Wrocław: Trwa Zjazd Delegatów NSZZ "Solidarność" (ZDJĘCIA)

Małgorzata Matuszewska, Jerzy Wójcik
Dziś od godz. 10 w centrum konferencyjnym przy Hali Ludowej trwa 25 Krajowy Zjazd Delegatów NSZZ "Solidarność". Z całej Polski zjechało do nas 323 delegatów i blisko 100 gości, również zagranicznych. Najważniejszym punktem będzie wybór nowego przewodniczącego związku. Kandydatów jest dwóch: obecny przewodniczący - Janusz Śniadek oraz szef śląsko-dąbrowskiej "Solidarności" Piotr Duda.

Spokojnie w nowym Centrum Kongresowym przy Hali Ludowej rozmawiają dziś uczestnicy 25. Krajowego Zjazdu Delegatów NSZZ Solidarność. Poranek i wczesne popołudnie zajęły im przygotowania do wieczornego wyboru lidera, który przez najbliższe cztery lata pokieruje Solidarnością. Swoje kandydatury zgłosili: Piotr Duda, przewodniczący Zarządu Regionu Śląsko-Dąbrowskiego oraz Janusz Śniadek, przewodniczący Komisji Krajowej NSZZ Solidarność od ośmiu lat.

W południe Janusz Śniadek pokazał filmowe sprawozdanie z działalności związkowców.
- Wiele postulatów Sierpnia 1980 wciąż jest aktualnych - stwierdził Janusz Śniadek. I wyliczył: - To prawo do godnej pracy, godziwej płacy, prawo do godnego życia w społeczeństwie.

Janusz Śniadek powiedział, że rosnący neoliberalizm ma wpływ na brak szacunku dla praw pracowniczych, ale Solidarności bierze udział w procesach przynoszących pozytywne zmiany. W latach 2006-2010 średnia płaca wzrosła o 34 procent i dziś wynosi 3 tys. 316 zł. W zakładach pracy powstało 1200 organizacji broniących pracowników. Ale też aż 12 procent osób pracujących w Polsce to ludzie biedujący, a aż 22 procent dzieci nie dojada. Bezrobocie wynosi 83 procent.

Kazimierz Kimso, szef dolnośląskiej Solidarności, gospodarza Zjazdu podkreślił, że Zjazd został zwołany po to, żeby wybrać lidera.
- Chcemy decentralizacji i powołania Instytutu Związkowego - powiedział mi w rozmowie. Czym miałby zajmować się Instytut? - Gromadzeniem informacji o pracowniczych trendach. Nie chcemy czekać, aż wydarzy się coś złego i walczyć ze skutkami takich zdarzeń. Powinniśmy je przewidywać - dodał.

Tomasz Kimso uważa, że dobrym zaczynem działalności Instytutu mógłby być Tomasz Wójcik, znany działacz związkowy, chemik.
- Ale siedzibą Instytutu nie musiałby być Wrocław - podkreślił Kazimierz Kimso. Powiedział też, że związek chciałby chronić ludzi młodych i mieszkańców rejonów, w których jest wysokie bezrobocie. - Ludzie w takich miejscach boją się o swój byt bardziej, niż za komuny - podkreślił. - A w zakładach, gdzie są organizacje związkowe, pracownicy mają lepiej, warunki pracy są przynajmniej takie, jak są zapisane w kodeksie pracy - dodał.

Kazimierz Kimso uważa, że w Polsce panuje plaga wymuszanego samozatrudnienia i umów zawieranych z pracownikami na czas określony.
- A to dotyka szczególnie ludzi młodych - twierdzi. - Klasa polityczna przez liberalizację prawa pracy stworzyła nierówność między ludźmi - uważa. I dodaje, że wbrew obiegowej opinii, Solidarność broni nie tylko pracowników, ale także pracodawców, chroniąc z nimi zakłady pracy przed upadkiem i likwidacją miejsc pracy.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie