Zagłębie będzie miało nowego dyrektora i piłkarzy

Piotr Janas
Choć kontrakt Jana Vlaski wygasa dopiero w czerwcu 2018 roku, to jego szanse na pozostanie w Zagłębiu są nikłe. Słowak nie spełnił pokładanych w nim oczekiwań.
Choć kontrakt Jana Vlaski wygasa dopiero w czerwcu 2018 roku, to jego szanse na pozostanie w Zagłębiu są nikłe. Słowak nie spełnił pokładanych w nim oczekiwań. Fot. Piotr Krzyżanowski
Po sezonie w Zagłębiu Lubin szykują się spore zmiany. Odejdzie kilku piłkarzy, a ich następców poszuka nowy dyrektor sportowy, którego nazwisko poznamy jeszcze przed zakończeniem obecnego sezonu. Niepewna jest także przyszłość trenera Piotra Stokowca.

10. miejsce po 32. kolejkach LOTTO Ekstraklasy to rezultat daleki od przedsezonowych oczekiwań włodarzy, trenera, samych zawodników i kibiców Zagłębia. Spadek lubińskiemu klubowi na razie nie grozi, lecz fakt, że podopieczni Piotra Stokowca ostatni raz komplet punktów zainkasowali 7 marca, nie pozwala optymistycznie patrzeć w przyszłość. Po sezonie w klubie może dojść do kilku zmian.

Ważą się losy trenera Piotra Stokowca. Były szkoleniowiec m.in. Polonii Warszawa i Jagiellonii Białystok stał się zakładnikiem własnych słów, obalając teorię Michała Probierza o pocałunku śmierci, jakim zdaniem „polskiego Guardioli” są europejskie puchary. Długo Stokowca broniły wyniki i widowiskowa jak na polskie standardy gra, ale w pewnym momencie zaczęło brakować tych pierwszych, a dziś już nawet o to drugie jest niezwykle trudno. Pytanie brzmi - czy to wina trenera?

- Zabrakło nam większej ilości wzmocnień do pierwszego składu, zwłaszcza w okresie zimowym. Wiadomo, że jeszcze latem odszedł od nas Maciej Dąbrowski, który był ważnym ogniwem tego zespołu. Nie zamierzam jednak szukać wymówek i użalać się nad swoim losem. Będziemy walczyć do końca - powiedział po jednym z ligowych meczów (jeszcze przed podziałem punktów) Stokowiec.

Trudno się z nim nie zgodzić. Choć władze „Miedziowych” zimą zakontraktowały aż sześciu nowych graczy, to w zasadzie tylko Kamila Mazka z Ruchu Chorzów można uznać za wzmocnienie pierwszego składu. 18-letni Radosław Dzierbicki i Bartosz Slisz z ROW-u Rybnik, czy 19-letni wychowankowie Damian Oko i Dominik Jończy, to na razie melodia przyszłości, choć ten ostatni - głównie ze względu na kontuzje - zdołał już zadebiutować w LOTTO Ekstraklasie. Zaś 39-letni weteran ligowych boisk Zbigniew Małkowski przyszedł głównie jako doświadczony zmiennik dla pierwszego bramkarza - Martina Polacka.

Co by nie mówić po odejściu do PZPN-u dotychczasowego dyrektora sportowego Piotra Burlikowskiego, jednego z ojców odrodzenia Zagłębia Lubin po spadku do pierwszej ligi, w klubie z Zagłębia Miedziowego zabrakło człowieka, który miałby doświadczenie w transferowaniu zawodników. Czy latem w Lubinie znów pojawi się etat dla dyrektora sportowego?

- Nigdy nie powiedzieliśmy, że po odejściu Piotra Burlikowskiego w naszym klubie nie będzie już dyrektora sportowego. Rozmawiamy z potencjalnymi kandydatami i wiele wskazuje na to, że jeszcze przed zakończeniem sezonu ogłosimy, kto nim będzie - uchyla rąbka tajemnicy prezes Robert Sadowski.

Z naszych nieoficjalnych informacji wynika, że jednym z kandydatów na to stanowisko jest Michał Żewłakow, dziś piastujący tę funkcję w Legii Warszawa. Nie jest tajemnicą, że „Żewłak” nie najlepiej dogaduje się z nowym sternikiem stołecznego klubu Dariuszem Mioduskim. Były reprezentant Polski nie ukrywa, że jest człowiekiem Bogusława Leśnodorskiego i deklarował nawet, że jeśli ten nie będzie dalej sprawował funkcji prezesa w drużynie mistrza Polski, to odejdzie z klubu.

- Michał Żewłakow? Nie potwierdzam, nie zaprzeczam, ale to prawda, że wśród kandydatów do pracy w Zagłębiu są dyrektorzy, którzy obecnie pracują w innych klubach - zdradził Sadowski.

Do rozstrzygnięcia pozostaje jeszcze kwestia wygasających w czerwcu kontraktów. Nowych umów wciąż nie doczekali się Łukasz Piątek, Adrian Rakowski, Dorde Cotra i Deimantas Petravicius, choć dwaj ostatni mają wpisane klauzule dotyczące automatycznego przedłużenia. Pod znakiem zapytania stoi też przyszłość Jana Vlaski. Słowak awizowany był jako piłkarz, który może stać się gwiazdą całej ligi, ale na razie głównie leczy urazy lub zwyczajnie zawodzi. Jego odejście wydaje się przesądzone.

- Z każdym z tych zawodników możemy się porozumieć. Decyzje kadrowe zostaną ogłoszone po zakończeniu sezonu. Latem należy spodziewać się około pięciu transferów do klubu, co oczywiście będzie wiązało się z zakończeniem współpracy z kilkoma zawodnikami - podkreśla Sadowski.

Sezon w roli szkoleniowca pierwszej drużyny niemal na pewno dokończy Stokowiec, ale coraz więcej wskazuje na to, że latem władze lubińskiego ekstraklasowicza ogłoszą nazwisko jego następcy.

- Cele jakie sobie założyliśmy przed sezonem już na pewno nie zostaną zrealizowane. Na razie zwieramy szyki i skupiamy się na utrzymaniu, bo to cel nadrzędny. Po sezonie usiądziemy i zastanowimy się co dalej. Ważne też, żeby zająć jak najwyższe miejsce w grupie spadkowej, bo wiadomo, że im wyższa lokata, tym większy wpływ do budżetu z Ekstraklasy S.A. Ile to już się nasłuchałem, że już zatrudniłem Waldemara Fornalika, Czesława Michniewicza, a za chwilę pewnie do tego grona dołączy jeszcze Kazimierz Moskal. Powtarzam po raz kolejny - na razie żadne decyzje nie zapadły - zakończył prezes Sadowski.

Pod Ostrzałem GOL24

WIĘCEJ odcinków Pod Ostrzałem GOL24

Wideo

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

j
jaro

Tylko nie Żewłakow...

Dodaj ogłoszenie