Wrocławskie Neony, czyli neo indie hindu post pop punk

Marta Wróbel
Fot. Mariusz Cieniawa
Z Grzegorzem "Boro" Sawą-Borysławskim, basistą i wokalistą wrocławskiego zespołu Neony, który wygrał festiwal w Jarocinie, rozmawia Marta Wróbel.

Czy dziś nagroda w Konkursie Młodych Zespołów w Jarocinie ma wciąż znaczenie?
Jarocin jest wciąż kultowym festiwalem. To prawda, że teraz jest więcej muzycznych konkursów niż kiedyś, ale wygrana wciąż się liczy, nie tylko dzięki rozpoznawalnej marce Jarocina. Poza tym miło jest być docenionym przez profesjonalne jury. Z nagrody, czyli profesjonalnej sesji w studiu nagraniowym, na razie nie skorzystamy - zostawimy ją na później, bo nagranie debiutanckiej płyty mamy już za sobą. Pewne jest natomiast, że za rok zagramy w Jarocinie na Małej Scenie.

Pokonaliście ponad sześćset zespołów. Jaki był Twoim zdaniem poziom konkursu?
Bardzo wysoki. Znaleźliśmy się wśród 16 kapel, które dotarły do ostatniego etapu. Na przykład bardzo mi się podobał zespół Grin Piss, który otrzymał nagrodę publiczności. A wracając do samego konkursu. Kolejna zaleta Jarocina to możliwość profesjonalnego przygotowania się do występu, odbycia próby, obecność akustyka, po którym wiadomo, czego się spodziewać. Nie podczas wszystkich konkursów jest to możliwe.

Co zrobić, żeby debiutujący zespół po takim sukcesie zaistniał na muzycznej scenie? O Holden Avenue, którzy w tamtym roku otrzymali na festiwalu nagrodę publiczności, słychać niewiele. Może sposobem na sukces jest pojawienie się w TV, jak to było w przypadku Lov i Nowej Generacji w TV4?
Takie czasy. Przede wszystkim liczy się jednak promowanie zespołu po takim sukcesie. Co z tego, że grupa nawet wyda płytę, jeśli jest to krążek wydany w małej wytwórni, która nic nie robi dla promocji grupy? Taki album przeleży miesiąc w empiku, a potem zostanie zwrócony do wydawcy. Bez promocji nie będzie też koncertów, z których przecież muzycy w Polsce żyją. Kolejna sprawa to menedżer. Jeśli nie ma osoby, która profesjonalnie zajmie się koordynacją pozamuzycznych spraw zespołu, wtedy troszczą się o nie sami muzycy, którzy często, prócz grania, normalnie pracują po osiem godzin dziennie. Nic dziwnego, że w takiej sytuacji wiele dobrze zapowiadających się grup po jakimś czasie się rozpada, bo nie udało im się dojść do celu, który sobie wyznaczyli. My jesteśmy zdeterminowani, żeby nas to nie spotkało.

Szukacie menedżera?
Tak. Jeśli ktoś chciałby się poważnie podjąć tego zadania, zapraszamy do kontaktu na zespolneony@gmail.com.
Dlaczego w ciągu ostatnich lat właściwie żaden rockowy zespół z Wrocławia, może prócz Oceanu, się nie wybił? Zdecydowanie lepiej mają się wrocławscy artyści grający czarne brzmienia czy elektronikę.
W naszym mieście nie ma warunków do grania muzyki rockowej. Wiele zespołów wciąż tkwi w podziemiu. Reszta to problemy, o których mówiłem wcześniej. Mam nadzieję, że my to zmienimy.

Istniejecie już dwa lata. Jak to możliwe, że Neony zagrały dopiero sześć koncertów? Na wrocławskiej scenie każdy z was jest znany z innych grup, jak choćby Dust Blow, Lili Marlene i Coffee Break.
Obecny skład zespołu skrystalizował się dopiero na początku tego roku. Mało koncertowaliśmy, ale sporo nagrywaliśmy. Mamy na swoim koncie demo "Domówka - demówka". Nasz teledysk do utworu "Gorący Styczeń" można obejrzeć w sieci. Teraz liczymy na więcej koncertów, tym bardziej że jesteśmy po zarejestrowaniu materiału na pierwszą płytę. Piosenki wyprodukowaliśmy sami, a realizacją dźwięku zajął się Przemek "Perła" Wejmann - były gitarzysta Acid Drinkers.

Kiedy możemy się spodziewać premiery płyty? I jakich można się spodziewać na niej dźwięków? Na swojej stronie internetowej opisujecie je jako "neo indie hindu post pop punk".
To taki nasz żart z szufladek, w które próbują włożyć zespół dziennikarze. Gramy indie rock, na pewno z domieszką punku i tanecznych klimatów. Materiał jest już gotowy, nie wiemy jednak, kiedy się ukaże - wciąż szukamy wydawcy.

Nasi na festiwalu
Wygrana Neonów to nie pierwszy sukces na festiwalu zespołu z Dolnego Śląska.
Podczas pierwszej edycji Jarocina w 1980 r. zadebiutował wrocławski Easy Rider. Trzy lata później zagrali punkowcy z wałbrzyskiego Defektu Muzgó. W 1984 r. wystąpił w Jarocinie Sedes - punkrockowy zespół z Wrocławia. Pierwszy laur dla zespołu z Dolnego Śląska to nagroda publiczności dla Zielonych Żabek - ska/punkowej ekipy z Jawora. W 1992 r. główną nagrodę dostała grupa Ga-Ga, powstała na bazie Zielonych Żabek. Od tamtej pory wrocławscy artyści (m.in. Lech Janerka) gościli w Jarocinie wielokrotnie. Rok temu nagrodę publiczności otrzymał zespół Holden Avenue.

Flesz: Wegańskie ubrania. Made in Poland

Wideo

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3