Wypadek dwóch aut na Ołbinie. Terenówka leży na boku, skrzynie na zieleń zasłoniły skrzyżowanie (ZDJĘCIA)

Jarosław Jakubczak
Jarosław Jakubczak
Skrzynie na tym skrzyżowaniu są już bardzo słynne. Nie raz o nich pisaliśmy i nie raz dochodziło tu do wypadków. Wszyscy zgodnie przyznają, że rzeczywiście ograniczają widoczność na skrzyżowanie.
Skrzynie na tym skrzyżowaniu są już bardzo słynne. Nie raz o nich pisaliśmy i nie raz dochodziło tu do wypadków. Wszyscy zgodnie przyznają, że rzeczywiście ograniczają widoczność na skrzyżowanie. Jarosław Jakubczak
Udostępnij:
Na skrzyżowaniu ulic Daszyńskiego i Żeromskiego w czwartek (02.12) po godzinie 15 zderzyły się dwa auta. Jeden z nich leży na boku na środku skrzyżowania.

Kierujący terenowym suzuki mężczyzna, który jechał z pasażerką ulicą Żeromskiego i nie ustąpił pierwszeństwa przejazdu nadjeżdżającemu z ulicy Daszyńskiego kierowcy BMW. W wyniku zderzenia suzuki przewróciła się na bok i leży na środku krzyżowania. BMW ma mocno rozbity przód. Na szczęście nikt nie odniósł poważnych obrażeń. Jak przyznaje kierowca suzuki, widoczność na tym skrzyżowaniu jest słaba. Widok przesłoniły mu drewniane skrzynie postawione przez miasto. Mówi też, że kierowca BMW jechał szybko i nawet nie próbował uniknąć zderzenia.

Na miejscu jest policja, która ustala dokładne okoliczności wypadku.

Skrzynie na tym skrzyżowaniu są już bardzo słynne. Nie raz o nich pisaliśmy i nie raz dochodziło tu do wypadków. Wszyscy zgodnie przyznają, że rzeczywiście ograniczają widoczność na skrzyżowanie.
Na tym skrzyżowaniu uważaj! Niebezpieczne miejsca dla kierowców we Wrocławiu
ZOBACZ TEŻ:

Radosław Fogiel o komisji śledczej ws. Pegasusa w Sejmie

Wideo

Komentarze 41

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

i
iga
no tak, skrzynie winne. wyskoczyły nagle..

Jak się nie ma wystarczającej widoczności, to się podjeżdża powoli i sprawdza, czy można jechać z podporządkowanej, a nie wali na rympał, bo stoi skrzynia, to już nie muszę patrzeć co za nią się dzieje. Durny artykuł durnego autora i jeszcze bardziej durnych kierowcachu
G
Gość
Tam pan poniżej pisze jak jest w USA. I fajnie. Tam są naprzykład sygnalizatory na środku skrzyżowania, a nawet na zjeździe. Są ronda na których pierwszeństwo ma ten, który dojechał do ronda pierwszy. A przede wszystkim drogówka ma prawo odstrzelić delikwenta. Dlatego zapamiętnijcie sobie kursanty, że maksymalna prędkość to 30 km/h i z taką można jechać.
G
Gość
2 grudnia, 16:25, Żeromskiego/ Daszyńskiego:

Za wypadek powinno zapłacić miasto a nie ubezpieczyciel , gdyż ustawiając ławeczki dla meneli stworzyli miejsca niebezpieczne !!!

2 grudnia, 16:37, Edi:

A nie przyjdzie wam do głowy, że to kierujący mają w d.... ograniczenie prędkości do 30km/h ? Parklety przy zielonej ulicy Daszyńskiego są dla ludzi rozumnych, a nie dla idiotów.

2 grudnia, 17:21, Gość:

Ale te skrzynie są naprawdę niewygodne. A jeszcze te betonowe osłony na chodnikach. Dla starszych ludzi to musi być masakra.

Nie może być normalnie - drzewa, ławeczki... Bo zaraz, że "menele" i że się ludziom w głowach poprzewraca, a przecież mamy być głupi, nieoczytani i rozpijaczeni, prawda?

Brak wzajemnego szacunku to taki polski "sport". Szkoda. Lepiej się wywyższać niż żyć wspólnie i wygodnie....

2 grudnia, 18:15, Mrija:

Bezspornym jest fakt, że tubylcy nie potrafią uszanować urządzeń i nasadzeń wykonanych na zielonej ulicy Daszyńskiego.

Parklety traktują jak kosze na śmieci, a samochody parkują po polsku, czyli byle jak i byle gdzie.

Sama idea zielonej ulicy jest oczywiście sensownym i pożądanym rozwiązaniem, ale projekt i wykonanie pozostawia wiele do życzenia.

Jednak projektanci wyszli z błędnego założenia, że projektują dla ludzi cywilizowanych i to jest kardynalny błąd.

Żyjemy w "dzikim kraju" i należało projektować rozwiązania wandaloodporne.

