18+

Treść tylko dla pełnoletnich

Kolejna strona może zawierać treści nieodpowiednie dla osób niepełnoletnich. Jeśli chcesz do niej dotrzeć, wybierz niżej odpowiedni przycisk!

Nasza Loteria - pasek na kartach artykułów

Wrocław: Znajomy Putina, czy zwykły oszust? Andrzej L. przed sądem

Marcin Rybak
Oskarżony Andrzej L. nie przyznaje się do winy/zdjęcie ilustracyjne
Oskarżony Andrzej L. nie przyznaje się do winy/zdjęcie ilustracyjne Piotr Krzyżanowski
Andrzej L. - oskarżony o milionowe oszustwa - wmawiał prokuraturze, a wcześniej kontrahentom, że był doradcą wicepremiera rządu RP. Prokuratura uważa Andrzeja L. za oszusta, a nie doradcę. Na ławie oskarżonych zasiada razem z synem Filipem. Na środowej rozprawie sąd odczytywał protokoły przesłuchań obydwu oskarżonych ze śledztwa. W sądzie odmówili wyjaśnień.

Prokuratura opisuje w akcie oskarżenia, jak Andrzej L. podawał się za biznesmena z koneksjami na Zachodzie i Wschodzie. Znajomego prezydentów USA i Rosji. Proponował wspólne przedsięwzięcia. Zakładał różne spółki. Żaden biznes nigdy nie doszedł jednak do skutku, a biznesowi partnerzy Andrzeja L. tracili pieniądze. On zabierał to, co oni wpłacali na ich wspólny biznes.

W wyjaśnieniach oskarżonych historia ta wygląda inaczej. Nie zabierali pieniędzy, tylko przeznaczali je na potrzeby wspólnego przedsięwzięcia. A biznes się nie udawał, bo zawsze ktoś nawalił.

Kontakty rządowe? Oskarżony był znajomym dolnośląskiego polityka Samoobrony Janusza Maksymiuka. I to Maksymiuk miał go poprosić o pomoc w negocjacjach z Rosją o zniesieniu embarga na dostawy mięsa z Polski. Biznesmen rozmawiał o tym - jak twierdzi - z ministrem rolnictwa Rosji. Potem umówiono go z Andrzejem Lepperem, wicepremierem i ministrem rolnictwa. I wtedy padł pomysł, by zrobić Andrzeja L. "doradcą".

Lepper - gdy rozmawialiśmy z nim na ten temat kilka lat temu - inaczej to przedstawiał. Pan Andrzej opowiadał, kogo to w Rosji nie zna. Dostał więc "upoważnienie" do rozmów. Ale doradcą go nie mianowano.

Jednemu ze swoich kontrahentów - to wersja oskarżenia - biznesmen wmówił, że jest umówiony na audiencję u prezydenta Rosji Władimira Putina. Przekonał, że trzeba kupić Putinowi prezent - trzy wieczne pióra. Andrzej L. w ostatniej chwili miał powiedzieć partnerowi, że wstrzymano mu akredytację, więc on pojedzie sam. Andrzej L. przekonywał później, że nie zabrał piór do Rosji. A audiencja? Mógł na nią pójść sam, ale nie poszedł.

O Andrzeju L. przeczytasz też w tekście: Oszust czy ofiara fałszywych oskarżeń

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!
Wróć na gazetawroclawska.pl Gazeta Wrocławska