Wypadek z udziałem wozu straży pożarnej na Hallera

Konrad Bałajewicz
Konrad Bałajewicz
Przed godz. 14 na skrzyżowaniu al. Hallera z ul. Ojca Beyzyma doszło do kolizji wozu straży pożarnej z mazdą. Wóz straży pożarnej jechał na sygnale w związku z dalszym dogaszaniem pożaru hali w Bielanach Wrocławskich, który miał miejsce 17 kwietnia.

Wóz bojowy straży pożarnej jadąc na sygnałach w kierunku CH Borek wjechał na skrzyżowanie na czerwonym świetle i zderzył się mazdą, prowadzoną przez kobietę, która nadjeżdżała z przeciwnego kierunku ruchu i skręcała w lewo w ul. Ojca Beyzyma. Na szczęście nikt nie odniósł poważnych obrażeń.

Kierowcy byli trzeźwi. Obecnie trwa oczekiwanie na holownik, który odholuje mazdę. Od skrzyżowania Hallera z ulicą Grabiszyńską w stronę centrum są utrudnienia w ruchu.

O pożarze hali w Bielanach Wrocławskich pisaliśmy tutaj:

Zwierzęta też potrafią się śmiać

Wideo

Komentarze 17

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

G
Gość
21 kwietnia, 19:42, Gość:

Sygnalizacja świetlna obowiązuje wszystkich.

Pojazdy uprzywilejowane mają tylko przyzwolenie na nie stosowania się do niej .... ale w życiu nie jest to pierwszeństwo !

Było kiedyś głośno że wóz straży zabił przechodnia .. ten przechodził na zielonym przez zebrę ... i okazało się że było to osoba z wadą słuchu. Okazało sie że wóz straży włączył sobie bezzasadnie koguta ... ot był korek a mu sie spieszyło "prywatnie".

Jest też duże prawdopodobieństwo że na drodze nie tylko jeden pojazd uprzywilejowany może w danej chwili jechać .... i co .. a ten na pewniaka ciał przez skrzyżowanie na czerwonym żeby jakaś budę dogaszać a zabił cała obsługę karetki.

No tak oprócz aut ... może mieć na swoje drodze pieszych ... a tych już sie nie "wyklepie". Ktoś chował bachora 10 lat a taki strażak go na pasach rozjedzie.

G
Gość

Sygnalizacja świetlna obowiązuje wszystkich.

Pojazdy uprzywilejowane mają tylko przyzwolenie na nie stosowania się do niej .... ale w życiu nie jest to pierwszeństwo !

Było kiedyś głośno że wóz straży zabił przechodnia .. ten przechodził na zielonym przez zebrę ... i okazało się że było to osoba z wadą słuchu. Okazało sie że wóz straży włączył sobie bezzasadnie koguta ... ot był korek a mu sie spieszyło "prywatnie".

Jest też duże prawdopodobieństwo że na drodze nie tylko jeden pojazd uprzywilejowany może w danej chwili jechać .... i co .. a ten na pewniaka ciał przez skrzyżowanie na czerwonym żeby jakaś budę dogaszać a zabił cała obsługę karetki.

G
Gość
20 kwietnia, 14:48, Gość:

No to kto miał pierwszeństwo?

20 kwietnia, 15:12, Gość:

Jeżeli kobieta miała zielone, a strażacy czerwone, to oczywiście, że kobieta. Kierujący pojazdem uprzywilejowanym może nie stosować się do różnych przepisów Ustawy Prawo o Ruchu Drogowym, ale pod warunkiem zachowania szczególnej ostrożności. Jeżeli doszło do kolizji, to tej szczególnej ostrożności niestety zabrakło.

Inna sprawa, to jakie były podstawy do użycia sygnałów uprzywilejowania, skoro strażacy jechali na planowe dogaszanie opanowanego już dawno pożaru? Wiadomo było, że o tej i o tej godzinie trzeba będzie robić podmiankę dla pracujących na miejscu kolegów, to można było rozsądnie zaplanować wyjazd, a nie później na łapu-capu gnać na sygnale...

20 kwietnia, 18:16, Gość:

Bardzo merytoryczny i sensowny komentarz. Szkoda że nikt nie ma ochoty się zabrać za osoby nadużywające sygnały. A przypomnę że za nadużycie uprawnień grozi nie mandat (bo to nie wykroczenie tylko przestępstwo) ale kara do 3 lat pozbawienia wolności.

20 kwietnia, 20:35, Gość:

Ja proponuję jeszcze opracować listę kolejkową, co, kto i kiedy ma palić. Wtedy zracjonalizujemy zatrudnienie w straży pożarnej, a niepotrzebne wozy wyślemy do potrzebujących w innych, gorzej zorganizowanych regionach.

Chłopie, nie trzeba być geniuszem, żeby domyślić się, że jak np. o godz. 14:00 mija określony czas pracy jakiegoś zastępu przy dogaszaniu pożaru, to trzeba go będzie zastąpić innym i wysłać go o odpowiedniej porze, zamiast na ostatnią chwilę gnać na sygnale w miejsce, gdzie tak naprawdę sytuacja jest od wielu godzin opanowana. Więc skończ swoje durnowate ironizowanie, bo tylko pokazujesz jakim idiotą jesteś.

G
Gość
20 kwietnia, 14:48, Gość:

No to kto miał pierwszeństwo?

20 kwietnia, 15:12, Gość:

Jeżeli kobieta miała zielone, a strażacy czerwone, to oczywiście, że kobieta. Kierujący pojazdem uprzywilejowanym może nie stosować się do różnych przepisów Ustawy Prawo o Ruchu Drogowym, ale pod warunkiem zachowania szczególnej ostrożności. Jeżeli doszło do kolizji, to tej szczególnej ostrożności niestety zabrakło.

Inna sprawa, to jakie były podstawy do użycia sygnałów uprzywilejowania, skoro strażacy jechali na planowe dogaszanie opanowanego już dawno pożaru? Wiadomo było, że o tej i o tej godzinie trzeba będzie robić podmiankę dla pracujących na miejscu kolegów, to można było rozsądnie zaplanować wyjazd, a nie później na łapu-capu gnać na sygnale...

20 kwietnia, 18:16, Gość:

Bardzo merytoryczny i sensowny komentarz. Szkoda że nikt nie ma ochoty się zabrać za osoby nadużywające sygnały. A przypomnę że za nadużycie uprawnień grozi nie mandat (bo to nie wykroczenie tylko przestępstwo) ale kara do 3 lat pozbawienia wolności.

20 kwietnia, 20:35, Gość:

Ja proponuję jeszcze opracować listę kolejkową, co, kto i kiedy ma palić. Wtedy zracjonalizujemy zatrudnienie w straży pożarnej, a niepotrzebne wozy wyślemy do potrzebujących w innych, gorzej zorganizowanych regionach.

Ale bredzisz...

G
Gość
20 kwietnia, 14:48, Gość:

No to kto miał pierwszeństwo?

20 kwietnia, 15:12, Gość:

Jeżeli kobieta miała zielone, a strażacy czerwone, to oczywiście, że kobieta. Kierujący pojazdem uprzywilejowanym może nie stosować się do różnych przepisów Ustawy Prawo o Ruchu Drogowym, ale pod warunkiem zachowania szczególnej ostrożności. Jeżeli doszło do kolizji, to tej szczególnej ostrożności niestety zabrakło.

Inna sprawa, to jakie były podstawy do użycia sygnałów uprzywilejowania, skoro strażacy jechali na planowe dogaszanie opanowanego już dawno pożaru? Wiadomo było, że o tej i o tej godzinie trzeba będzie robić podmiankę dla pracujących na miejscu kolegów, to można było rozsądnie zaplanować wyjazd, a nie później na łapu-capu gnać na sygnale...

20 kwietnia, 18:16, Gość:

Bardzo merytoryczny i sensowny komentarz. Szkoda że nikt nie ma ochoty się zabrać za osoby nadużywające sygnały. A przypomnę że za nadużycie uprawnień grozi nie mandat (bo to nie wykroczenie tylko przestępstwo) ale kara do 3 lat pozbawienia wolności.

Ja proponuję jeszcze opracować listę kolejkową, co, kto i kiedy ma palić. Wtedy zracjonalizujemy zatrudnienie w straży pożarnej, a niepotrzebne wozy wyślemy do potrzebujących w innych, gorzej zorganizowanych regionach.

G
Gość
20 kwietnia, 14:48, Gość:

No to kto miał pierwszeństwo?

20 kwietnia, 15:12, Gość:

Jeżeli kobieta miała zielone, a strażacy czerwone, to oczywiście, że kobieta. Kierujący pojazdem uprzywilejowanym może nie stosować się do różnych przepisów Ustawy Prawo o Ruchu Drogowym, ale pod warunkiem zachowania szczególnej ostrożności. Jeżeli doszło do kolizji, to tej szczególnej ostrożności niestety zabrakło.

