Marudzimy… Narzekamy… I słusznie. Temat jest gorący, jak kartofel w ognisku i, za przeproszeniem, mocno śmierdzący… Oczywiście chodzi tu o śmieci i odpady, zalewające nasze domy, miasta, rzeki, jeziora, oceany. Wszyscy niby walczymy z tym zjawiskiem, ale wszyscy też odnosimy wrażenie, iż jest to walka całkowicie nieskuteczna, przysłowiowa servantesowska „walka z wiatrakami”.

Ale tuż za rogiem czai się inny potwór; dużo potężniejszy i groźniejszy. Jeszcze go nie znamy i jeszcze nie potrafimy go sobie wyobrazić, ale z pewnością już wkrótce ten potwór zdominuje nasze życie. Na dodatek ten potwór jest… całkowicie wirtualny, co oczywiście wcale nie oznacza, że można go tak sobie po prostu lekceważyć. Już wkrótce może dojść do sytuacji, że jego fizyczny odpowiednik, czyli zwyczajne śmieci, w porównaniu z nim będzie przypominał bawiącego się z dziećmi golden retrievera.

Mowa tu oczywiście o potworze zwanym: „dane cyfrowe”. Jego wielkość, albo jak kto woli: masa, przyrasta w takim tempie, iż ostatnio stwierdzono, że słynne Prawo Moora, mówiące o tym, iż ilość informacji (danych) podwaja się co dwa lata, już nie jest prawdziwe! - W rzeczywistości obecnie podwaja się ona bowiem co półtora roku! I na dodatek to tempo wciąż przyrasta. Aktualne szacunki podane przez magazyn „Forbes” mówią, iż na świecie zgromadzono obecnie ponad 1,8 zetabajta danych. Ile to jest? Niewyobrażalnie dużo… Tyle danych, czyli informacji, mieści się na przykład w pamięci 57,5 miliarda iPadów32. Z takiej ilości tabletów można byłoby zbudować mur chiński dwa razy większy od oryginału! Albo inaczej: jest to ilość danych równoważna 20 miliardom filmów zapisanych w jakości HD! Żeby je obejrzeć trzeba byłoby salę kinową wynająć na… 47 milionów lat. A to dopiero początek… Za nieco ponad dziesięć lat tych danych będzie dwadzieścia razy więcej, a już dziś jest ich ponad sto razy więcej niż suma informacji, które ludzkość wytworzyła od początku swego istnienia do chwili nastania ery cyfrowej.

I przy tym wszystkim zadziwia jedno: każdego dnia powstają na świecie setki firm, które te dane (informacje) gromadzą, segregują, przetwarzają, wykorzystują i diabeł wie co robią jeszcze, ale niewiele słychać o tym, by ktoś podjął się iście tytanicznej misji posprzątania tego całego bałaganu.

Tej właśnie misji podjęła się wrocławska Grupa Kapitałowa CebITgroup, która od ponad pięciu lat pracuje nad własnym autorskim systemem do profesjonalnego usuwania danych z różnych rodzajów nośników pamięci. Dlaczego jest to ważne? Szacunki opracowane na podstawie danych GUS (źródło: Społeczeństwo informacyjne w Polsce w 2016 r. - praca zbiorowa, GUS, Warszawa 2016, ISSN 1898-7583) mówią, iż tylko w Polsce co roku fizycznie niszczy się technicznie sprawne nośniki pamięci o wartości około stu milionów złotych. I niszczy się je tylko dlatego, iż do tej pory nie było skutecznego i bezpiecznego systemu do usuwania z nich danych! Oprócz oczywistego marnotrawstwa jest to też niebagatelne źródło dość niebezpiecznych odpadów (nośniki pamięci, jak każde urządzenie elektroniczne, zawierają sporo metali ciężkich i innych substancji szkodliwych dla środowiska). Masa tych odpadów jest szacowana na około 120-170 Mg rocznie. Jak widać przedłużenie życia przynajmniej części z tych urządzeń oznacza wieloaspektowe oszczędności.

Skonstruowany w należącej do CebITgroup spółce WIPERAPP sp. z o. o. system o nazwie WIPERAPP jest unikatowym, innowacyjnym produktem na miarę dwudziestego pierwszego wieku. Pozwala między innymi na całkowicie bezpieczne bezpowrotne usunięcie danych zarówno z dysków wyjętych z komputerów, jak i zainstalowanych w systemie. Na dodatek można tę czynność przeprowadzić łącząc obsługiwany nośnik z systemem oczyszczającym za pomocą kabla albo za pomocą połączenia bezprzewodowego. Jest to o tyle ważne, iż istnieje szereg ważnych instytucji, których wewnętrzne procedury bezpieczeństwa zabraniają wyprowadzania nośników wypełnionych danymi poza pomieszczenie, w którym na co dzień pracują. Należą do nich między innymi: banki, wojsko, policja, kluczowe dla bezpieczeństwa państwa instytucje państwowe i wiele innych. W takim wypadku odpowiednio przygotowany operator, wyposażony w system WIPERAPP może wykonać usługę oczyszczania dysków na miejscu, u klienta. Oczywiście wykonuje to pod nadzorem osób odpowiedzialnych za bezpieczeństwo tych szczególnych danych.

O innowacyjnej wartości wrocławskich rozwiązań niech świadczy fakt, iż trzy zastosowane w nich unikatowe rozwiązania zgłoszono do ochrony w Urzędzie Patentowym RP, a podczas ostatniej edycji bardzo prestiżowych Międzynarodowych Targów Wynalazków i Innowacji w Katowicach system został nagrodzony aż sześcioma medalami - pięcioma złotymi i jednym srebrnym.

Firma ma świadomość swej pionierskiej roli. Na przykład próżno by było obecnie szukać w wykazie PKD (Polska Klasyfikacja Działalności) działalności o nazwie „profesjonalne usuwanie danych cyfrowych”. Wszystko jednak wskazuje na to, iż taki zapis wkrótce trafi do tego katalogu, bowiem w świetle ostatnich regulacji prawnych, takich jak np. osławione RODO, coraz szybciej wzrasta świadomość naszych rodaków dotycząca właściwego obchodzenia się z danymi cyfrowymi. Jako anegdotę można w tym miejscu podać fakt, iż zatrudnieni w spółce specjaliści zaczęli już tworzyć własny żargon zawierający neologizmy z tej dziedziny, np. „wipowanie danych” oznacza ich całkowite, bezpowrotne usunięcie, a „zwipowany dysk”, to dysk, z którego usunięto dane w specjalny, certyfikowany sposób.