Wrocław zasługuje na miano ESK?

Marta Wróbel
Marcin Oliva Soto
Udostępnij:
Mimo że internauci nie dawali nam szans, jesteśmy dziś o krok od tytułu Europejskiej Stolicy Kultury 2016.

Niemożliwe! Nie wierzę! - takie były w znakomitej większości opinie dotyczące tego, że stolica Dolnego Śląska znalazła się na tzw. krótkiej liście. Czyli w piątce polskich finalistów konkursu o tytuł Europejskiej Stolicy Kultury 2016. Dlaczego prawie wszyscy, jak jeden mąż, począwszy od internautów, a skończywszy na naszych Czytelnikach i ludziach kultury, wymieniali się pełnymi niedowierzania komentarzami, kiedy dwa tygodnie temu okazało się, że Wrocław jest o krok od zdobycia miana ESK? Czy to znaczy, że nasze miasto na to miano nie zasługuje? A może mało kto wie, czym jest ESK, a czego nie znamy, po prostu się boimy?

"Przestrzenie dla piękna" we "Wrocławiu - mieście spotkań"?
To drugie jest oficjalnym hasłem promocyjnym miasta, to pierwsze promuje stolicę Dolnego Śląska w staraniach o ESK. O ile szerokie pole do interpretacji jest zaletą hasła "Wrocław - miasto spotkań" - kojarzy się z miejscem kosmopolitycznym i otwartym, o tyle "Przestrzenie dla piękna" znaczą wszystko, czyli nic.

Kiedy w sierpniu tego roku hasło ogłosił prof. Adam Chmielewski, szef miejskiej instytucji kultury Wrocław 2016, zapewne nie tylko ja zadawałam sobie pytanie: o co w nim właściwie chodzi? A co za tym idzie, niepokoiłam się, jaka będzie jakość i klarowność aplikacji, którą Wrocław przedstawi dwa miesiące później w Warszawie ekspertom z Komisji Europejskiej i Rady UE (a także kilku z Polski). Zawarty w aplikacji plan kulturalno-społeczny Wrocławia okazał się jednak na tyle przekonujący, że pokonał miasta konkurencyjne: Białystok, Bydgoszcz, Łódź, Toruń, Poznań i Szczecin. I trafił do finałowej piątki z Gdańskiem, Katowicami, Lublinem i Warszawą.

"Przestrzenie dla piękna" okazały się, według aplikacji, przestrzeniami dla każdego, kto zechce korzystać z szeroko pojętej kultury, także dla wykluczonych z niej z powodów ekonomicznych czy edukacyjnych. Kolejne postulaty, prócz wyrównania dostępu do teatrów, muzeów i kin, do których chodzi teraz zaledwie 7 proc. mieszkańców miasta, to m.in. program ekologiczny i plany pozyskiwania pieniędzy z Unii Europejskiej na renowację wrocławskich i dolnośląskich zabytków. A także wprowadzenie Europejskiego Pasz-portu Kultury, którego posiadacze będą uprawnieni do zniżek na wejście do muzeów i wdrożenie programu Interkulturator, opiekującego się młodymi artystami. Eksperci aplikację, wraz z prezentacją miasta w iście artystycznym stylu, przedstawioną przez prezydenta Rafała Dutkiewicza, Bente Kahan i innych w języku angielskim (co nie było takie oczywiste w przypadku pozostałych polskich kandydatów), kupili. A za rok podejmą decyzję, które z rodzimych miast będzie w 2016 r. współdzielić tytuł Europejskiej Stolicy Kultury z miastem hiszpańskim. Mnie hasło o "pięknych przestrzeniach" wciąż nie przekonuje, ale skoro treść aplikacji okazała się skuteczna, nie ma co narzekać.

Internauci - niedowiarki, a wystarczy dobry PR ?
Kiedy kilka dni przed ogłoszeniem finałowej piątki weszłam na oficjalną stronę Europejskiego Stowarzyszenia Miast Kandydujących do Tytułu Europejskiej Stolicy Kultury, zobaczyłam wyniki głosowania internautów. Wrocław i Warszawa były wtedy na ostatnich miejscach. W czołówce znalazły się Szczecin i Łódź.

Wyniki głosowania okazały się, jak widać, niewspółmierne z decyzją ekspertów. Teraz internauci są dla Wrocławia łaskawsi - w tym samym głosowaniu jesteśmy na pierwszym miejscu (44 proc. poparcia), goni nas Lublin (38 proc.). Nie zdziwiła mnie jednak wcześniejsza odległa pozycja stolicy Dolnego Śląska. Urząd Miejski przecież nie zrobił wiele, żeby promować swoją chęć udziału w konkursie. Ani poprzez billboardy, ani akcje w innych miastach, ani imprezy promocyjne, które dla przeciętnego wrocławianina byłyby czytelnym komunikatem: walczymy o miano Europejskiej Stolicy Kultury i na nie zasługujemy.

Jarosław Broda, szef Wydziału Kultury w Urzędzie Miejskim, powiedział mi, że Wrocław wielkich akcji promocyjnych nie potrzebuje, bo i tak ma znakomity PR. W przeciwieństwie do Łodzi, której intensywna promocja była bardzo potrzebna. I jak się okazało, na niewiele się zdała, bo Łódź, m.in. przez zamieszanie z przeniesieniem Międzynarodowego Festiwalu Sztuki Autorów Zdjęć Filmowych Plus Camerimage do Bydgoszczy, odpadła z wyścigu. Ważniejsza była aplikacja przygotowana pod eksperckie gusta. Czyli przedstawiająca Wrocław jako miasto otwarte, tolerancyjne, ze spójną strategią społeczno-kulturalną, w którym obok siebie mieszkają, tak jak w Dzielnicy Czterech Świątyń, różne mniejszości. I jako miasto z bogatą ofertą kulturalną, w którym odbywają się prestiżowe festiwale - od Wratislavii Cantans, przez Erę Nowe Horyzonty, po Przegląd Piosenki Aktorskiej i Jazz Nad Odrą.

Co nam da ESK i jakie mamy szanse na wygraną?
Ostatnim i jak do tej pory jedynym polskim miastem, które może się poszczycić mianem ESK, był 10 lat temu Kraków. Następnym razem polskie miasto o ESK będzie mogło ubiegać się dopiero w 2028 r. To, które otrzyma tytuł, zyska Nagrodę im. Meliny Mercouri w wysokości 1,5 mln euro i możliwość ubiegania się o pieniądze unijne na kulturę. Część funduszy na obchody ESK (około 78 mln euro), czyli wprowadzenie w życie planów z aplikacji i organizację m.in. II Światowego Kongresu Intelektualistów i Międzynarodowej Olimpiady Teatralnej, będzie musiało jednak wyłożyć miasto. Znajdą się też pewnie sponsorzy. ESK to przede wszystkim prestiż, ale także pieniądze od sponsorów, które mogą zdziałać cuda, jak w przypadku Liverpoolu, który był stolicą w 2008 roku. Dzięki temu miasto zmieniło się nie do poznania - powstała nowoczesna dzielnica handlowa, a miejskie doki przekształcono w muzea, galerie, restauracje i hotele.

Minister kultury Bogdan Zdrojewski kilka dni temu na antenie katolickiego Radia Rodzina stwierdził, że Wrocław stanie w szranki z Gdańskiem i Katowicami, bo Lublin już teraz zadowolony jest z pozycji, jaką osiągnął, a stolicą kultury rzadko zostaje stolica państwa, więc Warszawa też raczej nie jest dla nas konkurencją. Dodał, że stolica Dolnego Śląska ma spore szanse na tytuł, jeśli tylko przyspieszy tempo realizacji kulturalnych inwestycji, jak budowa Narodowego Forum Muzyki, Muzeum Współczesnego Wrocław i rozbudowa Teatru Muzycznego Capitol.

Jeśli Wrocław zwycięży w walce o ESK 2016, obchody przyszłorocznego Europejskiego Kongresu Kultury będą zapewne jeszcze huczniejsze. Czy zasłużone? Jeśli się uda, być może zmobilizuje to urzędników do szybszych decyzji w sprawach kulturalnych. A w mieście powstanie w końcu forum festiwalowe z prawdziwego zdarzenia, dzięki któremu będą do nas przyjeżdżać U2 i Madonna. Marta Wróbel.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Wideo

Komentarze 5

Komentowanie zostało tymczasowo wyłączone.

Podaj powód zgłoszenia

M
Mi`6
zadowolony z pozycji jaką osiągnął,naszym celem jest zwycięstwo!
b
breslauer55
jeśli dostanie ESK to chyba za jajka !!! zero kultury, nauki, sztuki i przemysłu. Za to parcia na szkło i mikrofon oraz totalnej głupoty co niemiara, a dokładnie 64 %. Tyle ilu mieszkańców chce głosować na Dutkiewicza
l
lyli
bylem w wrocuku co zauwazyle ze tam duzo ludzi pluje na ulicy pija piwo w tramwajach duzo chamstwa i tyle moze jeszcze poczekajcie z tym tytulem bo wam sie nei nalkezy ale tak wygra kto inny
a
adam
wroclaw to miasto nie ma nic wspulnego z kultura zacofane do innych kandytatow nie nalezy sie im nic jkaos nie lubie tego miasta
r
rovver
To miasto ma tyle wspólnego z kulturą, co Warszawa ze skromnością. Odrapane domy, kopalniane szyby, bezrobotni górnicy- co to ma wszystko wspólnego z kulturą?
Dodaj ogłoszenie