Ul. Daszyńskiego i ul. Żeromskiego należą do strefy uspokojonego ruchu co oznacza ograniczenie prędkości do 30 km/h.

Ma to zwiększyć bezpieczeństwo pieszych i rowerzystów.

Ale w "dzikim kraju" idioci za kierownicą za nic mają ograniczenia podawane za pomocą znaków drogowych gdyż nikt tego nie egzekwuje. Gdyby było więcej parkletów o konstrukcji stalowej lub żelbetowej to wymusiło by to powolną jazdę.

2 grudnia, 20:42, Gość:

Kiedy wymyślisz co ma to paskudztwo do powolnej jazdy to się odezwij. Na tak zwężonej ulicy jak Daszyńskiego każda prędkość powyżej zera wydaje się być porównywalną do pierwszej kosmicznej. Ja się tylko zastanawiam po co Niemcy budowali takie szerokie ulice? Może uważali, że tak będzie bezpieczniej. A może dla tych rozumnych żeby mieli co zwężać?

2 grudnia, 22:35, Gość:

Jeśli ktoś nie umie jeździć czy zachować ostrożności za kierownicą to nie powinien jeździć wogóle samochodem nawet po własnym podwórku. Może jeszcze na domiar tego telefonik w ręku był. Ale najlepiej zwalić wszystko na doniczkę która stoi przy drodze.

3 grudnia, 08:24, Gość:

Jeżeli spojrzysz na kształt jezdni, to całe drewno znajduje się na ulicy. Czyli nie na skraju. Jeżeli pojedziesz Daszyńskiego w stronę Jedności, to po zatrzymaniu się dostawczaka na jednej stronie, drugi już nie przejedzie. Rozumiem, że jest to rodzaj walki z otyłością, ale może należałoby zacząć od siebie. I jeszcze jedno. Na skrzyżowaniu równorzędnym trzeba dojechać do skraju drogi poprzecznej aby zobaczyć czy można przejechać. Tutaj ten fragment został zasłonięty przez konstrukcję zbudowaną na skrzyżowaniu co powoduje, że aby cokolwiek zobaczyć należy wyjechać prawie na środek skrzyżowania. A nawet jadąc z prędkością 30 km/h zatrzymanie się może być niemożliwe, chociażby z powodu czasu reakcji samochodu na sytuację na drodze.

Zatrzymanie przy jedzie 30 km/h jest niemożliwe?

To w takim razie rozumiem dlaczego jeżdżą 70km/h

W USA są skrzyżowania gdzie na obu drogach są znaki STOP

odpada tłumaczenie, że nie widziałem, że nagle wyskoczył itp.

Na ruchliwej drodze nie byłoby wskazane ciągle zwalnianie czy zatrzymywanie się.

Tam naprawdę nie trzeba stawać i jadąc wolno nawet nie trzeba parzyć w lewo bo to nas ma

ja widzieć. Zebra jest dużo wcześniej więc nie trzeba kręcić głową. Wystarczy zwolnić i patrz w prawo.

Strata 1-2 sekund a to lepsze niż zakładanie świateł.

Nic nie tłumaczy gnania przez dzielnicę mieszkalna

Do tranzytu są inne drogi

Przecież taki kierowca może zabić dziecko idące do sklepu czy szkoły

To terror

To jest do zlikwidowania.

Idę poczytać jaki taryfikator wczoraj sejm przyjął

G
Gość
2 grudnia, 23:58, Witek:

A ja uważam, że te skrzynie poprawiły bezpieczeństwo na naszej ulicy. I to bardzo. Więcej kierowców jeździ teraz wolniej. Jest ciaśniej, ale to właśnie to wymusza ostrożną jazdę. Oczywiście znajdują się czasem idioci, którzy pędzą, nie zwracając uwagi na innych uczestników ruchu ani pieszych. Kolejnym etapem poprawy bezpieczeństwa powinny być progi zwalniające. I tego my mieszkańcy Daszyńskiego będziemy się domagać od miasta.

3 grudnia, 8:19, Karolina:

Niewątpliwie najbardziej narzekają ci, którzy nie mieszkają przy ul. Daszyńskiego tylko tamtędy jeżdżą.

Progi zwalniające na ul. Daszyńskiego już były zgłaszane przez mieszkańców w ramach WBO i nie zyskały akceptacji urzędniczej.

Teraz optymalnym rozwiązaniem powinno być wdrożenie ruchu jednokierunkowego wraz ze strefą płatnego parkowania na odcinku od ul. Jedności Narodowej do ul. Stefana Wyszyńskiego.

O ile strefa płatnego parkowania w tym rejonie została już zaplanowana do realizacji w przyszłym roku to wprowadzenie ruchu jednokierunkowego wymaga zaangażowania mieszkańców i silnej presji na organy zarządzające ruchem w mieście.

Przecież wąska uliczka Daszyńskiego o zabudowie kanionowej i nawierzchni z kostki granitowej po oddaniu do ruchu ul. Rychtalskiej i Zakładowej przejęła cały ruch tranzytowy z ul. Trzebnickiej w kierunku ul. Wyszyńskiego.

Ilość pojazdów przejeżdżających tam w ciągu dnia wzrosła kilkunastokrotnie, co generuje hałas, smród, kurz oraz zagrożenie dla pieszych itd.

3 grudnia, 8:42, Gość:

A dodaj do tego zakaz skrętu w lewo z Rychtalskiej to okaże się że wjazd na Jedności jest możliwy albo opłotkami, przez podwórko, albo Daszyńskiego i skręt w Żeromskiego. Tylko dlaczego jadący Rychtalską mają być sekowani, a nagradzani mają być mieszkańcy Daszyńskiego? I na koniec, wielu uważa że jedynym środkiem dyscyplinującym jest stawianie progów, zapór czy produkcja dróg jednokierunkowych. Skoro Wrocławianie sami posiadają kilkaset tysięcy samochodów to żądanie tych zapór jest żądaniem skierowanym do samych siebie. I wyobrażam sobie, że kiedyś światli kreatorzy ruchu po Wrocławiu doprowadzą do takiej sytuacji, że aby zawrócić z takiej ulicy jednokierunkowej trzeba będzie dojechać pod Wałbrzych. Bo to jest sens obecnie prowadzonych działań.

3 grudnia, 09:42, Gość:

Jak czujesz się dyskryminowany że musisz przejechać 500m autem zamiast przejść 100m pieszo to masz problem ze sobą i swoim przywiązaniu tyłka do auta, przez takich jak Ty potem ludzie stoją w korkach.

3 grudnia, 10:01, Iza:

Kierowcy nie chcą lub nie potrafią zrozumieć, że za kółkiem w swoich smrodzących puszkach są niemile widzianymi uczestnikami ruchu w mieście (persona non grata).

Dla ludzi rozumnych oczywistą jest konieczność ograniczania roli samochodu, szczególnie w centrum miasta.

Sposobem na ograniczanie ruchu samochodowego jest mniej przestrzeni parkingowej oraz strefy płatnego parkowania.

A na zielonej ulicy zamiast delikatnych parkletów ustawić betonowe zapory przeciwczołgowe nazywane "jeżem".

Betonowy jeż waży ok. 300 kilogramów.

Jedno jego ramię zawsze sterczy w górę i potrafi zablokować przejazd ciężkiego pojazdu opancerzonego.

3 grudnia, 10:26, Gość:

Nie chodzi o to, żeby ludzie nie jeździli autami, bo one są bardzo potrzebne, ale żeby nie truli życia wszystkim naookolo przez swoje lenistwo i głupotę. Parking po 20zl/h załatwi sprawę tak jak na zachodzie Europy.

3 grudnia, 16:13, Gość:

Co ma parking do jazdy samochodem?

3 grudnia, 16:22, Gość:

Związek aż nadto.

Gdy nie będzie parkingów a SM weźmie się za nielegalne parkowanie to jazda autem do centrum straci sens

Dziś wszystko stoi na głowie

To po cholerę wstawiasz 20 zł/h? Czy uważasz, że oskubanie kierowcy to jedyna metoda. A może wtedy będziesz sam potrzebować samochodu żeby cię zawiózł choćby do lekarza. I co wtedy, będziesz narzekać że nie ma gdzie się zatrzymać?

G
Gość
3 grudnia, 11:35, Gość:

Dwa debile?

Może ten co pojechał wolniej nie był debilem tylko zapominał ze debile mogą wyskoczyć na niego gdy nie popatrzy daleko tylko w okolice skrzyżowania

No ale skoro kupił terenówkę na miasto to musi wiedzieć, że inni kupują BMW nie po to aby przestrzegać przepisów

G
Gość
2 grudnia, 23:58, Witek:

A ja uważam, że te skrzynie poprawiły bezpieczeństwo na naszej ulicy. I to bardzo. Więcej kierowców jeździ teraz wolniej. Jest ciaśniej, ale to właśnie to wymusza ostrożną jazdę. Oczywiście znajdują się czasem idioci, którzy pędzą, nie zwracając uwagi na innych uczestników ruchu ani pieszych. Kolejnym etapem poprawy bezpieczeństwa powinny być progi zwalniające. I tego my mieszkańcy Daszyńskiego będziemy się domagać od miasta.

3 grudnia, 8:19, Karolina:

Niewątpliwie najbardziej narzekają ci, którzy nie mieszkają przy ul. Daszyńskiego tylko tamtędy jeżdżą.

Progi zwalniające na ul. Daszyńskiego już były zgłaszane przez mieszkańców w ramach WBO i nie zyskały akceptacji urzędniczej.

Teraz optymalnym rozwiązaniem powinno być wdrożenie ruchu jednokierunkowego wraz ze strefą płatnego parkowania na odcinku od ul. Jedności Narodowej do ul. Stefana Wyszyńskiego.

O ile strefa płatnego parkowania w tym rejonie została już zaplanowana do realizacji w przyszłym roku to wprowadzenie ruchu jednokierunkowego wymaga zaangażowania mieszkańców i silnej presji na organy zarządzające ruchem w mieście.

Przecież wąska uliczka Daszyńskiego o zabudowie kanionowej i nawierzchni z kostki granitowej po oddaniu do ruchu ul. Rychtalskiej i Zakładowej przejęła cały ruch tranzytowy z ul. Trzebnickiej w kierunku ul. Wyszyńskiego.

Ilość pojazdów przejeżdżających tam w ciągu dnia wzrosła kilkunastokrotnie, co generuje hałas, smród, kurz oraz zagrożenie dla pieszych itd.

3 grudnia, 8:42, Gość:

A dodaj do tego zakaz skrętu w lewo z Rychtalskiej to okaże się że wjazd na Jedności jest możliwy albo opłotkami, przez podwórko, albo Daszyńskiego i skręt w Żeromskiego. Tylko dlaczego jadący Rychtalską mają być sekowani, a nagradzani mają być mieszkańcy Daszyńskiego? I na koniec, wielu uważa że jedynym środkiem dyscyplinującym jest stawianie progów, zapór czy produkcja dróg jednokierunkowych. Skoro Wrocławianie sami posiadają kilkaset tysięcy samochodów to żądanie tych zapór jest żądaniem skierowanym do samych siebie. I wyobrażam sobie, że kiedyś światli kreatorzy ruchu po Wrocławiu doprowadzą do takiej sytuacji, że aby zawrócić z takiej ulicy jednokierunkowej trzeba będzie dojechać pod Wałbrzych. Bo to jest sens obecnie prowadzonych działań.

3 grudnia, 9:42, Gość:

Jak czujesz się dyskryminowany że musisz przejechać 500m autem zamiast przejść 100m pieszo to masz problem ze sobą i swoim przywiązaniu tyłka do auta, przez takich jak Ty potem ludzie stoją w korkach.

Czuję się dyskryminowany, bo każdy z was chciałby żeby reszta robiła tak jak wam się podoba a nie tak jak oni potrzebują.

G
Gość
2 grudnia, 23:58, Witek:

A ja uważam, że te skrzynie poprawiły bezpieczeństwo na naszej ulicy. I to bardzo. Więcej kierowców jeździ teraz wolniej. Jest ciaśniej, ale to właśnie to wymusza ostrożną jazdę. Oczywiście znajdują się czasem idioci, którzy pędzą, nie zwracając uwagi na innych uczestników ruchu ani pieszych. Kolejnym etapem poprawy bezpieczeństwa powinny być progi zwalniające. I tego my mieszkańcy Daszyńskiego będziemy się domagać od miasta.

3 grudnia, 8:19, Karolina:

Niewątpliwie najbardziej narzekają ci, którzy nie mieszkają przy ul. Daszyńskiego tylko tamtędy jeżdżą.

Progi zwalniające na ul. Daszyńskiego już były zgłaszane przez mieszkańców w ramach WBO i nie zyskały akceptacji urzędniczej.

Teraz optymalnym rozwiązaniem powinno być wdrożenie ruchu jednokierunkowego wraz ze strefą płatnego parkowania na odcinku od ul. Jedności Narodowej do ul. Stefana Wyszyńskiego.

O ile strefa płatnego parkowania w tym rejonie została już zaplanowana do realizacji w przyszłym roku to wprowadzenie ruchu jednokierunkowego wymaga zaangażowania mieszkańców i silnej presji na organy zarządzające ruchem w mieście.

Przecież wąska uliczka Daszyńskiego o zabudowie kanionowej i nawierzchni z kostki granitowej po oddaniu do ruchu ul. Rychtalskiej i Zakładowej przejęła cały ruch tranzytowy z ul. Trzebnickiej w kierunku ul. Wyszyńskiego.

Ilość pojazdów przejeżdżających tam w ciągu dnia wzrosła kilkunastokrotnie, co generuje hałas, smród, kurz oraz zagrożenie dla pieszych itd.

3 grudnia, 8:42, Gość:

A dodaj do tego zakaz skrętu w lewo z Rychtalskiej to okaże się że wjazd na Jedności jest możliwy albo opłotkami, przez podwórko, albo Daszyńskiego i skręt w Żeromskiego. Tylko dlaczego jadący Rychtalską mają być sekowani, a nagradzani mają być mieszkańcy Daszyńskiego? I na koniec, wielu uważa że jedynym środkiem dyscyplinującym jest stawianie progów, zapór czy produkcja dróg jednokierunkowych. Skoro Wrocławianie sami posiadają kilkaset tysięcy samochodów to żądanie tych zapór jest żądaniem skierowanym do samych siebie. I wyobrażam sobie, że kiedyś światli kreatorzy ruchu po Wrocławiu doprowadzą do takiej sytuacji, że aby zawrócić z takiej ulicy jednokierunkowej trzeba będzie dojechać pod Wałbrzych. Bo to jest sens obecnie prowadzonych działań.

