obiad. Standard też pozostawiał wiele do życzenia. Proponuję porównać z zamkiem Topacz lub Krobielowice.
g
gość2
Ale to o czym piszesz pozostanie w tym miejscu :) Niezależnie od tego kto będzie dzierżawcą bo on niewiele miał z tym wspólnego.
g
gość
Kawa faktycznie nie była najwyższych lotów, a w lecie między stolikami kręciły się te obleśne, parchate kociska ale np. mieli dobry żurek no i jednak był klimat, wnętrza zamku, park, niejedną pannę tam zabrałem na rendez-vous, te spacery wokól zamku, czasem tą długą prostą aleją, wysadzaną chyba topolami, ehh, a wiecie jak smakuje s*x w takiej okolicy? W gorącą, letnią, bezchmurną noc??kiedy widać gwiazdy, a widać je dobrze bo to już kawałek od miasta? Kiedyś, środek nocy, ko***liśmy się w aucie, szyby zaparowane na maxa, już "po" wychodzę z auta na fajkę, a tu przede mną ogromny jeleń i sarny...
f
folwarczny
Widziałaś księgi rachunkowe, że wyciągasz takie wnioski? Jakiej odległości? Zamek jest położony na totalnym zadupiu - dojazd własnym samochodem, ewentualnie pieszo przez las z Mrozowa (dojazd pociągiem). To, ze w niedalekiej odległości od Wrocławia nie ma nic do sprawy. Pokoje może i mają dla gości, ale nie dysponowali wielka salą dla zabaw dla większej ilości osób. Wbrew pozorom ten zameczek jest bardzo mały.
g
gość
W kuchni stał taki automat jak na uczelniach i korytarzach w markecie. Pani coś wrzucała - chyba jakiś żeton i wylatywała z tej szafy rozpuszczalna lura. Coś takiego można postawić w miejscu w którym nie ma innej możliwości na przygotowanie napoju ale w restauracji?. Taka była kawa w pałacu w Wojnowicach.A wszystko na oczach klientów bo samoobsługa. Trzeba sobie zanieść do stolika ale najpierw odgonić koty.
m
marta
Żałosny bar mleczny za duże pieniądze. Czas się tam zatrzymał na PRL i tylko ceny europejskie.
*
nie wiesz że odległości liczy się do ścisłego centrum miasta ???
b
brudasy
faktem jest że zameczek był BEZNADZIEJNIE zarządzany !!!!!!!!!! w takiej odległości od Wrocławia i problemy ??? to mówi za siebie !!!! Porządna restauracja w przepięknej scenerii na 100 % pęka w szwach (w podobnej odległości od Wrocławia, ale w innym kierunku jest restauracja, która swego czasu dawała super jedzonko i zawsze było tam pełno gości). Ponadto wesela !!! Jeżeli mają pokoje to idealne miejsce :) A ostatnim razem jak tam byłam miałam wrażenie, że to miejsce zamieszkania opuszczonych nieesetycznych kobiet i ich zwierząt !!!! Przypomniało mi się jak pewnym razem skusiłam się tam na deser lodowy - o zggggrozo - takie podawano w miejskich kawiarenkach jeszcze grubo przed latami 90-tymi !!!!
K
Katarzyna
Zamek działał to go zamknięto. Teraz go zrujnowano. Pójdzie znacznie taniej i o to chodzi. Kupi przyjaciel królika za 10 % wartości gruntu.
t
takie
jakieś niewyraźne. szklanki na spodku jak w PRL-u. To może Jaśnie Pani znalazła się w strasznie mezaliansowym miejscu???
m
marta
Piękny obiekt fatalnie zarządzany!!! Bardzo dobrze znam to miejsce. Ceny jak w drogiej restauracji a samoobsługa jak w barze "Miś". Kawa z automatu tamiego na monety - skandal. Do tego w restauracji śmierdziało kocurami. Córka dzierżawcy osobiście kazała mi się przesiąść do innego stolika bo ten najlepszy przy oknie zajmowała zwykle z kucharkami w fartuchach i paliły razem papierosy. Kiedy jej zwróciłam uwagę powiedziała że jest córką właściciela zamku i jej wolno. W tym czasi musiałam sobie sama przynieść z kuchni obiad a do tego herbata marki "Saga" w szklance na spodku jak w PRL. Nie wiem dlaczego woda na której stoi zamek była zawsze biała lub żółta i śmierdziała szambem. Taka jest prawda o wieloletnim dzierżawcy i gospodarzu zamku.
Dodaj ogłoszenie