Wyjąc z bólu, na chodniku ponad godzinę czekała na przyjazd karetki

Kacper Chudzik
Paweł Szuber/Pawla NEWS
Młoda mieszkanka Głogowa na długo zapamięta poniedziałkowe popołudnie. 3 kwietnia 22-letnia Weronika potknęła się i spadła ze schodów wejściowych do budynku. Kobieta upadła na chodnik i uderzyła się w kręgosłup. Sparaliżowana przez ból nie mogła się ruszyć.

Jej matka, pani Ewa, natychmiast wezwała pomoc. I tu zaczął się problem.

- Dyspozytorka powiedziała mi, że nie może wysłać karetki, ponieważ wszystkie są zajęte i kazała nam czekać. Później dyspozytorka poradziła, aby ludzie zanieśli córkę na noszach do szpitala, który był przecież kilkaset metrów od nas - opowiada pani Ewa.

Nikt jednak nie odważył się ruszyć dziewczyny, która mogła mieć uszkodzony kręgosłup. W tym czasie Weronika leżała na chodniku, w deszczu. Dziewczyna nie mogła się ruszyć, a ból nie dawał jej wytchnienia. Ludzie z okolicznych domów zaczęli przynosić koce i parasole, aby okryć młodą kobietę. Karetka przyjechała po ponad godzinie i zabrała Weronikę do szpitala. Tam okazało się, że na szczęście kobieta nie odniosła trwałych obrażeń.

Rodzina młodej kobiety zapowiada jednak, że nie zamierza zostawić bez echa tego, jak potraktowano Weronikę. Pani Ewa chce złożyć skargę na dyspozytorkę pogotowia. Planuje również złożyć doniesienie do prokuratury, dotyczące zagrożenia dla życia i zdrowia spowodowanego brakiem karetek.

- Nie może dochodzić do takich sytuacji, że człowiek jak pies leży na chodniku, bo pogotowie nie ma ludzi do pomocy. Gdyby córka złamała kręgosłup to liczyłaby się każda minuta - mówi roztrzęsiona głogowianka.

Andrzej Hap, dyrektor Pogotowia Ratunkowego w Legnicy staje w obronie swojej pracownicy.

- Karetki były akurat u innych pacjentów. Czasem tak jest i trzeba uzbroić się w cierpliwość. Tak niestety bywa. Mamy wiele nieuzasadnionych wezwań, przez co potem dochodzi do takich właśnie sytuacji. Mogę tylko przeprosić, że trzeba było tyle czekać, ale na niektóre rzeczy nie mamy wpływu - mówi Andrzej Hap.

W środę Weronika przechodziła dalsze badania. Zaniepokojony lekarz dał jej kolejne skierowanie do szpitala. Młoda głogowianka przebywała w nim jeszcze w czwartek, gdy ten numer „Tygodnika Głogowskiego” schodził do druku.

- Córka cały czas bardzo źle się czuje i otrzymuje leki przeciwbólowe, ponieważ mimo upływu dni ból jest nie do wytrzymania - mówi pani Ewa.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie