Wrocławscy radni finansowo dyskryminowani przez magistrat?

Andrzej Zwoliński
Andrzej Zwoliński
Jacek Sutryk prezydent Wrocławia
Jacek Sutryk prezydent Wrocławia Paweł Relikowski / Polska Press
Udostępnij:
Aktywiści miejscy i opozycyjni radni skarżą się, że wrocławscy radni dzieleni na dobrych (bo swoich) i złych (bo niezależnych). Twierdzą, że instytucje miejskiej podległe Jackowi Sutrykowi angażują się finansowo we wspieranie działalności stowarzyszenia, które grupuje bliskich prezydentowi kandydatów do rad osiedli, a jednocześnie utrącane są pomysły niezależnych aktywistów.

Niemal w przeddzień wyborów do rad osiedli we Wrocławiu (jeszcze tylko do piątku mogą się zgłaszać kandydaci na radnych) do naszej redakcji napływa coraz więcej sygnałów o dyskryminacji działaczy społecznych niepokornych wobec ratusza, a jednocześnie wspieraniu „swoich” kandydatów w tym obecnych radnych osiedlowych i próbie ich zdominowania przez „zaprzyjaźnionych” działaczy.

"Angażowanie jednostek i instytucji miasta po jednej ze stron nadchodzących wyborów do rad osiedli jest bardzo niepokojące. Docierają do mnie liczne sygnały o dyskryminacji organizacji pozarządowych, które, mimo próśb i wniosków, nie mogły liczyć na takie wsparcie jak te bliskie prezydentowi, np. Osiedla dla Wrocławia czy Młodzi dla Wrocławia. Otrzymałem również informacje o rozmowach dyscyplinujących, na które wzywani są lokalni aktywiści, którzy pozwolili sobie na niezależne zachowania, np. start do rady osiedla z nielubianego przez prezydenta środowiska. Jednocześnie wszyscy zastrzegają anonimowość, bo obawiają się konsekwencji i zemsty w postaci np. wykluczenia z jakiejkolwiek współpracy z instytucjami miasta po wyborach. Wygląda na to, że prezydent Sutryk i jego środowisko w lokalnej demokracji stosują dokładnie te same niemoralne metody, o które oskarżają rząd PiS" - mówi Piotr Uhle z klubu Nowoczesnej w radzie miejskiej.

Dla swoich pomoc i pieniądze zawsze się znajdą

Radny Uhle wskazał nam kilka przykładów działań wspierających logistycznie i finansowo inicjatywy „swoich” radnych. Jednym z nich jest wsparcie miasta dla środowiska, które będzie ubiegało się o mandaty w wyborach osiedlowych, współpraca miejskiej instytucji, jaką jest Wrocławskie Centrum Rozwoju Społecznego oraz osobiste zaangażowanie prezydenta Jacka Sutryka w promocję i organizację potańcówek w centrum Wrocławia.

Kolejne przykłady - pomoc dla stowarzyszeń: Młodzi dla Wrocławia i Osiedla dla Wrocławia przy organizacji czerwcowego koncertu w parku Szczytnickim „Piosenki z lat 60.,70. i 80., czyli wspomnienia z młodzieńczych lat”, czy sfinansowanie akcji wymyślonej przez działaczy Młodzi dla Wrocławia, mającej służyć aktywizacji ruchowej uczniów wrocławskich szkół po lockdownie. Tylko na ten cel ratusz przeznaczył 10 tys. złotych.

Jednocześnie organizacjom spoza kręgu związanego z miastem wsparcia się odmawia. Ostatnio było tak z zaproponowaną akcją sadzenia lawendy odstraszającej komary. Aktywiści, którzy zgłosili się do Zarządu Zieleni Miejskiej z zapytaniem o możliwość uzyskania sadzonek bez udziału w akcji Osiedli dla Wrocławia, usłyszeli odmowę.

Fakt, że problem dyskryminacji „niepokornych” radnych osiedlowych czy lokalnych aktywistów istnieje, potwierdził w rozmowie z nami radny osiedlowy z Ołtaszyna.

"Wsadza się swoich ludzi do rad chociażby po to, aby można było potem swoje - czyli magistratu - decyzje przedstawić jako wolę mieszkańców. Szczególnie te związane ze zmianami planu przestrzennego, w tym sprzedaży działek deweloperom, bo to akurat jest bardzo czuły społecznie temat" – mówi Jacek Jońca.

Radny zdecydował się na rozmowę z nami i zgodził na zacytowanie, bo - jak przyznał - nie zamierza już kandydować i ma dość sytuacji, w której do rad wybierani są ludzie, którzy "mają zapał i serce, gdy trzeba zorganizować festyn dla mieszkańców, ale często nie mają kompetencji, by podejmować decyzje w ważnych dla mieszkańców sprawach".

"Obawiam się, że przy obecnym sposobie zarządzania miastem, rady osiedla staną się tylko instrumentem, który będzie posłusznie realizował pomysły magistratu" - kwituje Jońca.

Bez pieniędzy od miasta radni są bezradni

Rada osiedla zarządza pieniędzmi przyznanymi z budżetu miasta i występuje o dodatkowe pieniądze na działania społeczne, w tym: świetlice środowiskowe, kluby seniora, festyny czy imprezy okolicznościowe. Radni osiedlowi mogą występować również o dotacje z miejskiej kasy np. na montowanie progów zwalniających, utworzenie dodatkowych przejść dla pieszych, zieleńców, parków czy placów zabaw.

Radni mogą występować do władz miasta z wnioskami: o powstanie na osiedlu nowego domu kultury, szkoły, przedszkola, czy ośrodka sportu. Tutaj trzeba podkreślić, że pula pieniędzy przeznaczana na te inicjatywy, czyli Fundusz Osiedlowy urosła w ostatnich dwóch latach do 40 mln złotych. Jest więc co dzielić i przydzielać. Nie chodzi tu zresztą tylko o pieniądze.

Radni mogą inicjować zmiany w rozkładzie jazdy komunikacji miejskiej lub organizacji ruchu na osiedlu, a także zgłaszać uwagi do projektów miejscowego planu zagospodarowania przestrzennego, opiniować liczbę i lokalizacje punktów sprzedaży alkoholu na osiedlu.

Jak ich głos jest traktowany w ratuszu? Niestety, coraz częściej to zależy od tego, czy zaliczają się do kręgu bliskiego prezydentowi, czyli do stowarzyszeń takich jak: Osiedla dla Wrocławia czy Młodzi dla Wrocławia. Zwróciliśmy się do magistratu z prośbą o odniesienie się do zarzutów stawianych przez część wrocławskich radnych i aktywistów. Wciąż czekamy na odpowiedź.

Radnych osiedlowych wybierzemy we Wrocławiu 17 października. Przypomnijmy, że w naszym mieście funkcjonuje 48 rad osiedli w których do objęcia jest 786 mandatów.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polecane oferty

Materiały promocyjne partnera

i Politycznie: posłowie Kurzawa i Sobolewski o reparacjach od Niemiec

Komentarze 9

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

G
Gość
Panie Jońca może Pan przedstawić dowody na takie działanie? I jakie decyzje radnych osiedlowych mają wpływ na zmianę planu przestrzennego. Coś się Panu pomieszało i widzę tutaj brak elementarnej wiedzy.
h
ha ha ha
Jaki pan taki kram
G
Gość
16 września, 12:46, Gość:

Kiedyś radny, to była funkcja społeczna - nie otrzymywałem diety tylko płatne zwolnienie z miejsca pracy na spotkanie w Ratuszu

Hmm, a teraz Radni Osiedlowi dostają diety? Coś się Panu pomieszało. Dalej to funkcja społeczna.

G
Gość
P. Prezydent Sutryk to 1. Niech zrobi bilans co przejął z działalności poprzedników jak Zdrojewski i Dudkiewicz.
G
Gość
Prywatny folwark Sutryka.
G
Gość
16 września, 11:37, Gość:

Pod rządami Sutryka Rady Osiedli to fikcja. Nikt się z nimi nie liczy.

16 września, 12:15, Gość:

Mieszkam na Jagodnie i Rada Osiedla Jagodno była skuteczna w swoich działaniach. Skąd to bezpodstawne oskarżenie?

Wasza Rada, to rzeczywiście wyjątek. Udało się wam załatwić tramwaj na Jagodno, mimo, że Sutryk twierdził, że to niemożliwe.

G
Gość
Kiedyś radny, to była funkcja społeczna - nie otrzymywałem diety tylko płatne zwolnienie z miejsca pracy na spotkanie w Ratuszu
G
Gość
16 września, 11:37, Gość:

Pod rządami Sutryka Rady Osiedli to fikcja. Nikt się z nimi nie liczy.

Mieszkam na Jagodnie i Rada Osiedla Jagodno była skuteczna w swoich działaniach. Skąd to bezpodstawne oskarżenie?

G
Gość
Pod rządami Sutryka Rady Osiedli to fikcja. Nikt się z nimi nie liczy.
Więcej informacji na stronie głównej Gazeta Wrocławska
Dodaj ogłoszenie