Wrocławianie boją się warzyw. Producenci na panice stracili krocie

Anna Gabińska
Zbigniew Żyła ogórki przywozi do Wrocławia spod Lubina. Rok temu w godzinę sprzedawał wszystkie, w tym - w dwie doby
Zbigniew Żyła ogórki przywozi do Wrocławia spod Lubina. Rok temu w godzinę sprzedawał wszystkie, w tym - w dwie doby Tomasz Hołod
Udostępnij:
Zatrucia w Niemczech przyprawiają o ból głowy producentów i handlarzy z Wrocławia, Dolnego Śląska i okolic. Marzą, by zakończyć ten sezon bez strat. Dopiero od dwóch dni wrocławianie zaczęli kupować ogórki, ale najchętniej gruntowe. Szklarniowych dalej się boją.

- W końcu coś się zaczyna ruszać w interesie - wzdycha Zbigniew Żyła z Niemstowa pod Lubinem. Na giełdę przy ul. Obornickiej we Wrocławiu przywiózł wczoraj 420 kg ogórków gruntowych. Przez trzy godziny sprzedał tylko jeden worek, czyli 10 kg. - Po 1,80 złotego za kilogram, to już jest coś, bo tydzień temu ogórki gruntowe chodziły tu po 50 groszy - podkreśla.

Kierownictwo Przedsiębiorstwa Ogrodniczego w Siechnicach pod Wrocławiem (największy producent ogórków i pomidorów na Dolnym Śląsku) przez panikę musiało spisać na straty aż 300 ton ogórków szklarniowych. Część uprawy przestali podlewać, by ogórki po prostu nie urosły, a część zbierają i... niszczą. - Musieliśmy podjąć taką decyzję, gdy przez kilka dni nie sprzedaliśmy ani jednej sztuki - opowiada prezes firmy, Zbigniew Kaczara.

Wrocławianie powoli przekonują się do ogórków, ale gruntowych. Na targowisku przy ul. Niedźwiedziej wczoraj częściej pytali o nie niż o szklarniowe. - Taki długi ogórek długo rośnie i woda w nim stoi z dwa tygodnie. A wypiłaby pani wodę ze szklanki, która stała dwa tygodnie? - pyta jedna z klientek.

Producenci ogórków i innych warzyw wyrywają sobie włosy z głowy. Wskutek fali zatruć w Niemczech, klienci we Wrocławiu przestali kupować nie tylko ogórki, ale też pomidory, kapustę, a nawet koperek.

Na giełdzie warzywnej przy ul. Obornickiej ogórki kosztowały przed aferą trzy zł za kilogram. Potem handlowcy w ogóle przestali się nimi interesować, bo na targowiskach nikt nie chciał ich kupować. - Tydzień temu sprzedawaliśmy nawet po 50 groszy za kilogram, niektórzy po 30 groszy - opowiada Zbigniew Żyła, który przywiózł na giełdę ogórki gruntowe i kapustę ze swego gospodarstwa pod Lubinem.

Teraz ceny na Obornickiej za ogórki gruntowe to 1,80 zł za kg, a za szklarniowe - 1,20 zł.
"Hurtownik z byłego województwa leszczyńskiego" (nie chce się przedstawić) przywiózł 800 kg ogórków szklarniowych. Po dobie stania sprzedał 200 kg. - Resztę zawiozę z powrotem do domu i wrzucę na kompostownik - zapowiada.

Hurtownicy z Obornickiej narzekają, że przez ogórki ceny wszystkich warzyw poszły w dół. - Przed paniką za paczkę 6-kilogramową pomidorów dawali nam 25 zł, a teraz maksymalnie 14 zł - opowiada Karol Marczak, który przyjechał z warzywami z Kalisza.

Na targowisku przy ul. Niedźwiedziej we Wrocławiu sprzedawcy też musieli poobniżać ceny, zwłaszcza za ogórki. Szklarniowe kosztują teraz od 1,80 zł do 2,50 zł za kg, a gruntowe - 2,50-2,80 zł.

- Takiego sezonu nie miałam: żebym tyle musiała klientów przekonywać, że mam polskie warzywa - mówi Ewa Wichłacz, jedna ze sprzedawczyń. - Niektórych musiałam zachęcać, by sobie przełamali i spróbowali ogórków na miejscu! Tak się bali, czy im nie zaszkodzą...

Dr inż. Piotr Chohura z Katedry Ogrodnictwa Uniwersytetu Przyrodniczego we Wrocławiu radzi wrocławianom, by nie poddawali się histerii.

- Rolnictwo ekologiczne opiera się na nawozach naturalnych, takich jak obornik - tłumaczy naukowiec. Zaznacza, że w oborniku jest mnóstwo mikroorganizmów, w tym również pałeczki okrężnicy - bakterii, która wywołała w Niemczech śmiertelne zatrucia. - Wszystkie warzywa są bezpieczne do spożycia, pod warunkiem, że zostaną umyte pod bieżącą wodą - podkreśla Chohura. Bakterie niebezpieczne dla ludzi znajdują się przede wszystkim na skórkach warzyw.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Wideo

Komentarze 3

Komentowanie zostało tymczasowo wyłączone.

Podaj powód zgłoszenia

T
Taka jedna
A cóż to za fraza "na panice stracili"?
n
niteczka
to ze w niemczech sa przypadki zatrucia nie znaczy ze u nas beda, to ze twoj znajomy dostal udaru slonecznego,a ty lezales na sloncu razem z nim nie znaczy ze ty tez tego doswiadczysz,w siechnicach zamknieli szklarnie ogorkowa i prcownikom rozdali ogorki bo nie chcieli zeby sie zmarnowaly, ludzie nie wariujcie te nasze polskie warzywa sa naprawde zdrowe, dla mnie to w sumie uciecha uwielbiam ogorbi i pomidory a teraz gdy tak stanialy to kroluja u mnie salatki pycha, polecam swieze warzywa (tylko pamietajcie o ich umyciu)
W
W-w
tu na przykładzie Niedźwiedziej widać kto na tym zarabia krocie - jak i dlaczego ogórek który hurtowo sprzedawany jest po 30-50 groszy po przejechaniu kilku kilometrów i wysypaniu na stragan może kosztować 3-3.50 złotych - toż taki handlowiec powinien być traktowany jako zwykły bandyta - ja wiem wolny rynek ale niestety jak mamy takich pazernych i nienasyconych handlowych złodzieji to powinno się określać górna granicę marży ogórek 30 - 50 groszy nie powinien kosztować na straganie więcej niż 1 złoty. To ten rolnik który siał, plewił o obrabiał pole aby wychodować plon powinien dostawać godziwe wynagrodzenie a nie te HIENY ze straganów które przy takich marżach ok 300 % jeszcze narzekają zę muszą do interesu dokładać a działają jak zwykli bandyci rabujący ludzi tyle że ci są w białych rękawiczkach i udają uczciwych. To już bardziej uczciwy jest bandyta który przyznaje się do tego że nim jest
Przejdź na stronę główną Gazeta Wrocławska
Dodaj ogłoszenie