reklama

Wzmocnienie pod koszem? Stanowcze nie. Śląsk stawia na cierpliwość wobec Humphreya i Dziewy

Rafał Hydzik
fot. WKS Śląsk Wrocław / Wojciech Cebula
Poprzedni mecz Śląska Wrocław, przegrany z Treflem Sopot 71:87 po zupełnie bezbarwnej grze wykreował mnóstwo pytań dotyczących najbliższej przyszłości. Szczególnie kontrowersyjna stała się pozycja podkoszowego.

Poprzedni mecz Śląska Wrocław, przegrany z Treflem Sopot 71:87 po zupełnie bezbarwnej grze wykreował mnóstwo pytań dotyczących najbliższej przyszłości. Szczególnie kontrowersyjna stała się pozycja podkoszowego.

Obecnie pozycję numer „pięć” trener Adamek, czysto teoretycznie, może obsadzić aż sześcioma różnymi nazwiskami. Nominalnie na „centrze” grają Michael Humphrey, Michał Jodłowski i zbierający minuty w Zetkamie Doral Nysie Kłodzko Szymon Tomczak, między 4 a 5 operują natomiast Aleksander Dziewa, Andrew Chrabascz i Michał Gabiński. W praktyce jednak rozważani na tej pozycji są jedynie Dziewa, wracający po kontuzji Humphrey i w ostateczności Gabiński.

Dziewa, MVP rundy zasadniczej 1 Ligi Mężczyzn, w poprzednim sezonie, z inicjatywy trenera Radosława Hyżego, przeważnie grał na pozycji skrzydłowego. - Olek ma potencjał, ale nie jako skrzydłowy, ale jako silny skrzydłowy - mówił nam wówczas asystent szkoleniowca WKS-u, Robert Skibniewski. Od początku panowania Adamka we Wrocławiu Dziewa jednak gra jako najbardziej wysunięty zawodnik. Już podczas II Memoriału Adama Wójcika opiekun Śląska tłumaczył swoją decyzję nieobecnością Humphreya, zaznaczając, że widzi Dziewę na obu pozycjach podkoszowych. Szybko ta decyzja okazała się strzałem w „dziesiątkę” - w pierwszych dwóch meczach Energa Baset Ligi 22-latek zdobył kolejno 18 i 16 punktów, łapiąc się przy tym do piątki kolejki po debiucie przeciwko Hydro-Truckowi Radom. Im dalej w las, tym ciemniej. W następnych pięciu meczach średnia jego punktów spadła do zaledwie 6,4, a on sam znacząco obniżył loty. Brak mu precyzji (w ostatnich pięciu meczach 46 proc. skuteczności z gry) i przede wszystkim przegrywa pojedynki siłowe z silniejszymi od siebie centrami.

Alternatywę miał stanowić wracający po kontuzji Michael Humphrey. Amerykanin trafił do Wrocława by się odbudować po dwóch nieudanych epizodach w swoich pierwszych dwóch klubach w profesjonalnej karierze (zarówno w Parmie Basket Perm, jak i w Stelmecie Enei BC Zielona Góra nie grał tyle, ile by chciał). Już na początku września plany pokrzyżował mu uraz kostki. Choć początkowo wydawało się, że jego powrót jest kwestią dwóch-trzech tygodni, pauza urosła do dziewięciu. W międzyczasie Amerykanin trenował jedynie górne partie mięśni, nie obciążając nóg. W połowie października dostał szansę przeciwko Kingowi Szczecin (2 pkt, 4 zb w 13 minut), a na stałe wrócił do kadry dopiero w pierwszych dniach listopada. W ostatnim meczu z Treflem zrównał się jednak fatalnym poziomem z resztą zespołu - w 13 minutach zanotował zaledwie 4 punkty i aż 3 straty.

- To, że on teraz gra oznacza, że kostka została wyleczona - tłumaczy prezes klubu, Michał Lizak. - Trzeba na to jednak spojrzeć szerzej. Humphrey przyleciał 17 sierpnia i po pierwszych dwóch tygodniach przygotowań wypadł na 9 tygodni. Teraz już postawiliśmy go na nogi, ale jest kompletnie nieprzygotowany. To tak, jakby wziąć człowieka prosto z plaży. To zupełnie inna sytuacja, niż gdyby odniósł taki sam uraz w trakcie sezonu. W obecnej sytuacji jest zdrowy, ale ma potężne zaległości. Bez odpowiedniego przygotowania wolniej biega, słabiej skacze, ma gorszą kondycję. Na dziś nie jest w stanie pokazać pełni swoich możliwości. Dopiero jak wróci do stuprocentowej dyspozycji będziemy mogli rozmawiać o jego jakości - dodał Lizak.

Po wymianie na „jedynce”, gdzie to Claytona Custera zastąpił Danny Gibson, po drugiej stronie parkietu klub postanowił obrać taktykę cierpliwości. W następnych tygodniach będzie testowany m.in. wariant z duetem Humphrey-Dziewa. Prezes WKS-u zachowawczo trzyma rękę na ofertach agentów, jednakże dopóki któregokolwiek z zawodników obecnej kadry nie będzie można definitywnie skreślić, pozostaną one w szufladzie. - Czy szukamy zawodnika pod kosz? Nie. - jednoznacznie stwierdził Lizak.

Jedenastka jesieni Fortuna 1 Ligi

Wideo

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3