Wrocław: Torowiska to zmora niepełnosprawnych. Dochodzi do wypadków

Agata Wojciechowska
Zdjęcie ilustracyjne
Zdjęcie ilustracyjne fot. Polskapresse
W poniedziałek młoda dziewczyna jeżdżąca na wózku wywróciła się na torowisku przy ul. Św. Mikołaja. Koło wózka zablokowało się przy szynie tramwajowej. Usiłując wydostać się i uciec przed nadjeżdżającym tramwajem, kobieta wypadła z wózka na torowisko. Na szczęście motorniczy w porę się zatrzymał i pomógł kobiecie wstać. To nie pierwsze takie zdarzenie na wrocławskich ulicach.

Kiedy motorniczy pomagał jej usiąść na wózku, przechodnie pozbierali jej rzeczy, które rozsypały się po torowisku podczas wypadku.
Pan Mieczysław, motorniczy "czternastki", który ratował kobietę, przyznaje, że nie był pierwszy taki przypadek. - Na rondzie Reagana miałem podobną sytuację - opowiada. - Innej osobie niepełnosprawnej także zaklinowały się tam koła wózka w rowku szyny tramwajowej. Jej także pomogłem - dodaje.

Bartłomiej Skrzyński, rzecznik osób niepełnosprawnych przy urzędzie miejskim twierdzi, że nie otrzymał dotąd skarg w sprawie problemów z przejazdami przez wrocławskie torowiska. Sam jednak wspomina, że przed remontem ul. Szewskiej także upadł na wózku, podczas przejeżdżania przez torowisko. Dlaczego? Nie podniósł wówczas przednich kół wózka i zahaczył nimi o kostkę brukową, co spowodowało upadek.
- Chciałbym jednak zwrócić uwagę, że na świecie nie ma idealnego miasta przystosowanego dla osób, które mają trudności z poruszaniem się. Sam jestem w-skersem i współczuję osobie, która się wywróciła. Chciałbym jednak zaznaczyć, że Wrocław jako miasto zrobiło wiele dla osób z ograniczeniami ruchowymi - dodaje rzecznik.
Jako przykład podaje ruszający niedługo remont przejścia świdnickiego. Po konsultacjach z przedstawicielami osób niepełnosprawnych, zamontowana zostanie tam winda i przebudowany peron tramwajowy.

Skrzyński dodaje, że przy projektowaniu inwestycji należy pogodzić kilka, czasami sprzecznych, zaleceń dla osób niepełnosprawnych. Niemożliwa jest całkowita likwidacja krawężników, by pomóc osobom z ograniczeniami ruchowymi. Stwarzałoby to bowiem niebezpieczeństwo dla osób niedowidzących, które nie wiedziałyby gdzie zaczyna się już jezdnia. Wyjściem są zastosowane we Wrocławiu płyty chodnikowe o chropowatej powierzchni.

- Mocno zwracam uwagę, by poprawiać dostępność przestrzeni i sprawić, by była ją jak najbardziej przyjazna dla wszystkich mieszkańców - wyjaśnia Bartłomiej Skrzyński. - Kiedy 10 lat temu jeździłem do centrum z Zakrzowa, musiałem korzystać ze starego ikarusa ze schodkami. Teraz mamy niskopodłogowe autobusy, a urząd miejski zamontował u siebie windę.

Niestety, z torowiskami wiele zrobić się nie da. - Na razie nie istnieje możliwość zmniejszenia przestrzeni, w której znajduje się szyna tramwajowa. Jest to spowodowane względami technicznymi - mówi Krzysztof Kubicki z Zarządu Dróg i Utrzymania Miasta.

Wideo

Komentarze 8

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

g
ghaki
A teraz tramwaje BE!
d
dew
Ta, a stara Wejherowska przy ktorej jest szkola dla niepelnosprawnych ma cudowna nawierzchnie dla wozkowiczow. Jak wysiada z samochodu to musza sie niezle nameczyc zeby dotdzec do szkoly, zwlaszcza ze zazwyczaj jest zalana, nawet przy najmniejszym deszczu!!!! Przejscie dla pieszych tez nie wymalowane!!! No i jeszcze to otwarcie skrotu przez Bodzio powoduje ze samochody tamtedy pedza jak szalone i rozbryzguja ta wode na prawo i lewo.
s
stop tramwajowej paranoi
kolejny dowód na archaiczność tej technologii.
s
stop tramwajowej paranoi
Tramzawalidrogi w porównaniu do autobusów maja wielokrotnie więcej wad niż zalet. Żadne miasto na świecie (podobnej wielkości) nie opiera i nie zamierza opierać komunikacji zbiorowej na tramwajach.
U nas grupka frustratów znalazła sposób na życie - lansowanie archaicznej technologii tylko po to, żeby mieć z czego żyć, żeby napisali po nazwisku w zaprzyjaźnionej gazecie. Każdy orze jak może.
Problemem jest tylko to, że urzędnicy dali się okłamać i uwierzyli, że tramwaj jest najlepszy.

Wiem, wiem tramwaj ma hamulec bezpieczeństwa który nie działa (więcej jest wypadków z udziałem tramwajów niż autobusów) i zabiera więcej pasażerów (jakby nie można było puścić więcej autobusów w szczycie)
w
wroclawianin
winda w przejciu swidnickim bedzie pewnie taka sama jak ta na placu grunwaldzkim - WIECZNIE ZEPSUTA. Gdyby nie ludzie dobrej woli to rondo regana byloby nie do przejscia dla niepelnosprawnych. To samo jest na maja i przejsciu swidnickim. Autobusy niskopodlogowe sa ale za to zaden nocny nie jest niskopodlogowy
h
havranek
Istnieje możliwość poradzenia sobie z tym problemem. W rowku szyny umieszcza się gumową wkładkę. Jest ona na tyle twarda, że nie klinuje się tam koło wózka (czy roweru), ale jednocześnie na tyle podatna, że ugina się pod naciskiem obrzeża koła tramwajowego. Oczywiście takie wkładki nie umieszcza się wszędzie, a tylko w newralgicznych miejscach (przejścia dla pieszych, przejazdy rowerowe).
.
"Teraz mamy niskopodłogowe autobusy" - to spytajcie osoby na wózkach albo matki wózkami jak wsiadają do rozsypujących się B10MA, albo tzw. Volvo-jelcza. Tramwajowe przypadki lepiej w ogóle pominąć milczeniem.
l
l
pan rzecznik niepelnosprawnych gada jak w tym filmie: "to nieprawda ze byla dziura w dachu i padało nam na głowy tym bardziej że prawie wcale nie padało". Dopiero co Dutkiewicz wydał wiele milionów na rondo Reagana po to żeby niepełnosprawni cierpieli przez nierówne tory i brak podestów dla MPK.

brawo
Dodaj ogłoszenie