Z dzieckiem na saneczkach pod szczytem Śnieżki. Internauci nie mieli dla niego litości! [ZOBACZ]

Jerzy Wójcik
Jerzy Wójcik
Udostępnij:
Najwyższy szczyt Sudetów przeżywa ostatnimi czasy oblężenie. Pozorna łatwość zdobycia szczytu po wjechaniu wyciągiem na Kopę, przyciąga całe rodziny. Karkonoski Park Narodowy opublikował właśnie zdjęcie mężczyzny z małym dzieckiem na sankach. Dziecko zjeżdża spod samego wierzchołka, w bardzo trudnym terenie, otoczonym przepaściami. To mogło skończyć się tragicznie...

Śnieżka, najwyższy szczyt całych Sudetów, bije rekordy popularności w zimie. W weekendy ustawiają się tam wręcz kolejki na szczyt, podobne do tych, które latem obserwujemy na tatrzańskim Giewoncie. Na pewno zdobywanie tego szczytu zrobiło się łatwiejsze, po gruntownym remoncie wyciągu z Karpacza na Kopę. Wędrówka na wierzchołek, nawet w warunkach zimowych, zajmuje około godziny, a po drodze jest jeszcze możliwy odpoczynek w schronisku "Dom Śląski". To rozwiązanie zachęca do takie wycieczki całe rodziny z dziećmi.

Zobaczcie filmik:

@marcinelos Tak się kończą górskie wypady w nieodpowiednim ubiorze... #góry#śnieżka ŚWIEĆ GWIAZDECZKO ale to AFRO DRILL - młody klakson

Dziecko jedzie na saneczkach ze Śnieżki! Karkonoski Park Narodowy: To nie jest dobry pomysł!

Niestety, ludzie nie zawsze pamiętają, że znajdują się w trudnym górskim terenie w zimie. Część osób jest kompletnie nieprzygotowana jeśli chodzi o strój inne przeceniają swoją kondycję na podejściu na samą kopułę szczytową i blokują ruch, stając i kurczowo trzymając się łańcucha odgradzającego podejście od przepaści. Teraz Karkonoski Park Narodowy opublikował zdjęcie jeszcze innego zachowania, które z racjonalnym myśleniem ma niewiele wspólnego. - To nie jest dobry pomysł, nie polecamy naśladować - piszą pracownicy parku.

Mężczyzna, prawdopodobnie ojciec dziecka ze zdjęcia, pozwala zjeżdżać maluchowi na sankach spod samego wierzchołka Śnieżki. Mężczyzna teoretycznie asekuruje ten zjazd, trzymając za sznurek od sanek, jednak widać, że na stromym i śliskim zboczu, sam może mieć problemy z utrzymaniem równowagi. To, że podobne zjazdy nie kończą się tragedią, należy rozpatrywać w kategorii wielkiego szczęścia. Czy warto tak ryzykować?

- Za taką głupotę powinny być mandaty i to solidne!
- Sekunda nieuwagi. Ojciec się przewraca a mały zjeżdża z ogromną prędkością na sam dół
- A myślałem że szczytem szczytów jest wyjście w góry zimową porą, w trampkach lub adidasach. Ludzie to mają jednak nawalone pod kopułą...

To tylko niektóre, najdelikatniejsze z komentarzy pod postem Karkonoskiego Parku Narodowego. Tymczasem Karkonoska Grupa GOPR apeluje:

- Pamiętajmy o zalecanym wyposażeniu w postaci raczków oraz kijów trekkingowych! Planując wędrówki górskie, warto sprawdzić dostępność schronisk odwiedzanych rejonach oraz dostosować trasę do własnych umiejętności i aktualnych warunków. Przed wyjściem naładuj baterię, zapisz w telefonie numery alarmowe do GOPR 985 i 601100300 oraz zainstaluj aplikację Ratunek w telefonie i oczywiście papierowa mapa w plecaku.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Mistrzostwa w Polsce zwiększą popularność strzelectwa i rugby

Wideo

Komentarze 25

Komentowanie zostało tymczasowo wyłączone.

Podaj powód zgłoszenia

G
Gość
Na polskie balwanstwo nie ma lekarstwa poza gazem.
G
Gość
może jest bogaty.... 500 w tą czy w tą ...:D
K
KOKA-Inka
Ta osoba powinna być oskarżona o narażenie życia dziecka , chociaż ktoś napisał , że nie było akcji ratunkowej to po co bić pianę...na drodze kierowca przekroczył dozwoloną prędkość i zostaje ukarany , a przecież nie spowodował wypadku ...należy to zdjęcie przesłać na Policję , ku przestrodze dla innych , aby zaczęli myśleć zanim będzie za późno...
G
Gość
25 stycznia, 12:45, Olo:

Ale napinka pff. Przecież nie było akcji ratowniczej o co bicie piany? To nie Mount Everest buhaha tylko Śnieżka

Babia Góra. Poszła w szortach w góry, jest w szpitalu. "Nowa, chora moda"

Nowy trend wśród turystów, którzy przyjeżdżają zimą w góry, przeraża wręcz ratowników GOPR. Chodzi o suche morsowanie, które dla niektórych oznacza kilkugodzinne wędrówki po górach zimą wyłącznie w butach i szortach. - Teraz były nawet stringi. To chora moda - mówi WP ratownik górski z Beskidów.

https://wiadomosci.wp.pl/babia-gora-poszla-w-szortach-w-gory-jest-w-szpitalu-nowa-chora-moda-6598178538896256a

G
Gość
25 stycznia, 12:45, Olo:

Ale napinka pff. Przecież nie było akcji ratowniczej o co bicie piany? To nie Mount Everest buhaha tylko Śnieżka

Akcja GOPR na Śnieżce. Kolejny "górski mors" w tarapatach

Ratownicy karkonoskiego oddziału GOPR uratowali kobietę, która przy temperaturze -26 st. C postanowiła uprawiać "górskie morsowanie". Ewakuowali ją ze szczytu Śnieżki.

https://wiadomosci.wp.pl/akcja-gopr-na-sniezce-kolejna-ofiara-morsowania-6603846011951712a

G
Gość
25 stycznia, 11:59, Gość:

GOPR

Niebagatelne koszty

Nawet 50 tys. zł może kosztować akcja ratownicza w słowackich Tatrach, jeśli zgubimy się i doznamy obrażeń, a ratownicy zwiozą nas z gór śmigłowcem. Jeszcze więcej zapłacimy za pomoc w Alpach, zwłaszcza jeśli poszukiwania będą długie i w trudnym terenie, a obrażenia poważne.

– Samo założenie opatrunku na zwichniętą nogę czy rękę może kosztować około 500 euro, start śmigłowca jest wyceniany na około 2 tys. euro, akcja ratownicza i transport do placówki medycznej może kosztować około 10 tys. euro – podaje Karolina Trzeciakiewicz z ANG Spółdzielni.

Koszty mogą być jeszcze wyższe, jeśli do akcji będzie włączona większa liczba ratowników albo zostanie użyty specjalistyczny sprzęt, nie mówiąc już o lekach czy innych zabiegach przeprowadzanych w szpitalach za granicą w celu ratowania zdrowia i życia.

A za polisę na zagraniczny wyjazd obejmującą zwrot kosztów poszukiwania i ratownictwa zapłacimy zaledwie kilka złotych dziennie.

Nie w każdych górach uratują nas za „Dziękuję bardzo”, i jeszcze zaryzykują własnym zdrowiem i życiem , bo to GOPR - społecznicy, a szaleńcy maja jeszcze potem pretensje,

25 stycznia, 12:53, Opat:

To odkryłeś Hameryke.

Lepiej siedź w swojej lepiance i czekaj wiosny

G
Gość
25 stycznia, 13:10, Gość:

jego sprawa ... tak samo jak na ulicach .... ten który łamie ograniczenia prędkości .... to naraża o wiele bardziej.

I co kalekę zrobi z kogoś ... i ten poszkodowany żadnej kasy nie dostanie aby godnie żyć.

Będziesz sponsorował jego rentę

G
Gość
jego sprawa ... tak samo jak na ulicach .... ten który łamie ograniczenia prędkości .... to naraża o wiele bardziej.

I co kalekę zrobi z kogoś ... i ten poszkodowany żadnej kasy nie dostanie aby godnie żyć.
G
Gość
25 stycznia, 11:30, Gość:

Przecież to tatusiek 500 plus. Uważa że jemu się należy bo sie rozmnożył, nawet góry mają go słuchać bo ma bacho :D

Taki standard jest w UE .... Kindergeld u szkopów to jakieś 1400 - 2000 PLN miesięcznie na dziecko.

Becikowe ... 5-7 tys. PLN. Mają jeszcze ołówkowe ... ale nie wiem już ile kasy dostają .... bo dzieci jeszcze za małe.

Ba u szkopów jak nie masz jakiś dochodzów MIN i jesteś na bezrobotnymi .... za czynsz ci płaca.

G
Gość
25 stycznia, 11:30, Gość:

Przecież to tatusiek 500 plus. Uważa że jemu się należy bo sie rozmnożył, nawet góry mają go słuchać bo ma bacho :D

A ty co LGBT ?

Te dzieciaki potrzebne są w każdym systemie emerytalnym w Europie.

Niech będzie jak w USA ... każdy ma wybór .... nie masz ubezpieczenia to szpital cie nie przymnie .... nie masz "super" ubezpieczenia to zapomnij o jakieś poważnej operacji. Jesteś chory ... nik ci nie płaci jak do roboty nie przyjdziesz .... są dwie drogi .. model Europejski i USA.

Dlatego w USA jest tylu bezdomnych ... bo taki mają model ... powinie ci sie noga - zachorujesz, kalectwo .... lądujesz na bruk.

S
Stef
25 stycznia, 11:27, Szur Szur:

Jak bardzo nie podzielam poczynań ojca, tak z doświadczenia pamiętam, że na Śnieżce nie dochodzi do dość wielu wypadków jak na tak często obleganą górę i taką wszechobecność turystów z trampkami na nogach. Nie to co Rysy, gdzie upadek prawie 9 na 10 przypadków kończy się śmiercią lub ciężkim kalectwem.

Na tym zejściu są i łańcuchy i dość łagodny żleb po prawej stronie, więc nie dramatyzowałbym aż tak z tymi sankami.

Raczej. Dziennikarstwo tu marne.

O
Opat
25 stycznia, 11:59, Gość:

GOPR

Niebagatelne koszty

Nawet 50 tys. zł może kosztować akcja ratownicza w słowackich Tatrach, jeśli zgubimy się i doznamy obrażeń, a ratownicy zwiozą nas z gór śmigłowcem. Jeszcze więcej zapłacimy za pomoc w Alpach, zwłaszcza jeśli poszukiwania będą długie i w trudnym terenie, a obrażenia poważne.

– Samo założenie opatrunku na zwichniętą nogę czy rękę może kosztować około 500 euro, start śmigłowca jest wyceniany na około 2 tys. euro, akcja ratownicza i transport do placówki medycznej może kosztować około 10 tys. euro – podaje Karolina Trzeciakiewicz z ANG Spółdzielni.

Koszty mogą być jeszcze wyższe, jeśli do akcji będzie włączona większa liczba ratowników albo zostanie użyty specjalistyczny sprzęt, nie mówiąc już o lekach czy innych zabiegach przeprowadzanych w szpitalach za granicą w celu ratowania zdrowia i życia.

A za polisę na zagraniczny wyjazd obejmującą zwrot kosztów poszukiwania i ratownictwa zapłacimy zaledwie kilka złotych dziennie.

Nie w każdych górach uratują nas za „Dziękuję bardzo”, i jeszcze zaryzykują własnym zdrowiem i życiem , bo to GOPR - społecznicy, a szaleńcy maja jeszcze potem pretensje,

To odkryłeś Hameryke.

O
Olo
Ale napinka pff. Przecież nie było akcji ratowniczej o co bicie piany? To nie Mount Everest buhaha tylko Śnieżka
G
Gość
GOPR

Niebagatelne koszty

Nawet 50 tys. zł może kosztować akcja ratownicza w słowackich Tatrach, jeśli zgubimy się i doznamy obrażeń, a ratownicy zwiozą nas z gór śmigłowcem. Jeszcze więcej zapłacimy za pomoc w Alpach, zwłaszcza jeśli poszukiwania będą długie i w trudnym terenie, a obrażenia poważne.

– Samo założenie opatrunku na zwichniętą nogę czy rękę może kosztować około 500 euro, start śmigłowca jest wyceniany na około 2 tys. euro, akcja ratownicza i transport do placówki medycznej może kosztować około 10 tys. euro – podaje Karolina Trzeciakiewicz z ANG Spółdzielni.

Koszty mogą być jeszcze wyższe, jeśli do akcji będzie włączona większa liczba ratowników albo zostanie użyty specjalistyczny sprzęt, nie mówiąc już o lekach czy innych zabiegach przeprowadzanych w szpitalach za granicą w celu ratowania zdrowia i życia.

A za polisę na zagraniczny wyjazd obejmującą zwrot kosztów poszukiwania i ratownictwa zapłacimy zaledwie kilka złotych dziennie.

Nie w każdych górach uratują nas za „Dziękuję bardzo”, i jeszcze zaryzykują własnym zdrowiem i życiem , bo to GOPR - społecznicy, a szaleńcy maja jeszcze potem pretensje,
G
Gość
Każdy turysta powinien mieć w telefonie aplikację, którą meldowałby się przed wejściem w góry. Wtedy otrzymywałby akceptację lub zakaz wejścia. Byłby rejestrowany i przy powrocie procedura odmeldowania . GOPR miałby informację o tych , którzy jeszcze w górach. Wejście bez zgody na wejście byłoby karane . Dodatkowo każdy musi być ubezpieczony na pobyt w górach. Inaczej poniesie pełne koszty ewentualnej akcji ratowniczej . Musi być dyscyplina jak w Słowacji.
Przejdź na stronę główną Gazeta Wrocławska
Dodaj ogłoszenie