3 grudnia, 09:42, Gość:

Jak czujesz się dyskryminowany że musisz przejechać 500m autem zamiast przejść 100m pieszo to masz problem ze sobą i swoim przywiązaniu tyłka do auta, przez takich jak Ty potem ludzie stoją w korkach.

3 grudnia, 10:01, Iza:

Kierowcy nie chcą lub nie potrafią zrozumieć, że za kółkiem w swoich smrodzących puszkach są niemile widzianymi uczestnikami ruchu w mieście (persona non grata).

Dla ludzi rozumnych oczywistą jest konieczność ograniczania roli samochodu, szczególnie w centrum miasta.

Sposobem na ograniczanie ruchu samochodowego jest mniej przestrzeni parkingowej oraz strefy płatnego parkowania.

A na zielonej ulicy zamiast delikatnych parkletów ustawić betonowe zapory przeciwczołgowe nazywane "jeżem".

Betonowy jeż waży ok. 300 kilogramów.

Jedno jego ramię zawsze sterczy w górę i potrafi zablokować przejazd ciężkiego pojazdu opancerzonego.

3 grudnia, 10:26, Gość:

Nie chodzi o to, żeby ludzie nie jeździli autami, bo one są bardzo potrzebne, ale żeby nie truli życia wszystkim naookolo przez swoje lenistwo i głupotę. Parking po 20zl/h załatwi sprawę tak jak na zachodzie Europy.

3 grudnia, 16:13, Gość:

Co ma parking do jazdy samochodem?

Związek aż nadto.

Gdy nie będzie parkingów a SM weźmie się za nielegalne parkowanie to jazda autem do centrum straci sens

Dziś wszystko stoi na głowie

G
Gość
2 grudnia, 23:58, Witek:

A ja uważam, że te skrzynie poprawiły bezpieczeństwo na naszej ulicy. I to bardzo. Więcej kierowców jeździ teraz wolniej. Jest ciaśniej, ale to właśnie to wymusza ostrożną jazdę. Oczywiście znajdują się czasem idioci, którzy pędzą, nie zwracając uwagi na innych uczestników ruchu ani pieszych. Kolejnym etapem poprawy bezpieczeństwa powinny być progi zwalniające. I tego my mieszkańcy Daszyńskiego będziemy się domagać od miasta.

3 grudnia, 8:19, Karolina:

Niewątpliwie najbardziej narzekają ci, którzy nie mieszkają przy ul. Daszyńskiego tylko tamtędy jeżdżą.

Progi zwalniające na ul. Daszyńskiego już były zgłaszane przez mieszkańców w ramach WBO i nie zyskały akceptacji urzędniczej.

Teraz optymalnym rozwiązaniem powinno być wdrożenie ruchu jednokierunkowego wraz ze strefą płatnego parkowania na odcinku od ul. Jedności Narodowej do ul. Stefana Wyszyńskiego.

O ile strefa płatnego parkowania w tym rejonie została już zaplanowana do realizacji w przyszłym roku to wprowadzenie ruchu jednokierunkowego wymaga zaangażowania mieszkańców i silnej presji na organy zarządzające ruchem w mieście.

Przecież wąska uliczka Daszyńskiego o zabudowie kanionowej i nawierzchni z kostki granitowej po oddaniu do ruchu ul. Rychtalskiej i Zakładowej przejęła cały ruch tranzytowy z ul. Trzebnickiej w kierunku ul. Wyszyńskiego.

Ilość pojazdów przejeżdżających tam w ciągu dnia wzrosła kilkunastokrotnie, co generuje hałas, smród, kurz oraz zagrożenie dla pieszych itd.

3 grudnia, 8:42, Gość:

A dodaj do tego zakaz skrętu w lewo z Rychtalskiej to okaże się że wjazd na Jedności jest możliwy albo opłotkami, przez podwórko, albo Daszyńskiego i skręt w Żeromskiego. Tylko dlaczego jadący Rychtalską mają być sekowani, a nagradzani mają być mieszkańcy Daszyńskiego? I na koniec, wielu uważa że jedynym środkiem dyscyplinującym jest stawianie progów, zapór czy produkcja dróg jednokierunkowych. Skoro Wrocławianie sami posiadają kilkaset tysięcy samochodów to żądanie tych zapór jest żądaniem skierowanym do samych siebie. I wyobrażam sobie, że kiedyś światli kreatorzy ruchu po Wrocławiu doprowadzą do takiej sytuacji, że aby zawrócić z takiej ulicy jednokierunkowej trzeba będzie dojechać pod Wałbrzych. Bo to jest sens obecnie prowadzonych działań.

3 grudnia, 09:42, Gość:

Jak czujesz się dyskryminowany że musisz przejechać 500m autem zamiast przejść 100m pieszo to masz problem ze sobą i swoim przywiązaniu tyłka do auta, przez takich jak Ty potem ludzie stoją w korkach.

3 grudnia, 10:01, Iza:

Kierowcy nie chcą lub nie potrafią zrozumieć, że za kółkiem w swoich smrodzących puszkach są niemile widzianymi uczestnikami ruchu w mieście (persona non grata).

Dla ludzi rozumnych oczywistą jest konieczność ograniczania roli samochodu, szczególnie w centrum miasta.

Sposobem na ograniczanie ruchu samochodowego jest mniej przestrzeni parkingowej oraz strefy płatnego parkowania.

A na zielonej ulicy zamiast delikatnych parkletów ustawić betonowe zapory przeciwczołgowe nazywane "jeżem".

Betonowy jeż waży ok. 300 kilogramów.

Jedno jego ramię zawsze sterczy w górę i potrafi zablokować przejazd ciężkiego pojazdu opancerzonego.

To jeszcze tylko rowy przeciwczołgowe, pola minowe i nowy psychiatryk dla tak inteligentnych pomysłodawców

G
Gość
2 grudnia, 23:58, Witek:

A ja uważam, że te skrzynie poprawiły bezpieczeństwo na naszej ulicy. I to bardzo. Więcej kierowców jeździ teraz wolniej. Jest ciaśniej, ale to właśnie to wymusza ostrożną jazdę. Oczywiście znajdują się czasem idioci, którzy pędzą, nie zwracając uwagi na innych uczestników ruchu ani pieszych. Kolejnym etapem poprawy bezpieczeństwa powinny być progi zwalniające. I tego my mieszkańcy Daszyńskiego będziemy się domagać od miasta.

3 grudnia, 8:19, Karolina:

Niewątpliwie najbardziej narzekają ci, którzy nie mieszkają przy ul. Daszyńskiego tylko tamtędy jeżdżą.

Progi zwalniające na ul. Daszyńskiego już były zgłaszane przez mieszkańców w ramach WBO i nie zyskały akceptacji urzędniczej.

Teraz optymalnym rozwiązaniem powinno być wdrożenie ruchu jednokierunkowego wraz ze strefą płatnego parkowania na odcinku od ul. Jedności Narodowej do ul. Stefana Wyszyńskiego.

O ile strefa płatnego parkowania w tym rejonie została już zaplanowana do realizacji w przyszłym roku to wprowadzenie ruchu jednokierunkowego wymaga zaangażowania mieszkańców i silnej presji na organy zarządzające ruchem w mieście.

Przecież wąska uliczka Daszyńskiego o zabudowie kanionowej i nawierzchni z kostki granitowej po oddaniu do ruchu ul. Rychtalskiej i Zakładowej przejęła cały ruch tranzytowy z ul. Trzebnickiej w kierunku ul. Wyszyńskiego.

Ilość pojazdów przejeżdżających tam w ciągu dnia wzrosła kilkunastokrotnie, co generuje hałas, smród, kurz oraz zagrożenie dla pieszych itd.

3 grudnia, 8:42, Gość:

A dodaj do tego zakaz skrętu w lewo z Rychtalskiej to okaże się że wjazd na Jedności jest możliwy albo opłotkami, przez podwórko, albo Daszyńskiego i skręt w Żeromskiego. Tylko dlaczego jadący Rychtalską mają być sekowani, a nagradzani mają być mieszkańcy Daszyńskiego? I na koniec, wielu uważa że jedynym środkiem dyscyplinującym jest stawianie progów, zapór czy produkcja dróg jednokierunkowych. Skoro Wrocławianie sami posiadają kilkaset tysięcy samochodów to żądanie tych zapór jest żądaniem skierowanym do samych siebie. I wyobrażam sobie, że kiedyś światli kreatorzy ruchu po Wrocławiu doprowadzą do takiej sytuacji, że aby zawrócić z takiej ulicy jednokierunkowej trzeba będzie dojechać pod Wałbrzych. Bo to jest sens obecnie prowadzonych działań.

3 grudnia, 09:42, Gość:

Jak czujesz się dyskryminowany że musisz przejechać 500m autem zamiast przejść 100m pieszo to masz problem ze sobą i swoim przywiązaniu tyłka do auta, przez takich jak Ty potem ludzie stoją w korkach.

3 grudnia, 10:01, Iza:

Kierowcy nie chcą lub nie potrafią zrozumieć, że za kółkiem w swoich smrodzących puszkach są niemile widzianymi uczestnikami ruchu w mieście (persona non grata).

Dla ludzi rozumnych oczywistą jest konieczność ograniczania roli samochodu, szczególnie w centrum miasta.

Sposobem na ograniczanie ruchu samochodowego jest mniej przestrzeni parkingowej oraz strefy płatnego parkowania.

