reklama

Zabolała go głowa. Diagnoza? Guz [NIESAMOWITE OPERACJE]

Janusz WójtowiczAnna GabińskaZaktualizowano 

Wideo

Zobacz galerię (25 zdjęć)
Pan Marek, kierowca TIR-a z Wrocławia pod koniec marca dowiedział się, że ma w głowie wielki guz. Żeby usunąć go jak najwięcej, neurochirurg musiał z mężczyzną rozmawiać, gdy już otworzył czaszkę i wycinał nowotwór. Opłacało się. Dzięki odważnej decyzji wrocławianina guz został wycięty niemal stuprocentowo.

"Niesamowite operacje" to nowy program Wroclawska.TV. Wspólnie z najlepszymi wrocławskimi lekarzami będziemy prezentować spektakularne operacje, które są pod różnymi względami prawdziwym wyzwaniem dla specjalistów. W pierwszym odcinku w szpitali przy ul. Fieldorfa towarzyszyliśmy z kamerą panu Markowi.

Guz na widelcu, czyli kraniotomia wybudzeniowa pana Marka

Poniedziałek. - Jasne, że się boję - mówi nam 45-latek. Siedzimy w jego dwuosobowej sali (sąsiad był, ale wczoraj wyszedł do domu) na oddziale neurochirurgii w nowym budynku Dolnośląskiego Szpitala Specjalistycznego im. Marciniaka we Wrocławiu, czyli przy ul. Fieldorfa. Sympatyczny rudzielec bez żadnych do tej pory historii medycznych.

- Do żadnego lekarza nigdy nie chodziłem - opowiada. O swoim guzie dowiedział się kompletnie przypadkowo. Wracał właśnie swoją ciężarówką na bazę pod Wrocław z Włoch (tam najczęściej jeździł od 8 lat), gdy źle się poczuł. - Nie tak, żeby mnie poskładało, bo wróciłem z trasy normalnie, ale jak wysiadłem z kabiny, od razu szefowi powiedziałem, żeby wzywał karetkę - wyjaśnia.

Ratownicy zawieźli go do powiatowego szpitala w Trzebnicy. Tu okazało się, że wprawdzie serce 45-latka brzmi jak dzwon i płuca też ma w porządku, to jednak skierowali go na dalsze badania do Wrocławia. I tu się szybko okazało, że w mózgu, w lewej okolicy skroniowej ma dużego guza: 7x4x3 cm. - Jak mi on tam wyrósł? - zastanawia się pan Marek.

Drania trzeba brać za rogi
Okazuje się, że współczesna medycyna nie potrafi jeszcze jednoznacznie odpowiedzieć na to pytanie. Wiadomo jednak, że dym papierosowy i promienie jonizujące (te, na które była narażona Maria Curie-Skłodowska, nosząc w kieszeni kawałek uranu w okopach podczas I wojny światowej, gdy obsługiwała aparat rentgenowski) mogą mieć wpływ na tworzenie się takich guzów.

- Gdy boli głowa, to jeszcze nie oznacza, że ma się jakiegoś drania w mózgu - uspoka dr n. med. Dariusz Szarek, zastępca ordynatora Oddziału Neurochirurgii w „Marciniaku”. Zapewnia, że jego też czasem boli głowa i wtedy bierze po prostu tabletkę.

- Gdyby się to jednak powtarzało, trzeba pójść do lekarza pierwszego kontaktu, który oceni stan pacjenta i - jeśli to będzie konieczne - wypisze skierowanie do kolejnego specjalisty. Ale proszę pamiętać, że guz mózgu, szczególnie pierwotny, to nie jest częsta choroba. Statystycznie może być tak, że w całym życiu zawodowym lekarz rodzinny spotka się średnio z dwoma pacjentami z tym problemem - twierdzi.

Tak niestety przytrafiło się panu Markowi. - Guz jest spory, ale tak położony, że możemy do niego bez problemu dojść, wykonując kraniotomię wybudzeniową, na którą pacjent wyraził zgodę - tłumaczy dr Szarek.

