Wyłudzali pieniądze podając się za urzędników. Mieli liczne kontakty i... umiejętności aktorskie

Małgorzata Moczulska
fot. Dariusz Gdesz
Udostępnij:
To nie była zwykła grupa przestępcza. Są inteligentni, wykształceni, nie brakuje im ani umiejętności aktorskich, ani też zdolności do fałszowania dokumentów. Jarosław R. z Wrocławia, m.in. z racji zawodu (był ekonomistą), miał dodatkowo liczne kontakty ze światem dolnośląskiego biznesu. - To plus zwykła ludzka chęć posiadania czegoś szybko i po atrakcyjniej cenie wystarczyło, by wielu ludzi straciło czujność - mówią śledczy zajmujący się tą sprawą.

Działalność oszustów zaczęła się w 2009 roku, kiedy postanowili wykorzystać gospodarczy boom w kraju. Jarosław R. znał kilku przedsiębiorców zajmujących się budową dróg i poinformował ich, że ma kontakt z wysokim urzędnikiem w Ministerstwie Infrastruktury, który może pomóc przygotować dokumentację przetargową. Szybko znaleźli się chętni.

Byli to Chorwaci zainteresowani budową drogi S8. Oszuści umówili się z nimi przed budynkiem ministerstwa, gdzie - by się uwiarygodnić - odegrali scenę niczym z filmu. Jeden z nich miał do dyspozycji limuzynę z kierowcą, drogi garnitur, a nawet podstawionego dziennikarza, który podczas rozmowy z biznesmenami poprosił o udzielenie wywiadu. Chorwaci za pośrednictwo i przygotowanie dokumentacji zapłacili im 200 tys. euro.

Nie wywiązywali się ze zobowiązań i poszkodowani zaczęli zgłaszać się na policję

Kilka dni później przestępcy wrócili do Wrocławia z nowym pomysłem na życie. Zaczęli rozpuszczać wici, że ich znajomy pomaga w kupnie komunalnych mieszkań w atrakcyjnych dzielnicach Wrocławia po bardzo korzystnych cenach. Znów szybko znaleźli się chętni: osoby z Dolnego Śląska i zagraniczni biznesmeni. Tu prym wiódł Piotr S. z Jeleniej Góry, który znał rynek nieruchomości, bo kiedyś na nim działał. Spotykał się z kupcami (jego koledzy udawali urzędników magistratu) i namawiał do inwestycji. By się uwiarygodnić, pokazywał uchwałę rady miejskiej, w której jednym z punktów było wpłacenie sporej zaliczki na zakup na podane tam konto (należało do oszustów). Ludzie wpłacali im po 50, 100, a nawet 250 tys. zł.

Mężczyźni wpadli, bo nie wywiązywali się ze zobowiązań i poszkodowani zaczęli zgłaszać się na policję. Po roku śledztwa stanęli przed sądem pod zarzutem wielokrotnego oszustwa na dużą skalę. Groziło im nawet 8 lat więzienia.

Sąd, choć nie miał wątpliwości, że są winni, wymierzył im łagodniejsze kary. Jarosław R. został skazany na 4 lata więzienia, Piotr S. na 5 lat, a Piotr Sz. na 2 lata.

Części poszkodowanych osób mają dodatkowo zwrócić pieniądze. Wyrok jest nieprawomocny.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Wideo

Komentarze 5

Komentowanie zostało tymczasowo wyłączone.

Podaj powód zgłoszenia

l
lesiu
albo jest się oszustem albo nie
m
marecco
ktorym mają zwrócic pieniadze losowal sądowy lottomat?
d
długo_pis
ilu wyprowadzili w pole ofiarujac,ze za gorki usypane z czynszów wybuduja cuda... cudów nie ma za to kupa do zrobienia pozostaje nadal mimo obietnic... jedni i drudzy głupich znalezli...
k
kris
Na biednych nie trafiło ;DDD
K
Kpiarz
Te wyroki to śmianie się poszkodowanym w twarz.
Przejdź na stronę główną Gazeta Wrocławska
Dodaj ogłoszenie