Potężną łunę na wschód od Wrocławia widać z daleka. Co tak świeci? Szklarnie w Siechnicach, w których od lat uprawiane są pomidory. Trafiają stąd do m.in. do sklepów Biedronka i Kaufland w całej Polsce.

Szklarnie w Siechnicach są największymi na Dolnym Śląsku. Zajmują ponad 40 hektarów. Drugie co do wielkości szklarnie w Bogatyni są cztery razy mniejsze. W tych tych miejscach dojrzewają pomidory malinowe, mięsiste i koktajlowe, a w Siechnicach - także ogórki.

By produkcja była możliwa przez cały rok, pomidory są doświetlane. Pierwszą szklarnią, która wykorzystała metodę doświetlania, była ta w Bogatyni. Od czterech lat jest to także technologia stosowana w Siechnicach. Lampy wykorzystuje się przede wszystkim od października do marca.

- Światło jest wtedy potrzebne, by pomidory mogły rosnąć. W Polsce ta metoda nie jest aż tak popularna. W Belgii czy Holandii jest na przykład aż tysiąc hektarów produkcji, które trzeba doświetlać. Natomiast większość polskich producentów pracuje w systemie wiosenno-letnio-jesiennym. Rośliny są sadzone w połowie stycznia, rosną, a w marcu dają pierwsze pomidory. PPO Siechnice jeszcze kilka lat temu też produkowało w tym cyklu. Ale po rozmowach z sieciami i naszymi klientami doszliśmy do wniosku, że jest zapotrzebowanie na dobrej jakości świeże pomidory również w zimie - wyjaśnia Marcin Dymitruk, dyrektor generalny w PPO Siechnice. - Wcześniej zimą pomidory były importowane z Hiszpanii, a tam uprawia się zupełnie inne odmiany, gorsze smakowo i mniej delikatne.

Zobacz galerię

W zimie rośliny, by móc owocować, potrzebują nie tylko odpowiedniej temperatury, lecz także odpowiednej ilości światła. To dlatego pomidory w Siechnicach doświetlane są przez ok. 18 godzin. Na pozostałe 6 godzin światła gasną - pomidory muszą wtedy "odpocząć". I to właśnie proces doświetlania wywołuje wrażenie łuny, która roztacza się nad Siechnicami i w okolicy. Łuny nie widać jednak przez całą dobę, a jedynie przez kilka godzin, zwykle od ok. 17 do 20, kiedy w zimie jest już o tej porze ciemno. To dlatego, że potem pracownicy siechnickich szklarni opuszczają specjalistyczne kurtyny. Kurtyny zaczynają być opuszczane ok. godz. 19, przed godz. 20 wszystkie szklarnie są już zasłonięte. Od tego roku PPO Siechnice mają o jedną szklarnię więcej, być może dlatego łuna wydaje się być bardziej widoczna niż w latach ubiegłych.

W Siechnicach w ciągu całego roku z każdego metra kwadratowego zbieranych jest ok. 20 kg pomidorów koktajlowych i 40 kg lub nawet 60 kg tych większych. To daje łącznie kilkaset ton w ciągu tygodnia.

Obecnie siechnickie pomidory są dostarczane do sklepów Biedronka i Kaufland. - Nasze pomidory produkujemy naturalnie, nie stosujemy chemii. Dodatkowo nasze rośliny są chronione biologicznie, tzn. mamy partnerów dostarczających nam owady, które zabezpieczają rośliny przed innymi niepożądanymi owadami, mogącymi mieć szkodliwy wpływ czy wywoływanie chorób - mówi Marcin Dymitruk, dyrektor generalny w PPO Siechnice.
- W Polsce przepisy są bardzo restrykcyjne, bardziej niż w Holandii czy Hiszpanii. Nie ma praktycznie możliwości, by użyć jakiegokolwiek preparatu nienaturalnego - dodaje Dymitruk.

- Widziałem, że przez internet przewijały się hipotezy, że w Siechnicach jest też dojrzewalnia bananów. Ale nie, to nieprawda. Nigdy nie było tu bananów - mówi Dymitruk. - Banany rosną w specyficzny sposób. Nie da się ich uprawiać w szklarniach. Dojrzewalnie to specjalistyczne komory, w których nie używa się światła. W Europie nie dysponujemy technologiami, by produkować banany. U nas te owoce jedynie nabierają koloru. Do Polski przyjeżdżają twarde, zielone, importowane są w temperaturze 14 stopni Celsjusza. To temperatura hibernacji, banan jest wtedy uśpiony i może przez kilka tygodni płynąć statkiem - tłumaczy Dymitruk.

Na Dolnym Śląsku znajduje się tylko jedna dojrzewalnia bananów i mieści się ona w Zgorzelcu. Oprócz tego Citronex ma też inną dojrzewalnię bananów w Pruszczu Gdańskim.

- Banany importujemy z Ameryki Południowej i Środkowej, głównie z Ekwadoru i Kolumbii. Mamy też dostawców w Nikaragui i Dominikany - dodaje Dymitruk.

Firma ma też własne plantacje w Ekwadorze, ale zbiory nie są na tyle wystarczające, by nie trzeba było korzystać ze zbiorów innych dostawców. Uruchomiona została również spółka w Rumunii, w miejscowości Timișoara i tam również znajduje się dojrzewalnia bananów.

ZOBACZ TEŻ: