Wszyscy chcieli chłopcu amputować nogę. Pomogli mu we Wrocławiu

Agata Grzelińska
Małgorzata i Tomasz Szmytowie, rodzice Jasia, zjeździli z nim całą Polskę i pół Europy, zanim trafili do prof. Szymona Dragana
Małgorzata i Tomasz Szmytowie, rodzice Jasia, zjeździli z nim całą Polskę i pół Europy, zanim trafili do prof. Szymona Dragana Janusz Wójtowicz
Dodaj komentarz:
Udostępnij:
Jaś urodził się z wadą nóżki. Wielu specjalistów uważało, że konieczna jest amputacja. Rodzice znaleźli lekarza, który uznał, że nogę można wyleczyć.

Mały Jaś Szmyt z Opola ma rodziców, którzy nie zamierzali się poddać, i dlatego nie stracił nóżki. Gdy miał przyjść na świat, nic nie wskazywało, że będzie chory, jednak okazało się, że jego życie jest zagrożone. Urodził się jako wcześniak z nieprawidłowo rozwiniętą nóżką, owiniętą powyżej kolana pasmem owodniowym. Przez to łydka i stopa nie wykształciły się w pełni. Jaś urodził się bez paluszków u stopy.

Od pierwszego dnia życia chłopca większość lekarzy w Polsce i w Europie, do których dotarli państwo Szmytowie, widziała tylko jedną metodę leczenia - amputację. Rodzice Jasia nie chcieli o tym słyszeć. - Amputacja to jest ostateczność - mówi Tomasz Szmyt, tata Jasia. - Jeździliśmy z Jasiem po całej Polsce i po Europie w poszukiwaniu pomocy. Wszyscy lekarze robili wielkie oczy i mówili to samo: amputacja - mówi pani Małgorzata, mama chłopca. - Nawet nie próbowali go leczyć, chociaż układ kostny Jaś ma zachowany. Nikt nie miał pomysłu.

Aż usłyszeli o lekarzu z Florydy, który ma klinikę wydłużania kończyn i pomógł już grupce dzieci z Polski. Rodzice Jasia napisali do niego i wysłali wyniki badań. Doktor Dror Paley odpisał, że zanim podejmie się leczenia Jasia, musi go zobaczyć. - Pojechaliśmy do Belgii, gdy doktor Paley tam był. Obejrzał Jasia i stwierdził, że zoperuje nóżkę - mówi pani Małgorzata. - Powiedział, że wydłuży kość, uratuje staw kolanowy i mięśnie. Jaś będzie musiał natomiast nosić protezę stopy - dodaje pan Tomasz.

Operacja w klinice na Florydzie będzie kosztowała ponad 200 tysięcy dolarów. Jaś codziennie jest rehabilitowany, ma szansę wyjechać na operację do Stanów Zjednoczonych dzięki pomocy wrocławskiego ortopedy prof. Szymona Dragana, szefa Kliniki Ortopedii i Traumatologii Narządu Ruchu w Uniwersyteckim Szpitalu Klinicznym.

- Chcieliśmy mieć stuprocentową pewność, że Jaś może mieć taką operację, więc nie poprzestaliśmy na rozmowie z doktorem Paleyem i szukaliśmy dalej, aż trafiliśmy do prof. Dragana - opowiada mama chłopca. - Profesor przyznał, że to trudny przypadek, ale zrobił Jasiowi badania, przeprowadził analizy i pomaga nam napisać wniosek do Narodowego Funduszu Zdrowia o refundację operacji w USA.

Prof. Szymon Dragan kończy pisać wniosek. Podkreśla, że Jaś, który ma rok i cztery miesiące, powinien mieć operację jak najszybciej, najlepiej w ciągu pół roku. Przyznaje, że operacja, która czeka Jasia, będzie skomplikowana.

Podkreśla jednak, że wystarczyłaby dobra wola pani premier i ministra zdrowia, a polskie dzieci nie musiałyby latać na operacje do USA. Mogłyby je mieć w Polsce. - Dzieci i rodzice przechodzą gehennę, wiele nie trafia do kliniki na Florydzie, tymczasem mamy w Polsce równie dobrych specjalistów, brakuje nam tylko sprzętu - twierdzi prof. Dragan. - Wykonujemy takie operacje u dorosłych i u młodzieży. Nie mamy jedynie ośrodka dla takich małych dzieci.

Jak dodaje ortopeda z Wrocławia, aby wykonać tak skomplikowaną operację, jak ta, która czeka Jasia, trzeba też zorganizować cały zespół złożony z ortopedy, mikrochirurga, chirurga naczyniowego, chirurga plastycznego, anestezjologa neonatologicznego i dziecięcego. Mógłby ich przeszkolić dr Paley.