Inna sprawa, to jakie były podstawy do użycia sygnałów uprzywilejowania, skoro strażacy jechali na planowe dogaszanie opanowanego już dawno pożaru? Wiadomo było, że o tej i o tej godzinie trzeba będzie robić podmiankę dla pracujących na miejscu kolegów, to można było rozsądnie zaplanować wyjazd, a nie później na łapu-capu gnać na sygnale...

Bardzo merytoryczny i sensowny komentarz. Szkoda że nikt nie ma ochoty się zabrać za osoby nadużywające sygnały. A przypomnę że za nadużycie uprawnień grozi nie mandat (bo to nie wykroczenie tylko przestępstwo) ale kara do 3 lat pozbawienia wolności.

J
J23

Do takiego dogaszania po 3 dniach nie powinni mieć prawa jechać na sygnale. Tam cały czas są jednostki straży. Jeśli zmiennicy przyjadą 5 minut później to nic się nie stanie. Niech wyjadą z wyprzedzeniem.

G
Gość
20 kwietnia, 16:12, Gość:

W ostatnim czasie bardzo często dochodzi do wypadków z samochodami uprzywilejowanymi różnych służb na skrzyżowaniach gdzie jest sygnalizacja świetlna. Wiadomo pojazd uprzywilejowany ma pierwszeństwo pod warunkiem zachowania szczególnej ostrożności ale jak widać ruch kołowy jest już tak duży i w wielu miastach przebudowano i rozbudowano skrzyżowania do tego stopnia że czasem kierowca innego auta nie widzi/słyszy ( słuchawki, telefon) uprzywilejowanego i niestety dochodzi do tragedii.

Podobno w USA jest tak że pojazdy uprzywilejowane mają jakiś rodzaj nadajnika który w momencie gdy ów pojazd porusza się na sygnałach przy dojeździe do skrzyżowania powoduje przełączenie się sygnalizacji (w jakiejś odległości od sygnalizacji jest gdzieś przy drodze odbiornik). Powoduje to że służby ratownicze wjeżdżają na skrzyżowanie na zielonym i nie ma takich problemów jak u nas.

Zapewne takie rozwiązanie wymagałoby Decyzji UNII

Ale może u nas wystarczyłoby „ dodatkowe żółte światło migające z napisem UWAGA „ przy każdej stronie sygnalizacji - dojazdu do skrzyzowania.

Czy ktoś słyszał o podobnym rozwiązaniu gdzieś u nas w Europie ??

Art. 53. 1. Pojazdem uprzywilejowanym w ruchu drogowym może być pojazd samochodowy:

To raczej na wszystkich kierunkach powinno zapalać się czerwone.

G
Gość
20 kwietnia, 14:48, Gość:

No to kto miał pierwszeństwo?

20 kwietnia, 15:12, Gość:

Jeżeli kobieta miała zielone, a strażacy czerwone, to oczywiście, że kobieta. Kierujący pojazdem uprzywilejowanym może nie stosować się do różnych przepisów Ustawy Prawo o Ruchu Drogowym, ale pod warunkiem zachowania szczególnej ostrożności. Jeżeli doszło do kolizji, to tej szczególnej ostrożności niestety zabrakło.

Inna sprawa, to jakie były podstawy do użycia sygnałów uprzywilejowania, skoro strażacy jechali na planowe dogaszanie opanowanego już dawno pożaru? Wiadomo było, że o tej i o tej godzinie trzeba będzie robić podmiankę dla pracujących na miejscu kolegów, to można było rozsądnie zaplanować wyjazd, a nie później na łapu-capu gnać na sygnale...

20 kwietnia, 16:16, Gość:

Często wracają do bazy na sygnale po akcji, ale muszą utrzymać gotowość bojową, bo może za chwilę , będzie ktoś potrzebował pomocy?

Idąc Twoim tokiem rozumowania kierowcy pojazdów uprzywilejowanych mają prawo włączyć je gdzie chcą i kiedy chcą, pod byle pretekstem. A ustawowe prawa i obowiązki można mieć w nosie. Brawo.

G
Gość
20 kwietnia, 15:19, Kodowiec:

Wina strażaka pewnie, ale nie słyszeć i nie widzieć zbliżającego się na kogutach i z włączonymi sygnałami dźwiękowymi wielkiego wozu straży pożarnej to już naprawdę trzeba zbadać kobiecie wzrok i słuch.

20 kwietnia, 16:14, Gość:

Wielu kierowców - mających problem ze słuchem - robi głośną dyskotekę wewnątrz samochodu i jak ma słyszeć sygnały poj. uprzywilejowanych podczas jazdy i ekstazy muzyką

i do tego mają uchylone szyby z obu stron, żeby innym mącić w uszach

G
Gość
20 kwietnia, 14:48, Gość:

No to kto miał pierwszeństwo?

20 kwietnia, 15:12, Gość:

Jeżeli kobieta miała zielone, a strażacy czerwone, to oczywiście, że kobieta. Kierujący pojazdem uprzywilejowanym może nie stosować się do różnych przepisów Ustawy Prawo o Ruchu Drogowym, ale pod warunkiem zachowania szczególnej ostrożności. Jeżeli doszło do kolizji, to tej szczególnej ostrożności niestety zabrakło.

Inna sprawa, to jakie były podstawy do użycia sygnałów uprzywilejowania, skoro strażacy jechali na planowe dogaszanie opanowanego już dawno pożaru? Wiadomo było, że o tej i o tej godzinie trzeba będzie robić podmiankę dla pracujących na miejscu kolegów, to można było rozsądnie zaplanować wyjazd, a nie później na łapu-capu gnać na sygnale...

Często wracają do bazy na sygnale po akcji, ale muszą utrzymać gotowość bojową, bo może za chwilę , będzie ktoś potrzebował pomocy?

G
Gość
20 kwietnia, 15:19, Kodowiec:

Wina strażaka pewnie, ale nie słyszeć i nie widzieć zbliżającego się na kogutach i z włączonymi sygnałami dźwiękowymi wielkiego wozu straży pożarnej to już naprawdę trzeba zbadać kobiecie wzrok i słuch.

Wielu kierowców - mających problem ze słuchem - robi głośną dyskotekę wewnątrz samochodu i jak ma słyszeć sygnały poj. uprzywilejowanych podczas jazdy i ekstazy muzyką

G
Gość

W ostatnim czasie bardzo często dochodzi do wypadków z samochodami uprzywilejowanymi różnych służb na skrzyżowaniach gdzie jest sygnalizacja świetlna. Wiadomo pojazd uprzywilejowany ma pierwszeństwo pod warunkiem zachowania szczególnej ostrożności ale jak widać ruch kołowy jest już tak duży i w wielu miastach przebudowano i rozbudowano skrzyżowania do tego stopnia że czasem kierowca innego auta nie widzi/słyszy ( słuchawki, telefon) uprzywilejowanego i niestety dochodzi do tragedii.

Podobno w USA jest tak że pojazdy uprzywilejowane mają jakiś rodzaj nadajnika który w momencie gdy ów pojazd porusza się na sygnałach przy dojeździe do skrzyżowania powoduje przełączenie się sygnalizacji (w jakiejś odległości od sygnalizacji jest gdzieś przy drodze odbiornik). Powoduje to że służby ratownicze wjeżdżają na skrzyżowanie na zielonym i nie ma takich problemów jak u nas.

Zapewne takie rozwiązanie wymagałoby Decyzji UNII

Ale może u nas wystarczyłoby „ dodatkowe żółte światło migające z napisem UWAGA „ przy każdej stronie sygnalizacji - dojazdu do skrzyzowania.

Czy ktoś słyszał o podobnym rozwiązaniu gdzieś u nas w Europie ??

Art. 53. 1. Pojazdem uprzywilejowanym w ruchu drogowym może być pojazd samochodowy:

K
Kodowiec

Wina strażaka pewnie, ale nie słyszeć i nie widzieć zbliżającego się na kogutach i z włączonymi sygnałami dźwiękowymi wielkiego wozu straży pożarnej to już naprawdę trzeba zbadać kobiecie wzrok i słuch.

G
Gość
20 kwietnia, 14:48, Gość:

No to kto miał pierwszeństwo?

Jeżeli kobieta miała zielone, a strażacy czerwone, to oczywiście, że kobieta. Kierujący pojazdem uprzywilejowanym może nie stosować się do różnych przepisów Ustawy Prawo o Ruchu Drogowym, ale pod warunkiem zachowania szczególnej ostrożności. Jeżeli doszło do kolizji, to tej szczególnej ostrożności niestety zabrakło.

Inna sprawa, to jakie były podstawy do użycia sygnałów uprzywilejowania, skoro strażacy jechali na planowe dogaszanie opanowanego już dawno pożaru? Wiadomo było, że o tej i o tej godzinie trzeba będzie robić podmiankę dla pracujących na miejscu kolegów, to można było rozsądnie zaplanować wyjazd, a nie później na łapu-capu gnać na sygnale...

Dodaj ogłoszenie