Zakończyła się tegoroczna kwalifikacja wojskowa. Zdecydowana większość otrzymała kategorię "A"

Ewa Wilczyńska
Komisja lekarska przeprowadza jedynie podstawowe badania. Bierze także pod uwagę dostarczoną dokumentację medyczną
Komisja lekarska przeprowadza jedynie podstawowe badania. Bierze także pod uwagę dostarczoną dokumentację medyczną fot. Andrzej Muszynski
Do końca kwietnia we Wrocławiu i powiatach należących do byłego województwa wrocławskiego trwała obowiązkowa kwalifikacja wojskowa. Od lutego przed komisję lekarską wzywani byli wszyscy mężczyźni urodzeni w 1996 roku oraz wybrane kobiety, które posiadają kwalifikacje przydatne w wojsku, na przykład wykształcenie lekarskie, weterynaryjne czy psychologiczne.

W sumie przebadanych miało zostać 5428 osób, ale 611 nie stawiło się na wezwanie. Najwięcej, bo aż 121 z 849 osób nie pojawiło się w komisji lekarskiej Wrocław-Psie Pole. Podobny odsetek zignorował wezwanie do komisji Wrocław-Krzyki, gdzie nie przyszło 113 z 819 wezwanych osób. Najlepsza frekwencja była w Miliczu. Tam nie stawiło się jedynie 19 z 280 wezwanych.
Ci, którzy zignorowali polecenie stawienia się przed wojskowym lekarzem, mogą być pewni, że kolejne wezwanie dostaną za rok. A jeżeli i wtedy nie będzie im po drodze na komisję, to do ich drzwi może zapukać policja. Funkcjonariusze sprawdzą, jaki był powód zignorowania wezwania. Mogą nawet podpytać sąsiadów, czy faktycznie przyczyną był wyjazd zagraniczny albo choroba, czy zwykłe lenistwo. Na tych, którzy nie stawiają się przed komisją lekarską, może zostać nałożona grzywna albo kara aresztu.

Ci, którzy stawili się przed komisją, w zdecydowanej większości otrzymali kategorię "A". Jako zdolne do czynnej służby wojskowej w czasie pokoju i wojny uznano 4817 osób (88 proc.).
Kolejne 86 osób otrzymało kategorię "B". To wszyscy ci, którzy przed wojskowym lekarzem stanęli ze złamaną nogą albo ręką. Zostali oni uznani za czasowo niezdolnych do służby wojskowej, ale po wyleczeniu oni również zasilą szeregi tych, którzy mogą pochwalić się kategorią "A".

ZOBACZ:Tak wojsko odbija zakładników

Major Wojciech Sukiennik z Wojskowej Komendy Uzupełnień opowiada, że nie dochodzi już do sytuacji, w których wezwani z premedytacją starają się być zakwalifikowani do kategorii oznaczających niezdolność do służby.
- Od kiedy mamy wojsko zawodowe, takie praktyki się skończyły. A posiadanie zdolności "D" lub "E" zamyka szansę pracy w jakichkolwiek służbach mundurowych - tłumaczy major Wojciech Sukiennik.
Kategorię "D" otrzymują na przykład osoby z bardzo dużą wadą wzroku. Przez wojsko są klasyfikowani jako niezdolni do służby w czasie pokoju (otrzymało ją 367 wezwanych).
Co innego jednak w czasie wojny. Wtedy tylko ci z kategorią "E" nie otrzymają wezwania. To osoby niepełnosprawne, np. niewidome czy poruszające się na wózkach inwalidzkich. W sumie komisje lekarskie zakwalifikowały tak 149 osób.

Póki wizja wojny daleko, to do wojska zgłaszają się ochotnicy. Po tegorocznych kwalifikacjach lekarskich już 100 osób zapukało do drzwi Wojskowej Komendy Uzupełnień, pytając o przyjęcie do służby. To jednak na razie wstępne deklaracje, taka trochę polisa ubezpieczeniowa w razie niezdanej matury. Dopiero po ogłoszeniu wyników egzaminu dojrzałości okazuje się, ile osób wybiera studia, a ile kamasze.

Wideo

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

E
Ewa

to jak wyglądają te niższe kategorie ?
Temu biednemu chłopcu brzuch przyrósł do kręgosłupa.
Jak on poniesie plecak i broń.
Pewnie rodzice zarabiają 1200 netto.

Dodaj ogłoszenie