A na zielonej ulicy zamiast delikatnych parkletów ustawić betonowe zapory przeciwczołgowe nazywane "jeżem".

Betonowy jeż waży ok. 300 kilogramów.

Jedno jego ramię zawsze sterczy w górę i potrafi zablokować przejazd ciężkiego pojazdu opancerzonego.

3 grudnia, 10:26, Gość:

Nie chodzi o to, żeby ludzie nie jeździli autami, bo one są bardzo potrzebne, ale żeby nie truli życia wszystkim naookolo przez swoje lenistwo i głupotę. Parking po 20zl/h załatwi sprawę tak jak na zachodzie Europy.

Co ma parking do jazdy samochodem?

G
Gość
Tak rozwalone samochody powinny być "atrakcją" ostrzegawczą dla innych kierowców :) powinny tam zostać razem z tymi skrzyniami
G
Gość
Dwa debile?
G
Gość
Biedni kierowcy sami sobie sprawili taki los... Mentalność wrocławskich kierowców jest na patologicznym poziomie, większość powinna skończyć porządnym dzwonem
G
Gość
Nie no... naprawdę ktoś wierzy w brak widoczności??? Przecież oczywiste jest, że obaj kierowcy zwyczajnie zap*erdalali. Wiele osób, które tam mieszkają również przyznają, że kierowcy jeżdżący w tej okolicy mają totalnie gdzieś ograniczenia prędkości. JPDL co za hipokryzja xD

Bardzo dobrze, że się rozj*bali! I tak powinno być z każdymi kolejnymi dzbanami. Im szybciej sie wyeliminują z ulic tym lepiej!
G
Gość
2 grudnia, 23:58, Witek:

A ja uważam, że te skrzynie poprawiły bezpieczeństwo na naszej ulicy. I to bardzo. Więcej kierowców jeździ teraz wolniej. Jest ciaśniej, ale to właśnie to wymusza ostrożną jazdę. Oczywiście znajdują się czasem idioci, którzy pędzą, nie zwracając uwagi na innych uczestników ruchu ani pieszych. Kolejnym etapem poprawy bezpieczeństwa powinny być progi zwalniające. I tego my mieszkańcy Daszyńskiego będziemy się domagać od miasta.

3 grudnia, 8:19, Karolina:

Niewątpliwie najbardziej narzekają ci, którzy nie mieszkają przy ul. Daszyńskiego tylko tamtędy jeżdżą.

Progi zwalniające na ul. Daszyńskiego już były zgłaszane przez mieszkańców w ramach WBO i nie zyskały akceptacji urzędniczej.

Teraz optymalnym rozwiązaniem powinno być wdrożenie ruchu jednokierunkowego wraz ze strefą płatnego parkowania na odcinku od ul. Jedności Narodowej do ul. Stefana Wyszyńskiego.

O ile strefa płatnego parkowania w tym rejonie została już zaplanowana do realizacji w przyszłym roku to wprowadzenie ruchu jednokierunkowego wymaga zaangażowania mieszkańców i silnej presji na organy zarządzające ruchem w mieście.

Przecież wąska uliczka Daszyńskiego o zabudowie kanionowej i nawierzchni z kostki granitowej po oddaniu do ruchu ul. Rychtalskiej i Zakładowej przejęła cały ruch tranzytowy z ul. Trzebnickiej w kierunku ul. Wyszyńskiego.

Ilość pojazdów przejeżdżających tam w ciągu dnia wzrosła kilkunastokrotnie, co generuje hałas, smród, kurz oraz zagrożenie dla pieszych itd.

3 grudnia, 8:42, Gość:

A dodaj do tego zakaz skrętu w lewo z Rychtalskiej to okaże się że wjazd na Jedności jest możliwy albo opłotkami, przez podwórko, albo Daszyńskiego i skręt w Żeromskiego. Tylko dlaczego jadący Rychtalską mają być sekowani, a nagradzani mają być mieszkańcy Daszyńskiego? I na koniec, wielu uważa że jedynym środkiem dyscyplinującym jest stawianie progów, zapór czy produkcja dróg jednokierunkowych. Skoro Wrocławianie sami posiadają kilkaset tysięcy samochodów to żądanie tych zapór jest żądaniem skierowanym do samych siebie. I wyobrażam sobie, że kiedyś światli kreatorzy ruchu po Wrocławiu doprowadzą do takiej sytuacji, że aby zawrócić z takiej ulicy jednokierunkowej trzeba będzie dojechać pod Wałbrzych. Bo to jest sens obecnie prowadzonych działań.

3 grudnia, 09:42, Gość:

Jak czujesz się dyskryminowany że musisz przejechać 500m autem zamiast przejść 100m pieszo to masz problem ze sobą i swoim przywiązaniu tyłka do auta, przez takich jak Ty potem ludzie stoją w korkach.

3 grudnia, 10:01, Iza:

Kierowcy nie chcą lub nie potrafią zrozumieć, że za kółkiem w swoich smrodzących puszkach są niemile widzianymi uczestnikami ruchu w mieście (persona non grata).

Dla ludzi rozumnych oczywistą jest konieczność ograniczania roli samochodu, szczególnie w centrum miasta.

Sposobem na ograniczanie ruchu samochodowego jest mniej przestrzeni parkingowej oraz strefy płatnego parkowania.

A na zielonej ulicy zamiast delikatnych parkletów ustawić betonowe zapory przeciwczołgowe nazywane "jeżem".

Betonowy jeż waży ok. 300 kilogramów.

Jedno jego ramię zawsze sterczy w górę i potrafi zablokować przejazd ciężkiego pojazdu opancerzonego.

Nie chodzi o to, żeby ludzie nie jeździli autami, bo one są bardzo potrzebne, ale żeby nie truli życia wszystkim naookolo przez swoje lenistwo i głupotę. Parking po 20zl/h załatwi sprawę tak jak na zachodzie Europy.

I
Iza
2 grudnia, 23:58, Witek:

A ja uważam, że te skrzynie poprawiły bezpieczeństwo na naszej ulicy. I to bardzo. Więcej kierowców jeździ teraz wolniej. Jest ciaśniej, ale to właśnie to wymusza ostrożną jazdę. Oczywiście znajdują się czasem idioci, którzy pędzą, nie zwracając uwagi na innych uczestników ruchu ani pieszych. Kolejnym etapem poprawy bezpieczeństwa powinny być progi zwalniające. I tego my mieszkańcy Daszyńskiego będziemy się domagać od miasta.

3 grudnia, 8:19, Karolina:

Niewątpliwie najbardziej narzekają ci, którzy nie mieszkają przy ul. Daszyńskiego tylko tamtędy jeżdżą.

Progi zwalniające na ul. Daszyńskiego już były zgłaszane przez mieszkańców w ramach WBO i nie zyskały akceptacji urzędniczej.

Teraz optymalnym rozwiązaniem powinno być wdrożenie ruchu jednokierunkowego wraz ze strefą płatnego parkowania na odcinku od ul. Jedności Narodowej do ul. Stefana Wyszyńskiego.

O ile strefa płatnego parkowania w tym rejonie została już zaplanowana do realizacji w przyszłym roku to wprowadzenie ruchu jednokierunkowego wymaga zaangażowania mieszkańców i silnej presji na organy zarządzające ruchem w mieście.

Przecież wąska uliczka Daszyńskiego o zabudowie kanionowej i nawierzchni z kostki granitowej po oddaniu do ruchu ul. Rychtalskiej i Zakładowej przejęła cały ruch tranzytowy z ul. Trzebnickiej w kierunku ul. Wyszyńskiego.

Ilość pojazdów przejeżdżających tam w ciągu dnia wzrosła kilkunastokrotnie, co generuje hałas, smród, kurz oraz zagrożenie dla pieszych itd.

3 grudnia, 8:42, Gość:

A dodaj do tego zakaz skrętu w lewo z Rychtalskiej to okaże się że wjazd na Jedności jest możliwy albo opłotkami, przez podwórko, albo Daszyńskiego i skręt w Żeromskiego. Tylko dlaczego jadący Rychtalską mają być sekowani, a nagradzani mają być mieszkańcy Daszyńskiego? I na koniec, wielu uważa że jedynym środkiem dyscyplinującym jest stawianie progów, zapór czy produkcja dróg jednokierunkowych. Skoro Wrocławianie sami posiadają kilkaset tysięcy samochodów to żądanie tych zapór jest żądaniem skierowanym do samych siebie. I wyobrażam sobie, że kiedyś światli kreatorzy ruchu po Wrocławiu doprowadzą do takiej sytuacji, że aby zawrócić z takiej ulicy jednokierunkowej trzeba będzie dojechać pod Wałbrzych. Bo to jest sens obecnie prowadzonych działań.

3 grudnia, 09:42, Gość:

Jak czujesz się dyskryminowany że musisz przejechać 500m autem zamiast przejść 100m pieszo to masz problem ze sobą i swoim przywiązaniu tyłka do auta, przez takich jak Ty potem ludzie stoją w korkach.

Kierowcy nie chcą lub nie potrafią zrozumieć, że za kółkiem w swoich smrodzących puszkach są niemile widzianymi uczestnikami ruchu w mieście (persona non grata).

Dla ludzi rozumnych oczywistą jest konieczność ograniczania roli samochodu, szczególnie w centrum miasta.

Sposobem na ograniczanie ruchu samochodowego jest mniej przestrzeni parkingowej oraz strefy płatnego parkowania.

A na zielonej ulicy zamiast delikatnych parkletów ustawić betonowe zapory przeciwczołgowe nazywane "jeżem".

Betonowy jeż waży ok. 300 kilogramów.

Jedno jego ramię zawsze sterczy w górę i potrafi zablokować przejazd ciężkiego pojazdu opancerzonego.

Dodaj ogłoszenie