XIII Festiwal Dyni w Ogrodzie Botanicznym. Największa dynia ma ponad pół tony (ZDJĘCIA)

mk
Dziś we wrocławskim Ogrodzie Botanicznym XIII Dolnośląski Festiwal Dyni. Hodowcy chwalili się swoimi plonami - nie tylko dyniami, ale także ekologicznymi, regionalnymi specjałami. Podczas festiwalu rozstrzygnięto także najważniejszy konkurs na największą dynię. Nie zabrakło również atrakcji dla dzieci.

- To chyba najbardziej kolorowy festiwal jesienią we Wrocławiu. Może właśnie dzięki temu nawet w tak kiepską pogodę ludzie pamiętają tego dnia o Ogrodzie Botanicznym i nas odwiedzają - mówi Paweł Fedorów z Ogrodu Botanicznego we Wrocławiu.

Na zwiedzających czekało m.in. ponad 80 wystawców. Można było posmakować dyniowych zup, ciast, chipsów, konfitur a nawet musztardy. Swoje wyroby wystawili także rękodzielnicy. Wszystko oczywiście nawiązywało do dyniowej tematyki. Na dzieci czekał m.in. plener artystyczny "Dyniowe Koty", a w ogrodowych alejkach czaiły się postacie stworzone z dyni.

Punktem kulminacyjnym festiwalu był konkurs na największą dynię. Podobnie jak w ubiegłym roku zwyciężył okaz wyhodowany przez Dominika Kędziaka z miejscowości Kurówek w woj. łódzkim. Olbrzymia dynia ważyła 528 kg. Drugie miejsce zajęli Monika i Bernard Drost (486,5 kg), trzecie zaś Antoni Zabrocki (303 kg).

W czym tkwi sukces hodowli zdradził zwycięzca konkursu, który podczas ubiegłorocznego festiwalu pobił rekord Polski (648,2 kg)? - Jednej dyni trzeba poświęcić powierzchnię pięciu metrów kwadratowych. Nasiono sieje się w doniczce, a dopiero później wysadza się na pole. Dnię trzeba pielęgnować przynajmniej dwie godziny dziennie. Owoce trzeba zapylać ręcznie i pilnować, by nie zrobiły tego za nas owady, bo wtedy cały trud może pójść na marne. Dodatkowo taką dynię trzeba porządnie nawadniać. nawet 500 litrami wody dziennie - wyjaśnia Dominik Kędziak.

Co dzieje się z dyniami-gigantami po zakończeniu sezonu? - Gdy już zakończą się wszystkie konkursy po prostu rozcinam, aby wydobyć pestki, które później sprzedaję. Ostatnio na podobnym festiwalu w Krapkowicach było kilka dyni wyhodowanych z moich pestek - wspomina Dominik Kędziak.

Wideo

Komentarze 9

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

O
Ola

Bardzo fajny festiwal.Piękne dekoracje,pyszne jedzenie,córeczka zadowolona.Dobrze spędzona niedziela

M
Mynaneis12

Autor posta zapomniał dodać, żee to swięconą woda a ona teraz jest w cenie

d
dfre

Nauczcie się poprawnie pisać po polsku.

B
Breslauer49

pisaliscie ze wstep bezplatny-bzdura trzeba bylo wybulic 5 pln od seniora. poza tym na stoiskach straszliwe zdzierstwo.

Z
Zenek

W Almie...

q
qqq

Pomyliłeś litry z m3

w
we Wrocławiu

Jeżeli już to wydał co najwyżej 5000 zł/mc

G
Gosc

Gdzie ty kupujesz wodę za 10zl za litr?

g
gość

"Dodatkowo taką dynię trzeba porządnie nawadniać. nawet 500 litrami wody dziennie - wyjaśnia Dominik Kędziak."
Pan Dominik chyba coś ściemnia: 500 /czytam pięćset / litów wody !
We Wrocławiu to mało możliwe: 500 l x ok. 10 zł = 5000 zł dziennie !
Prawdą jest też, że dynia nie daje ścieków !

Dodaj ogłoszenie