- W szpitalu, gdzie będzie się operować tak małych pacjentów, ważących kilka kilogramów, musi być oddział intensywnej terapii dziecięcej, a takich miejsc w Polsce jest niewiele - dodaje prof. Dragan. - Potrzeba też odpowiedniego sprzętu, na przykład mikroskopu operacyjnego. To wszystko nie jest problemem. Jedyne, czego nie możemy przeskoczyć, to uzyskanie odpowiedniego kontraktu z Narodowego Funduszu Zdrowia.

Wideo

Komentarze 15

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

m
myślący
PRL-owskie, nie PSL-owskie
m
myślący
dokładnie to już kilka late tremu było
wszsytko było i działało świetnie
PSlowskie rozwiązani ai na emerytiury i na służbe zdrowia
ale przyszli neoliberalne skurwysyny i zroboiły ludziom sieczke z mózgu
i trzeba było "komunizm" zwalczać
nic, że to kapitalistyczne państwa zachodnie z nas bloku wschodniego brały przykłady co trzeba robić, żeby się ludziom lepiej żyło i żeby na ulicę nie wychodzili
l
lekarzy
amputacje są jedyną metodą leczenia. Tak zarządził NFZ wyceniając amputacje wysoko. Rodzice malca mieli szczęście, że trafili na lekarza, który niespecjalnie przejmuje się tymi wymysłami Funduszu i postępuje zgodnie z etyką zawodową.
i
i należy.
Jeżeli się policzy odłożone koszty niewykonania tych zabiegów, to w sumie okażą się wyższe niż koszt operacji. Pełnosprawny człowiek w społeczeństwie funkcjonuje inaczej niż inwalida wymagający oprotezowania, stałej opieki osób trzecich, renty itp. A leczyć należy NFZ i to najlepiej przez ucięcie głowy, bo inna kuracja może nie przynieść efektów.
i
inny gość
z nogą znajomego nie ma pojęcia co zrobić, brak pomysłu
.
Powalczyliście o syna, szacun. Wielu rodziców idzie na łatwiznę i poddaje się pierwszej lepszej diagnozie nie wnikając czy coś można zrobić dla dziecka.
N
Niby
jak by mógł służyć, jak nie ma ani sprzętu, ani tego co jest tak ważne w przeprowadzeniu takiej jak ta operacji u małych dzieci???
Trzeba uporządkować ten bałagan w tej kwestii u nas w Polsce i to jak najprędzej. Znaleźć dobra wolę i środki na takie operacje u nas, a szkolenie przeprowadzić u nas w kraju- większy z tego pożytek.Doktor Paley jest jednym z tych, którzy to potrafią najlepiej.
G
Gość
Ale tego żadna ekipa polityczna nie dokona.
h
haiku
mógłby polecieć z Jasiem do USA i asystować przy operacji. Nauczyłby się metody i mógłby służyć polskim pacjentom. Zawsze to taniej, a i wydane pieniądze zostałyby w kraju:)
g
gość
Akurat prof. Szymon Dragan jest wybitnym fachowcem znany z ratowania nóg nadających się według innych lekarzy tylko do amputacji. Nie znasz się, to się nie wypowiadaj.
n
nuib
Te 200k $ to półroczne zarobki tylko jednej osoby w NFZ w postaci tylko prezesa a pracuje tam mnóstwo urzędnikow.
n
nuib
Trzeba zacząć od tego ile pieniędzy przeżera NFZ a jest ich bardzo dużo.Trzeba zacząć od likwidacji NFZ.
E
Ewa
Brawo dla mamy i taty ! Trzymamy za Jasia kciuki, żeby wszystko się udało !
.
Dziwnym trafem po mega wpadce nagle pasmo cudownych sukcesów Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego w którym panuje taki bajzel organizacyjny jakich mało. W wyniku tego bajzlu wycięli facetowi zdrową nerkę, a teraz robią z siebie mega fachowców i profesjonalistów. Kto tam leżał ten wie, że leczenie tam to jakaś farsa...
-
Czy jeśli brakuje pieniędzy na leczenie a w kolejkach do specjalistów czeka się latami, można przeznaczać publiczne pieniądze na pojedyncze, kosztowne zabiegi? chory człowiek staje się "przypadkiem medycznym" i rządzi statystyka. Leczyć 10 czy (za te same pieniądze) 1000 osób? horror.
Dodaj ogłoszenie