To prawdziwy pasjonat swojego zawodu. O mózgu, który jest piękny (pod każdym względem i Stwórca stworzył go dokładnie takim, jaki powinien być - zapewnia neurochirurg) może i lubi rozmawiać godzinami.

Czytaj dalej na kolejnej stronie

Podobnie jak Amerykanin Frank Meshberger w „Stworzeniu Adama” w Kaplicy Sykstyńskiej widzi w brodzie Boga Ojca elementy przypominające pień mózgu.

- Michał Anioł jako człowiek renesasu prawdopodobnie brał udział w sekcjach zwłok, mógł zatem faktycznie widzieć, a potem namalować to, co neurochirurdzy w tym fresku dziś widzą - uśmiecha się doktor Szarek.

Gdy już - niestety - jednak komuś taki drań w mózgu się trafi, a lekarz zaproponuje operację otwarcia czaszki (kraniotomię) z wybudzeniem, warto mimo pierwszego wielkiego wrażenia (jak oni tam będą mi grzebać w środku mózgu na żywca?!) zastanowić się, jakie korzyści taki rodzaj operacji może nam przynieść. - Mózg nie boli. To może paradoksalnie brzmi, ale jest prawdą - uspokaja dr Szarek. - Poza tym pacjent dostaje znieczulenie, bo przecież będziemy otwierali po kolei wszystkie warstwy, żeby dostać się do mózgowia. Unerwiona jest nie tylko skóra, ale także opona mózgowo-rdzeniowa. Poza tym anestezjolog zadba, żeby panu Markowi zaaplikować taki środek, by był w pełni przytomny podczas operacji, natomiast po niej miał wrażenie, jakby mu się to wszystko śniło.

Po co w ogóle wybudzać pacjenta? Nie dałoby się bez?

- Bez wybudzenia, choć przy otwartej czaszce, dalej byśmy działali trochę po omacku i moglibyśmy wyciąć jakieś 50-80 proc. guza - tłumaczy dr Szarek. - To lepiej już nie otwierać czaszki, tylko zrobić biopsję. Przy wybudzeniu pacjenta i dobrej współpracy z nim mamy szansę na usunięcie guza w 97-98 proc. - szacuje.

Panu Markowi udało się wyciąć w niecałe trzy godziny planowaną maksymalnie pełną masę guza. Po godzinie od operacji wstał z łóżka. Do domu wyszedł po 5 dniach. To żaden cud. To dobrze zorganizowana operacja na 11 osób załogi. Operacja bardzo spektakularna.

Jeśli ktoś tu krzyczy, to chirurg po zabiegu
Czwartek. Blok operacyjny w nowym „Marciniaku” to 10 nowoczesnych sal operacyjnych. Właściwie codziennie są wszystkie zajęte. - Nie słychać krzyków bólu? - pytam niespokojnie, idąc za pielęgniarką.

- Jeżeli tu ktoś krzyczy, to jakiś chirurg po operacji. To jednak przeżycie, nie każdy ma nerwy ze stali - uśmiecha się kobieta.

W sali pan Marek leży lekko na prawym boku pod fachowo udrapowanym zielonym namiotem. Śpi. Pikają urządzenia monitorujące jego czynności życiowe. W niebieskich i zielonych fartuchach, wszyscy w maskach - w sumie naliczyłam 11 osób. Część zajmuje się pacjentem od strony pacjenta, część - z dr. Szarkiem na czele - pacjentem od strony czaszki. Namiot dzieli stół operacyjny właśnie w ten sposób.

Dr Szarek po kolei dostaje się do mózgu. Piłowanie kości czaszki zaczyna od wywiercenia dziury. Potem zamiast piły udarowej bierze maleńkie urządzenie z maluteńką tarczą obrotową. Uff! No oczywiście, że to muszą być precyzyjne narzędzia chirurgiczne, nie jestem na planie „Znachora”, do diaska.

- Taka piłka ma obracające się ostrze, które gdy tylko przetnie kość czaszki, samo się zatrzymuje. Nie ma mowy, by przecięło mózg albo nawet oponę - uspokaja mnie dodatkowo chirurg. Ale odgłos i zapach ciętej kości jest okropny. Na szczęście trwa to tylko kilkadziesiąt sekund. - To właśnie dla tego odgłosu pacjent na razie śpi. To jest nawiększa nieprzyjemność tej operacji - zapewnia dr Szarek.

Po niecałej godzinie wejście do mózgu stoi otworem. Nie, mózgowie jest jeszcze w oponie. - No to budzimy pacjenta - zarządza dr Szarek.

Czytaj dalej na kolejnej stronie

Czarna wołga, a teściowa przecież nie żyje
Anestezjolog podaje lek na wybudzenie. Do akcji wkracza pani psycholog, która przed operacją wyjaśniała panu Markowi, co będzie się z nim działo. - Panie Marku, budzimy się! - zagaduje do 45-latka, który niechętnie otwiera oczy. Ale po chwili pyta, czy to już ta operacja. - Tak, zaraz przystąpię do wycinania guza - informuje dr Szarek.

Pani psycholog ma rozmawiać z pacjentem przez dalszą część zabiegu. Najpierw pokazuje mu obrazki, które już wcześniej widział, żeby sprawdzić, czy naprawdę się wybudził. - To ta sama czarna wołga! - stwierdza pan Marek. Ze zdjęć rezonansu magnetycznego wynika, że jego guz położony jest w pobliżu ośrodka mowy. Niestety, guz nie jest w innym kolorze niż mózg, a gdy się go zacznie wycinać, przecina się też cieniutkie naczynia krwionośne, które krwawią i tym samym dodatkowo zaciemniają obraz sytuacji. Chodzi więc o to, by chirurg wiedział, gdzie kończy się zmiana nowotworowa, a gdzie zaczynają neurony ośrodka mowy. Jeśli ciachnąłby za daleko, pacjent mógłby stracić umiejętność mówienia. Żeby tak się nie stało, neurofizjolog puszcza przez specjalną elektrodę odrobinę prądu, który na chwilę wyłącza z pracy rażony kawałek mózgu. (W międzyczasie do dr. Szarka dołącza ordynator dr n. med. Andrzej Kurza, też pasjonat zawodu). Zatem akcja!

- Będziemy wyłączali panu, panie Marku, na chwilę mówienie. Może mrowić w ręce - informuje dr Szarek.
- A co ja mam robić? - pyta pacjent.
- Liczyć od 1 do 23 - mówi pani psycholog.
- Jeden, dwa, trzy, cztery...

Neurofizjolog pochylony nad swoją konsolą puszcza prąd. Słuchać odgłos plumkania. Dr Szarek dotyka metalowymi widełkami końca elektrody fragment po fragmencie mózgowia pacjenta. - ...osiem, dziewięć, aaaaoooaaaaa, dwanaście, trzynaście - liczy pan Marek. Czyli wiadomo, gdzie 10 i 11, tam już neurochirurg był w ośrodku mowy. - A teraz co mam mówić? - Imiona w rodzinie: żona? - Jolanta. - Teściowa? - Nie żyje!

Po zmapowaniu mózgu pana Marka, neurochirurdzy przyciągają spod sufitu zamontowany na wysięgniku wielki mikroskop i dr Szarek zaczyna wycinanie drogi do guza. - Panie Marku, mam go! Mam ten guz jak na widelcu! - informuje swego pacjenta. - Ale tylko guz, a nie mój cały mózg, prawda, panie doktorze? - z nadzieją pyta pan Marek. - Mózg spokojnie siedzi sobie w czaszce. Jest bardzo dobrze - uspokaja doktor. I zmienia makronożyk na mikronożyk. Ja ze wstydem przyznaję sama przed sobą, że spodziewałam się narzędzia na kształt łyżki do lodów. A to tym razem raczej grubszy długopis bez wkładu. - Aspirator ultrasoniczny - wyjaśnia fachowo dr Kurza. Nie dość, że rozbija chorą tkankę, to jeszcze zasysa ją do środka, więc nic nie trzeba sprzątać. - Nie przecina też większych naczyń krwionośnych - dodaje dr Szarek.

- Ajajaj! - jęczy pacjent. - Coś zabolało? - pyta doktor. - Boli, panie doktorze. - To spory guz i przyrasta od środka do unerwionej opony twardej mózgu. Ale zaraz zaradzimy - mówi dr Szarek i mruga na anestezjologa. Ten sam już wie, co ma robić. - W porządku? - pyta doktor pacjenta. - W porządku - mówi ten z ulgą.

Czytaj dalej na kolejnej stronie

Panie doktorze, kiedy mogę pić bronka?
Znów poniedziałek. Świetlica na neurochirurgii. Pan Marek wita nas radośnie. - Byliście tam? Podczas operacji? - pyta od progu. - No jasne, tak jak się umawialiśmy. - I mój mózg widzieliście? - Pan też zobaczy. Mamy to na filmie.

Wchodzi pani psycholog. Bez maski, poznajemy ją dopiero po głosie. - Jak się pan czuje? - Jak nowo narodzony! - Gdzie ma pan bliznę? - ja pytam, bo na głowie pacjenta spodziewałam się turbanu z bandaży, a nie widzę nawet plastra. Pan Marek odwraca się lewą stroną i wtedy widzę nad lewym uchem wygoloną łysą wąską ścieżkę z rzędem czarnych szwów. Kto wie, czy czegoś takiego nie pozazdrościłby mu Popek, jak wiadomo, wielki fan skaryfikacji.

- Dziękujemy za współpracę - w świetlicy pojawiają się dr Kurza i dr Szarek, ściskając dłoń pacjenta. Potwierdzają, że operacja udała się w pełni, a najlepszym, bo żywym i zupełnie pionowo nastawionym do życia tego dowodem jest sam pan Marek.

- Kiedy będę mógł umyć głowę? - pyta pacjent. - Choćby dziś - zapewnia dr Szarek. - A bronka kiedy będę mógł wypić? - Co takiego? - No piwo. - Aha. Zwolnienia lekarskiego dostał pan 6 tygodni. To czas na dojście organizmu do siebie. Czyli nie wcześniej.

O tym, jak dalej będzie przebiegało leczenie pana Marka, zdecydują onkolodzy po otrzymaniu wyników histopatologicznych tkanek pobranych z guza. Ale wrocławianin chciałby jak najszybciej wrócić do ciężarówki, bo lubi swoją pracę i firmę. Trzymamy za niego kciuki!

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze 11

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

e
eg

Spoczywaj w pokoju Kolego.

L
LvR

Niestety, mój kuzyn, Marek odszedł na drugą stronę :(

H
H.

Pan Marek zmarł ☹

.

Brawo. A na Borowskiej polecam doktora Tabakow. Świetny neurochirurg. Operował moją mamę.

T
Tętniak

Jestem szczęściarą, że mnie również operował dr Szarek- Mistrz :)
Gratuluję sukcesów :)

A
Aga

Wielkie odkrycie w Puszczykowie Dr Moskal juz dawno robi takie operacje.

o
ooo

już nie ma, że niech pracują za darmo, tylko pieniądze by brali? ;)

K
KatKat

Sa swietni. Wszyscy. Sama mialam okazje przekonac sie o tym na wlasnej glowie. Oprocz lekarzy reszta zespolu na oddziale tez super! Bardzo Wam dziekuje za opieke i powrot do zdrowia!

t
to ordynator

osobiście kule przywiózł na Żoliborz! To jest coś!!!

Z
Zwykły człowiek

Cudotwórcy ! Jestem w szoku i pełen podziwu. Pacjentowi życzę zdrowia. Calemu zespołowi szpitala również.

M
Mateusz Palczewski

Brawa dla Zespołu i Operatora

Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3